Mentionsy

SpoilerMaster
SpoilerMaster
20.10.2025 13:38

S07E16: "Brzemię snu" (1982) || Gościnnie: Karol Szafraniec

Zapis rozmowy z Karolem Szafrańcem (twórcą podcastu "Audio/Wizualny"), jaka odbyła się po pokazie filmu "Brzemię snu" (1982) w reżyserii Lesa Blanka w dniu 17 października 2025 w NCKF w Łodzi, w ramach 35. Festiwalu Mediów Człowiek w Zagrożeniu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 29 wyników dla "Fitzcarraldo"

Fitzcarraldo.

Fitzcarraldo to opowieść o bohaterze granym przez Klausa Kińskiego.

Na pewno kojarzycie ujęcia z tego filmu, w których Fitzcarraldo postanawia przeciągnąć przez dżunglę statek, okręt, który umożliwi mu ten szalony projekt.

Film Fitzcarraldo i plan filmowy, na którym pracował Herzog i jego ekipa, obfitował w niezwykłe trudności, także w wypadki śmiertelne.

No i tak się dzieje w przypadku filmu Fitzcarraldo, tak się dzieje w przypadku Wernera Herzoga.

Jeśli ktoś widział film Fitzcarraldo, mógł się nim zachwycić albo i nie, mógł się ten film spodobać, no ale tutaj mamy odsłonięcie warsztatu, mamy odsłonięcie tej kuchni, no i ta kuchnia jest chwilami rzeczywiście co najmniej niepokojąca.

I faktycznie Fitzcarraldo i Burden of Dreams mają nawet trochę podobną fakturę.

I ponieważ ja też oglądałem te filmy bardzo wcześnie, pierwszy raz, jako jeszcze takie dzieciak chyba w późnej podstawówce i potem w liceum, to oglądając te filmy, niektóre, właśnie między innymi Fitzcarraldo,

To one z jednej strony robiły wrażenie, a z drugiej strony, ja byłem już oglądając Fitzcarraldo też w jakimś takim dyskomforcie.

Czy Fitzcarraldo to jest pozytywny bohater, którego powinniśmy naśladować?

Ja jeszcze tylko chciałem zwrócić uwagę na to, że ten film i Fitzcarraldo, i Brzemię snu powstaje w 1981, 1982 roku.

Szczególny moment też w historii kina, bo ja dzisiaj z perspektywy lat, jak patrzę na ten moment, czyli początek lat 80. i na to, co, mówiąc już tak bardzo przyziemnie, co Herzog próbuje zrobić w Fitzcarraldo, to myślę sobie, że to jest dosłownie ostatni taki moment w historii kina.

Za bardzo niewiele lat pokazanie takiego obrazu, na jakim zafiksował się Herzog w Fitzcarraldo, czyli przeniesienie tej łodzi, tego statku przez zbocze góry, będzie do wygenerowania bez żadnego problemu i to z takim stopniem fotograficznego realizmu, który w ogóle nawet nie mrugniemy, po prostu przyjmiemy to, że to rzeczywiście jest ta łódź na tym zboczu góry.

że jak się ogląda Agirę i ogląda się Fitzcarraldo, to to, że te filmy robią takie wrażenie i się je ogląda jakby się tak jest wessanym w ten świat, wynika z niemalże mikrobudżetu tych filmów.

No i w pewnym sensie Fitzcarraldo trochę domyka tę taką passę, ale tutaj to już tylko zaznaczam.

Ta opowieść o Fitzcarraldo... A kto z państwa widział Fitzcarraldo?

Większość widziała, czyli większość z państwa wie, do czego się ta opowieść odnosi, aczkolwiek to wcale nie jest tak, że ten film bez Fitzcarraldo nie robi wrażenia, poza tym przy okazji on nam trochę opowiada całe Fitzcarraldo.

Natomiast tak naprawdę dzisiaj możemy powiedzieć, że cała ta opowieść o Fitzcarraldo się składa z trzech elementów, to znaczy jest...

Fitzcarraldo jest właśnie brzemię snu, które w ogóle weszło do kin jako autonomiczny film.

Bez użytków, tak, tak, że to jest jakby, że ostatecznie jakby to pada tam parę razy, w samym filmie też to pada Fitzcarraldo, że no Fitzcarraldo chce zbudować operę w dżungli, więc to nie ma żadnego merkantylnego sensu i to jest jakby, on jest konkwistadorem, ale konkwistadorem bezużyteczności.

I ona faktycznie jeszcze potem żyła prawie dekadę, jak już do niej doszedł i szedł w linii prostej przez zimę straszną i pisał z tego dziennik, ale pisał też dziennik kręcąc Fitzcarraldo i dopiero w 2004, czyli już ponad 20 lat po nakręceniu filmu, to...

Myślę, że zarówno ten film pokazuje, że ma wątpliwości co do tego, czy to, co robi, ma sens, jak i film, który został nakręcony, więc Fitzcarraldo, który jest w jakimś sensie też szalenie ironicznym filmem, pokazującym twórcę, artystę, a może inaczej nuworysza, który chciałby, zakochany w sztuce, przenieść tę sztukę i dać ją wszystkim.

To znaczy Kiński w tym Fitzcarraldo pokazał, że szaleństwo jest możliwe przed kamerą i to prawdziwe szaleństwo, bo to widać w tym, jak on się zachowuje.

Ja nie jestem do końca przekonany też o to, czy faktycznie należy zadawać pytania w taki sposób, jaki Herzog zadaje akurat Fitzcarraldo, bo właśnie ja mam wrażenie, że to już jest ten moment, w którym to poszło gdzieś za daleko.

Różnica między Coppolą a Herzogiem jest taka, że Coppola... Wydaje mi się, że między Megalopolis a Fitzcarraldo.

W przeciwieństwie z kolei do Fitzcarraldo, który można interpretować jako ekscentryzm szkodliwy.

A Herceg jakby tutaj mówi i coś jest w tym, że jednak nawet jak się zobaczy oceny na Filmwebie, jak bardzo Fitzcarraldo się podoba, jak uwodzi coś, co jest w tym filmie, a Herceg mówi, że on wyraża coś naszego, czyli nie tylko swojego, ale coś, czego my wszyscy potrzebujemy.

Widzimy, że ktoś dotarł ze swoją kulturą do tych ludzi, którzy tam mieszkają i to nie był Fitzcarraldo, to nie był Caruso, to nie był Verdi, tylko to jest Disney.

Hollywood i jego kapitał zrobił to, co chciał zrobić Fitzcarraldo, tylko że zrobił to w o wiele bardziej bezduszny sposób.