Mentionsy
SPECIAL: "Drugi akt" || We współpracy z Kinoteką
Rozmowa o filmie "Drugi akt" Quentina Dupieux, prowadzona przez Michała Konarskiego po przedpremierowym pokazie filmu w warszawskiej Kinotece w dniu 23 lutego 2025.
Szukaj w treści odcinka
Dobry wieczór Państwu, chociaż nie wiem, w sumie dzień dobry, bo jeszcze popołudnie jest, ale będziemy już zaczynać dzisiejszy pokaz, pokaz zamknięcia retrospektywy Quentina Dupieux.
Czasami to nazywanie najnowszym jest już spóźnione, natomiast w przypadku tego to jest nadal najnowszy, nadal nie zaprezentował świeższego projektu Dupieux.
Natomiast to, co też jest w nim ciekawe, to jest to, że to jest pierwszy projekt Dupieux z wyłącznie gwiazdorską obsadą.
I od jakiegoś czasu już śledziłem właśnie karierę Dupieux, ale
Więc myślę, że Dupieux tutaj naprawdę zadaje pytanie o to, czym jest kino obecnie, a my wspólnie dzięki twojemu zaproszeniu po seansie spróbujemy na to też odpowiedzieć.
I w naszym wspólnym gronie, wszystkich na tej sali, postaramy się trochę pogadać o tym, co Quentin Dupieux chciał powiedzieć przez ten swój manifest o współczesności.
Te sześć filmów pokazywały, że Dupieux przeszedł jako twórca bardzo ciekawą ewolucję.
Kino korzystające zarówno z konwencji amerykańskiego, no właśnie jakiegoś takiego kinoeksploatacji, kina robionego za bardzo niewiele pieniędzy, kina surrealnego, ale to jest wszystko połączone z tą taką francuską bardzo z ducha tradycją surrealizmu, w której Dupieux jest bardzo świadomy tego, o czym opowiada i bardzo jest świadomy tego sposobu, w jakim opowiada.
I zastanawiam się właśnie, Michale, czy ty się zgadzasz w ogóle z takim postawieniem sprawy, że Dupieux jest takim trochę Amerykaninem, a trochę Francuzem właśnie w tej swojej twórczości, trochę człowiekiem szukającym nowości w bardzo szybkim tempie, co pokazuje jakby jego filmy, tak?
Tutaj to łamanie czwartej ściany, łamanie tego spektaklu, w którym my uczestniczymy, jest u Dupieux jednym z wyróżników jego kina tak naprawdę, ale tutaj przybiera to dodatkowych znaczeń, że nawet ci filmowcy, którzy są wewnątrz filmu, są wewnątrz filmu
Właśnie Dupieux, który tworzy te filmy często, gęsto, szybko.
A Quentin Dupieux zdecydowanie kimś takim jest.
Nie wiem, czy wszyscy o tym wiecie, ale jest to, to są dwie różne licencje, które bardzo komplikują różne sprawy, więc niestety z Janika musieliśmy zrezygnować, ale tak jak powiedziałem, jest on do znalezienia w internecie, jak większość też filmów Dupieux.
Mam nadzieję, że to się nie przerodzi do dyskusji o Emily Perez, bo chodzi o to, że tam jest tyle pięter, że to nadaje się na niezły komediowy scenariusz Quentina Dupieux.
To jest tak trochę jakby Quentin Dupieux zrobił ten mem.
To też bardzo jak z filmu Dupieux.
Może właśnie zacznijmy od tego humoru, bo Dupieux słynie z tego, że on się nie gryzie w język i mówi o wszystkim, co ma w głowie.
I zastanawiam się co ten film nam o tym mówi, bo moim zdaniem on trochę... Quentin Dupieux w pewnym sensie stara się dać taką radę wszystkim aktorom, wszystkim ludziom z telewizji, z kina, którzy chcą mieć coś do powiedzenia też zwykłym ludziom poza własnymi kwestiami, że przestańcie, w sensie jakby oni nie chcą was słuchać, mają innych ludzi do słuchania.
Dupieux moim zdaniem też zadaje nam jakąś serię pytań.
A z drugiej strony uważam, że Dupieux celnie pokazuje, że pod spodem jednak jest ego artysty, ego aktora, który jak słyszy hasło Paul Thomas Anderson, to nagle wszystko już nie ma żadnego znaczenia, bo po to to robiłem, żeby w końcu zadzwonił do mnie Paul Thomas Anderson.
Ale może tym filmem Dupieux przypomina, że właśnie w tym błędzie, w tej niedoskonałości może być coś niesłychanie cennego.
