Mentionsy
Podróże małe i duże - śladami Hieronima Łopacińskiego
Wędrujemy lubelskimi "Śladami Hieronima Łopacińskiego - nauczyciela, językoznawcy, etnografa, historyka, bibliofila" w 120. rocznicę jego śmierci. Dwadzieścia dwa lata Hieronim Łopaciński spędził w Lublinie, do którego przybył w 1884 roku po ukończeniu studiów historyczno-filologicznych na Uniwersytecie Warszawskim, i zauroczył się tym miastem; jego historią, zabytkami i kulturą. Odwiedzamy m.in. dawne Gimnazjum Rządowe, kościoły, w których prowadził kwerendy archiwalne, siedziby wystaw zorganizowanych z jego inicjatywy oraz bibliotek, dotarliśmy także do miejsca tragicznego wypadku na ul. Misjonarskiej. Przedstawiamy dźwiękową relację z tego historyczno-bibliofilskiego spaceru a naszą przewodniczką z ramienia PTTK jest Ewa Jezierska.
Szukaj w treści odcinka
Hieronima Łopacińskiego na Stare Miasto.
Tegoroczna nasza edycja poświęcona jest zasłużonemu dla miasta Lublina Hieronimowi Łopacińskiemu, nauczycielowi, etnografowi, a przede wszystkim bibliofilowi, któremu zawdzięczamy biblioteki
Podzielimy się teraz na poszczególne grupy i z poszczególnymi przewodnikami przejdziemy do tych miejsc, które się wiążą z bohaterem naszego spaceru, z Hieronimem Łopacińskim.
W tym przypadku akurat z naszym miastem i z wyjątkową postacią, ponieważ będziemy wędrować śladami Hieronima Łopacińskiego.
Hieronima Łopacińskiego w Lublinie.
Hieronima Łopacińskiego, ale także na szlaku.
Bo Hieronim Łopaciński był najbardziej znanym i szanowanym tutaj obywatelem, jak wtedy mówiono, naszego Koziego Grodu z przełomu XIX i XX wieku.
I jeden z nich w drugiej połowie XVIII wieku, a był to Bartłomiej Łopaciński, przebywa do takiego i nabywa taki majątek Wola Goryńska niedaleko Radomia.
I tam, moi drodzy Państwo, 30 września 1860 roku przychodzi na świat Hieronim Rafał Łopaciński, herbu Lubicz.
I tam Hieronim Łopaciński ukończył z wyróżnieniem, stojący zresztą na bardzo wysokim poziomie, Rządowe Gimnazjum Męskie.
Przyznają Państwo, że te wszystkie smaczki romansowe są szalenie intrygujące, zwłaszcza w stosunku do tak ikonicznej postaci, jaką jest Hieronim Łopaciński.
Później tak naprawdę w trakcie spaceru nasza przewodniczka, pani Ewa Jezierska, będzie przede wszystkim mówiła o miłości Łopacińskiego do...
Ale jak tak naprawdę Łopaciński trafił do Lublina?
No bo skoro wędrujemy szlakiem i śladami Hieronima Łopacińskiego, językoznawcę, etnografa, historyka, ale przede wszystkim bibliofila, to nie możemy ominąć tegoż właśnie budynku.
Hieronima Łopacińskiego, wejdźmy na chwilę, opowiem tutaj Państwu o jego takiej wielkiej pasji badawczej, ale przede wszystkim tym, że był znanym bibliofilem.
Niektórzy mówili, że Hieronim Łopaciński to mieszka w bibliotece, że ma taką książnicę, ponieważ on zaczął zbierać książki.
Te jego zbiory dają podstawę do utworzenia biblioteki publicznej imienia Hieronima Łopacińskiego.
Mają pomysł, ponieważ Hieronim Łopaciński kiedyś napisał takie słówko o potrzebie zakładania muzeów i bibliotek miejscowych i prowincjonalnych i postanowili tą jego myśl zrealizować.
Hieronima Łopacińskiego.
Łopaciński widział, mówił, że takim miejscem na bibliotekę byłyby te gmachy podomnikańskie, klasztoru podomnikańskiego.
Wierzę, że Państwo też ten element historii, a nawet ciągłości tej historii, wszystkiego tego, co stworzył Hieronim Łopaciński i czego był inicjatorem w naszym mieście, również tę ciągłość historyczną Państwo czują.
