Mentionsy
269. Najbardziej amerykańska religia. Historia mormonów, część 3
Dziś kończymy opowieść o dziejach mormonów, którą zaczęliśmy w odcinku 261, a kontynuowaliśmy w odcinku 264. Co dla LDS, Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich oznaczało przystąpienie do Stanów Zjednoczonych? Co mormoni przez to zyskali, a co stracili? Jak to, co w jednej epoce mogło być oznaką amerykańskości i mieściło kościół mormoński ściśle w mainstreamie, w innej sprawiało, że ich kościół jawił się jako archaiczny i dziwaczny?
Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski
Opowiemy o tym, jak władze kościoła walczyły z poligamią i o brutalnym dziedzictwie mormońskiego fundamentalizmu. O tym, dlaczego kościół LDS zmuszony był zmienić swoje nauczanie na temat rasy i kolejnym objawieniu, które przyszło w samą porę. O sojuszu mormonów z Partią Republikańską, drodze jaką przeszli od ultraprawicowego Ezry Tafta Bensona do umiarkowanego Mitta Romneya; o tym jak kościół upodobnił się do korporacji - bardzo bogatej i bardzo zainteresowanej dobrym marketingiem, potrafiącej wykorzystywać nawet żarty ze swojej religii - jak musical „The Book of Mormon”.
Wreszcie zajmiemy się popkulturą i miejscem jakie zajmują w niej mormoni - czasem wyśmiewani i parodiowani; czasem aktywnie przemycają do niej mormońskie treści. Dlaczego Amerykanie są wciąż tak zafascynowani religią założoną przez Josepha Smitha, że są gotowi śledzić losy mormońskich influencerek popijających obrzydliwe napoje gazowane? A do tego wszystko, co chcielibyście wiedzieć o mormonach, a nie wiedzieliście kogo zapytać.
Szukaj w treści odcinka
Najbardziej istotne, oni ją zamordowali dlatego, że uważali, że takie dostali objawienie, że taki był nakaz Boga.
Więc nie zamordowali w jakimś afekcie, czy z przyczyny jakichś długów, czy jakiejkolwiek innej prozaicznej przyczyny, tylko uważali, że dostali takie polecenie od Boga.
Czyli w boskość, a nie w Boga.
Dobrze kombinujesz, bo oni też wierzą w boską rodzinę, no bo boski ojciec, oni często nazywają Boga Ojca boskim ojcem, ma boską matkę u swojego boku, czyli taką jakby boginią.
To znaczy, jeśli będzie dobry, to trafi wraz z rodziną w obecność Boga, ale właśnie fizycznie.
Więc wydaje mi się, że takie życie musi być też wskaźnikiem tego, że człowiek jest przez Boga, no może niewybrany, ale wspiera.
No, żarty z Boga, chyba wiele osób.
No bo różnie ludzie wróżyli, że będzie się strasznie oburzał, że no bo właśnie, że artyst Boga, że artyst Józefa Smitha i tak dalej.
Ostatnie odcinki
-
277. Zakłady o wszystko, czyli epidemia "kasyno...
18.04.2026 05:00
-
276. Taco Tuesday, czyli kto tak naprawdę wygra...
11.04.2026 05:00
-
275. „Demokracja umiera w ciemności”: amerykańs...
04.04.2026 05:00
-
274. Szach-mat: Irańska rewolucja i bezradni Am...
28.03.2026 06:00
-
273. "Ej, chcesz coś z Ormuzu?". Czyli problemy...
21.03.2026 06:00
-
272. Irański zamach stanu w 1953: jak Amerykani...
14.03.2026 06:00
-
271. Wojna z Iranem: "ograniczona, celowa opera...
07.03.2026 06:00
-
270. Midtermy 2026: pierwsze przymiarki do wyborów
28.02.2026 06:00
-
269. Najbardziej amerykańska religia. Historia ...
21.02.2026 06:00
-
268. „Najczystszy syn wolności”: Kościuszko w A...
14.02.2026 06:00