Mentionsy

Szerokie horyzonty
Szerokie horyzonty
24.07.2025 19:00

Prawda, czy hejt? Odpowiedzialność za słowa w sieci.

Dziś rozmawiamy o ważnym temacie, którego każdy z nas może doświadczyć i który może mieć poważne konsekwencje - jak radzić sobie z hejtem w Internecie. O odpowiedzialności  za swoje słowa i o tym jak nasze reakcje mogą wpływać na innych.  Zapraszamy Cię też do przyjrzenia się sobie - czy są sytuacje, w których to Ty jesteś hejterem (-ką), np odpowiadając hejtem na hejt. 


Prowokujemy hejterów, twierdząc, że ten podcast nie jest dla nich!  Balansując na granicy ryzyka, zapraszamy do dyskusji i komentowania. 


Rafał opowie co tzn. „nie karmić Trolla,  a Aneta wyjaśni dlaczego właśnie  ten temat jest dla niej ważny. 


Wmieszamy  w temat Inkwizycję i będzie trochę o dosłownym paleniu na stosie. 


Będzie też dyskusja o twórczości Pani Justyny Steczkowskiej. 


Zastanowimy się, czy rzeczywiście “o  gustach się nie dyskutuje” - łatwo powiedzieć , ale jak to wygląda w praktyce? 


Porozmawiamy o granicy między wolnością słowa, a  odpowiedzialnością. I jak  anonimowość w sieci, wpływa na nasze zachowania? 


Jak odróżnić  konstruktywną krytykę od hejtu? Nawet bolesna krytyka, może być wartościowa, ale jak to rozpoznać? 


Zadamy Ci prowokacyjne pytanie: „czy chcesz przyjaznego świata, pełnego ludzi, którzy Cię wspierają,  którzy dmuchają w Twoje skrzydła, albo chociaż Ci nie przeszkadzają?” Posłuchaj, a będziesz wiedzieć dlaczego to pytanie jest ważne.  


Hejt nie zaczyna się w  internecie,  często ma swoje korzenie w domu, gdzie dzieci słyszą, jak dorośli rozmawiają o innych. 


Poruszymy  też temat  plotkowania i obgadywania. 


Dowiecie się, czy Aneta jest miłą osobą, a może czy za taką się uważa :). 


Na podstawie naszej ponad 20-letniej przyjaźni, przedstawimy studium przypadku, dotyczące szczerej i empatycznej komunikacji. Dowiecie się też czy zdarzało nam się hejtować siebie nawzajem i dlaczego. 


Przygotowaliśmy też dla Was kolejną prowokację i zachęcamy do poćwiczenia na nas  swoich umiejętności opiniowania bez hejtu. 


Podpowiemy, jakie trzy kluczowe pytania warto sobie zadać, przed odpowiedzią na komentarz.  


Jak reagować, np. jeżeli doświadczasz hejtu w internecie?. Co znaczy: “zatrzymać impuls?”  


Podzielimy się konkretnymi sformułowaniami, które mogą pomóc w trudnych sytuacjach. 


Będzie tym razem też o “porządku w przedpokoju”. 


Zwracamy też uwagę, że hejt zostawia ślady i warto przede wszystkim zadbać o siebie, jeżeli go doświadczysz. 


A  jeżeli doświadczysz hejtu,  zadaj sobie pytanie: “co ten komentarz mówi o mojej relacji ze sobą?”


Niezmiennie zachęcamy też do komentowania i subskrybowania naszego kanału, gdzie znajdziecie wiele inspirujących tematów. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 334 wyników dla "P"

Witamy w podcaście Szerokie horyzonty, w którym rozmawiamy o tym, jak budować świadome i spełnione życie.

Aneta Paluszkiewicz, nauczycielka jogi, doświadczona menadżerka i instruktorka arteterapii.

Jesteśmy przyjaciółmi i mamy wspólne wartości, ale odmienne charaktery.

Oboje stawiamy na świadomy rozwój, choć mamy na to różne sposoby.

Przez to razem widzimy więcej i szerzej, ale nie zawsze tak samo.

Dzisiaj porozmawiamy o odpowiedzialności za słowa w kontekście hejtu, szczególnie w internecie.

No dobra, to teraz pytanie do Ciebie.

Czemu ten temat dzisiaj bierzemy na tapetę?

Bo to Ty zaproponowałaś.

Tak, dzisiaj ten temat dlatego, że on ostatnio mnie poruszył, a przynajmniej na dzisiaj tak jest jak nagrywamy ten podcast, że jest to dla mnie w jakiś sposób żywy temat.

Może to wynikało z tego, że przed wyborami zaczęłam się bardziej interesować polityką, żeby sobie sprawdzić, po prostu potwierdzić swoje decyzje wyborcze.

I po prostu zauważyłam, że bardzo dużo jest hejtu, takiego naprawdę mocno stricte obrzydliwego

Zachowania ludzi wobec innych ludzi w kontekście posiadania racji, w kontekście koncepcji, takiego naprawdę ostro obraźliwego.

Ja wiem, że polityka to jest taki dość bardzo gorący temat, ale nie tylko.

Też na przykład w kontekście Justyny Steczkowskiej, tego wykonania eurowizyjnego, tego utworu Gaja.

To też te opinie były różne i to jest jakby święte prawo.

Myślę, że wszystkich mamy prawo do opinii, mamy prawo do swojego zdania.

Jeszcze kilka nałożyło się takich różnych tematów, co ciekawe, nie dotyczą one mnie na dzisiaj, więc być może we mnie jest jakaś obawa przed hejtem, bo ja pierwsze co, jak mnie coś porusza, to

To sprawdzam, jak to u mnie z tym jest, więc być może to jest jakiś temat, który mnie dotyczy, może nie bezpośrednio na dzisiaj, ale w jakiś sposób na pewno mnie poruszył, że dużo jest takich słów, które naprawdę mogą ranić, że mogą podcinać skrzydła, że dużo się mówi też teraz przecież o

Prawda, czy hejt?

Odpowiedzialność za słowa w sieci..

Natomiast zastanawiałam się właśnie, czy milczenie nie jest przyzwoleniem na przemoc, bo poprzez przemoc rozumiem też przemoc słowną.

No dobra, możemy dzisiaj o tym porozmawiać, no bo dla mnie to było o tyle zaskoczenie, że

W głównej mierze dla mnie temat jest prosty, tak?

Bo ja mam podejście po prostu nie karm trolla, czyli jeżeli ktoś hejtuje, ktoś się zachowuje w taki, a nie inny sposób, no to nie daję mu mojego czasu, mojej energii.

