Mentionsy
Tak prosta kontemplacja - o. Marcin Wojnicki OCD (Ścieżki modlitwy #15)
Czym właściwie jest kontemplacja? Czy można o niej mówić również poza kontekstem religijnym? Jak ją rozpoznać, gdy zaczyna się pojawiać? Dlaczego modlitwy aktywnej nie należy porzucać zbyt wcześnie? Co wspólnego mają dzieci, artyści i święci? Dlaczego ten, kto bardzo stara się osiągnąć kontemplację, nigdy jej nie doświadczy?
O trudnościach związanych z najprostszą z form modlitwy opowiada o. Marcin Wojnicki, karmelita bosy z Krakowa.
—
Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:
Smak Karmelu na Patronite
Sponsorzy odcinka (1)
"Instagram czy Tik Tok, nawet w ten sposób funkcjonują, jakby wykorzystując ten taki nacisk kładziony na to poznawanie"
Szukaj w treści odcinka
No i chociażby takie zdanie, że kontemplacja nie jest to, co innego, jak tylko tajemne, spokojne i miłosne udzieranie się Boga.
No i tu z kolei moglibyśmy mieć wrażenie, że chodzi o jakieś takie niezwykłe przeżycie, że ktoś kto to kontempluje musi jakichś niezwykłych rzeczy w tej kontemplacji doznawać, że to udzielanie się Boga jest jakimś bardzo takim szczególnym i zupełnie innym od naszego doświadczenia świata, rodzajem doświadczenia.
Do Pana Boga jeszcze wrócimy.
Żeby nie wykorzystywać kontemplacji, nie wykorzystywać tego wszystkiego, co mnie otacza, również Pana Boga, do moich korzyści.
I również kontemplacji w znaczeniu nadprzyrodzonym jako to niezwykłe doświadczenie udzielania się Boga, o którym pisze Jana od krzyża.
Ale nawet wracając do tej definicji Tomasza Zakwinu, to też jest tak, że Pana Boga możemy poznawać na te dwa sposoby właśnie, tak?
To znaczy jest to poznawanie Boga, które dostępne jest nam przez teologię,
Czyli poznajemy tym umysłem, nazwijmy to, praktycznym, ale jest też to poznanie Boga, które jest tym poznaniem kontemplacyjnym, zresztą kiedyś nazywane teologią mistyczną właśnie.
Wiesz co, ja nie zgodziłbym się z tym, że poznawanie Boga przez teologię jest tym poznaniem praktycznym.
Bo jeśli również przez teologię ja poznaję Boga po prostu dlatego, że On jest dla mnie ważny i zachwycam się tym, kim On jest, to nawet jeśli ja siedzę w teologicznych seologizmach, to i tak jest poznanie kontemplatywne.
Kiedy mówiłem tę swoją tezę, którą przed chwilą wygłosiłem, miałem na myśli takie segregowanie prawdy dotyczących Pana Boga, że On jest miłosierny, że jest sprawiedliwy, że jest dobry.
To mistrz Eckhart ma taką piękną metaforę traktowania Boga jak krowy.
Że są osoby, które traktują Boga jak krowę.
Właśnie przychodzę do Boga po to, żeby od Niego uzyskać mleko, ser, te wszystkie dobra, które z tego wynikają.
No i język, wszystkie pojęcia to są właśnie te kwadraty, te piksele, z których sobie składamy obraz Boga.
No i możemy mieć obraz Boga, taki właśnie
I taki obraz Boga dość łatwo jest przekazać, natomiast potem się zderzamy z tym, że on jest dość toporny, że coś nam nie gra, że mówimy, że Bóg jest Ojcem, ale wiemy, że nie jest Ojcem tak jak nasi ojcowie ziemscy, że kiedy myślimy o niebie, to nam się wyobraźnia zupełnie rozjeżdża, kiedy próbujemy jakoś przekładać te kategorie, które znamy z naszego codziennego życia na tą rzeczywistość pozaziemską.
No i staramy się ten obraz Boga jakoś precyzować, szlifować, żeby on był spójny, żeby tam jak najmniej zgrzytało, tylko nagle się okazuje, że żeby zrozumieć kim jest Bóg, trzeba przeczytać kilka tomów dogmatyki i to pewnie nie jednej, tylko jeszcze iluś autorów i ojców Kościoła i dokumenty Soborów w całej historii Kościoła.
A w żaden sposób nie udaje się dotknąć tej nieskończonej, niezwykłej prostoty Boga, który, tak jak mówi św.
Do tego czym jest właśnie kontemplacja Boga.
Czyli można powiedzieć, że istnieje również w kwestii kontemplacji samego Pana Boga taki sposób kontemplacji, który można byłoby nazwać właśnie tą kontemplacją naturalną, czyli takim moim ludzkim wysiłkiem albo wręcz brakiem wysiłku.
