Mentionsy
Kochaj teatr w sobie, nie siebie w teatrze – czyli o tym, co kręci w występowaniu! 🎭✨
Dziś siadamy do rozmowy o scenie, światłach, tremie i tej ekscytacji, która pojawia się, gdy wychodzisz do ludzi. Marta opowiada o tym, jak to jest być improwizatorką – i dlaczego energia z występowania bywa jak narkotyk (ale taki zdrowy 😉).
Zastanawiamy się, co sprawia, że scena tak bardzo daje – i tak bardzo wymaga. Czy da się występować bez ego? Jak radzić sobie ze stresem scenicznym? I po co w ogóle wchodzić na scenę?
Ale że to my, nie mogło zabraknąć też tematów pobocznych:
Czy da się dawać feedback komuś bliskiemu o czymś dla tej osoby ważnym tak, by nie bolało?
Jak Marta definiuje przyjaźń i dlaczego Dawid nie dostał czerwonej kartki, mimo że przegapił kilka spektakli?
I co mają wspólnego scena, przyjaźń i komunikacja?
Bo jak zwykle – wszystko sprowadza się do rozmowy, słuchania i bliskości. 🎧💛
Linki do wspomnianych treści:
Linki:
- odcinek 11, O śpiewaniu
- STA Poznań https://studiosta.pl/
- Lawa - Republika https://www.youtube.com/watch?v=72BytRX-hYo
- Radical Candor https://www.radicalcandor.com/
- Non-voilent communication https://pl.wikipedia.org/wiki/Porozumienie_bez_przemocy
- Simon Sinek: https://simonsinek.com/
- Fleabag: https://www.filmweb.pl/serial/Fleabag-2016-769619
- Spotlight effect: https://en.wikipedia.org/wiki/Spotlight_effect#Research
Szukaj w treści odcinka
Ja zawsze próbuję na to pytanie odpowiadać zgodnie z prawdą i muszę się chwilę zastanowić.
Natomiast jeszcze nie znalazłem takiej rutyny, która by dla mnie działała w tym sensie, że jestem w stanie utrzymać pewien poziom aktywności fizycznej, który jest dla mnie niezbędny do normalnego funkcjonowania.
Więc ja nadal nie jestem w stanie zminimalizować tego do zera i nie mieć tego czasu z telefonem w ogóle.
Jedna była typowo na ustawianie świateł, druga była już taka, gdzie wiedzieliśmy, jak są ustawione światła i robiliśmy wszystko.
I okazało się, że w momencie, w którym ja nie mam po prostu stać sztywno i zaśpiewać piosenki, tylko są te światła, jest scena, jest pewien
Gdybym miała stanąć i jak na drzurze odśpiewać piosenkę myślę, że było dużo gorzej.
Jak mieliśmy ostatnią próbę generalną przed występem, to zaśpiewałam cały utwór bez żadnego problemu od początku do końca, będąc w roli, nie myląc tekstu ani razu i byłam z siebie naprawdę dumna.
Najgorsza rzecz, która się może stać to, że się posikam ze stresu na tej scenie albo popłaczę, albo...
Że ja wiem, że wszystko, co wy do mnie mówicie nie wychodzi z tego, że akurat macie zły dzień i postanowiliście być wredni.
Ja rzeczywiście bardzo się staram nawigować dawanie Tobie feedbacku, jeżeli o niego prosisz w taki sposób, żeby to było spójne z non-violent communication.
W tym sensie, że staram się nie mówić, że Ty zrobiłaś coś takiego i w związku z tym ja mam taką ocenę.
Więc staram się po prostu tą swoją wrażliwość też przepinać w drugą stronę.
Na zasadzie nie chcę dawać tego, czego nie lubię dostawać.
A też znamy się my we dwójkę na tyle dobrze, że wiem, które obszary cię bolą i szczególnie jak się zbliżamy do tych obszarów, no to staram się tam po prostu nie wjeżdżać z butami tylko ze szczególną ostrożnością.
Staram się też kierować tymi zasadami w życiu ostatnimi czasy.
Nawet jeżeli jestem w stanie ugryźć się w język, to czasami moja twarz mówi więcej niż milion słów i nie jestem w stanie jej powstrzymać przed reakcją.
Kiedy dostaję jakiś feedback, którego sobie nie życzę albo który nie był proszony.
Na przykład usłyszałam ostatnio, że pewna osoba woli jak noszę włosy rozpuszczone, a nie w warkoczyki.
I ja momentalnie zaczęłam chodzić na wszystkie te spotkania z tą osobą w spiętych włosach i przestałam nosić rozpuszczone włosy.
Albo ktoś mi ostatnio napisał, że kobiety w sukienkach mają plus 10 do atrakcyjności.
Brzmiało jakby było ubrane jako obiektywny komentarz na temat stanu świata, a nie subiektywna preferacja tej osoby.
W sensie ja wiem, skąd to pochodzi i myślę, że to jest na podstawie pewnych obserwacji, które ogólnie są prawdziwe, natomiast ja mam inną interpretację tych obserwacji.
