Mentionsy

Podcastex - podcast o latach 90. i 00.
Podcastex - podcast o latach 90. i 00.
12.02.2026 10:06

Początki Kazika Staszewskiego - Podcastex #191

Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy?

*

➤ ODWIEDŹ NASZ SKLEP: https://pozdrawiam.net/kategoria-produktu/podcastex/

➤ WESPRZYJ PODCASTEX: https://patronite.pl/podcastex

➤ POSTAW NAM KAWĘ: https://suppi.pl/podcastex

________________

Zapytania biznesowe: [email protected] 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 130 wyników dla "Kult"

Nie czysto solowe, kazikowe czy kultowe rzeczy.

Na tym się nie skończy, jeśli chodzi o tę kultowo-kazikową epopeję, no bo no nie sposób byłoby to zmieścić.

To jest po prostu niezwykle istotny rok dla Polski lat 90., ale w ogóle dla polskiej popkultury, no bo Kazik urodził się kilka tygodni w marcu, kilka tygodni po Smarzowskim, a kilka miesięcy przed Kukizem Wojewódzkim czy Muńkiem Staszczykiem.

Janusz Grudziński, późniejszy klawiszowiec kultu i później kolega Kazika,

No i Kazik wspominał w książce Kult Kazika Leszka Gnoińskiego, że w szóstej klasie Schmidt przyniósł mu Atom Heart Mother Pink Floyd.

Tutaj nie chodzi o jakieś ideologiczne zainteresowania Kazika, no tylko bardziej o korzenie w ogóle subkultury skinheadzkiej, która była początkowo nie taka, jak dzisiaj o tym myślimy, tylko jednak no blisko punk'a, blisko właśnie czarnoskórych Brytyjczyków, blisko też no ska, reggae i tak dalej i tak dalej.

No, gdyby się ograniczać tylko do oryginałów, to byłoby dosyć smutno, jeżeli chodzi o jakieś takie doświadczenia, jakiś taki bagaż, nie wiem, kompetencje kulturowe, popkulturowe.

Kulturalnej biedzie PRL-owskiej pod tytułem jestem absolutnie zamknięty w tym totalitarnym państwie i tylko jak ktoś tam marynarz, ale to ci z Trójmiasta, u nas to tam czasami ktoś do Warszawy przywiezie.

Cytuję za kultem Kazika.

Ten gatunek muzyki i obok zespołu Mono, w którym występował Ireneusz Wereński, późniejszy basista kultu.

Kult, biała księga, czyli wszystko o wszystkich piosenkach.

Jakoś, wiesz, zespół The Cult jakoś nie wystraszył się tego faktu, że jednak kult stał się popularny we wschodniej Europie.

W sumie jestem ciekaw, kto sprzedał więcej płyt realnie, czy kult, czy The Cult.

Ostatniej płycie kultu pod tytułem Ostatnia płyta.

I nie tylko nauczył się numerów, ale też powymyślał party gitarowe, która później trafiła do piosenki Młodzi Warszawiacy, wykonywanej przez Kult zresztą wiele lat później.

No i to ostatnie słowo zostało potem zmienione na plamę, jeszcze wrócimy do tych prób ingerencji w twórczość, no Polandu czy kultu, wiadomo.

No tam grali też piosenki już wspomnianych, Sham 69, Bass Coxów, UK Subs, na przykład jeśli chodzi o UK Subs, no to do dzisiaj na koncertach kult gra numer Wojny, czyli oryginalny Warhead.

Już komuś na dupie wypiły się dziury, czerwony jest cały nasz pałac kultury, już sejm i dom partii płomieniem się pali, a pałac mostowskich...

Opiekuna, instruktora do spraw kultury.

Zespół Poland, w którym, jeśli chodzi o co ciekawsze transfery, grali Tadeusz Bagan, gitarzysta, późniejszy założyciel kultu, współzałożyciel, czy Irek Wereński, który w kulcie gra do dziś, też w międzyczasie zaliczył Brygadę Kryzys.

Irek Wereński, który wydaje mi się, że zdaniem fanów kultu zawsze był najsympatyczniejszym, takim najbardziej otwartym muzykiem kultu, też go poznałem i serdecznie z tego miejsca pozdrawiam, jeśli nas...

Jakim stał się kult?

Kult powstały w lutym roku 1982, no ale wtedy jeszcze ten zespół nie miał nazwy.

Ten ostatni to jest ciekawe zdaniem osób, które wtedy widywały te koncerty najwcześniejszego kultu.