Właśnie spoglądam na tą tajemnicę, ale istnieje też taka kontemplacja Pana Boga, która już jest kontemplacją nadprzyrodzoną, w której to On mi się w ten sposób daje i narzuca.
No i pojawia się wtedy taki niepokój, czy coś poszło nie tak, że ja już nie znajduję nasycenia w tym, co przecież jest pobożne, co dotyczy Pana Boga, co dawało mi taki napęd, a tutaj czuję, że czegoś mi brakuje.
Dusza w tym czasie winna tylko miłośnie patrzeć na Boga, bez wykonywania poszczególnych aktów, zachowując się, jak mówiliśmy, biernie, nie czyniąc nic własną pilnością, lecz trwać niewzruszenie z uwagą miłosną, prostą i szczerą, jak ten, który otwiera oczy z myślą o miłości.
To jest ten obraz twierdzy u Teresy, gdzie wewnątrz, w samym środku, w centrum twierdzy jest właśnie obecność Boga i nawet jeśli ja zupełnie od Boga jestem odwrócony w stanie grzechu,
Tak, najgłębsze centrum, no to nawet jak szerzej popatrzymy, też są różne te metafory, czy właśnie centrum duszy, dno duszy, szczyt duszy, też tutaj różni mistycy z różnych tradycji różnie to wyrażali, ale jest jakaś wspólna intuicja czegoś, co jest w zupełnie wyróżnionym miejscu we mnie, czy właśnie na dnie, na szczycie, w centrum i co jest obecnością Boga.
Nie tylko, że to jest miejsce spotkania z Bogiem, ale że to jest obecność Boga we mnie.
Tylko w dokładnie tym doświadczeniu świata, które mam, takiego fizycznego, tak samo namacalnego jak zawsze, odkrywam obecność Boga, który stwarza to wszystko, co jest wokół mnie, który podtrzymuje to w istnieniu i który też jest właśnie w tym moim najgłębszym centrum.
A Jan Odkrzyża wchodzi do tej doliny i już w tym pierwszym momencie po prostu jest niesamowite bogactwo tego wszystkiego, co go otacza, co właśnie jest w stanie przyjmować, no ale jednocześnie nie chcąc tego wykorzystywać.
I to co powiedziałeś, że nie skupia się wcale na kwestii tego użycia tego drugiego podmiotu, czyli Boga, w tym przypadku człowiek.
I jeśli we mnie to oczyszczenie się nie dokona, no to ja nie będę w stanie w taki sposób przyjmować świata, przyjmować Boga i przyjmować drugiego człowieka.
I etap nocy, bo jest ta noc zmysłów, pierwsza noc, która mnie wprowadza w te początki doświadczenia kontemplacyjnego, kiedy coś z tej kontemplacji zaczyna mnie tak prześwitywać, kiedy ja uczę się powoli, krok po kroku, być wobec Boga, być wobec rzeczywistości,
Jeśli moim celem jest zdobycie wewnętrznego spokoju, jeśli moim celem jest poukładanie swojego wnętrza, zaryzykuję nawet stwierdzenie, jeśli moim celem jest zostanie świętym, to tam nie wejdę, bo chodzi o mnie, bo ja skupiam się na sobie, bo ja chcę realizować swoje potrzeby, moją wizję siebie i to jest dokładnie to, co mnie blokuje, a dokładnie tym, co prowadzi mnie dalej, jest zostawienie tego w rękach Boga i bycie wobec Niego, niczego nie oczekując poza tą Jego obecnością.
Mimo, że faktycznie doświadczenie przejścia w ten styl bycia, czy w to doświadczenie boga kontemplacyjne może być doświadczeniem trudnym.
Ale tego fundamentalnego doświadczenia bycia wobec Boga w miłości, w ogromnej prostocie.
Ostatnie odcinki
-
Drogi do Królestwa - Maria od Eucharystii (Świa...
18.04.2026 17:00
-
Odkrywanie tęsknoty (W pogoni za Ukrytym #1)
11.04.2026 17:00
-
Chrystus, nasza Pascha - ks. prof. Robert Woźni...
03.04.2026 17:00
-
Modlitwa pięknem - Paweł Bębenek (Oblicza modli...
28.03.2026 18:00
-
Czym jest mistyka? - o. prof. Jerzy Gogola OCD ...
21.03.2026 18:00
-
Ewangelia na ulicy - br. Jan Januś (Świadkowie #7)
14.03.2026 18:00
-
Edyta Stein o polityce - Jarosław Herman (Karme...
07.03.2026 18:00
-
Duchowość przy ekranie - Magdalena Bigaj (Droga...
28.02.2026 18:00
-
U źródeł sensu bycia - dr Paweł Rojek (Karmelit...
21.02.2026 18:00
-
Świętość bez perfekcji - s. Małgorzata Lekan OP...
14.02.2026 18:00