Mentionsy
Szukaj w treści odcinka
Tyle, że on został tam w aucie, bo mu tak nakazał Biały, tej babeczki miał pilnować, żeby nam nie czmychnęła z bagażnika i filować miał, czy psiarskie nie wracają.
A ja, Biały i Stereo poszliśmy z tym prądem się pobawić wtedy.
Tak twierdził Biały, który był lekko obrażony na to, że nadano temu miejscu taką nazwę.
I stąd pewnie i Biały wolał prąd w tym szpitalu wtedy wyłączyć, błądząc po tych lochach, aniżeli gryźć się tam wtedy z tymi lekarzami.
Biały znany był z tego, że kiedyś jako małolat znalazł na polu należącym do jego rodziców niewybuch.
Aczkolwiek Biały często uskarżał się na bóle brzucha i tak dalej.
A stąd może i ta jego późniejsza miłość do tego typu rekwizytów, bo w awaryjnych sytuacjach zawsze można było liczyć na to, że biały ma jakiś granat w kieszeni.
Mam w pamięci sytuację jak kiedyś też w jakimś klubie siedzieliśmy swoją paczką, któryś z nas urodziny zdaje się obchodził i akurat biały tam też z nami był, przyszli do nas jacyś obcy posapać.
A kiedy na sali pojawili się strażacy, Biały włożył zawleczkę z powrotem, schował ten granat do kieszeni i poszliśmy.
Pamiętam jak Biały przekazał Giviemu worek z forsą, coś tam pogadali, przy tym Givi otworzył tylne drzwi Mercedesa 190, którym oni tam przyjechali, rzucił ten worek na siedzenie, papierosa odpalił i zaczął nawijać coś do Białego jeszcze.
Biały pyta Giviego o co chodzi, a ten mówi, a kurwa, co ci będę gadał, pokażę ci, po czym otworzył bagażnik, a naszym oczom ukazał się leżący w jego wnętrzu dorosły, dobrze zbudowany mężczyzna, praktycznie nagi w samych slipach, tylko i w skarpetkach i cały umazany we krwi.
I Biały, odgarnąwszy zalegające na twarzy tego faceta włosy, przyjrzał mu się dokładnie.
Zapewne miał na myśli do którego lasu, a Biały stwierdził, że do Valery mamy jechać.
I mnie wtedy Biały kazał wydzwonić Valerę, jak się okazało on akurat w klinice był, bo on pracował we freestylu, to był taki znany i ceniony kompleks sportowy, trenowali tam głównie lekkoatleci, w większości zawodowcy, a on nastawiał ich tam, gdy coś sobie zwichnęli.
Jaskolon przetransportowaliśmy tego typa w biały dzień tam na tę salę.
Biały pomagał tej jego żonie przemyć pacjenta jakimiś wacikami, ona sprzęt przygotowywała, jakieś kaniule mu podłączyła.
A i zapomniałbym powiedzieć, że jak Biały oglądał sobie tego typa leżącego w bagażniku jeszcze, to w pewnym momencie pochylił się nad nim i coś do niego powiedział, ja nie wiem co, ale tamten głową lekko pokiwał, jakby na tak.
Zdaje się, że Biały jego imię wtedy wypowiedział, że on go kojarzył, a tamten tylko przytaknął, że tak, że to on.
I w tym momencie biały jakby blasku w oczach dostał i ten pośpiech się wtedy zaczął.
Bo Biały sprawiał wrażenie, jakby ten facet nie był mu obcy.
Zanim stracił on przytomność, Biały jeszcze coś do niego gadał.
Biały tak dziwnie zatroskany stał nad tym typem, pamiętam, a Valera stał po przeciwnej stronie łóżka, plecami do mnie.
Bo wcześniej to już afera o nią zdążyła tam wybuchnąć, psie biały do mnie.
A biały mówi, właśnie tak to sobie wyobrażam.
I pamiętam, któregoś dnia siedzimy tam w tym szpitalu na korytarzu i ja, Biały i Cola czekamy na możliwość wejścia do jego sali, bo przyszliśmy do niego w odwiedziny, w sumie to już byliśmy nawet w trakcie, ale piguła nas wyprosiła, bo miała obchód z ordynatorem, z pacjentami chcieli pogadać w sześć oczu, więc nas wyproszono na korytarz.
Poszedłem z białym zapalić, znaczy on palił, ja nie, ale wiadomo, ochrony potrzebował cały czas.
Biały, wyraźnie zaoferowany zachowaniem tej policjantki, przystanął przy niej, przysiadł nieopodal recepcji na ławce, mnie też kazał tam usiąść, a potem siedział i w milczeniu wpatrywał się w tę policjantkę.
A biały siedział naprzeciw niej i cały czas w nią patrzył.
I w pewnej chwili, gdy ona po raz kolejny smarkała w chusteczkę, biały wstał z krzesła, podszedł do tej policjantki, uklęknął przy niej i powiedział, daj mi adres tego człowieka, a obiecuję ci, że on już nigdy nikogo nie skrzywdzi.
A Biały mówi, daj mi ten adres.
I Biały mówi, no daj.
Biały przeczytał w nim, co miał przeczytać, pokiwał do niej głową, poklepał ją po łudzie, powiedział,
I tak jak Biały obiecał tej psinie, typ nikogo już potem nie skrzywdził.
Biały odparł.
Dość mocno oprawili go wtedy, ale nie żywili potem do niego urazy, jak okazało się, że Biały nie tyle go zakopał, co przywrócił do żywych.
A przynajmniej tak mi się wydaje, bo świetny był w tym co robił, a biały pierdolony skądś już o tym wiedział.
Kiedyś Biały, po tym jak odebraliśmy Giedrusa przed jakąś akcją spod kasyna, jedziemy autem, pędzimy w sumie.
Giedrus zakładając na głowę kominiarkę gada ile to przejebał, tym razem stawiając wszystko na czarne, a Biały mówi do niego, ale po cholerę ci to.
A Biały gada,
Biały słabym był jednak terapeutą.
Więc Biały szczególnie go pilnował.
Biały to był taki strażnik, kurwa, dobrych obyczajów.
Ostatnie odcinki
-
100 seryjnych: Borys Gusakow - łowca studentek ...
22.04.2026 10:58
-
FERAJNA #53 - kryminał, podcast, słuchowisko, a...
16.04.2026 17:20
-
100 seryjnych: Kaspar Petrow - ryski Raskolniko...
09.04.2026 13:57
-
100 seryjnych: Jegor Baszkatow - stepowy diabeł...
07.04.2026 12:14
-
FERAJNA #52 - kryminał, podcast, słuchowisko, a...
06.04.2026 23:16
-
100 seryjnych: Jewgienij Czuplinski - Mały Bóg ...
26.03.2026 20:35
-
100 seryjnych: Igor Irtyszow - petersburski Kub...
18.03.2026 16:23
-
FERAJNA #51 - kryminał, podcast, słuchowisko, a...
12.03.2026 19:31
-
FERAJNA #50 - kryminał, podcast, słuchowisko, a...
10.03.2026 20:10
-
100 seryjnych: Wladimir Retunski - woroneski Cz...
20.02.2026 16:12