Mentionsy

Podcastex - podcast o latach 90. i 00.
Podcastex - podcast o latach 90. i 00.
12.02.2026 10:06

Początki Kazika Staszewskiego - Podcastex #191

Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy?

*

➤ ODWIEDŹ NASZ SKLEP: https://pozdrawiam.net/kategoria-produktu/podcastex/

➤ WESPRZYJ PODCASTEX: https://patronite.pl/podcastex

➤ POSTAW NAM KAWĘ: https://suppi.pl/podcastex

________________

Zapytania biznesowe: [email protected] 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 11 wyników dla "Schmidt"

No i tutaj jeśli chodzi o taką istotną postać powiedzmy już z tego kręgu rówieśniczego, to bardzo tutaj istotny był Robert Schmidt, którego Kazik poznał jeszcze przed szkołą średnią.

No i Kazik wspominał w książce Kult Kazika Leszka Gnoińskiego, że w szóstej klasie Schmidt przyniósł mu Atom Heart Mother Pink Floyd.

No i jak tutaj rozdzielono obowiązki, no na wokalu oczywiście Kazik Staszewski, na gitarze Schmidt, na perkusji Paweł Wiechowski, ich kolega z liceum, który początkowo grał na tamburynie, a potem kupił sobie werbel i instrumenty perkusyjne tak czy siak, więc wiadomo.

No, wzięło się to z tego, że Schmidt załatwił tutaj możliwość zagrania koncertu w Grodzisku Mazowieckim, obok Kryzysu, czyli bardzo ważny zespół, jeżeli chodzi tutaj o...

No i jakoś krótko przed tym koncertem Schmidt obwieścił kolegom, że on nie chce grać na gitarze, on woli grać na basie, więc zaczęli jakoś bardzo gorączkowo szukać kogoś, kto zagra na gitarze właśnie i tutaj wracamy do wywiadu rzeki.

Latem 1979 roku zresztą próbowali grać, prawdopodobnie Schmidt grał jeszcze na gitarze sześciostrunowej, a nie na gitarze basowej, no a gdy już się przesiadł na gitarę basową, no to chyba za bardzo nie sprawdzali jak to działa.

Efektem polityki Schmidta, który sądził, iż wystarczy wyjść na scenę, aby fani nie dali nam z niej zejść.

No tam jakoś Robert Schmidt chwilę przed wejściem na scenę przyznał się, że właściwie to on nie potrafi grać na tym basie, że tam go trzyma.

Schmidt na poczekaniu wymyślił historię, która miała ratować nasz honor.

Robert Schmidt według różnych źródeł został albo usunięty z zespołu, co też nie mogłoby dziwić, albo po prostu stracił zainteresowanie muzyką, stracił zajawkę.

No a Kazik też wspominał, że Schmidt bardzo, bardzo grubo płynął używkowo, płynął coraz mocniej i eksperymentował z coraz to nowszymi substancjami, aż w końcu przedawkował w roku 1989.