I tymi traktami, ulicami, po których także poruszał się Hieronim Łopaciński, na przykład do pracy.
Bardzo dobrze nam się właśnie współpracuje i mówię chętnie co czwartek jeżdżę do biblioteki Hieronima Łopacińskiego.
Więc tutaj, jeśli chodzi o to ziarno zasiane przez Łopacińskiego, to wierzę, że ono cały czas jeszcze w nas wszystkich po prostu kiełkuje, prawda?
Warto mówić nie tylko przy okazji tego spaceru, a ten spacer przecież odbywał się w 120 rocznicę śmierci Łopacińskiego, więc ciągle jesteśmy w tym rocznicowym roku po prostu.
Proszę mi powiedzieć, przy którym numerze tak naprawdę przy ulicy Namiestnikowskiej, czyli przy ulicy Narutowicza mieściło się to dawne gimnazjum, czyli miejsce pracy tak naprawdę Hieronima Łopacińskiego?
Przejdziemy teraz tam, gdzie pracował Hieronim Łopaciński.
Więc Hieronim Łopaciński został tutaj, moi drodzy Państwo, nauczycielem języków klasycznych.
W tym reżimie musiał się jakoś oczywiście Łopaciński odnaleźć, więc nauczycielem był solidnym.
Naprzód wisiał mąż łaciński, Hieronim Łopaciński, a za nogi i za rękę powieszono psa Zinszenkę.
Śpiewu cerkiewnego, pijaczyna, donosiciel, bo w gimnazjum było donosicielstwo, oczywiście szpiegowanie uczniów, a i w tym towarzystwie znalazł się Hieronim Łopaciński, ale uczniowie mieli do niego słuszny zresztą żal, bo nazywał ich właśnie tym przeklętym bydłem.
W klasie czwartej A był wtedy gospodarzem Łopaciński.
Nie umiejąc odpowiedzieć na słuszne zapytanie ucznia, Łopaciński wpadł w gniew, obrzucił pytającego stekiem obelg i krzyczał na cały głos.
I tak jak Państwo słyszeli, naprzód wisiał mąż łaciński, Hieronim Łopaciński.
Names mentioned – Łopaciński, Hieronim, Polskie Towarzystwo Turystyczne i Krajowe PTTK, Jezierska, Ewa.
Mówiliśmy o tym, jakim nauczycielem w owym gimnazjum guberialnym był Hieronim Łopaciński, to teraz jeszcze powiedzmy, jaki był poza szkołą, bo był zupełnie, zupełnie inny.
W czasach Hieronima Łopacińskiego był stolicą guberni lubelskiej, ale miastem, które traktowano jako miasto takie prowincjonalne, które było zamieszkane przez około
I wiemy, że w tej uroczystości otwarcia uczestniczył też Hieronim Łopaciński.
Hieronim Łopaciński, moi drodzy Państwo, zaangażował się także w dzieło renowacji zabytków.
My cały czas wędrujemy śladami Hieronima Łopacińskiego, językoznawcę, etnografa, historyka i bibliofila.
A nasza podróż to podróż śladami Hieronima Łopacińskiego, nauczyciela, językoznawcy, etnografa, historyka i przede wszystkim bibliofila w 120. rocznicę jego śmierci.
Przewodnicy PTTK opowiadają nam o tym jego 22-letnim pobycie właśnie Hieronima Łopacińskiego w Lublinie.
Ale też wskazują nam przewodnicy miejsca związane z Łopacińskim w Śródmieściu, ale także i na Starym Mieście, między innymi chociażby to dawne gimnazjum rządowe, ale też kościoły, w których prowadził kwerendy archiwalne, siedziby wystaw zorganizowanych z jego inicjatywy i przede wszystkim owych bibliotek.
O tym wszystkim będziemy mówić teraz, już w drugiej godzinie naszego spotkania, naszych podróży małych i dużych, pod rękę niemalże z Hieronimem Łopacińskim właśnie.
O tym wszystkim mówiliśmy w pierwszej godzinie, ale żeby wędrować z naszą przewodniczką, panią Ewą Jezierską, szlakiem i śladami Hieronima Łopacińskiego po tym bardzo współczesnym Lublinie, to musimy niejako nałożyć sobie tę dawną mapę.
