Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
25.01.2026 18:31

Bajki i baśnie polskie. O ubogim szewcu i o chciwym młynarzu!

Dzisiaj zapraszam na kolejną baśń polską (w końcu mamy czym się pochwalić), tym razem autorstwa Gustawa Morcinka.

A skoro Morcinek, to zapewne niektórzy się już domyślają, że będzie pochodzić ze zbioru baśni śląskich 😎 w moim przypadku - "Jak górnik Bulandra diabła oszukał".

Od razu piszę, że jestem wielką przeciwniczką cenzurowania bajek, baśni, czy legend - robię to niezwykle rzadko i tylko w przypadku, gdy nie zatraca to charakteru opowieści. Każdy region (Świata czy kraju) ma swój klimat, koloryt, dotyczy to również czasów w których te bajania powstawały i to powinno być zachowane. Baśń ta i tak nie jest w czystej gwarze śląskiej więc okrawanie jej z powiedzeń, czy określeń bardzo by tę historię zubożyło😎

Miłego słuchania 😎

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 35 wyników dla "Szewc"

O ubogim szewcu i o chciwym młynarzu.

Był raz jeden szewc.

U tego szewca mieszkała bieda pod piecem i strasznie go gnębiła.

A szewc i jego żona wstawali głodni od stołu.

A szewc ze swą żoną martwił się i narzekał.

A gdy siódmy rok minął, szewc widział, że już nie da rady.

Szewc spojrzał na krzyż, spojrzał na Pana Jezusa i pomyślał, że nic nie zaszkodzi, jeżeli poprosi Pana Jezusa o poratowanie.

szewcze.

Szewc porwał się z klęczek i pognał uradowany do domu.

Szewcowa żona zabiła kurę, oskubała, ugotowała i była kura w rosole.

Gdy się ściemniło, szewcowa żona nakryła stół obrusem i przygotowała gościnę.

Szewc otworzył je i zdumiał się ogromnie.

A szewc na to.

Nie możemy dać, szewc na to, bo co by pomyślał Pan Jezus, gdyby widział, że już ktoś podłubał w jego kurze, że ktoś już chlipał jego rosół i że ktoś ułamał kąsek z jego placka.

Szewcowa żona miała jednak dobre serce i tak rzekła.

Gdy żebrak poszedł, szewc i jego baba usiedli przy piecu i czekali teraz na Pana Jezusa.

Ogromnie się zmartwili i szewc powiedział do swej żony, iż nigdy nie myślał, że Pan Jezus taki cygan.

Szewcowa baba była mądra.

Tak szewc uczynił.

A gdy szewc skończył, powiada:"Szewcze, przecież to ja byłem tym żebrakiem.

Szewc popędził jak na skrzydłach do domu, wyrwał deskę z podłogi pod piecem i zaczął grzebać w ziemi.

I byliby się martwili nad kupą dukatów nie wiedzieć jak długo, lecz że szewcowa żona była mądrą babą, rzekła tak.

Poszła więc do tego szewcowego brata, który był młynarzem.

Przyszła szewcula do tego młynarza i tak mu rzekła.

Szewcula w pierwszej chwili nie wiedziała co powiedzieć.

Potem wyniósł ją szewcu i powiedział.

– Dobrze, dobrze, szwagierku – rzekła szewcula i pospieszyła do domu.

W domu szewc i jego żona zaczęli mierzyć dukaty.

I gdy tak pięknie tamtą kupę dukatów rozdzielili, sprawiedliwie na dwie równe kubki, szewcula porwała miaryczkę i poszła do młynarza, żeby ją zwrócić.

No dobrze, dobrze, powiedział do szewculi i zamknął się w komorze.

Jeżeli mój brat, taki zasmolony szewc, za pół kury, pół placka i trochę rosołu dostał od Pana Jezusa tak wielką kupę dukatów, to gdy ja zabiję wieprzka, napiekę pieczeni, narobię kiszek, zastawię stół kołaczami, przytoczę beczkę piwa, zafunduję litr gorzały i zaproszę na taką ucztę Pana Jezusa.

Do worków będę je szuflą zgarniać, a nie miareczką mierzyć jak tamten szewc mizerny.

Jeżeli mogłeś pójść do tego usmolonego szewca, to tym bardziej możesz przyjść do mnie, a ja cię, Panie Jezu Chryste, ugoszczę niemarną zdechłą kurą i plackiem ze stęchłej mąki, jak to zrobił mój niepodarzony brat.

Siedem lat siedziałam u twojego brata szewca, pod piecem.

I gdyby nie brat jego, szewc, który go przyjął do siebie, byłby skończył gdzieś pod płotem.