Jeżeli by się to pojawiło gdzieś w obszarach moich social mediów, no to mam...

Prawda, czy hejt?

Odpowiedzialność za słowa w sieci..

A tak naprawdę kulturalny człowiek mówi, opuść natychmiast moją imprezę, nie pozwolę ci obrażać mojej żony.

I ja trochę tak to traktuję, że moje social media to jest trochę mój obszar, do którego zapraszam i w którym się kontaktuję z ludźmi na moich zasadach.

Jeżeli by ktoś taki się pojawił, to najprawdopodobniej bez skrupułów usunę taki komentarz, zablokuję, nie będę dawał mu energii po to, żeby go karmić i dawać mu możliwość dalszej dyskusji.

Ale okej, chcę podejść do tego trochę szerzej, bo są takie momenty, w których może faktycznie można by było zareagować i chciałbym o tym pogadać.

Ja też, wiesz co, chciałabym zwrócić może poprzez nasz podcast, jak tego będziecie słuchać może, na taki właśnie aspekt społeczny, może edukacyjny, żeby zacząć od siebie, w kontekście nawet na sobie się zastanowić, gdzie ja po prostu jednak w tych słowach nie daję komuś żyć po swojemu, mieć jakieś swoje koncepcje na życie.

A poprzez upieranie się przez swoje racje i emocje, które potem zazwyczaj temu towarzyszą, na przykład te słowa są, bo można reagować, widzimy hejt oraz reagować hejtem, więc dla mnie całą sztuką jest to, jeżeli już reaguję w ogóle, bo też to nie jest tak, że ja do tego zachęcam czy zniechęcam,

Mówię, zastanawiam się nad tym milczeniem, czy ono nie jest często gdzieś tam przyzwoleniem, ale chciałabym na ten aspekt tak społecznie zwrócić uwagę, bo jakbym Cię zapytała, albo kogokolwiek zapytała, czy chcesz, żebyśmy mieli życzliwy, miły, sympatyczny świat, w którym się spieramy, to myślę, że prawie każdy odpowie, że tak.

Ale potem jest kwestia działania i czy... Oczywiście, ale ma być życzliwy, mądry i dobry na moich zasadach, więc jak ty masz inne, no to vara, nie?

Tak, więc ja bym chciała... I wtedy bronię, wtedy bronię dobrego świata, i tak się rozumieją hejterzy, mojego, który jest jedyny prawdziwy, możliwy i sprawiedliwy.

Myślę, że inkwizycja na podstawie takich racji nawet powstała.

Wierzę, że nasze jest najlepsze i jedyne.

Więc w różnych etapach objawione, w różnych myślę, że momentach, w różnych

W etapach życia to się różnie przejawiało.

Gdzie jest ta odpowiedzialność tego słowa?

Czyli rozumiem, że twoim pierwszym taką intencją jest to, bo wydaje mi się, że hejterów ciężko jest edukować, no bo oni mają coś w sobie, co powoduje, że są hejterami i nie wiem, czy takie zimne tłumaczenie zdroworozsądkowe by do nich dotarło, bo najczęściej

Natomiast rozumiem, że twój pierwszy apel dzisiaj to jest, zadaj sobie pytanie, czy sam nie jesteś hejterem?

Tak, dokładnie, bo tam już, gdzie wchodzą emocje i zaczynamy się nawzajem obrażać, no to tak naprawdę hejtem reagujemy na hejt.

No dobra, myślę, że o tym będziemy mogli sobie porozmawiać, ale też powiedziałeś o takim dosyć ważnym aspekcie i myślę, że to jest coś, co może być naszym punktem wyjścia, czyli gdzie się kończy wolność słowa, a zaczyna odpowiedzialność?

No właśnie, to jest bardzo ciekawy temat po prostu, no bo jak to zmierzyć, bo wiesz, myślę, że jakością naszej komunikacji, ale nie ma konsekwencji na dzisiaj, jak rozumiem.

Wiesz co, po pierwsze tak, myślę, że pewną świadomością, że wolność słowa, no to na pewno jest jeden z fundamentów demokracji, ale wolność słowa nie jest tym samym, co brak odpowiedzialności za swoje słowa.

W sieci wielu ludzi myli wolność z mam prawo powiedzieć co chcę, jak chcę i do kogo chcę, ale każda wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka.

Niestety w Polsce nie mamy precyzyjnych regulacji dotyczących mowy nienawiści, a nawet jeśli są, to nie działają prewencyjnie.

Tylko jest takie kluczowe pytanie,

Czy chcemy być lepsi tylko dlatego, że nam to nakazano albo grozi nam kara?

Czy też po prostu chcemy być lepsi, bo taka jest nasza natura i podejście do świata?

Ja bym bardziej była zwolenniczką, żeby po prostu edukować, zwrócić uwagę na taki aspekt.

I myślę, że to nie zaczyna się od hejtu w internecie, tylko być może to się nawet zaczyna, jak dziecko słyszy, w jaki sposób rodzice rozmawiają o innych.

Aczkolwiek jak dziecko słyszy tak, bo teraz wiesz, możemy powiedzieć, że jest hejt, również niepozytywne jest postrzeganie plotkowania.

Natomiast wysłuchałem ostatnio dosyć ciekawego podcastu o relacjach w związku.

Jeden z psychologów mówił ciekawą rzecz, że jeżeli para plotkuje, to tak naprawdę partnerzy mogą poznać pogląd drugiej strony.

swojego partnera na jakieś sprawy, na innych ludzi.

Jeżeli to nie wychodzi poza związek, to se mogą to obgadywać, bo w tym momencie też poznają swoje nastawienie do pewnych wartości, nie wiem, zasad w życiu.

Prawie zawsze nie istnieje osobno, tak myślę sobie.

Zawsze to jest jakaś historia z kimś powiązana.

Tak sobie myślę, patrząc realnie.

Więc pytanie teraz, w jakiej formule my się na ten temat wyrażamy, bo jeżeli mój partner byłby taki chętny do obgadywania, myślę, że ja bym się... już to znaczy, że mamy inne wartości.

Okej, ale zobacz, to być może znaczy, że nie ma sensu, żebyś Cię byli rade, bo prawdopodobnie za jakiś czas albo w innej sytuacji, albo z innymi ludźmi, być może on obgaduje Ciebie tak samo.

Ja też mam, przyznam szczerze, że mam z tym jakieś wyzwanie, gdzie jest ta granica z kolei, gdzie jest obgadywanie, a gdzie po prostu jest mówienie o pewnych faktach.