No i co, no wielkimi krokami zbliżał się pierwszy występ tego kultu niekultu jeszcze w remoncie w lipcu roku 82.

I o zespole Kult, tym w ogóle nieistniejącym zespole Kult, zaczęło się robić głośno, zanim jeszcze ten Kazikowy Kult nie Kult powstał.

Za białą księgą kultu cytuję.

Nazwę kult wymyślił kolega Kazika Grzegorz Brzozowicz, student Politechniki Warszawskiej, który dał się poznać jako popularyzator jugosławiańskiej nowej fali.

Na tej zasadzie wiosną 1981 roku wymyśliliśmy zespół, któremu nadałem nazwę Kult.

Kult.

A na liście przebojów publikowanej przez organ umieściliśmy fikcyjny utwór fikcyjnego kultu z jedynym tekstem jaki w życiu popełniłem.

Kult dotarł do członków zespołu jeszcze bez nazwy.

Te zdania są podzielone, niemniej Long Story Short kapela zaczęła funkcjonować jako kult jeszcze przed tym pierwszym występem w remoncie.

Spędził w KULT-cie 3 miesiące, a potem był związany z zespołem Gardenia.

Był, taka ciekawostka, Piotr Klat z Róż Europy, czyli frontman, lider Róż Europy, zagrał z KULT-em jeden koncert.

Podobno pierwszą piosenką Kultu była Krew Boga, znany numer oczywiście bardzo.

W tamtym okresie powstały też między innymi Wódka, no czyli jakiś taki pewniaczek, jeśli chodzi o zespół Kult już dzisiaj, no i Radio Tirana.

W 1983 roku, nie lada sukces, jak na po prostu młody zespół, Kult wygrał czwarty festiwal nowej fali w Toruniu, no i tam zaczęli faktycznie jakoś samodzielnie

No i po zobaczeniu kultu w remoncie w roku 1982, Proniewicz złożył im propozycję, zapraszam do studia, nagrajcie jakieś numery, ale chłopcy tam odmawiali.

I na szczęście pomogli mi też koledzy z kultu, którzy zrzekli się honorarium, bodajże 45 tysięcy złotych, za nagranie piosenki młodych wioślarzy.

Szybkie sprawdzenie na Wikipedii, no ale zakładam, że tutaj akurat nie ma pomyłki, dowodzi, że najstarsze zespoły na tej składance, takie jak Kult, powstały w roku 1982, a składanka, przypomnijmy, z roku 1985.

No nie jest to pierwsza liga największych przebojów kultu, ale ta druga, jeśli chodzi o takie kojarzenie, to na pewno utwór bardzo charakterystyczny.

Być może mało charakterystyczny dla kultu jako zjawiska obecnie.

To nie jest to brzmienie kultu, z którym dzisiaj kult może być kojarzony, ale na pewno charakterystyczny w ogóle, dlatego że w intro i outro słyszymy takie charakterystyczne ojojojojojoj.

Tak swoją drogą ten numer w ogóle był wyborem Tonpressu, co załamało Kazika, bo tam oni wysłali do Tonpressu demówkę z paroma utworami bardziej charakterystycznymi dla kultu powiedzmy, czyli z Krwiołboga, z Wódką, z Berlinem, z Ostatnią Wojną.

Venom został dograny jako taki żart muzyczny tak naprawdę, no ale Tonpress wybrał właśnie ten żarcioch, tak, nie zdecydował się na ten taki seriozny kult, który tam, wiesz, o wierze niesprawiedliwości, o systemie, o wojnie i tak dalej i Proniewicz przyznał, że tekst był po prostu najbardziej neutralny z nich wszystkich, tak, znaczy był najbardziej abstrakcyjny, a on nie chciał ryzykować tego, że ktoś mu gdzieś tam urzędowo tę składankę zatrzyma z uwagi na to, że

Kult został nagrany w studiu.

No, gitarową tutaj nowofalową i z problem z aparaturą PRL-owską, to znaczy masa zespołów z tamtych lat brzmi dużo gorzej niż w istocie wtedy brzmieli i brzmi to dużo rachityczniej i to będzie też dotyczyło oczywiście debiutu długogrającego kultu.

W ogóle kult z tamtego czasu wyrasta na taki po prostu...

No to te pierwsze nagrania, no i potem okazało się, że faktycznie kult z tamtego czasu dobrze się czuje pracując w studiu, że to jakieś takie lepienie muzyki, nagrywanie osobno tych partii, że to jest całkiem miła dla nich zabawa, no to nie dotyczy wszystkich zespołów świata, no niektórzy po prostu lecą na setę programowo, no bo jebać się z tym, tu nagrać z jakimś klikiem, coś tam, nie, wchodzimy, gramy, nie ma co się męczyć, a oni to całkiem...