Tutaj naprawdę Dupieux tak pewną ręką w te 180 minut nas poprowadził, włącznie z czterema brawurowymi, długimi scenami, tak, trwającymi po 10 minut, więc to tylko chciałem dodać, że to jest po prostu świetnie zrobione, ale tak, myślę, że
I trochę jestem zaskoczona właśnie tymi filmami, znając twórczość Dupieux, że te dwa ostatnie filmy już nie są takie heheszkowe i takie bardzo rozrywkowe, ale też jakby nie zatracając tego swojego sarkastycznego sznytu, no dotyka tematów naprawdę takich istotnych obecnie, zwłaszcza w tej branży kultury i sztuki.
Więc tam jest już, na samym tym etapie jest tak dużo autotematycznych problemów, że właśnie wydaje mi się, że to wtedy Dupieux poszedł w stronę jednak poważnego gościa, któremu o coś chodzi, a nie tylko złe gliny i mordercze opony.
Tak, dodam, że jak zobaczyłem pierwszy w swoim życiu film Dupieux, czyli właśnie oponę morderczą, to nie byłem fanem, bo ja nie lubię, bo ja uwielbiam złe kino, przetłumaczyłem na polskie książkę Midnight Movies, więc mam jakiś street cred, ale uważam, że ja nie znoszę złego kina, które jest robione w cudzysłowie, tak, że to wiesz o co chodzi.
Nie wiem czy w każdym filmie Dupieux jest jakiś żart z Quentina Tarantino, ale znowu jest tutaj.
Ja mam taką refleksję, bo to jest w ogóle moja pierwsza przygoda z Dupieux, bo jakoś tak się z nim mijałem, mijałem i w końcu na niego trafiłem tak od końca.
I wydaje mi się, że gdzieś jest ta tęsknota, ale zarazem Dupieux jest ciekawy i on pokazuje, bo ciekawie są w relacji ta pierwsza rozmowa z końcową rozmową, że on sobie zdaje sprawę, że w tym jest oczywiście pułapka, no bo kiedy znowu tworzymy tę sztukę, wchodzimy znowu w taką czystą fikcję,
Dla mnie to też było pierwsze spotkanie w ogóle z Quentinem Dupieux.
Idzie ta akcja, ale Dupieux, mi się wydaje, właśnie tą swoją konstrukcją scenariusza pokazuje, że to wcale nie jest ważne, gdzie jest początek, a gdzie jest koniec akcji.
Nie wiem, czy to było celowo robione przez Dupieux, wydaje mi się, że mogło tak być, ale nie wiem, czy zauważyliście, przez to, że ci bohaterowie idą kręceni na jednym ujęciu, to oni co chwilę zmieniają strony.
Wydaje mi się, że Dupieux mógł zrobić to celowo, bo on faktycznie
Tak, zwłaszcza mi się w kontekście właśnie wygenerowania przez AI te dialogi w knajpie, kiedy my poznajemy otoczenie i poznajemy te takie drobne rozmowy ludzi siedzących przy pozostałych stolikach, one są tak wyjęte spod czapy po prostu i tak bez sensu i o niczym, no że albo Dupieux po prostu długo się inspirował tym, jak jakiś tam czat GPT generuje informacje, albo po prostu wydobył je z niego.
W napisach końcowych nie było żadnej wzmianki o AI, natomiast Dupieux jest też na tyle ekscentryczną postacią i na tyle... On jest takim rzezimieszkiem trochę, on robi wiele rzeczy na pokaz.
Ale Radosz Udy też powiedział bardzo ciekawą kwestię, z którą myślę, żeby się Dupieux zgodził.
A w poziomie tego filmu Quentina Dupieux, nie wiem jak to inaczej nazwać, jest z kolei właśnie początkującym aktorem, który chciałby się zbratać, solidaryzować z bardziej znanymi kolegami, prosi ich o numer telefonu.
Cieszę się też, że już kończymy, bo było z tym bardzo dużo pracy i w pewnym momencie nawet liczyłem, że Quentin Dupieux coś zrobi niekomfortowego, trzeba go będzie skancelować i się retrospektywa nie odbędzie.
Ostatnie odcinki
-
S08E06: "Reguły gry" (1939) || Gościnnie: Sebas...
14.04.2026 10:03
-
S08E05: "Spragnieni miłości" (2000) || We współ...
11.04.2026 09:52
-
S08E04: "American Beauty" (1999) || We współpr...
07.03.2026 20:14
-
S08E03: Żuławski In Memoriam || Dyskusja w 10. ...
19.02.2026 11:08
-
S08E02: "Ghost Dog: Droga samuraja" (1999) || W...
01.02.2026 03:25
-
S08E01: Top 10 / 2025
01.01.2026 10:57
-
S07E24: Filmowe twarze "Hamleta" || Gościnnie: ...
12.12.2025 07:00
-
S07E23: "Aria dla atlety" (1979) || We współpra...
11.12.2025 13:51
-
S07E22: "Przepraszam, czy tu biją?" (1976) || W...
21.11.2025 16:56
-
S07E21: "Łowca jeleni" (1978) || We współpracy ...
21.11.2025 15:52