Chyba muszę uciec do związania polityków.

To bardzo interesujące pytanie.

Muszę wyprzeć dalej.

No właśnie, no dobrze, śmiej się, śmiej, bo faktycznie my te relacje mamy bardzo szczere, więc ja też nie pateczkuję, ale czasami widzę, że wolałabym być bardziej prawdziwa niż miła.

Ale nie zawsze potrafię tę granicę u siebie wiedzieć kiedy to jest, gdzie po prostu jest ta granica obgadywania, a po prostu omawiania pewnych faktów.

Myślę, że w sposobie mówienia o kimś i o czymś.

Dosyć, mało powiedziane.

No tak, to myślę, że nawet jeżeli jesteśmy szczerzy, to nie jesteśmy szczerzy w taki Januszowy sposób, gdzie po prostu prostacko walimy sobie coś między oczy.

Czasami jeżeli któryś z nas przekroczy granicę, to najczęściej drugie w miarę szybko daje mu bardziej wprost albo mniej wprost komunikat, że nie czuje się dobrze z tym.

I tutaj pewnie byśmy was odesłali do naszych podcastów o rozmowach i słuchaniu, bo myślę, że to jest kluczowe, bo trudno zanegować na przykład moje czy twoje odczucia.

W sensie, jeżeli ty mi powiesz, że

I tak też nieraz było, że ja Ci powiedziałam, że źle się czuję z tym, co powiedziałaś, albo poczułem się obrażony.

To jest inny komunikat, niż gdybyś mnie zwyzywał i założył, że ja po prostu mam jakieś tam konkretne intencje, bo tego do końca nie wiesz.

Wydaje mi się, że w naszej relacji jest też jedna rzecz, która nas chroni przed hejtem, znaczy przed byciem hejterem, ponieważ

My mamy dosyć silne osobowości, lubimy, mamy też czasami swoje poglądy, które się mocno różnią, ale chyba nie mamy takiego parcia, że my musimy mieć rację i musimy udowodnić swoją rację.

Myślę, że z czasem, z jakąś dojrzałością, z doświadczeniem w nagrywaniu podcastów, to chyba się wyszlifowało troszkę, bo może jakbyśmy posłuchali...

Czy posłuchalibyście naszych pierwszych podcastów, to być może to byłoby troszkę inaczej, bo ja widzę u siebie, że kiedyś dyskutowałam do krwi i ta potrzeba racji w zasadzie była nadrzędną moją, potrzeba w dyskusjach.

Jakby ci to powiedzieć, jak wrzucę do starych czasów, to

Dziesiątki lat zanim zaczęliśmy nagrywać podcast, bym powiedział, to tak.

Dobra, natomiast też pamiętajmy, że na początku nagrywania naszego podcastu, myślę, że jak każdy kto wchodzi w jakąś nową formę, przejęliśmy też taką formułę, że troszeczkę jesteśmy w kontrze ze sobą w różnych podejściach.

Ale czasami chcieliśmy specjalnie spowodować, żeby to się fajnie słuchało i myślę, że dojrzeliśmy do tego, że dzisiaj potrafimy zaciekawić i spowodować, żeby ta rozmowa była ciekawa bez podbijania i akcentowania pewnych rozbieżności.

Jak z tym się nie zgadzacie, to prosimy o komentarz w umiejętny, nie hejterski sposób.

Możecie sobie poćwiczyć na nas swoje opiniowanie, bo myślę, że tutaj kwestia posiadania opinii, odmiennego zdania, tak trochę żeby nas wziął na wspominki może i mówienie o sobie, ale właśnie w tym kontekście, bo też ja myślę, że właśnie od tego warto zacząć, czyli zrobić taki research

Ja powiem tak, pamiętam, że jedna z moich klientek opowiadała mi, że jak słucha naszego podcastu, to ona bardzo ceni jedną rzecz, że nie wiem, słucha, rozmawia o jakiejś kwestii i słucha twojej wypowiedzi i sobie myśli, no w sumie to się z nią zgadzam, ale myśli sobie...

A ciekawe co powie Rafał, bo zobaczymy co będzie.

A potem mówi, kurde z nim też się zgadzam.

Mówi, że jej ciekawość polega na tym, że my często pokazujemy różne stanowiska w jakiejś sprawie, ale potrafimy to argumentować na swoje sposoby albo w takim kontekście, który jest dla nas ważny.

Ale dobra, skoro jesteśmy przy posiadaniu racji, jak myślisz, dlaczego dużo ludzi

Chcę mieć rację i co to o nich mówi, bo tak naprawdę hejter chce mieć rację albo po prostu wprost zniszczyć kogoś i mu dopierdzielić.

Co się pod tym kryje?

A jak sobie przypomnę siebie, gdzie to było bardziej, bym powiedziała, rozbudowane i byłam przy tym bardzo uparta i w ogóle nie wiedziałam, że tak jest, to myślę, że poczucie wartości ma tutaj duże znaczenie.

że mam taką potrzebę, żeby coś w ogóle udowadniać.

Druga sprawa jest taka, że jakaś taka, no nie wiem, ludzka potrzeba, że ta moja koncepcja na życie jest najlepsza.

No jest koncepcji wiele i trudno jest to chyba, to się chyba z czasem też, no nie wiem, może nie każdy tak ma, ale ja tak z czasem załapałam, że

Naprawdę możemy mieć różne perspektywy i to wcale nie znaczy, że to źle czy dobrze, po prostu mamy inaczej jako ludzie.

Znaczy ja uważam, że to świetnie, dlatego że tak naprawdę widzimy pewne aspekty szerzej.

No jak my się znamy długo, to powiem Ci, ja też widzę tutaj, że się zmieniamy oboje w tym temacie.

Na pewno, ale wydaje mi się, że ja od samego początku nie miałem takich stricte skrajnych podejść.

Dopuszczałem inne poglądy.

Pytanie, czy traktowałem je, że one są inne, czy są głupie.

Nie no, no wiesz co, no tak szczerze po prostu mi się wydaje, że trzeba przed sobą stanąć po prostu szczerości w tym temacie.

Też żeby po prostu tego się nauczyć, bo tutaj ta autorefleksja, sam fakt, że ja sobie powiem, że ja nie będę...

To wszyscy wiemy, że hejtowanie pewnie, no nie wiem czy tak, no może są osoby, które perfidnie to robią i kropka to lubią, się tym bawią i tym się karmią, okej, pewnie tak jest.