Ja myślę, że ty bardzo surowo oceniasz samą siebie i bardzo się starasz nie przerzucać tego na innych, natomiast inni dostają jakimiś dziesięcioma, może dwudziestoma procentami tej oceny, którą ty masz sama dla siebie, zarezerwowaną, a czasem ktoś dostanie większym...
Ktoś dostanie większym skondensowaniem tej oceny, ale to nigdy nie dochodzi do tych 100%, które ty masz zarezerwowane dla siebie.
Bo jak to ubrać w słowa, że nie chce się z kimś już widywać, jeżeli są ku temu jakieś moje obiektywne poczucia niekompatybilności, ale ta osoba nigdy nie wyraziła zainteresowania tym, żeby dostać feedback na koniec.
Ale przez to, że ja mam to wygięte ekstremalnie w drugą stronę, to dostaję raczej słowa wsparcia i raczej encouragement, żeby dalej się tego uczyć i gdzieś to pogłębiać.
Rozmawianiem i zastanawianiem się konstruktywnie nad feedbackiem i nad tym, jak to wyszło po fakcie, pewna analiza, jakieś takie play by play, obejrzyjmy nagranie, zastanówmy się, co mogłem zrobić lepiej, niż właśnie takie surowe dowalanie sobie np.
On się zastanowił, co mogę powiedzieć prawdziwego.
Jestem ciekawy, czy takie obsłużenie tej sytuacji, jaką tutaj przedstawia, czy to jest...
Czyli zostawiłabym tą nutkę niepewności pod tytułem, coś tam jest, czego ta osoba w tej chwili nie chce mi powiedzieć, bo okoliczności, bo emocje, żeby w pamięci zostało mi, że
Uważam, że to jak to poszło i to w jaki sposób to zostało przyjęte też przez tych bliskich, którzy byli tam na widowni, niekoniecznie twoich bliskich, to ma szansę być silnym korekcyjnym doświadczeniem odnośnie... No ty ujęłaś to w ten sposób, że po tym byłaś w stanie zrobić wszystko na tych wysokich emocjach.
Tylko zasadniczo dajesz ludziom coś, mówisz patrzcie ja coś takiego zrobiłam i wystawiasz się na to, że ci ludzie mogą powiedzieć miejsce tego jest w śmietniku i proszę się więcej z czymś takim nie pokazywać i to też jest okej.
To wszystko zintelektualizowane brzmi prostacko, ale tam jest pewna burza tematów.
I ja na szczęście to ograłam tak, bo ja ten telefon miałam przy sobie, bo moja postać jest korposzczurką.
To są spektakle zaliczeniowe studia STA w Poznaniu.
Zestaw umiejętności, doświadczeń wcześniejszy, z którego mogłaś czerpać, żeby z tym poziomem komfortu nawigować te powiedzmy burzliwe sytuacje.
Widownie w jednej czwartej stanowiły bliskie mi osoby.
I to jest niesamowicie fajne i ja czasami mam takie szalone myśli, że a może by się tak wyprowadzić z tego Poznania, tu mnie ciągnie do Wrocławia, tu gdzieś nad morze, żeby... Ale ja tu mam tylu ludzi i dla mnie po prostu wizja zostawienia i opuszczenia tego miejsca przez wzgląd właśnie na tę sieć kontaktów, na te no 10 osób,
Postaciami drugoplanowymi w życiu tej drugiej osoby, nie?
I ta ocena zawsze była za bardzo nastawiona na to, że tak jakby właśnie światło z sufitu świeciło właśnie na ciebie i wszyscy widzą ciebie.
Strasznie głupio, aż się uśmiecham do siebie próbując to przepchnąć przez moje usta.
Ja w którejś z naszych rozmów wspomniałem, że na przestrzeni paru lat stałem się innym człowiekiem albo że wręcz było parę takich zakrętów.
Cieszę się, że jeśli chodzi o widownię, to też w obu tych przypadkach twoi bliscy stanęli na wysokości zadania.
Ostatnie odcinki
-
Pytania: Zaangażowanie czy romantyzm? Czego nap...
21.04.2026 18:08
-
Cztery lata z AI: co zauważyliśmy, czego się bo...
14.04.2026 19:53
-
Pytania - Co naprawdę przyciągnęło Cię na począ...
07.04.2026 18:27
-
Kiedy produktywność przestaje służyć? O kulturz...
02.04.2026 10:39
-
Pytania: Co robisz po kłótni z partnerem? 🗣️💔
24.03.2026 20:15
-
Jak pozwolić sobie marzyć w dorosłości, nie tra...
17.03.2026 20:37
-
Pytania: Od ulubionych źródeł wiadomości po byc...
10.03.2026 10:05
-
Żałoba, uzależnienie i ucieczka: Expedition 33 ...
03.03.2026 19:16
-
Pytania: Od cudów po kontakty z duchami zmarłyc...
24.02.2026 17:02
-
Expedition 33: dlaczego to gra roku 2025? 🎮🏆
17.02.2026 20:04