Mentionsy
#248: Friedrich de la Motte Fouqué - Mandragora
Spodobało się? Zostań patronem tutaj: www.tchnieniegrozy.pl
Wesprzyj via Youtube ( https://www.youtube.com/tchnieniegrozy)
Dołącz do rozmowy na Discord ( https://discord.gg/7jAjbY2 )
Lubisz gry fabularne? Zapraszam na mój drugi kanał, 6 10 12 ➤ https://www.youtube.com/c/61012
Muzyka: Hideous Hiss, Jacek Brzezowski
Szukaj w treści odcinka
Nasz młody rajsiard odparł.
Podczas gdy młody Rajsiard jeszcze się zastanawiał, kapitan mówił dalej.
Młody Rajsiard zaniepokoił się.
Lecz równocześnie Rajsiardowi stanęły przed oczyma wszystkie uciechy, jakie będą jego udziałem, gdy już posiądzie diabełka.
Ale także ostrożne i łagodne natury mogą sobie bez trudu wyobrazić, że młody rajsiard poczynał sobie teraz hucznie i rozrzutnie.
Jeśli dotąd Rajsiard wiódł życie hulaszcze i wesołe, to teraz zaczęło się dziać z nim jeszcze gorzej.
Przywarł tak mocno włochatą piersią do piersi Rajsiarda, a twarzą szczerzącą zęby do twarzy chorego, że ten, czując, iż zaczyna upodabniać się doń, ją przeraźliwie krzyczeć.
Żeby w sumieniu choć trochę uczynić zadość, zażądał Rajsiard ile tylko mógł.
Rajsiard opuścił dom Lukrecji tak spiesznie, jak tylko mógł był u adwokata podjąć część powierzonej mu sumy.
Nie interesował się w ogóle tą transakcją i uznał w końcu, skoro paskudna flaszeczka koniecznie ma wrócić do pierwotnego właściciela, że Rajsiard powinien pójść z nią do kurtyzany.
Boże, drogi, weschnął Rajsiard głęboko
Diabełek wyglądał mu przy tym z kieszeni, a Rajsiard,
Gdy tylko bogactwo i rozrzutność wprowadziły Rajsiarda w najwytworniejsze koła Rzymu, ustawiczny, dojmujący lęk nie pozwalał mu czekać na stosowną chwilę do sprzedania czarcika.
Rajsiard był pełen animuszu.
Żołnierz, który trzymał broń, był zgryźliwym piechurem, a otaczającej kompanii już przywłaszczyli sobie broń, konia i ekwipunek Rajsiarda.
W imię Boża, rzekł Rajsiard, oby ci się tylko udało zachować tę bestię przy sobie, ale jeśli za nią nie zapłacisz, nie zostanie przy tobie.
Wojacy śmiali się i odeszli wraz z koniem i dobytkiem Rajsiarda.
Podczas gdy żołnierze zatrzymali się jeszcze, by przyjrzeć się dziwnemu stworowi i śmiali się z niego, Rajsiard zastanawiał się nad swoim przyszłym losem.
W dodatku większość żołnierzy obłowiła się solidnie w minionej wojnie i Rajsiard, niegdyś zepsuty młody kupiec, był niemal jedynym wśród żyjących po królewsku kolegów, który musiał sobie radzić niby żebrak.
W końcu wszystkie rzuty obróciły się przeciw dobrze już podchmielonemu Rajsiardowi.
Zostały przyjęte, a kiedy już toczyły się kości, zamrożony Rajsiard spostrzegł, że stawkę tę trzyma z nim żołnierz, który niedawno odkupił od niego diabełka i dzięki niemu oczywiście wygrywa.
Wygnał Rajsiarda z obozu.
Czarny potworek tańczył w niej w przyjaznym blasku poranka, wyciągając do rajsiarda swe małe, zwyrodniałe niby obcążki ramiona.