A my powracamy do tych pasji, pasji oczywiście Hieronima Łopacińskiego, bo to nie tylko książki, choć książki przede wszystkim, ale z książkami łączą się badania.
A ponieważ był ceniony w środowisku lubelskim, często do pracy, jak były przeprowadzane remonty kościołów, klasztorów, był po prostu zapraszany Hieronim Łopaciński.
I, moi drodzy Państwo, w czasach Hieronima Łopacińskiego ten kościół jest już kościołem rektoralnym.
Rzeczywiście tych osiągnięć, jeśli chodzi o Hieronima Łopacińskiego, dla nas, dla naszego miasta, dla historii, kultury jest ogrom.
Właśnie zwracała uwagę na te wszystkie dokonania Hieronima Łopacińskiego, które służą nam po dziś dzień, bo to odnalezienie, opisanie, uruchomienie także tych wszystkich procesów związanych z historiografią Lublina, ale też uchronienie tego od zniszczeń wielu dokumentów związanych z historią całego regionu lubelskiego, chociażby ustalenie genezy fresków w Kaplicy Trójcy Świętej na Zamku w Lublinie, ale też
Ten dział etnograficzny na wystawie rolniczo-przemysłowej, zorganizowanie tego wszystkiego, no i oczywiście te dwie wyjątkowe instytucje kultury, o których już mówimy i mówić jeszcze będziemy, co w dorobku Hieronima Łopacińskiego wysuwa się na plan pierwszy, to są niesamowite dokonania.
Tam, gdzie mieszkał Hieronim Łopaciński, ale czy odnajdziemy jego dom?
Tam w Pałacu, to jest Pałac Książąt Lubomirskich, znajdowała się taka ważna drukarnia rządowa, gdzie między innymi była drukowana Gazeta Lubelska czy też inne czasopisma, których publikował Hieronim Łopaciński.
Ta ulica mogłaby się nazywać ulicą Hieronima Łopacińskiego, ponieważ po jego śmierci jeden z jego uczniów, Tadeusz Ciświcki, no zaapelował w prasie, że trzeba upamiętnić tego znacnego profesora i ulicę nazwać jego imieniem i nazwiskiem.
Niemniej mamy w Lublinie ulicę, która upamiętnia Hieronima Łopacińskiego.
Zachowały się opisy, jak wyglądało to czteropokojowe mieszkanie Hieronima Łopacińskiego.
Aż pani przewodniczka, pani Ewa Jezierska, przewodniczka PTTK po Lublinie i nie tylko, no z taką dużą dozą uśmiechu zareagowała na to, że jakżeż to anegdotka, ale bez puenty, więc odszukała specjalnie dla turystów, dla tych, którzy chcą wysłuchać tych niesamowitych historii o życiu Hieronima Łopacińskiego w Lublinie kolejną anegdotkę.
Ale Łopaciński, on to był bowiem, zaczekał przed kościołem na wyjście ofiarodawczyni, podziękował za cenną książkę i prosił,
Kiedy tak zastanowimy się nad tym, że być może każda z tych książek, książeczek mniejszych i większych miała taką swoją anegdotkę, ta książka i książeczka, która była w zasobach bibliotecznych Hieronima Łopacińskiego, to można by było snuć i snuć te historie i opowieści aż do wieczora albo i dłużej.
Które, no niestety nie ma, a szkoda, bo była to wyjątkowa cukiernia, a było to ulubione miejsce odpoczynku Hieronima Łopacińskiego.
Ale także coś słodkiego lubi zjeść i to bardzo regularnie, jak państwo słyszą to w grafiku dnia Hieronim Łopaciński miał wpisaną wizytę w cukierni Semadeniego.
Kwestie związane z taką bardziej ludzką stroną Hieronima Łopacińskiego.
Na przykład zamawiał Łopaciński, no bo wiemy, że chociażby Czechowicz to uwielbiał pączki, prawda?
Hieronim Łopaciński bardzo lubił przychodzić do tego miejsca, ale on miał tak skonstruowany rozkład dnia, powiedzielibyśmy co do minuty, gdzie wiedział, że poświęcał na takie przyjście tutaj czas między godziną 18.00 a 19.00.
A my powracamy do tego miejsca, bo zapachniało nam taką słodką niedzielą, już deserem być może po obiedzie i spoglądamy na menu, cóż tam serwowano, bo bezpośrednio co zamawiał do tej kawy sam Łopaciński, tego niestety nie wiemy.
