Mentionsy
Lęk przed bliskością i opuszczeniem w związku | Tuż Obok
Na ile mogę oddalić się od partnera, by go nie stracić? Na ile mogę się do niego zbliżyć, by nie zostać pochłoniętym? Dziś o tym, jak utrzymać zdrowy balans między bliskością i więzią a wolnością i autonomią.
Śmiało dzielcie się swoimi refleksjami i doświadczeniami - każda interakcja jest jak miód na moje serce 🍯❤️☺️
Szukaj w treści odcinka
Ale potrafimy też w tym wszystkim nie zatracić siebie.
Czyli gdy zbyt forsujemy nogę na przykład więzi i po prostu, kiedy druga osoba zbyt się od nas oddali, to my już panikujemy, najchętniej zamknęlibyśmy ją właśnie w złotej klatce.
I właśnie zwykle ludzie wiążą się, pogłębiając swoje największe lęki, bo osoba, która chce być bardzo blisko, wiąże się z tą, która bardzo potrzebuje tej przestrzeni, więc odsuwa się, gdy tamta się zbliża, a ta się jeszcze bardziej przyciąga, a ta odsuwa i tak sobie po prostu tańczą w tym kole.
Czyli granic, czyli oddzielenia, wyodrębnienia siebie, czyli że to jest takie poczucie, że ja potrafię funkcjonować sam, ja sobie poradzę, ale jednocześnie potrafię być blisko ciebie.
Że coś ci brakuje, przepraszam za takie wyrażenie.
A świetnie, że zadajesz to pytanie.
Bo mnie zaraz ktoś wydrenuje.
Natomiast ta druga strona też to jest ciekawa historia, bo to są z kolei osoby, które tak jak unikacze bliskości, ci niedostępni emocjonalnie, ci, którzy nadużywają nogę asertywności, autonomii, doświadczyli zbyt dużej uwagi rodzica, chociaż to tak naprawdę nie była uwaga, to było jakieś takie nadużycie.
Tak osoby, które nadużywają nogę więzi, zwani przez P.E.
I kochana, ale gdy zrobi się zbyt niepokojąco blisko, to tamta się odsunie.
Takie pytanie.
Fałszywego wzmocnienia, czyli niby jest takie ważne, ale ono tak naprawdę jest jako narzędzie dla rodzica, bo ono nie jest ważne samo w sobie.
Oczywiście nie jest to zawsze łatwe, bardzo pomaga psychoterapia, czasami psychoterapia par, a czasami też, myślę, samodostrzeżenie, że wpadliśmy w te kolejne.
Jakieś żarty, dygresje dziwne.
Bo mówi się, kiedyś w jakiejś książce, chyba Żyć w rodzinie i przetrwać, taka bardzo fajna książka, dawno temu napisana przez komika z Monty Pythona i takiego psychiatrę, w formie, taka dialog rzeka, jeden z nich powiedział, że dobry związek to jest taki, w którym w momencie, gdy jednej osoby zabraknie, a to, że kogoś z nas zabraknie, jest bardziej niż pewne, bo ktoś z nas zawsze umrzy pierwszy, chociażby to, albo komuś się odwiedzi i nagle odejdzie.
Spotykają się dwie nieskrzywdzone osoby, czyli potencjalnie neutralne.
Czyli jak się nie zapędzać w tą stronę, na przykład tej nogi bycia w relacji, to jest tylko najważniejsze.
No to my od razu już sobie na pierwszych spotkaniach wykładaliśmy różne rzeczy, znaczy ja zachęcałam do tego, żeby rozmawiać i umówiliśmy się na to, że każdy z nas bardzo potrzebuje czasu dla siebie.
My akurat oboje jesteśmy tacy bardziej trochę unikowi, chociaż ja też wykazuję tendencję, jak każdy człowiek, też właśnie te bliskościowe, no właśnie, bo każdy człowiek wykazuje.
Czyli, że my, z tego my, my, my, my wszystko razem, bo w okresie zakochania to jest naturalne, że my jesteśmy tak my, wszystko chcemy razem robić, po prostu każda chwila parę godzin bez, to już jest tęsknota i tak dalej, a potem nagle następuje tak, że jedna z osób zaczyna coraz chcieć mieć więcej czasu dla siebie.
W ogóle o tym temacie w fioletowej książce Związek na zakręcie zapraszam serdecznie, jakby ktoś miał ochotę przeczytać, że my czasami prowokujemy specjalnie kłótnie po to, żeby się od siebie oddalić, bo jest tak u nas dobrze, dobrze, dobrze, że nagle ktoś coś rzuci, jakąś bombę złości, żeby po prostu się pokłócić, żeby każdy tam przez wieczór chociaż byliśmy, no co, wkurzeni na siebie.
Bardzo ciekawe.
Wydaje mi się, że to jest niezwykle potrzebne, no bo właśnie to nas uczy tego, że zatęsknimy, czyli wciąż czujemy przywiązanie.
Dokładnie.
I my zaczynamy mieć żale, pretensje, albo jeszcze nawet szpiegujemy, albo tak mówimy, no tak, pewnie, zdradzasz mnie pewnie.
I to nie jest oczywiście o naszej winie.
Ja ci nie dam tej sprawy w ogóle, przecież ty nie załatwisz tej sprawy w ogóle.
No dokładnie.
To różne są scenariusze.
No właśnie.
I my w ogóle przede wszystkim tak naprawdę myślimy, to on się taki staje.
No bo wtedy straciłbym zaufanie do siebie.
Dokładnie, bo to się tak dzieje.
Dokładnie.
Tak, szantażu, dokładnie.
Dokładnie.
No nie.
Dokładnie.
By dbać o więź z drugim człowiekiem, o to, żeby mieć wspólny obszar my, robić rzeczy razem, nie zapędzić się w tej gonitwie życia, wpisać w grafik chwilę tylko dla siebie, nawet jeżeli są to małe rytuały, krótkie, ale jednak regularne, ale też w tym wszystkim nie zapomnijmy o sobie.
Nie opierajmy całego swojego szczęścia, jestestwa, sensu życia na drugiej osobie, bo to jest strasznie ciężkie.
Dokładnie.
Jesteśmy ciekawi, czy zachęciliśmy was, zainspirowaliśmy do tego, żeby dostrzec jakieś elementy, które są tuż obok nas, a których może nie dostrzegaliście.
Piszcie, komentujcie.
Na razie.
Ostatnie odcinki
-
Dlaczego wszystko mnie drażni? Przebodźcowanie ...
19.02.2026 16:58
-
Dlaczego ludzie zdradzają, choć kochają? Psycho...
12.02.2026 16:49
-
Manipulacja w relacjach: jak ją rozpoznać i zat...
05.02.2026 16:55
-
Lęk przed bliskością i opuszczeniem w związku |...
29.01.2026 16:49
-
Relacja nie kończy się wraz ze śmiercią. Jak pr...
22.01.2026 17:17
-
Maski nie są fałszem, są strategią - o maskowan...
15.01.2026 16:55
-
Porażki cenniejsze niż sukcesy, a poczucie winn...
08.01.2026 16:55
-
Miłosne strategie, czyli co robimy, by nas nie ...
18.12.2025 16:51
-
Czego kobiety nie wiedzą o mężczyznach? - rozmo...
11.12.2025 16:42
-
Jak rodzice i dzieci (po)psują nasz związek - p...
04.12.2025 16:32