Budują swoją wartość na tym, jakby w ogóle nie ma tej autorefleksji i pewnie ten podcast nawet do nich nie dotrze, bo to chyba bez sensu.

Ja powiem może tak, wydaje mi się, że nie tylko, że myśmy dojrzeli, wiesz, ja myślę, że chodzi o coś zupełnie innego, że tak naprawdę chodzi o to, że myśmy zbudowali swoje poczucie wartości.

Lata, lata temu, myślę, że już można powiedzieć.

I mając to poczucie własnej wartości, nie masz potrzeby, żeby wszyscy byli w 100% zgodni z Tobą i żeby zawsze wygrywać, bo czasami nawet nie chcesz marnować.

Tak, powiem Ci tak, szczerze, w dyskusjach owszem tak jest, ale na przykład jeżeli chcę uruchomić jakiś teraz swój kanał jogowy, to mam obawy.

I być może ten temat w tym kontekście mnie rusza, więc w jakimś stopniu pewnie jeszcze się... Obawy to jest jedno, to jest tylko kwestia, wiesz, bo być może...

Gdybyś nie miała w ogóle poczucia wartości, to byś nawet nie myślała o tym, żeby uruchomić.

To jest pytanie, na ile twoje poczucie wartości da ci tarczę przed tym, jeżeli ktoś będzie w ciebie walił hejtem i ile wytrzymasz.

A powiem ci tak, jak patrzę, no obym doszła do takiego, że tak powiem, poziomu, gdzie osób zainteresowanych, powiedzmy, tymi jogowymi tematami jest tak dużo, bo jak obserwuję osoby, które są w takim świecie znane, nie tylko w świecie może jogowym, to po prostu, no to jest normalne, że jest różne, ludzie mają zdanie, którym to się podoba, innym nie.

Natomiast mnie to troszeczkę przeraża, jak dużo jest takiego właśnie hejterstwa, zamiast, że po prostu, czemu nie przełączysz kanału, jak to Cię nie interesuje.

To jest dla mnie, no może się tak trochę głupio dziwię, naiwnie, ale to jest dla mnie bardzo... No trochę naiwnie, tym bardziej, że możesz anonimowo często skomentować i generalnie ten, do kogo to kierujesz, bardzo często nie wie, kto jest po drugiej stronie i kto tak komentował.

Wielu ludzi naiwnie też liczy na to, a mam... Cieszę się, że ostatnio coraz więcej ludzi się przekonuje, że to błędne mniemanie.

że jak ty nie napiszesz tego pod swoim imieniem, nazwiskiem, tylko pod wymyślonym jakimś nickiem albo w ogóle jako anonim, to i tak w momencie, kiedy łamiesz prawo i kiedy ktoś poda tą sprawę albo zgłosi na policję, albo skieruje ją do sądu, to są metody na to, żeby ustalić, kto ten komentarz dał, z jakiego komputera i namierzyć tą osobę.

Natomiast ja bym chciał wrócić do tego konieczności posiadania racji i co to o nas mówi, bo z jednej strony

Z poziomu psychologii potrzeba racji to często potrzeba uznania.

kontroli, albo jest to lęk przed byciem pominiętym.

No widzisz, to wszystko jest w obszarach tej epokopoczcia wartości, czyli to nie jest tak, że my sobie tylko powiemy, nie hejtujemy, tylko ta autorefleksja na takim głębszym poziomie, myślę, że jest nam potrzebna, żeby w to spojrzeć.

Gdzie to jest w nas po prostu, jeżeli się pojawia taka sytuacja.

No druga rzecz, to jest taki mechanizm, muszę wygrać w komentarzach, i to jest często takie echo wewnętrznego braku, który w nas jest, takiego niedopełnienia, to jest takie...

Chcemy być kimś, kto wie lepiej, przez co jest lepszy.

To też jest ego takie podejście bardzo mocne.

I teraz, jeżeli miałbym sobie przyłożyć jakąś miarę do tego, żeby umieć zidentyfikować, czy ja naprawdę jestem taki, chciałem powiedzieć oświecony, ale szukam innego słowa.

Taki stonowany i na pewno nie mam tej potrzeby posiadania racji, to myślę, że warto zadać sobie pytanie, jeżeli gdzieś tam komentuję albo z kimś chodzę w dyskusję, czy walczę o prawdę, czy o to, żeby ktoś się ze mną zgodził?

W ogóle temat walki już się wydaje trochę przegrany.

Ostatnio jak miałam taką sytuację, że zastanawiałam się, czy zareagować, bo byłam przed takim dylematem, że to przemilczenie też nie jest wsparciem pewnego rodzaju słownej przemocy.

To potrzebowałam się najpierw zatrzymać.

Z jakiego punktu ja tutaj startuję?

Jaka jest moja tak naprawdę intencja?

Dobra, to zanim może pójdziemy dalej, to ja bym chciał jeszcze poruszyć taki jeden temat.

Bo też mamy czasami tendencję do określania każdej negatywnej opinii hejtem.

Tak, no dla mnie hejt po prostu to jest obraźliwe zachowanie.

Powiedzmy, że tutaj mówimy o słowach w kontekście po prostu takiego podejścia w internecie, że to dotyczy słów, ale jest to po prostu wprost takie obraźliwe zachowanie wobec kogoś.

Dobra, to pozwolisz, że ja zacznę najpierw może od tego, co jest słabsze, czyli od krytyki, a potem spróbuję powiedzieć, czym jest hejt.

Dla mnie konstruktywna krytyka to ma takie cechy, że jest skierowana na zachowanie, działanie, produkt,

Czyli tutaj to zakrywa nam troszkę taką empatyczną komunikację po prostu.

Nie podoba mi się twoja piosenka.

Nie lubię poglądów politycznych z lewej albo z prawej strony.

A nie, nienawidzę ciebie, ty jesteś do dupy piosenkarką.

Mówimy o pewnych rzeczach.

Produkt mi się nie podoba, a nie wasza firma jest do niczego.

Zawiera intencje zmiany, poprawy, refleksji.

Na przykład mam inne zdanie, bo wyjaśnienie edukujesz.

Zauważyłem, że mogłoby to działać lepiej, gdyby.

I to jest ważne, że to często ta krytyka pokazuje alternatywę lub wskazówkę.

