Mentionsy

Szkoła na Nowo
Szkoła na Nowo
05.06.2025 06:00

Byłem nieśmiałym dzieckiem - i dalej jestem | Mariusz Kozak | S02E05

W najnowszym odcinku podcastu „Szkoła na Nowo” gościem jest Mariusz Kozak – barwna osobowość telewizyjna, która szczerze opowiada o swojej szkolnej drodze: od nieśmiałego chłopca z Piaseczna do gwiazdy show-biznesu. W rozmowie dzieli się wspomnieniami z czasów, gdy nie odnajdywał się w szkolnych realiach, unikał WF-u i często opuszczał zajęcia, a także wyjaśnia, co skłoniło go do porzucenia pracy w korporacji na rzecz realizacji marzeń.


Ten odcinek to nie tylko opowieść o edukacyjnych zmaganiach, ale przede wszystkim inspirująca lekcja odwagi i autentyczności. Mariusz mówi o radzeniu sobie z hejtem, budowaniu pewności siebie i potrzebie wspierania młodych ludzi w odkrywaniu własnych talentów. Jego historia pokazuje, że warto podążać za pasją, nawet jeśli oznacza to pójście pod prąd.


Rozdziały tego odcinka:

() Mariuszek - grzeczny, ale bardzo nieśmiały

() Szkoła podstawowa i pierwsze doświadczenia

() Problematyczny WF i wyśmiewanie przez nauczyciela

() Gimnazjum - czas względnego spokoju

() Liceum i rekordowa liczba opuszczonych zajęć

() Nauczyciele "kosmici" i szara rzeczywistość szkoły

() Hejt w internecie i strategie radzenia sobie

() Schematy życiowe i odwaga bycia sobą

() Od korporacji do spełniania marzeń w show-biznesie

() Trzy rzeczy, które zmieniłby w szkole

() Przedszkolne traumy i zupa mleczna

() Zaufanie rodziców i wartość bycia sobą

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 127 wyników dla "PO"

Wiedziałem, że będzie gra w piłkę, no to zapominałem stroju.

W dzisiejszym odcinku naszego podcastu Szkoła na Nowo oczywiście mam wspaniałego gościa.

Osobowość telewizyjna bawi Polaków od lat, rozbawia swoimi telewizyjnymi historiami oraz tym, z kim, jak i o czym opowiada.

Nie wiem, czy się domyślacie, ale to nie jest już żadna tajemnica, że dziś goszczę i o szkole, i o swojej przygodzie szkolnej opowiadać będzie Mariusz Kozak.

Tak się zastanawiałem, jak mnie zapowiesz.

Szkoła tuż pod domem.

No nie mogłeś, bo pod domem mama by widziała.

Pani Danuta pracowała też w zespole Gawęda wtedy, więc zajmowała się różnymi występami, piosenkami i tak dalej, więc te swoje aktywności zespołu Gawęda przynosiła do szkoły i my tam, wiesz, naczyliśmy Krakowiaka, inne tańce i śpiewaliśmy.

Tak i moja mama spotkała panią Danutę ostatnio jeszcze w sklepie i ona mówi, że już ostatni rok pracuje.

No, czyli ta szkoła z tej klasy szóstej można powiedzieć, że była spoko, tak?

Była spoko, jak teraz ją wspominam, no to z sentymentem.

Nienawidziłem tego, nienawidziłem gier zespołowych i miałem nauczyciela, który mnie wyśmiewał.

Ale poszedłeś do domu i mówiłeś mamie, że nie chcesz chodzić na WF, bo pan się ze mnie śmieje.

Czy nie miałeś takiej odwagi, żeby mamie opowiadać o problemach szkolnych?

Chyba nie opowiadałem.

Znaczy, opowiadałem już na pewno później.

Nie rozpędzaj, bo ty nagle ze Szkoły Podstawowej już wskoczyłeś do liceum.

Co mam jeszcze opytać o Szkole Podstawowej?

O wszystko co złe w Szkole Podstawowej, co cię dotknęło.