Podobny los spotkał biednego Rajsiarda z szatańskim koboldem w kieszeni, a ponieważ męczarnia jego była aż nazbyt przykra i pożałowania godna, nie będę już opowiadał o jego cierpieniach podczas długiej i bezskutecznej ucieczki, natomiast zdradzę, co w czasie tej ucieczki spotkało go po kilku miesiącach.
Pierwszym odruchem Rajsiarda było oczywiście pospieszyć na pomoc, lecz gdy bliżej przyjrzał się bestii i spojrzał, że podobna jest do olbrzymiej, złej małpy, która w dodatku miała na głowie potężne jelenie rogi, opuściła go wszelka odwaga i zamierzał, nie bacząc na żałosne wołania o pomoc, wrócić z powrotem do jaru.
Rozzuchwalony Rajsiard ścigał go, aż stwór runął z wysokiego urwiska do morza, strzeżąc jeszcze kłyna Rajsiarda i znikając wreszcie w falach.
Jeden z przybyłych niebawem rozpoznał w rajsiardzie pomylonego półhalerza, którego już kiedyś spotkał.
Wtedy książę zaczął się śmiać, a biedny, przerażony rajsiard objął go za kolana, przysięgając, że zginie, jeśli nie dostanie półhalerzówek.
– rzekł Rajsiard z powątpywaniem.
Po czym polecił jednemu ze służących wręczyć Rajsiardowi woreczek pełen krajowych kalerzy.
Przed czym jednak niech Bóg zachowa Rajsiarda i wszystkich wiernych chrześcijan.
Rzecz jasna, że Rajsiard znów się zaniepokoił, ale w końcu musiał się przecież zdecydować.
Zdawało się, że cyprysy uschły ze strachu przed wstrętną czeluścią, która zbliżającemu się Rajsiardowi odsłoniła w swej głębi dziwaczne skały.
którym jeździec mył sobie głowę i ręce, ale zły strumień był czarny jak atrament i tak też barwił, gdy bowiem olbrzymi mężczyzna odwrócił się w stronę Rajsiarda, jego wstrętna twarz była czarna jak umurzyna, co szpetnie odbijało od wspaniałej czerwonej szaty.
— No cóż, kamracie — zapytał straszliwy, zwracając się znów do Rajsiarda.
— Nie jestem waszym kamratem, panie — odparł Rajsiard na półtrwożnie, na półbutnie, otwierając swój woreczek.
Mimo to wymienił jednego halerza na trzy grosze, wręczył Rajsiardowi jeden grosz i otrzymał w zamian flakonik, który z trudem dał się wyciągnąć z kieszeni i na dnie którego leżał markotny i żałośnie skulony diabełek.
Wzięło jednak na grzbiet jeszcze i swego pana, po czym, podobne do muchy, która wspina się po ścianie, zaczęło kroczyć po prostopadłej skale w górę, ale z tak obrzydliwymi ruchami i przegięciami, że Rajsiard czym prędzej uciekał do jaskini, aby już niczego więcej nie widzieć.
Ostatnie odcinki
-
#249: Oscar Wilde - Portret Doriana Graya
24.02.2026 19:00
-
#248: Friedrich de la Motte Fouqué - Mandragora
06.10.2025 18:00
-
#247: Ludwig Tieck - Jasnowłosy Eckbert
16.09.2025 18:00
-
#246: Joseph Conrad - Il Conte
02.09.2025 18:00
-
#245: Robert Louis Stevenson - Olalla
12.08.2025 18:00
-
#244: Margaret Oliphant - Okno biblioteki
01.07.2025 18:00
-
#243: Charles Allston Collins, Charles Dickens ...
27.05.2025 18:31
-
#242: Vaclav Rodomil Kramerius - Żelazna koszula
13.05.2025 18:00
-
#241: Stefan Grabiński - Cień Bafometa
29.04.2025 18:00
-
#240: Henry James - Sir Edmund Orme
04.02.2025 19:00