I to, na czym możemy patrzeć, nie wiem, i można ją oczywiście wyrazić w kulturalny sposób, nawet kiedy jest to jakiś forum gdzieś tam w social mediach, i wydaje mi się, że takim przykładem czegoś, co jest krytyką, a nie jest hejtem, może być na przykład, korzystałem z tej usługi, niestety nie spełnia moich oczekiwań, kontakt był utrudniony, mam nadzieję, że to się zmieni, bo pomysł macie świetny.

O ile jest świetny, bo może tak nie uważać, też nie ma co też... No okej, jakby nie ma, ale jakby zobacz, jest tu pewna krytyka, jest to pokazanie, że kontaktu nie było, że coś nie było, nie dobrze działało, ale nie skierowałem tego do nikogo.

Czyli hejt, zobacz czy się z tym zgodzisz, jest personalny, emocjonalny, obraźliwy i ważne, często nie zawiera konkretów.

Tak, no właśnie epitety myślę, że też wobec danej osoby, że to bardzo często jest powiązane z tym.

I teraz tak, często wypływa z frustracji komentującego, a nie potrzeby poprawy sytuacji.

Tam nie ma w ogóle takiej ochoty, żeby coś się poprawiło.

Tam ja po prostu ten sfrustrowany chcę wylać na Ciebie moją ilość.

Ale też nawet wiesz, nie musi się poprawić, bo my nie mówimy tylko o usługach, tylko mówimy na przykład, że ktoś jest jakimś twórcą, nie podoba mi się jego książka, to nie znaczy, że on zmieni, bo mi się nie podoba swoją twórczość.

Ma prawo mi się też nie podobać i mam prawo to wyrazić, tylko wszystko jest kwestia sposobu.

Ale Ty możesz powiedzieć, że Tobie się to nie podoba, a nawet możesz powiedzieć, że Ty nienawidzisz tej muzyki.

Tutaj Cię może to zaskoczy w jakiś sposób, ale właśnie mnie tak poruszył ten temat ostatnio Justyny Styczkowskiej w kontekście tego utworu Gaia, gdzie epitety dotyczyły właśnie pogańskich symboli i tak dalej, w kontekście, już potem tak to pojechało po bandzie, jeżeli chodzi o jej intencje, powiedzmy jakieś tam, nie wiem, satanistyczno-lucyfryczne.

Ja sobie pomyślałam, może Matko Święta, 200 lat temu to takie oskarżenia by zginęły na stosie, a teraz mamy hejt.

Co więcej, wiele lat temu często rzucano takie oskarżenie, które de facto było pomówieniem, tylko po to, żeby druga osoba nie mogła się bronić.

No więc ja też tak troszeczkę może tutaj, no może trochę faktycznie sarkastycznie, jak się zastanowię nad tym, ale tak sobie pomyślałam, to jako ludzkość poczyniliśmy postęp.

Wiesz co, bym powiedział, że dzisiaj doszliśmy do takiego poziomu, że nie zapalamy pod kimś stosu, ale często raniąc swoimi słowami rozpalamy ten stos wewnątrz tej osoby.

No właśnie, bo widzisz, jak to są osoby publiczne, to można powiedzieć, że żeby być osobą publiczną w dzisiejszych czasach, to trzeba się troszeczkę jednak odporąć, bo inaczej naprawdę nie wiem, czy to wytrzymasz, bo zawsze te zdania będą podzielone i dużo jest też po prostu takich bardzo opinii hejtowych.

Prawda, czy hejt?

Odpowiedzialność za słowa w sieci..

Bo to jest taki przykład, gdzie mi się ulało tylko w ten sposób.

Tak to jakby możemy dać równie dobrze inny... Tak, bo chodzi o to, że celem hejtu w przeciwieństwie do krytyki nie jest zmiana.

To jest tak, że jak ja piszę mój komentarz...

To jak kończę, to mówię, ha, zajebiste, to taki granat, trzy ofiary śmiertelne, super komentarz napisałem.

Tak, to jest takie podejście.

A ja się tutaj z Tobą będę troszkę polemizować, w tym sensie, że może ktoś mieć, bo tutaj zgadujemy intencje, a one mogą być też takie, że ktoś jest święcie przekonany o tym, że tak jest, na przykład, że te symbole są jakieś pogańskie, niebezpieczne.

Nie wiem, ja się mogę mylić, może faktycznie są, ale z drugiej strony po co kogoś obrażać, bo nie masz takiej pewności, czy na pewno, czy masz rację w tym temacie.

Wiesz co, ja przeważnie, jak chce się czegoś dowiedzieć, no to szukam informacji, jaka była intencja tej piosenki, albo wiesz, pytanie Justyna Steczkowska śpiewa piosenkę, ale czy ona napisała jej tekst?

Wiesz, a propos odpowiedzialności za słowa, no to myślę, że zakładam, że ona wie, co śpiewa.

Żeby była jasność, mi się bardzo słowa podobają i myślę, że w tym kontekście mam pewne pogańskie zamiłowanie, w sensie takim, że są bardzo ładne dla mnie.

Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy to był jeden z moich ulubionych utworów Justyny Styczkowskiej.

Myślę, że mam trochę fajniejsze, ale to była Eurowizja, to był konkretny format, pod który on był mocno dopasowany.

Nie wyobrażam sobie, żebym marnował mój czas, którego za dużo nie mam, na wypisywanie, co ja myślę o tej piosence.

Ja sobie o tym mogę porozmawiać ze znajomymi, jak siedzimy razem przy kolacji, przy winie, będziemy sobie dyskutowali, to zapytam ich o tym i znów nie powiem, czy widzieliście tą durną piosenkę, tylko zadam im pytanie, czy widzieliście tą piosenkę i co o niej sądzicie.

Bo ja tak naprawdę, to dla mnie najważniejsze jest to, żeby móc ewentualnie dostrzec inne punkty widzenia na to, o czym ja mam pewną swoją opinię.

No i sobie o tym mówimy, bo nawet jeżeli ty miałbyś tę potrzebę, żeby się wypowiedzieć w sieci, to jest wszystko w porządku.

Opinie możesz mieć, nawet gdybyś miał taką kontrowersyjną opinię, tylko mówimy tutaj o tym, o tej całej wiązance jakichś epitetów i oskarżeń, gdzie myślę, że to może być krzywdzące, tak jak mówię, tak mi dało to do myślenia w kontekście właśnie tej tematyki, która jest taka specyficzna.

że naprawdę 200 lat temu, co jest stosunkowo niedawno, wylądowałaby na stosie dziewczyny.