Znaczy to nie jest też żadna trauma, ale teraz jak sobie o tym myślę po tylu latach, że w dzisiejszych czasach by to nie przeszło.

Był taki konkurs międzyszkolny, gdzie pani higienistka, pani dyrektor i ktoś tam jeszcze chodzili po klasach codziennie przez ileś tam i sprawdzali na przykład, czy masz obłożony zeszyt, czy piszesz ładnie, ale też sprawdzali, czy dzieci nie mają tych, no we włosach, co to jest, wszy, albo czy nie mają brudnych rąk.

To było takie dziwne, jak po kolei przy całej klasie sprawdzają tym dzieciom, czy nie mają czegoś brudnego we włosach, albo czy mają czyste uszy.

Od razu musiałeś opowiedzieć tak, żeby tu nie było wątpliwości.

Powiem Tobie, że dużo polska szkoła się nie zmieniła od czasów, kiedy do niej chodziłeś, a do tej, która jest dzisiaj, ale do tego dojdziemy.

No i kończysz szkołę podstawową i idziesz do gimnazjum.

Zaczynają się pojawiać hormony, zaczynają się dorastanie, tak?

I to był ten pierwszy rocznik tym gimnazjum, więc to gimnazjum jeszcze nie było taką patologią jak w poprzednich, znaczy w następnych latach.

Czy ty się po prostu dobrze czułeś?

No to zaraz przejdziemy do liceum, to powiem.

Okej, ja próbuję wyciągnąć właśnie te gorące historie z ławki szkolnej, ale okazuje się, że nie, bo dla wielu moich poprzednich gości czas gimnazjum był już tym czasem, kiedy zaczynało im ten system doskwierać, że oni się nie odnajdywali w tym...

W tym systemie, można powiedzieć, szkolnym, że to nie było miejsce z perspektywy czasów już dla nich, bo jednak czuli jakieś ograniczenia, czuli jakiś dyskomfort z przybywania tam.

I to było tak, że w tym Piasecznie wybudowali nową halę sportową i basen.

I ten basen też był spoko.

W sensie, jak mi były te sprawnościowe takie różne zadania, ćwiczenia, bieg, skok dal, skok zwyż, to to szóstki, piątki miałem, ale cały czas, wiesz, te granie zespołowe, to pewnie też wynika z mojej nieśmiałości.

Ileś chłopów lata za tą jedną piłką, tacy upoceni i jeszcze nogi sobie podstawiają.

Tylko nikt nie chciał i który jakby... Tak, no i jak już wiedziałem, że będzie gra w piłkę, no to zapominałem stroju.

Aaa, okej, to był twój sposób na... Tak, albo się źle czułem, zapominam tego stroju.

A nie za umiejętności sportowe.

Nie chciało mi się uczyć rzeczy, które były dla mnie nudne, nie były mi potrzebne.

No nudne, no matematyka była dla mnie nudna, bo wtedy, być może teraz też jest tak, że uczą cię tych różnych rzeczy, wzorów i tak dalej, ale ty tak naprawdę nie wiesz, po co ci to jest.

Jakby oni mi pokazali, po co mi to jest, no to może by mnie to zaciekawiło, tak jak na studiach mnie ciekawiło.

A jak była nudna w twojej ocenie, to nie czytałeś, po prostu.

A czułeś presję rodziców do tego, jakim powinieneś być uczniem?

Ok, czyli nie było tak, że musisz mieć lepsze oceny, musisz się bardziej postarać, nie możesz nas zawieść?

Żeby miało świadectwo zawsze z biało-czerwonym paskiem, żeby można było się pochwalić, tak?

No dobrze, no to co, to trafiamy do tego twojego ulubionego liceum, bo czuję, że tu już nie masz mi tyle do powiedzenia fajnych rzeczy.

Zapowiadałeś to już od szkoły podstawowej, że to liceum nie jest tym, nie było tym miejscem, w którym chyba czułeś się dobrze, tak?

Pokrewne.

