Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
18.05.2025 17:15

Bajki i baśnie Świata. O Nuszaperi-Chanum, dzielnej córce padyszacha z Kandagary.

Baśń rodem z Azerbejdżanu, co może wydawać się niektórym dość egzotyczne.

Dla mnie ta baśń i to imię Nuszaperi - Chanum, to jedno z najstarszych moich bajkowych wspomnień. Jakoś tak bardzo lubiłam wymawiać "Nuszaperi-Chanum" - to dziwne, ale prawdziwe 😎

Dlatego też z przyjemnością i sentymentem sięgnęłam po tę baśń. Zawsze miała ona jakiś dodatkowy urok, dodatkowy magiczny wymiar - mam nadzieję, że i Wam się spodoba.😊

I oczywiście zapraszam do subskrybowania kanału ( na YouTubie również)😎

P.S. I dane dodatkowe: baśń pochodzi z innego zbioru autorstwa pań Milskiej i Markowskiej pt. "Srebrna gołębica" - moje wydanie to akuratnie 1975r.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 57 wyników dla "Nuszaperi"

O Nuszaperi-Chanum, dzielnej córce padyszacha z Kandagary.

Padyszach miał jedyną córkę imieniem Nuszaperi-Chanum.

Nuszaperi Chanum po swej zmarłej matce odziedziczyła piękność zachwycającą i tkliwe serce, czułe na ludzką niedolę.

Nuszaperi Chanum, nie mogąc patrzeć na nieszczęście swego ludu, wciężką zapadła chorobę.

Nuszaperi, źrenicą mego oka, jutrzenko mego dnia, powiedz, co ci dolega?

Nuszaperi-Chanum uniosła się na poduszkach i rzecze.

Tylko tego pragnie moje serce, powiedziała Nuszaperi-Chanum.

I padyszach wściekły wybiegł z komnaty, zostawiając Nuszaperi-Chanum we wózach.

Atoli serce miała Nuszaperi-Chanum nie tylko pełne dobroci, ale i mężne, jak serce wojownika.

Roztrącane gałęzie biły Nuszaperi-Chanum po twarzy, dzikie zwierzęta czaiły się w chaszczach do skoku.

Nuszaperi Chanum miała serce mężne, opanowała lęk, pochyliła się nad karkiem konia i szeptała mu do ucha.

Nuszaperi Chanum skierowała wierzchowca w tę stronę i po chwili stanęła przed maleńką chatynką, która znajdowała się tuż nad brzegiem leśnego jeziorka.

Mateczko, mówi Nuszaperi Chanum udając młodzieńca, czy mogłabyś przyjąć pod swój dach zdrożonego wędrowca?

O nic Nuszaperi nie pytając.

Wśród nocy słyszy Nuszaperi łukanie, a potem cichy szept.

Wstaje Nuszaperi z łoża i cicho na palcach do ławy podchodzi.

— Mateczko — mówi Nuszaperi-Chanum — powiedz, czemu tak po nocy nad tymi suwkami łzy, że się stalejesz?

— Opowiedz mi tę historię — prosi Nuszaperi i na ławie siada.

Dziwi się Nuszaperi-Chanum.

Żal się zrobiło Nuszaperi biednej babuleńki i jej wnucząt w leśne suwki zaklętych.

Skoro świt, Nuszaperi zagości na pięknie dziękuję i wyrusza w drogę do stolicy szirwańskiego padyszacha.

Niechaj dzielna Nuszaperi na rumaku przez lasy, stepy i góry mknie, a ja teraz opowiem wam o synu chińskiego padyszacha.

Tymczasem Nuszaperi wyjechała z lasu i staje pod murami stolicy szirwańskiego padyszacha.

Pyta Nuszaperi jednego z jeźdźców.

Pyta Nuszaperi-Chanum.

Bada dalej żołnierza Nuszaperi, udając, że nie zna swego kraju rodzinnego.

Dowiedziawszy się, czego chciała, Nuszaperi rusza wprost do pałacu szirwańskiego padyszacha i o posłuchanie prosi.

Dobrze, mówi Nuszaperi-Chanum.

Olbrzymi jeździec na czarnym koniu uzbrojony w kopie, miecz i tarcze natarł gwałtownie na Nuszaperi-Chanum.

Nuszaperi-Chanum wspaniałomyślnie darowała rannemu życie, a potem powściągnęła swego rumaka i trzykrotnie machnąwszy miecze nad głową zawołała.

Nuszaperi Chanum ściągała właśnie zbroję, gdy weszła Nigiar.

Dziwi się Nuszaperi-Chanum i jedną ręką dłonie jej uwięziwszy, drugą wznosząc miecz nad głową czarownicy woła.

Białymi zębami zgrzyta chce się wyrwać z rąk Nuszaperi-Chanum, ale ta jej nie puszcza ze swego uścisku.

Wiedźma widzi, że to nie żarty i zaklęcie pod nosem mruczy, a Nuszaperi-Chanum wciąż mieczem jej grożąc tak mówi.

Wtedy Nuszaperi-Chanum wyjawiła padyszachowi historię nieszczęśliwej Zulejki i jego własnych dzieci.

Nim wyruszyli w drogę, mówi padyszach do Nuszaperi-Chanum.

Przez cały czas Nuszaperi-Chanum jechała naprzedzie.

Wtedy Nuszaperi-Chanum powiada.

Ale Nuszaperi Chanum nie słucha jego upomnienie.

Tu Nuszaperi zwalnia biegu i do rumaka szepce pieszczotliwe słowa.

Na widok Nuszaperi-Chanum zerwał się Melik z ziemi, radość błysnęła w jego oku.

Azisie, drogi przyjacielu, ratujesz mnie od śmierci w tej pustyni, rzekł ściskając dłoń Nuszaperi.

Mam wodę ze sobą, mówi Nuszaperi i otwiera bukłak.

Pamiętacie chyba, jak na wyrzuty córki, która się wstawiła za katowanym przez niego ludem padyszach wpadł w straszny gniew, uderzył Nuszaperi w twarz i rozkazał jej opuścić pałac, nim świt nadejdzie.

— Gdzie jest Nuszaperi-Chanum, źrenica moich oczu?

Kazał swym ministrom rozesłać pogoń Nuszaperi-Chanum.

Nuszaperi Chanum zniknęła, jak mgła znika pod promieniami słońca.

Wtedy Nuszaperi Chanum przebrana za starą żebraczkę wkrada się do miasta i z miseczką w ręku zaczyna krążyć wśród mieszkańców grodu.

Dziwi się Nuszaperi i nadziwić się nie może.

Kiedy już byli w namiocie wszyscy troje, wtedy Nuszaperi-Chanum tak rzecze.

Obcy zbrojni mężowie skrzyżowali miecze, a Nuszaperi przeszła pod mieczami.

Zwał mnie Nuszaperi-Chanum.

Zdumieli się władcy Shirwanu i Hinna te słowa Nuszaperi-Chanum.

Kocham cię, Nuszaperi, i pragnę poślubić.

Zapłoniła się Nuszaperi-Chanum.

Nuszaperi-Chanum wróciła do pałacu ojca.

Trzej padyszachowie zawarli ze sobą przymierze, a Nuszaperi-Chanum i Melik-Dżum-Żut odtąd nigdy się nie rozstawali.