Wiesz co, ja uwielbiam to, że ja chyba mam tyle rzeczy na głowie i mam tyle aktywności, że po prostu nie czytam komentarzy pod piosenkami, bo... Ja się mówię, ja się do tego przypijam, bo mi się po prostu wlało w... Zaczęło się od wyborów, a potem poszło... Czy jakoś tak zaczęłam nagle to... no mówię, no ja przede wszystkim się przyglądam sobie, jeżeli mnie coś porusza, bo to znaczy, że coś we mnie jest żywe i czegoś tam się boję, albo to mam, albo tego nie mam.

Natomiast, no właśnie, zastanawiałam się nad tym milczeniem po prostu.

Zanim pójdziemy do... Nie mówię teraz, żeby, wiesz, komentować każdy post, bo to można by zawariować, nic by się tego nie robił w ogóle w życiu.

Natomiast, no właśnie, gdzie jest ta granica, żeby sobie zdawać sprawę z tej odpowiedzialności za słowa?

Znaczy, dla mnie granica jeszcze, bo ja wracam do pytania, które postawiliśmy, gdzie jest krytyka, a gdzie jest hejt.

Nie dajesz przestrzeni drugiemu człowiekowi na reakcję i używasz języka przemocowego, czyli właśnie wyśmiewanie, szydzenie, obrażanie, tak?

Myślę, że też, jeżeli ty miałaś apel do naszych słuchaczy, żeby oni nie byli hejterami… Znaczy, żeby zwrócić uwagę, czy gdzieś po prostu… Czasami mówię, no hejtem na hejt odpowiadamy,

Ja bym proponował trzy pytania, zanim odpiszesz na komentarz.

Pierwsze, czy mówię o zachowaniu, czy atakuję człowieka?

Czy zależy mi na poprawie sytuacji, czy tylko na wyładowaniu emocji?

Czy powiedziałabym to samo komuś twarzą w twarz w takim samym tonie?

No i widzisz, to samo jest w temacie teraz jakiegoś mówienia poza plecami, prawda?

Tak jak do tych dzieci nawiązałam, no bo to też myślę, że to się wszystko gdzieś tam nas kształtuje po prostu w dzieciństwie, żeby edukować już i tylko trzeba zwrócić uwagę na siebie, czy my tego tak naprawdę nie robimy.

No dobra, i teraz twoje pytanie, czy w kontekście hejtu cisza czy reakcja?

Mówię, ja nie mam na to odpowiedzi gotowej, dlatego że uważam, że bezsensowną byłoby sytuacją, żebym ja reagowała na każdy hejt w internecie, chyba żebym miała jakąś taką pracę, misję, no ale to jest absurd w ogóle, bo to się chyba nie do tego... No nie.

Natomiast dlatego pomyślałam sobie, że fajnie, gdyby to był odcinek naszego podcastu, żeby zwrócić waszą uwagę.

Bo ja myślę, że hejterzy może tego nie odsłuchają, a gdyby no to pewnie zostaniemy zhejtowani.

Bo tak jak mówię, jak zadasz pytanie, czy chcesz życzliwego, fajnego świata, gdzie się wspieramy, dmuchamy sobie w skrzydła, nie podcinamy, to prawie każdy odpowie, że tak.

No i teraz jak to się ma w działaniu, a nie tylko w tych pięknych słowach.

Ja czasami myślę, że mam bardziej takie podejście, że ja chcę takiego świata, że nie muszę komuś dmuchać w skrzydła, tylko po prostu nie przeszkadzać w machaniu tymi skrzydłami.

I to jest takie trochę moje podejście.

Dlatego wiesz, odpowiadając tak trochę na twoje pytanie.

Moje główne podejście, nie karmię trolla, czyli nie daję uwagi i atencji takim komentarzom.

Ono uważam, że jest skuteczne, a na pewno daje mi bardzo dużo wewnętrznego spokoju i nie zaburza jakby tego porządku, który jest we mnie.

Zdaję sobie sprawę, że cisza nie zawsze jest złotem.

Ale z drugiej strony czasami brak reakcji to przyzwolenie.

Ja pamiętam, że swojego czasu w social mediach brylowała taka polityczka, bym powiedział, z prawej strony, chociaż ona by chyba wolała, żeby mówił o niej polityk.

Taka pani na P w okularach, która zasłaniała z tego, że jadła sałatkę na sali obrad.

Dlaczego mówię pani P?

Ona, znaczy ja uważam, że była jedną z głównych hejterek wśród polityków.

Ja kiedyś pamiętam, że napisałem taki post dawno, dawno temu na Facebooku, że nigdy więcej nic nie powiem o tej pani.

Bo uważam, że dyskusje z nią, gdzie ona i tak nie przyjmuje żadnych argumentów, są karmieniem jej i podsycaniem, a największą karą dla niej może być zapomnienie.

I napisałem Pani P., zapominam o Pani.

I od tamtej pory nigdy nie wymieniłem jej nazwiska, nie interesuje mnie co robi, dla mnie ta osoba nie istnieje, bo jakby wydaje mi się, że swoim zachowaniem pokazuje mi, że nie chcę mieć z nią nic do czynienia.

Natomiast, masz rację, że można dać czasami komuś wsparcie, ale nie trzeba tego robić w taki sposób, jaki robi to hejter.

No właśnie, żeby też jednocześnie, myślę, że to jest ogromna sztuka, żeby hejtem na hejt nie odpowiadać, bo po prostu...

Pytanie, czy to jest wielka sztuka.

Może po prostu potrzebujemy czasami sposobu, jak można napisać nie hejtując.

Bo jeżeli napiszesz, to nie jest w porządku, albo tego rodzaju komentarze ranią ludzi, no to odniosłaś się do takiego komentarza.

która by usłyszała, że to nie jest w porządku, albo że takie komentarze ranią ludzi, mimo wszystko weźmie trochę pozytywnego.

Nie, że ktoś ją tutaj broni, ale że ktoś pokazuje, że tak się nie powinno zachować.

No właśnie, żeby też powiedzieć nie do przemocy po prostu.

Czasami wystarczy coś takiego, co bym nazwał mikro reakcją, czyli kliknięcie zgłoś do administratora danej platformy, że nie wiem, to jest mowa nienawiści czy coś takiego, żeby o tym powiadomić.

Czasami możesz też po prostu napisać wiadomości prywatnej do danej osoby, która została zaatakowana, chociażby trzymaj się, widzę cię,

Jestem z Tobą, nie przejmuj się.

Takie osoby, jeżeli dostaną od Ciebie taką wiadomość skierowaną bezpośrednio do nich, również pewnie otrzymują trochę dobra, ciepła i pozytywne energii od Ciebie.