Tak, więc my mieliśmy tam raz w tygodniu na przykład zajęcia teatralne, które niestety okazały się klapą, bo później jedna osoba tylko na nie chodziła, ale miałem też rozszerzoną historię, język polski, wiedzę o kulturze, wiedzę o teatrze i mieliśmy też zajęcia w kinie raz w miesiącu przez trzy lata i zajęcia też w teatrze, jakieś spotkania z artystami.

No jak na tamte czasy to było wszystko spoko.

Na przykład pani od PO, która mówiła, że trzeba sikać na ranę, żeby szybciej się zagoiła.

Pani, już nie powiem od jakiego przedmiotu, która piła cały trasztan w magazynku.

Klasówki to były jak wypracowania z polskiego.

Która mnie strasznie nie lubiła, bo ja też najlepiej z klasy mówiłem po rosyjsku i ona nie mogła tego zrozumieć, że co jest, że ja nie chodzę na te zajęcia, a ja umiem.

Czy czułeś, że nie wiem, że nie pasujesz do tego miejsca, albo że ktoś na ciebie inaczej patrzy, spogląda?

Pani wychowawczyni od polskiego, no ona chyba zakochana była we mnie, bo ja miałem mnóstwo tych nieobecności, a i tak ona to usprawiedliwiała mi, że dwa razy byłem nieklasyfikowany właśnie w związku z tymi nieobecnościami.

Czułem właśnie ten zawód, że ta klasa miała być taka kulturalna, czyli coś co mnie jara, a tak naprawdę my musimy walczyć z tą panią od fizyki czy z panią od chemii, że my raz w miesiącu idziemy do tego kina czy teatru i nie przychodzimy na te lekcje i to był cały czas tam konflikt wewnątrz, że ci nauczyciele i nauczycielki nie potrafili tego sobie

Mówię to z pełną odpowiedzialnością, dlatego że w social mediach często pokazujesz to, jak z tym hejtem walczysz, jak próbujesz odmieniać to podejście dzisiaj do hejtu.

Mówię też o tym nie bez przyczyny, ponieważ hejt dotyka coraz więcej młodych ludzi w sieci.

Jaka to jest droga do tego, by, nie wiem, uodpornić się na niego, o ile to się w ogóle da?

No i jak popatrzyłem na nich, i jak czytają komentarze, i jak się tym przejmują, martwią, albo jak 10 razy się zastanawiają, zanim opublikują jakieś instastory, co ludzie na to powiedzą, no to zauważyłem, że chyba ja byłem najbardziej wyluzowaną osobą z nich wszystkich.

Tak jak powiedziałeś, lubiadą osobą.

Natomiast jeżeli, jak wypowiadam się na temat LGBT, to nagle mnie tam często ludzie dojeżdżają.

Niekoniecznie ci, którzy mnie obserwują, albo ci, którzy mnie znają, tylko po prostu mówisz o jakimś temacie niewygodnym dla nich, albo niezrozumiałym dla nich i cię atakują.

Jaką ty przyjąłeś strategię tego, aby ten hejt nie wpłynął na twoje dalsze funkcjonowanie, by nie obudził ponownie tej nieśmiałości w tobie, by mieć odwagę rano wstać i robić super rzeczy?

Żeby nie stracić poczucia własnej wartości, bo o to tym hejterom chodzi, tak?

Tak ja to rozumiem, że jak dowalą, to ty już nie będziesz chciał tego robić, już się nie będziesz pokazywał i już nie będziesz stał na ich drodze.

No i popublikowałem te zdjęcia i... I co?

I później mi pisali, że spotkamy się w sądzie.

Ja mówię, na pewno spotkamy się w sądzie.

I spotkałeś się w sądzie z którymś z hejterów?

To chyba jak ja ich podam do rządu.

Właśnie to poprzez te działania chciałeś młodym ludziom pokazać to, że trzeba inaczej, że można inaczej, że jednak...

Po prostu, który mówi o tym, że te prawa są i należy je szanować, ale skoro to publikujesz i skoro przygotowujesz, to sam wiesz, że tego potrzebujemy jako społeczeństwo.