Do tej księgarni i do antykwariatu zaglądał prawie codziennie bohater naszego spaceru, Hieronim Łopaciński.
Początkowo w tym kręgu, mówię, sam Hieronim Łopaciński na początku, na tym lubelskim bruku, to był traktowany jako taki,
Kiedy to Hieronim Łopaciński przyszedł, aby obejrzeć w antykwariacie książki, uszał jakiegoś tam białego kruka, ale nie miał pieniędzy, żeby tę książkę kupić i był z tego powodu smutny.
Ale kiedy spojrzał na Łopacińskiego, że on tak stoi z tą książką, z tym dziełkiem, jest taki smutny, no więc postanowił mu tą książkę, krótko mówiąc, sprezentować.
Kiedy zaczęli czytać, to co chwilę wybuchali śmiechem, a jeden z nich powiedział, nie, ten Łopaciński to ma całkiem niezłe kawałki w swojej tej bibliotece.
I co ważne, Łopaciński
Niektórzy mówią, że to tak naprawdę to Hieronim Łopaciński napisał ten przewodnik, a ona jak gdyby, prawda, no...
Hieronim Łopaciński bardzo lubił pomagać wszystkim, którzy go o to prosili.
To on był przewodnikiem po mieście Lublinie i my dlatego tak cenimy Hieronima Łopacińskiego, bo dzięki niemu my dzisiaj oprowadzając też opieramy się na napisanych później przewodnikach, ale wiemy, że te przewodniki powstały na podstawie tego, co zebrał i udowodnił Hieronim Łopaciński.
A sam Hieronim Łopaciński, tak bardzo zauroczony Lublinem, jego historią, jego zabytkami,
Moi drodzy Państwo, już doszliśmy tutaj do przystanku ulica Misjonarska, gdzie nie ma niestety tego budynku, mieszka przy Misjonarskiej pod adresem 2, Kietlicz Rajski, Konstanty Kietlicz Rajski, ten bliski przyjaciel, współpracownik Hieronima Łopacińskiego.
Otóż, moi Państwo, w tym dniu Hieronim Łopaciński postanowił wybrać się na Lemszczyznę.
I tak jak napisał, później we swoich wspomnieniach, no nie mógł odmówić w końcu Łopacińskiego, bo bardzo kochał, prawda, tego człowieka.
Kietlicz Rajski chciał wysiąść, prawda, już tutaj na wysokości ulicy Królewskiej, mówiąc, że już teraz przejdzie sobie do domu, ale Łopaciński uparł się, że jednak odwiesie go pod sam dom na ulicę Misjonarską.
Natomiast Łopaciński przeleciał przez barierkę, dosłownie.
No w tym czasie byli nie świadkowie tego wypadku, więc wzięli ciężko rannego Łopacińskiego, przenieśli do mieszkania Kietlicz-Rajskiego przy ulicy Misjonarskiej.
I tak oto Hieronim Rafał Łopaciński, herbu Lubicz.
Hieronim Łopaciński, to o nim dzisiaj mówimy, ale nie tylko my mówimy, bo również mówili i jemu.
Czyli już wiemy, że Łopaciński był przez uczniów nazywany Łopatą.
Warto przespacerować się po Lublinie i zatrzymać się być może właśnie w tych miejscach, w których my dzisiaj wędrowaliśmy razem z panią Ewą Jezierską śladami Hieronima Łopacińskiego.
Ostatnie odcinki
-
Karaiby | Podróże małe i duże
19.04.2026 22:34
-
Solo po Indiach | Podróże małe i duże
05.04.2026 10:17
-
Dominikana według Justyny Ostaszewskiej | Podró...
22.03.2026 15:47
-
Podróże małe i duże na Bałkanach
09.03.2026 18:52
-
Podróże małe i duże - śladami Hieronima Łopaciń...
01.03.2026 14:42
-
Podróże małe i duże - od Azji, przez Afrykę, po...
22.02.2026 13:16
-
Podróże małe i duże - Po Boliwii, Indiach i Arm...
12.01.2026 22:05
-
Podróże małe i duże - Przez świat z Sandrą Czap...
28.12.2025 11:00
-
Podróże małe i duże – Sabina na Wyspach Owczych
14.12.2025 15:41
-
Podróże małe i duże – Reunion
30.11.2025 14:03