Kult wydał w Tonpressie jeszcze dwa numery umieszczone na osobnym singlu z 1986 roku, który został wydany w niewielkim nakładzie.

Okładka stworzona przez Pawła Szanańcę, czyli saksofonistę kultu.

Logo, które kultowi towarzyszyło przez wiele lat, ono trochę wygląda jakby to była taka niedokładna pieczątka albo właśnie jak takie pismo maszynowe, a z tyłu okładki tego singla znajdował się napis Dziękujemy wszystkim, którzy pożyczyli nam instrumenty.

Piosenka była grana, znalazła się też później na Longplayu Kultu, posłuchaj to do ciebie i dotarła do jedenastego miejsca listy przebojów trójki w kwietniu roku 1987.

No i tak, był to pierwszy hit kultu poświęcony właśnie Annie Staszewskiej, też niezwykle istotnej w tych w ogóle odcinkach dotyczących Kazika, bardzo, bardzo znamiennej postaci.

Wspólne zainteresowania międzypokoleniowe między nami i muzykami wczesnego kultu, nie?

Kazimierz Staszewski i Anna Kamińska poznali się jeszcze przed powstaniem kultu w roku 81 w Toruniu, a poznali się w związku z wyjazdem Kazika do jakiegoś tam kolegi punkowca, który...

No i właśnie, to jest taka historia z programu Niedziela z Kazikiem z TVP Kultury.

To nie był cykliczny program, tylko wyemitowany raz w roku 2014 w TVP Kultura.

W każdym razie to nie była ostatnia piosenka dedykowana Ani, to nie była ostatnia piosenka kultu Ani Kazika o małżonce.

Kolejna znalazła się na debiutanckim longplayu kultu nagranym i wydanym w roku 1987, czyli w roku mojego urodzenia.

Cytując albo paraprazując Dickensa, nie jestem już teraz pewien, kult rok 87., no zanim jeszcze ukazał się ten debiut,

W 1986 roku również kult wystąpił podczas Rock Opola.

Ten koncert został wyemitowany w telewizji i cytuję tutaj za kultem Kazika.

No w ogóle, wiesz, życie rockmana, życie w trasie, no były rozmaite perypetie w kulcie Kazika, w książce Kult Kazika, no znajdziemy więcej przykładów z drugiej połowy lat 80.

W ogóle najebani ludzie na wydarzeniu powiedzmy artystycznym czy kulturalnym, to by się to skojarzyło z jakimiś hecklerami stand-upowymi.

No tak, tutaj ewidentnie jeszcze kult w takich czasach mocno punkowych, załogańskich z jakimiś przypadkowymi uczestnikami koncertów.

Przyznam, że nie składałem papierów nigdy, ale tak, żeby oddać, prawda, honor, można było sobie coś tam rzeczywiście ukończyć w Siedlcach, no i można było zobaczyć sobie koncert kultu w Siedlcach, tak, więc why not.

Natomiast jeśli chodzi o kult z tamtych czasów, no to też zdarzały się sytuacje, które można by było nazwać sanitarno-epidemiologicznymi.

Tutaj znów za książką kult Kazika.

No i w ten sposób, dzięki temu, że Chojnacki zobaczył, że to jest jednak zjawisko ten kult, że to jest coś bardzo, bardzo znów intensywnego, tak powstała płyta zatytułowana po prostu Kult, tak z charakterystyczną okładką zaprojektowaną przez Piotra.

To jest ciekawe, bo Szanajca zrobił to logo wcześniej, logo kultowi, to wspomniane logo takie maszynowe.

Ja w ogóle nie jestem fanem, nie jestem fanem kultu też przy okazji, ale nie jestem fanem tego maszynowego logo.

Pisma... Gdyby Kult nie nagrał żadnej innej płyty już później, ani Kazik, to właśnie miałbym wrażenie, że to jest taka płyta, która z jednej strony wywodzi się z tego korzenia punkowego, powiedzmy polskiego punkowego, a z drugiej strony, że to gdzieś jest taki album nagrany przez młodzieżówkę jakiejś sekty po prostu, nie?

Ale Wieteska i Szymoniak ochrzcili się i jeszcze przed nagraniem debiutańskiej płyty Kult odeszli z zespołu.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego na płycie Kult brakowało tych numerów, na które przychodziła publika na koncerty, takie jak wódka.