Także, że mimo tego, że czasy się bardzo mocno zmieniły, to jednak jeszcze nie jesteśmy gotowi na to, by spojrzeć na ten świat przez

My jesteśmy wspaniali w radzeniu i tu możemy powiedzieć ze specjalistami.

Ale jednak wracając znowuż do brzegu, jednak tworząc te materiały czułeś potrzebę tego, że jednak jest z tym problem, tak?

Ale to widzisz, to jest właśnie tak, że ja się nagle odpalam, robię sobie jakiś cykl, a potem trochę milczę właśnie między innymi ze względu pewnie na te komentarze tych ludzi.

Nie no, to jasne, że tak będzie, tylko wiesz, wydaje mi się, że mamy ogromny problem wśród młodych ludzi, którzy bardzo często są na skraju załamania, często też spowodowanego tym, że

Świat, który obserwują nie jest ich światem i często te social media i świat internetu wprowadza ich w życie w takiej fikcji, w której oni tracą poczucie własnej wartości, bo właśnie nie są tak doskonali, nie są tak perfekcyjni, nie wyglądają tak jak na tych zdjęciach i zastanawiam się,

Ja staram się być od lat, czy w telewizji, czy w internecie, taki jaki po prostu jestem.

Wiadomo, że na Instagramie trochę pokazuję lepszą wersję siebie, ale nie używam filtrów, nie kłamię i polecam, żeby każdy tak robił.

A uważasz, znaczy będę cały czas ten temat jeszcze drążył, bo chciałbym, żebyśmy doszli do jakiegoś tutaj takiego, wiesz, zdania, gdzie popełniliśmy błąd my dorośli, doprowadzając do takiej sytuacji, doprowadzając do sytuacji, gdzie

W zasadzie 70% młodych ludzi nie ma poczucia własnej wartości, nie wie co chciałoby w życiu robić, nie wierzy w siebie.

Czy to jest wina systemu edukacji, który od lat jest i tkwi na tym poziomie niezmiennym, można powiedzieć, czyli opiera się na tym modelu pruskim?

Czy być może to internet i świat social mediów spowodował tą zapaść?

Ja myślę, że ludzie ogólnie za bardzo poszli w schematy.

Po prostu.

Czy to jest w życiu potrzebne?

Po prostu mieć... O, chciałem brzydko powiedzieć.

Powiedz, co czujesz, no.

Po prostu trzeba być sobą i nie zmieniać się dla innych.

Nawet nie zamierzam, bo chcę, żebyś był sobą po prostu, więc jakby... Tylko pytam o twoje zdanie, o twoje podejście do tych tematów, bo to są tematy trudne, które uważam, że trzeba poruszać, żeby dotrzeć do

Teraz chcę, żebyś powiedział właśnie młodym ludziom, którzy zmagają się z jakimiś problemami, a jednak marzą o tym, by robić w życiu rzeczy fajne, nie szablonowe.

Bo to często dorośli zabijają pasje, marzenia młodych ludzi poprzez pewnego rodzaju schematy, o których mówiłeś.

A co ty byś im powiedział?

To jest bardzo odpowiedzialne teraz, co ja mówię.

No to ja opowiem, jak ja miałem.

Potem właśnie miałem tą bezpieczną pracę.

Pracowałem w korporacji.

Siedem już chyba lat temu i teraz jestem najszczęśliwszy, chociaż czasem trudno jest koniec z końcem powiązać.

No bo występowałem już w telewizji, więc już zaczynałem działać na Instagramie, więc zauważyłem, że już zamiast pracować i klikać coś na glebie turze, to ja klikam w telefonie.

Ale i tak tam spoko było w tej robocie, ale potem już jak zacząłem występować w telewizji i realizować te swoje pasje, marzenia i tak dalej, to mi zabrakło już urlopu pewnego razu, pewnego roku i stwierdziłem, że cholera, ja ani razu nie wziąłem, ani dnia urlopu tak, że będziemy sobie odpocząć, tylko bo coś, bo musiałem gdzieś jechać, bo musiałem nagrać program, bo...

Bo byłem jakoś, powrócę na Instagram i wtedy mówię, nie, no muszę zdecydować.

