Mentionsy
#248: Friedrich de la Motte Fouqué - Mandragora
Spodobało się? Zostań patronem tutaj: www.tchnieniegrozy.pl
Wesprzyj via Youtube ( https://www.youtube.com/tchnieniegrozy)
Dołącz do rozmowy na Discord ( https://discord.gg/7jAjbY2 )
Lubisz gry fabularne? Zapraszam na mój drugi kanał, 6 10 12 ➤ https://www.youtube.com/c/61012
Muzyka: Hideous Hiss, Jacek Brzezowski
Szukaj w treści odcinka
Do Wenecji, sławnego na cały świat włoskiego miasta handlowego, zjechał pewnego pięknego wieczoru młody niemiecki kupiec, wesoły i zawadiacki Frant imieniem Reichardt.
Wyjątkiem był jedynie hiszpański kapitan, który wprawdzie brał udział we wszystkich dzikich wyczynach bandy, do której młody Reichardt przystał, najczęściej jednak nie odzywał się ani słowem, a w rysach jego ponurego oblicza wyczytać można było ogromny niepokój.
Niezależnie od tego, i mimo że młody Reichardt nie pozwalał się już tak nabierać jak w dniu swego przybycia do Wenecji,
spytał Reichardt.
Drogi panie, powiedział na to Reichardt, jeśli nie weźmiesz mi tego za złe, to chciałbym ci z żalem wyznać, że już wielokrotnie tu w Wenecji zostałem haniebnie okpiony.
Ach, zostawmy to, powiedział Reichardt uprzejmie.
Hiszpan jednak pożegnał się szybko, nie zamierzając uczestniczyć w wystawnej uczcie, jaką Reichardt mimo późnej godziny nocnej kazał przygotować, zapłaciwszy za nią z góry.
Gdy Reichardt przyjrzał się jej dokładniej, rozpoznał w niej flakonik z diabełkiem i rzekł.
Choć Reichardt z całych sił zatykał otwór buteleczki, to jednak licho wypełzło między jego kciukiem a korkiem posmarowanym smołą i przemieniło się w wielkiego czarnego potwora, który ochydnie tańczył, szeleszcząc przy tym skrzydłami nietoperza.
Zaledwie jednak Reichardt włożył rękę do szafki, a już buteleszka z diabełkiem tkwiła mu między palcami.
że młody Reichardt przeraził się ogromnie.
Reichardt polecił diabełkowi popisać się kilkoma przyzwoitymi sztuczkami kuglarskimi i pokazał flakonik zdumionej kurtyzanie, przypominając, że taki właśnie kiedyś rzuciła do wody i że on posiada jego różne odmiany.
Wobec tego Reichardt chciał wyciągnąć z kieszeni pokwitowanie, ale znalazł w niej tylko pustą, niezapisaną kartkę.
Po kilku dniach bezczynnego wałęsania się, Reichardt uświadomił sobie, że w ten sposób pieniądze całkowicie mu się rozejdą i że wobec tego musi na razie przekształcić się z kupca wędrownego handlarza.
Reichardt spojrzał tam przerażony i dopiero teraz spostrzegł, że wraz z innymi puszkami...
Mili oni jednak wstręt do paskudnego czarnego stwora, o którego pożytku Reichardt nie chciał im nic określonego powiedzieć.
Dziarski Reichardt został niezwłocznie wcielony do jednego z oddziałów dzielnych chówców i przez jakiś czas żył w obozie wesoło przy winie i śpiewie, o ile pozwalał mu na to jego wielki wewnętrzny niepokój z powodu diabełka, a także złych snów, które go prześladowały co noc.
Reichardt pomyślał.
Poczekł, gdy szukał jej w trawie, Reichardt zawołał – chodźże tutaj, ona znów jest w mojej kieszeni.
Kapitan nie robił trudności z włączeniem do swego oddziału smukłego, dobrze zbudowanego młodziana, jakim był Reichardt.
Reichardt klnąc opuścił towarzystwo i ciemną nocą wracał do swego namiotu.
Kolega, który również przegrał swoje pieniądze, ale był trzeźwiejszy od Reicharda, ujął go pod ramię, zapytał po drodze, czy Reichardt ma w namiocie zapasowe naboje.
Nie, zawołał Reichardt z pasją.
Psiachrew, to byłoby głupio, przeklinał Reichardt.
No to w porządku, myślał Reichardt.
I Reichardt zaczął odsypiać swoje pijaństwo.
Reichardt natychmiast otrząsnął się ze snu.
Tylko pięć halerzy, odpowiedział Reichardt markotnie.
Podał mu naboje przez otwór w namiocie, Reichardt dał mu w zamian pieniądze, po czym wolny od trwogi spał spokojnie do rana.
Reichardt ze swymi pięcioma nabojami przetrwał ją szczęśliwie.
Reichardt, pełen lęku, zaczął szukać w swojej ładownicy i rozwinąwszy z papieru pierwszy z brzegu nabój, od razu znalazł w swym ręku wąską flaszeczkę ze straszliwym sługą.
Reichardt pospiesznie uczynił zadość temu życzeniu, a uradowany żołnierz pobiegł do kantyny.
Ale biedny Reichardt
Nagle po skalistym gruncie rozległo się potężne stąpanie kopyt końskich i w miejscu, gdzie siedział Reichardt, pojawił się na wielkim, czarnym, dziko wyglądającym rumaku ogromny mężczyzna o bardzo szpetnym obliczu, cały w krwisto-czerwonym, wspaniałym stroju.
Ach, nie, raczej zbyt tanio, odparł Reichardt cichym, zalęknionym głosem.
Dlatego i Reichardt w swej ponurej rozpaczy zdecydował się posłuchać rady straszliwego jeźdźca.
W tej sytuacji Reichardt był raczej skłonny do pośpiechu niż do zatrzymywania się, ale wierny wskazówkom jeźdźca nie uległ pokusie i był zdecydowany nie zrywać własnowolnie tej wątłej niteczki, jaka go jeszcze wiązała ze światłem i nadzieją.
— zapytał Reichardt pełen nadziei.
Więc na litość boską zawołał Reichardt z żarliwym błaganiem.
Te czary wcale nie były potrzebne, rzekł Reichardt i opowiedział, jak to książę już z własnej woli wybija nie tylko pół chalerzówki, ale nawet monetę o wartości jednej trzeciej chalerza.
Ostatnie odcinki
-
#249: Oscar Wilde - Portret Doriana Graya
24.02.2026 19:00
-
#248: Friedrich de la Motte Fouqué - Mandragora
06.10.2025 18:00
-
#247: Ludwig Tieck - Jasnowłosy Eckbert
16.09.2025 18:00
-
#246: Joseph Conrad - Il Conte
02.09.2025 18:00
-
#245: Robert Louis Stevenson - Olalla
12.08.2025 18:00
-
#244: Margaret Oliphant - Okno biblioteki
01.07.2025 18:00
-
#243: Charles Allston Collins, Charles Dickens ...
27.05.2025 18:31
-
#242: Vaclav Rodomil Kramerius - Żelazna koszula
13.05.2025 18:00
-
#241: Stefan Grabiński - Cień Bafometa
29.04.2025 18:00
-
#240: Henry James - Sir Edmund Orme
04.02.2025 19:00