Mentionsy

Stenogramy zbrodni
Stenogramy zbrodni
13.06.2025 19:25

FERAJNA #25 - kryminał, podcast, słuchowisko, antykryminał

"Ale jeszcze nie słyszałem, żeby nie oddał długu ktoś komu do mieszkania wpadł przez okno odbezpieczony granat. Chociażby tylko ćwiczebny."


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 22 wyników dla "Pałajew"

Przy czym oddawaliśmy mu część naszych zarobków na pściak i na krysze dla Pałajewa.

A Pałajew to miał w chuju nasze pieniądze.

Często, gdy siadaliśmy z nim do stołu, a biały wyjmował dole bossa i kładł ją przed nim, bo każdorazowo istniała taka konieczność, spotykaliśmy się dość rzadko, raz, dwa razy w miesiącu może, to pałajew zwykle machał na to ręką.

Nie wypadało nam zabierać tych pieniędzy na własne widzimisię, jeśli Pałajew sam nas o to nie poprosił.

Albo jak odjebali ich ludzie Pałajewa, bo to na jego salon napadli.

Aczkolwiek była też cała rzesza popeliniarzy, chociażby ci dwa idioci pracujący w tym temacie dla Pałajewa, których kiedyś osobiście się pozbyłem.

Bo na przykład jak taki Pałajew chciał się pozbyć któregoś ze swoich wrogów, a to z reguły były chujki w skrojonych na wymiar garniturach, biznesmeni tak zwani, szychy przystępczego świata.

Więc jeśli Pałajew czyhał na któregoś ze swoich tak zwanych przyjaciół czy partnerów biznesowych, to raczej nie wysługiwał się nami.

A Pałajewowi wiadomo, zwykle zależało mu na tym, by załatwić kogoś zgodnie z panującymi obyczajami, tłumik, snajper, może jakaś bombka, ewentualnie przecięte przewody hamulcowe, spokojnie, z klasą, po cichutku.

W każdym razie nas Pałajew prosił o pomoc, gdy trzeba było kogoś pozbyć się szumnie, rozmazać go na przykład po ścianach, powiesić na wysokim kominie albo nakarmić nim ryby, bo on też takie motywy lubił, gdy na przykład chodziło mu wyłącznie o zemstę.

To w dniu transakcji duo Pałajew obkupił się w kamienie, wsiadł do auta w obstawie, pojechał już do portu w Mozambiku, gdzie czekał na niego jego jacht, którym wrócić miał do portu w Rotterdamie, gdzie go cumował, a my, żeby nie wracać z nim, żeby nie robić zamieszania, jak to zwykle bywało, czekaliśmy potem jeszcze w jakimś hotelu na samolot.

Też coś tam załatwialiśmy dla Pałajewa.

Przyszło mu gdzieś lecieć, to już chodził jak struty, bo nie tyle latać się bał jak pałajew, co wiedział, że będzie musiał oporządzenia się pozbyć.

Po co właściwie tam pojechaliśmy, mówiłem w celu dopilnowania transakcji, w której brał udział Pałajew.

Więc Pałajew jeździł do Harrary nie tylko po te ziele puchy, jak mawiał nasz maragdy biały, one piękne są, zielone jak dojrzała trawa, ale też po diamenty tam Pałajew jeździł, po aleksandryty i po inne jakieś minerały.

A Pałajew płacił i był zadowolony.

Pałajew jachtem z tym pływał do Europy.

Ginęli tam przede wszystkim ci nieroztropni, ludzie, którzy dowiedziawszy się, że można kamienie szlachetne pozyskać w Afryce za ułamek europejskiej ceny, jechali tam napędzani marzeniem szybkiego zysku, a potem w momencie, gdy objuczeni ciężkimi walizkami kierowali się do taksówki, bo tam każdy te kamienie mógł kupić, z reguły byle jakie kamienie mógł kupić każdy, to na wyjątkowe kamienie trzeba było się umawiać, na takie, które kupował Pałajew,

Miałem tu takiego ziomeczka, psie Białorusina, który siedział w kieszeni u Pałajewa.

Takie co to kiedyś przewinęły się przez ręce Pałajewa.

Pojechaliśmy wtedy za pałajewem nie do Afryki tylko do Muzo w Kolumbii.

Celnicy oczywiście wiedzieli o co chodzi, ale byli już przez Pałajewa kupieni, znaczy z pomocą podstawionych przez handlarzy ludzi byli kupieni, płaciłeś dole komu trzeba i na wszystkich bramkach miałeś spokój.