W sumie nie byłem tam dyrektorem, nie zarabiałem nie wiadomo ile, to sobie stwierdziłem, że do pracy takiej mogę sobie kiedyś wrócić, a marzenia, trzeba, trzeba pomóc swoim marzeniom, no i pomogłem.

Czyli ta odwaga była potrzebna na to, żeby zrobić ten krok, tak?

A ja właśnie przez lata... Teraz nagrywam o Warszawie od ponad roku na Instagramie i TikToku i ja tam... Nie robię tego, bo mam parcie, żeby się tym ludziom wyświetlać, tylko ja pokazuję swoją pasję tam.

Niekoniecznie chcę być, nie wiem, codziennie na portalach plotkarskich, bo to raczej w dzisiejszych czasach to już obciach być na takim portalu niż prestiż jak kiedyś.

Bliskie mi osoby, znajomi, pasja, pasja, która dobrze mi idzie i też moi widzowie, którzy mnie oglądają, bo tak po pierwsze ja się czuję bardzo dobrze z tym, co robię, a po drugie pamiętajmy, że robię też to dla kogoś, czyli ten mój widz, jak jest zadowolony i chętnie mnie ogląda, no to tym bardziej ja się cieszę.

A teraz jeszcze wrócę na chwilę do czasów szkoły, bo stosunkowo ona była u Ciebie niedawno, można powiedzieć.

Pozwalała, pomagała choć odrobinę spełniać marzenia.

Ale ja jeszcze chciałbym, Mariusz, wrócić do czasów twojego dzieciństwa, bo zaczęliśmy od razu od szkoły podstawowej, a przedtem były jeszcze przedszkole, przedtem były jeszcze inne aktywności, można powiedzieć takie, które często dotykają i dotyczą małych i dzieci.

Usunąłeś się na drugi plan, że jednak gdzieś tam to twoje poczucie być może własnej wartości zostało zachwiane przez innych.

Po prostu taki się urodziłeś, rozumiem.

Płakałem jak musiałem leżakować, więc później moja mama musiała mnie odbierać i płakałem jak mi kazali jeść zupę mleczną, której nie lubiłem i jak po latach poszedłem kogoś z rodziny odebrać z przedszkola i poczułem ten taki zapach tej zupy mlecznej, takiego przypalonego mleka, to musiałem uciec z tego przedszkola, bo myślałem, że się tam zrzygam, proszę Państwa.

A powiedz mi jeszcze właśnie, bo chodziłeś do różnego rodzaju szkół, to były najczęściej małe lokacje, małe miasta.

Ale to poczekaj, bo to mi się coś nie zgadza.

To się przeprowadziliście... Nie, piaseczne spod Warszawy.

Dojeżdżałeś do liceum po prostu komunikacją.

Okej, to poczekajcie, bo ten wątek mi się tu nie... Będziemy tu musieli mieć dużo kombinowania.

Czy ta postawa mamy nadal i rodziców była niezmienna?

Ufamy, że to co Mariuszek robi jest jedyne słuszne i prawidłowe, czy jednak pojawił się taki element, że trochę takiego strachu, że to duże miasto może tutaj wpłynąć negatywnie na ciebie?

Często zostawałem w domu albo często sobie spacerowałem gdzieś po tej Warszawie zamiast iść do tej szkoły, ale nigdy nie piłem, nie imprezowałem, nie biłem się.

Dobrze, to słuchaj, obyś taki grzeczny pozostał i obyś już nigdy nie walczył z tą nieśmiałością, aby ona tobie, że tak powiem, nigdy nie stanęła na drodze przed realizacją kolejnych pięknych wyzwań, nowych projektów.

Życzę ci tego, żeby twoje marzenia cały czas mogły się realizować i żebyś płynął w nich, tak jak robisz to do tej pory, abyś bawił, zadowalał, aby ludzie kochali cię i już ci...

Nie podnosili ciśnienia, byś nie musiał się odpalać i tego publikować.

Tego życzę i bardzo Ci dziękuję za spotkanie.