Tak, i teraz sobie tak jeszcze pomyślałam o tym, kto na przykład tak napisał w taki sposób jakiś niefajny.

To też nie znaczy, że on jest, no nie wiem, etatowym hejterem, prawda?

To też tak pomyślałam, że...

Tak, ale wiesz, że na przykład to kogoś rani, albo to rani ludzi, to jeżeli ktoś nie jest statowym hejterem, to może mieć po prostu refleksję i czasami po czymś takim ktoś pisze, przepraszam, poniosło mnie, przesadziłem, albo kasuje swój komentarz.

Nie powiem, że na pewno mi się to nie zdarzy.

Jak reagować na to, co się wydarza, szczególnie kiedy np.

I wymyśliłem sobie taką instrukcję pięciu kroków i jestem ciekaw, jak Ty się do niej odniesiesz.

Musiałem też troszeczkę poszparać w internecie, bo się okazało, że są dwa aspekty, których ja wcześniej nie brałem pod uwagę.

To będą dwa ostatnie aspekty tych pięciu kroków.

No bo sam bezpośrednio nie doświadczyłem takiego ostrego ostracyzmu albo hejtu.

Jak mam swój profil na trojmiasto.pl i tam są opinie, to wszystkie są albo na 6.0, albo na 5.9, ale pojawiła się kiedyś opinia na dwa.

I dla mnie to było takie, ja sobie pomyślałem, kurde, no klientka jest nieuczciwa trochę z mojej perspektywy, ponieważ ona przyszła, żebym ją chwalił i głaskał, a ja jej pokazałem, że jej koncepcja troszeczkę nie trzyma się kupy.

Chciała dostać tylko i wyłącznie oklaski i motywacje, a ja zadałem parę pytań, które zmusiły ją do przemyślenia tego.

Co prawda napisała, że to jej coś dało, ale ona uważa, że coaching się powinno robić inaczej i lepiej.

Do tego, żeby wytłumaczyć, że coaching opiera się na modelu grow.

Nie będę teraz opowiadał co, z jakich elementów się składa i że jedną z ról coacha jest też uziemienie klienta, takie urealnienie tej sytuacji, w której on jest i od tego bardzo często zaczynamy pracę.

Moim zdaniem była ona nie do końca sprawiedliwa, ale sorry, to było spojrzenie mojej klientki.

Z mojej perspektywy był to super prezent, bo czasami klienci przychodzili i mówili, masz same szóstki, czy to nie są jakieś kupione opinie?

Więc jeżeli jest taka dwójka, to pokazuje, że to naprawdę są opinie moich klientów.

Natomiast przejdźmy do instrukcji.

Jeżeli widzisz hejt, który jest skierowany do ciebie, to moim zdaniem pierwszym krokiem, który powinno się zrobić, to jest zatrzymać impuls.

Na czym to polega?

Nie reaguj od razu, zrób pauzę.

I moim zdaniem to jest najtrudniejszy, ale najważniejszy jakby taki element działania w przypadku, kiedy poczujesz się hejtowana.

Bo hejt działa jak taka zapałka rzucona na benzynę.

I mówiąc obrazowo i metaforycznie, twoim zadaniem jest nie być karnistrem, który wybucha po zetknięciu z tą zapałką.

Myślę, że można po prostu spokojnie policzyć do 10.

No pewnie tak jak w każdej kłótni, jeżeli nabieramy emocji po prostu, to jest taki moment, kiedy tylko to będzie wybuch, więc jakby tak policzyć sobie, odwiość kilka głębokich wdechów, to nam ciśnienie po prostu troszeczkę chociaż zajdzie, żeby to była jakaś rozsądna rozmowa.

Zamknij aplikację na chwilę.

Zobacz, jak wygląda twoje życie, obejrzyj się dookoła i wejdź do tego jeszcze raz po takiej przerwie.

Druga ważna rzecz to jest oddziel treść od emocji, czyli czy to, co przeczytałem, usłyszałem zawiera jakiekolwiek elementy konstruktywne.

Kolejny krok, który wydaje mi się, że może Ci się spodobać, to jest wybierz odpowiedź.

Pierwsza reakcja to jest tak.

Zgłoś na platformie administracji.

Dotyczy szczególnie mowy nienawiści, seksizmu, homofobii, rasizmu i praktycznie każda platforma mają opcję zgłaszania.

I znów, twoje zgłoszenie to nie jest donos, to po prostu ochrona granic.

Odpowiedz, ale tylko jeśli.

Masz zasoby i chcesz coś przekazać światu.

Na przykład empatię, dystans, klasę.

Czyli też ta swoja własna intencja, z jakiego punktu ja wychodzę.

Krótko, spokojnie, bez emocji.

Nie zgadzam się, ale nie zamierzam prowadzić tej rozmowy w takim tonie.

Bardzo mi się podoba.

I pamiętaj, że odpowiedź nie jest obowiązkiem.

I dlaczego ja powiedziałem, że każdy z tych krok, na przykład nie jest tchórzostwo, tylko higiena, odpowiedź, że twoje zgłoszenie tutaj do nas o ochronę granic, ponieważ moja praktyka w pracy z moimi klientami, którzy czasami byli osobami gdzieś tam rozpoznawalnymi,

I oni mieli opór przed wykonaniem jakiegoś tego działania, bo jak to może być interpretowane?

Nieważne, jak może być interpretowane.

Ważne jest, jak ty to interpretujesz i co ty tak naprawdę robisz.

Ja pamiętam kiedyś, jak rozmawialiśmy, to było dawno temu, gdzie ktoś mi tam skomentował w kontekście jogi, tego konkretnego stylu, który robię.

I rozmawialiśmy o tym, że w sumie jakby to potraktować w ten sposób, że ktoś Ci przychodzi do domu i wrzuca swoje śmieci do przedpokoju, to czy Ty na to masz zgodę?

Więc może czasami nie warto się wydawać dyskusji, tylko po prostu komuś ułatwić tę decyzję, żeby tego kanału nie oglądał i go zablokować i tyle?

No nic, będzie porządek w Twoim przedpokoju, domu albo na Twoich social mediach.

Możesz puszczać różnych ludzi, ale wiesz, no to jest taka prosta zasada.

Możesz do niego nie przychodzić, a jak przychodzisz, to musisz się do nich stosować.

Natomiast pewnie tutaj też ważna jest taka autorefleksja, zatrzymanie się, no bo wiesz, jak jesteśmy znowu w drugą stronę, my za bardzo tacy, nie chcę powiedzieć nadwrażliwi, bo to nie jest dobrze.