W białej księdze kultu na to brzmienie narzekają właściwie wszyscy twórcy.

Generalnie też muzycy kultu, nie tylko ten perkusista, byli dość kiepscy.

Dla mnie jako dla osoby, która się tam jakoś interesowała muzyką kultu, kiedyś zdecydowanie bardziej niż dzisiaj, szanuję tę płytę o tyle, że to jest całkowicie osobne zjawisko w tej dyskografii i być może w ogóle jakoś tam osobne w polskiej muzyce, no bo rzeczywiście zdarzały się jakieś takie natchnione, powiedzmy, numery o wierze ze strony polskich zespołów regowych i tak dalej, ale nie tak dziwnie creeperskie, co nie jest rzeczywiście bardzo specyficzne dla tego konkretnego

Akurat nie sugerują słuchaczowi, że wokalista jest pierdolnięty czy autor tekstów jest pierdolnięty i zajmuje się tylko i wyłącznie studiowaniem Biblii, no ale też, no znów tam, dęciaki brzmią bardzo biednie i w ogóle dęciaki tutaj brzmią bardzo biednie i ten kult jeszcze nie wybrzmiewa tak jak powinien wybrzmiewać.

Gdzie tam są jeszcze obecne te ślady tego starego etosu z tekstem, który brzmi ironicznie, biorąc pod uwagę to, że ten kult jednak wydał płytę.

No nie wszystkim dziennikarzom się oczywiście podobało w Kulcie Kazika, w książce Kult Kazika.

Jeśli chodzi o debiutancki album Kultu pod tytułem Kult, no to całkiem nieźle się rozszedł, więc była tutaj oczywiście szansa, były tutaj widoki na kontynuację, no i spoiler, tak się właśnie stało, ale co interesujące, no ten Kult wcale nie musiał być debiutancką, długogrającą płytą zespołu Kult.

To się wszystko działo jeszcze przed premierą tego długogrającego albumu Kult.

Więc tak naprawdę, zanim doszło do premiery tegoż właśnie Kultu, oni mieli...

No było to oczywiście nawiązanie do tytułu piosenki, która znalazła się na albumie Kult.

Kariery kultu.

Tutaj i wokalnie, i instrumentalnie, i pyknąć mocny singiel Kasi Kowalskiej, i Papa Dance, prawda, i bajmy, i kulty.

Sam w Białej Księdze wspominał, że no tak nie do końca pasował do kultu, bo on chciał sobie tam wiesz, odjeżdżać w różne strony, improwizować tutaj, skracamy, wydłużamy, po prostu dżemujemy.

Muzyka kultu to nie jest jakaś jazzowa historia, żeby improwizować.

Wielki hit do dzisiaj, taki bardzo kultowo-siermiężny kawałek, który ma prawie 20 milionów odsłuchów łącznie i na Spotify'u i na YouTube'ie.

Jak jeszcze chodziłem na koncerty kultu, to pamiętam, że to był ten numer, który publiczność najchętniej skandowała i którego się...

Pod tym względem spoko, to nie jest coś, co mógłbym powiedzieć o wielu numerach kultu z tamtego czasu i nie tylko, no później oczywiście w inne strony odbijali, ale to na pewno

Jest to sprytne, jest to skuteczne i jest to łatwe w śpiewaniu pod sceną, na czym opiera się w dużej mierze kult.

Jak do tego wszystkiego doszło, Polton był usatysfakcjonowany sprzedażą debiutu pod tytułem Kult.

No bo tak się tam to układa, czyli Kult wychodzi w Poltonie, potem jest Razem i Posłuchaj to do Ciebie i potem spokojnie w Poltonie.

Jest to mocna motywacja, wtedy to nie była jakaś pewna sprawa ten kult, więc można to zrozumieć.

No a w oświadczeniu, które zostało opublikowane na fanpage'u zespołu Kult, muzyk napisał, że za całą sytuację ponosi pełną odpowiedzialność i że nikt z zespołu nie wiedział o tym odłamie jego działalności.

No tak, ta waltornia manasika będzie bardzo charakterystyczna dla brzmienia kultu.

Po co wolność, czy gdy nie ma dzieci, czy w Bruklińskiej Radzie Żydów, no w największych przebojach kultu późniejszych.

Jest to taka postać, ja przyznam, że nie mam tutaj membersów kultu wbitych, kto kiedy i tak dalej, że to jest postać, którą ja mocno bardzo kojarzę z tym zespołem i nawet gdybym tego nie wiedział, to nawet mógłbym obstawiać, że on to pewnie tam cały czas trąbi.

Chodzi tutaj o kolejną postać, która trafiła w podobnym czasie do kultu.

Pojawił się między innymi w Poznaniu, gdzie Kult pracował nad płytą Spokojnie.

No właśnie, płyta była nagrywana w Poznaniu, co jest dziwne, może nie generalnie, ale dziwne jak na kult, bo to jest jedyna płyta kultu, która była nagrywana poza Warszawą, przynajmniej do jakiegoś momentu, nie wiem, czy później wydarzył się jakiś taki precedens, wydaje mi się, że nie.

Tutaj fragment za białą księgą kultu Wiesława Weissa.

No to jest właśnie też problem w ogóle z tymi płytami kultu z tamtego czasu, że to jest, mówiłem o tym wcześniej, ale że to jest kurwa takie wszystko randomowe, nie?

Ale faktycznie słychać tam, zauważyłeś, że tam już słychać późniejszy kult, nie?

Jakiś taki tatowy kult.

I to w ogóle dotyczy nie tylko kultu, jeśli chodzi o zespoły, które w pewnej części opierają jednak brzmienie na gitarach.

Nawet jeśli kult się nam kojarzy klawiszowo i dęciakowo, to to też często wynika po prostu z tego, jak to jest zmiksowane.

Niestety, i to jest też mój jakiś taki zarzut do kultu w ogóle, jako osoba, która lubi muzykę prostą, to dziwnie się z tym czuję, ale momentami ten zespół jest strasznie toporny na poziomie aranżacyjnym.

To znaczy żaden z nas nie był na koncercie kultu w tamtym czasie.

No tak, jako ten kawałek dotyczący kwestii wiary i instytucji Kościoła, on jakoś łączy ten pierwotny kult, kult pierwotny, Mateusz,

Z tym kultem późniejszym, bo tego typu wątków będzie później już nieco mniej.

Znaczy będą oczywiście, ale kult będzie się na nich skupiał zdecydowanie mniej.

Teza, że to jest największy przebój kultu w ogóle byłaby do obrony tak naprawdę.

To znaczy weźmiesz pięć utworów najpopularniejszych kultu, no to to będzie to między innymi.

Że tam, wiesz, 3 w nocy w Akademiku, że to jest absolutnie to, to kult się absolutnie też na to łapie, tak pod względem czysto muzycznym i takim singalongowym, tak jak wspominałem, nie?

Tę, na której śpiewa się Kaczmarskiego i Gintrowskiego, tę, na której śpiewa się dżem, czy tę, na której śpiewa się wczesny kult?

Albo późny kult, whatever, kult.

To jest takie moje ogólne diktum, przepraszam, związane z kultem.

Więc przyznam, i to nie jest złośliwość teraz, czy wobec ciebie, wobec twojej przeszłości, czy wobec jakichś fanów kultu, którzy mogą nas słuchać, że ja do tej pory, jeśli chodzi o nasze odcinki muzyczne, a robiliśmy różne rzeczy i to niekoniecznie rzeczy, które jakoś lubimy bardzo na co dzień, że jesteśmy fanami tego, o czym rozmawiamy, ale przyznam, że ja się nigdy do tej pory tak nie nudziłem przed odcinkiem muzycznym,

Jak słuchając tych płyt kultu, przyznam.

Natomiast ten wczesny kult, to absolutnie jeśli chodzi o taki, wiesz, po prostu stały zestaw, jak jesteś dzieciakiem, zaczynasz słuchać tych studenckich rzeczy, wiesz, pijamy i tak dalej, też tego wszystkiego słuchałem, on mnie zawsze pozostawiał obojętnym, kurwa, no.

Znając te rzeczy, może nie od podszewki, ale znając, że będzie lepiej, ale przekopanie się przez ten wczesny kult to jest dla mnie, no okej, może nie cierpienie, nie?

Nie jest to może jakiś super ważny numer kultu, ale się tutaj wyróżnia, ale absolutnie ten, jak się nazywał ten taki, Michał Lonestar, tak, taką miał ksywę, Lonestar.

To będzie też zachowało inne płyty wczesnego kultu, więc znów dobra wiadomość dla ciebie Mateusz, tak?

Dziękujemy wszystkim, którzy płacą nam pieniążki za nasz trud i za ten trud Mateusza, żeby słuchać wszystkich płyt kultu.

To było bardzo niekulturalne.

W researchu do kultura zrobiłem, napisałem Jehowy przez CH, nie?