Natomiast może być tak, że cokolwiek cię zaboli, prawda?

No, to nie przesadzajmy, to znaczy...

Dlatego chyba zawsze warto, czy jak chcę odpowiedzieć, czy jak coś przeczytam i żeby sobie tak na chłodniej troszeczkę na to spojrzeć, bo może to naprawdę jest konstruktywna informacja zwrotna, tylko może czasami nieumiejętnie przekazana, bo to też jest taki temat, więc ja też chciałabym naświetlić tą drugą stronę.

Żeby też nie nadreaktywnie reagować na po prostu czasami krytykę.

Bo ktoś mógł mieć inne wyobrażenie o tym, co ty robisz, albo co się powinno zrobić.

Jeżeli nie atakuje ciebie, jeżeli ona pisze, że uważa, że to było złe rozwiązanie jakieś, no to okej, nie?

Wiesz, ja pisząc opinie na bookingu o tym hotelu, ten hotel nie odpowiedział, bo nawet sprawdziłem dzisiaj specjalnie przed nagraniem.

Ale jak kiedyś mi się zdarzyła taka sytuacja w jednej z kawiarni, która była niemiła, no to właściciel napisał, że bardzo przeprasza za to, jeżeli chciałbym przyjść, no to zaprasza mnie na darmową kawę, tylko żeby powiedział, że to ja.

Szczerze powiedziawszy, nie chodziło mi o darmową kawę.

Chodziło mi o to, że jego pracownica zachowywała się tak w stosunku do klientów, że psuła mu biznes.

I myślę, że ten właściciel był mi naprawdę wdzięczny za to, że taka informacja... Pamiętajcie, że my jesteśmy troszkę spoczeni naszymi doświadczeniami korporacyjnymi w obsłudze klientów.

Jesteśmy specjalistami od obsługi klienta.

Więc to też może być jakiś aspekt, bo też zachęcamy do tego, żeby w ogóle nie mieć opinii, teraz nie dawać informacji zwrotnej i być tak przeostrożnym.

Mówimy naprawdę o hejcie tak zdefiniowanym jak sobie rozmawiamy.

I teraz dwa ostatnie kroki z tego, które są dla mnie ważne i które były... Ja sobie ich do końca nie uświadamiałem na początku i...

Krok czwarty, jeżeli ciebie spotkał hejt, to jest zadbaj o siebie.

Przeczytałaś go i mówisz, nie interesuje mnie to, nie będę się w niego angażowała albo go skasujesz, ale co przeczytałaś, to przeczytałaś.

I teraz ważne jest, żeby poświęcić czas na regenerację emocjonalną.

Porozmawiać z kimś życzliwym.

Wyjść na spacer.

Nie wiem, pójdź na jogę, przeczytaj książkę, ugotuj coś albo pójdź biegać.

Ewentualnie, nie wiem, jeżeli prowadzisz sobie jakiś dziennik taki, gdzie zapisujesz swoje przemyślenia, to może zapisać sobie, to nie o mnie, to o kimś, kto nie umie sobie poradzić inaczej.

No wiesz, ja tutaj bym sięgnęła trochę znowu dalej, w tym sensie, żeby cały czas mieć na uwadze budowanie swojego poczucia wartości, bo jeżeli nas to w jakiś sposób rusza i może też jednocześnie, no to po prostu, żeby jednak być pewnym tej swojej wartości, że czyjeś zdanie, jeżeli ono jest hejterskie, to też świadczy o tej osobie, a niekoniecznie buduje to moją wartość i to myślę, że jest ważne.

To jest ważne, natomiast też ja mam takie poczucie, że nawet jeżeli ktoś nas hejtuje i mamy jakieś tam poczucie własnej wartości, mamy dystans, to czasami uderza nas nieuczciwość albo taka niesprawiedliwość w tym komentarzu, no i wzrasta z nas ciśnienie.

I czasami wiesz, jak zadzwonisz do kogoś, kto jest ci życzliwy i powiesz, słuchaj, muszę ci powiedzieć, co mnie spotkało, co się wydarzyło, to czasami tak naprawdę nie chodzi, że ty masz dostać jakąkolwiek radę.

Ty masz komuś opowiedzieć o tym, bo w ten sposób spuszczasz ciśnienie i łapiesz większy dystans.

To jest fajny sposób.

Ale wiesz, czasami powiesz, ty kurde, dlaczego ludzie tak jakoś mają?

To jest moja teraz frustracja, w sensie wywołanie tego tematu, że mnie to porusza.

Ucz się, ale nie daj się uformować przez hejt.

To znaczy, hejt nie mówi ci prawdy o tobie, ale może ujawnić, co cię jeszcze dotyka, gdzie masz wrażliwe miejsca, gdzie potrzebujesz wzmocnić swoje granice.

Zamiast tego, co zrobiłam źle, można zadać sobie pytanie, co ten komentarz mówi o mojej relacji z samą sobą.

I tam możemy dużo fajnych rzeczy odkryć i w ten sposób możemy spożytkować hejt w pozytywny sposób.

Oczywiście nie w sytuacji osoby publicznej, która dostaje, nie wiem, 80 hejterskich komentarzy.

Dobra, może również 80 pozytywnych, ale ona raczej zwróci uwagę na te negatywne.

I tutaj nie masz co wyciągać, ile wtem jest coś dla ciebie, no bo ci to po prostu utopi i przytłoczy, nie?

Ale czasami może warto się zastanowić o tym, co powiedziałaś.

Może jest tam jakieś ziarenko prawdy albo jest tam jakiś...

Wskazówka, co w nas jeszcze jest bardzo wrażliwe i nad czym powinniśmy popracować.

I ja bym też tą autorefleksją zawsze do siebie wracała, w tym sensie, gdzie ja na przykład w kontekście jakiegoś obgadywania, czy właśnie polityka jest takim tematem, gdzie tak dość szybko jesteśmy chętni do komentowania, obrażania innych poglądów, nawet jeżeli one można powiedzieć, że na to zasługują, w jaki sposób my się komunikujemy.

No mówię, my się chyba się tylko niczym innym nie zajmowali, tylko siedzeniem, moderowaniem po prostu komentarzy w necie.

I to już teraz kwestia taka może bardziej indywidualna, gdzie ja czuję, że powinnam zareagować.

No i na tym już myślę, że powoli zakończymy, pozostawiając Was z tą refleksją.

Ja bym może do tej refleksji dodał jeszcze jeden apel.