Mentionsy

Pod Zielonym Smokiem
Pod Zielonym Smokiem
11.04.2025 08:00

Odcinek 081 – Wierzbowa senność

Po dwóch tygodniach przerwy wracamy do Hobbitów, którzy powoli, ale nieuchronnie zmierzają do zgubienia się w lesie. Czy uda im się przejść przez Stary Las bezpiecznie? Co gorszego od zgubienia może się im przydarzyć? To wszystko w dzisiejszym odcinku!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 28 wyników dla "Frodo"

Być może Frodo.

Nie Frodo, tylko Mary.

Frodo spostrzegł, że broda mu opada na piersi, a głowa chwieje się bezwładnie.

Frodo przystanął.

Frodo uniósł ciężkie powieki i zobaczył nad sobą schyloną ogromną wieżbę, sędziwą i omszałą.

No i Frodo czuł, jak mu opada broda.

Ale Frodo jeszcze zachował trochę takiej przytomności umysłu i miał złe przeczucie.

Frodo upadł i tutaj nie był to czynny akt czegoś, bo wiemy, że coś się będzie działo za chwilę, ale to nie było tak, że ktoś mu podstawił nogę czy ktoś lub coś w jakikolwiek sposób.

Frodo leżąc na ścieżce przez chwilę walczył ze snem, który go obezwładniał.

Tak, no i Frodo wstał z wielkim wysiłkiem, chciał na chwilę zamoczyć stopy w wodzie.

Frodo usiadł i zasnął oparty o drzewo.

Frodo był już w wodzie, ale tuż przy brzegu ogromny korzeń obejmował go i wciskał w głąb.

Niemal natychmiast Frodo osknął się, zakaszlał, wykrztusił wodę z gardła.

Tak, gdyby tutaj sam nie zachował tego zdrowego rozsądku, no to Frodo leżałby tam dalej w tej wodzie.

Oczywiście Frodo był już w wodzie pod korzeniami, pod korzeniem w zasadzie, i sam wyciągnął Froda, ten się od razu odsknął, prawda, rozbudził się z tej senności i powiedział, że to drzewo aktywnie złapało go, oplątało i wepchnęło go pod wodę.

Sam tutaj troszkę bagatelizuje, mówi, że no, panie Frodo, w takim miejscu lepiej nie zasypiać, bo nad rzeką, prawda, opartym o drzewo wystarczy moment i człowiek do rzeki może wpaść, więc całkowicie zdroworozsądkowo sam zbagatelizował tę teoretycznie aktywną działalność drzewa.

Tak, no i Frodo ocknął się po tej kąpieli nieplanowanej, pyta co zresztą.

Natomiast tu Frodo, jak wpadł do wody i wyszedł z niej, to się odsnął, więc jakby ta senność nie jest długoterminowa, tylko taka chwilowa.

Frodo i Sam zaczęli najpierw walić pięściami drzewo w tym miejscu, gdzie był uwyjrzony pipin.

– krzyknął zburzony Frodo.

— Wziąłem ze sobą mały czekanik do rąbania drzewa na ognisko — odparł Frodo.

Może, z powątpywaniem, rzekł Frodo.

Frodo i Sam się przerazili, próbowali na siłę wydostać swoich kompanów.

Frodo zrozpaczony pożałował swojej decyzji o wejściu do Starego Lasu, ale tak naprawdę myślę, że wtedy też po prostu był sfrustrowany, bo myślę, że każda inna decyzja byłaby gorsza.

No i Frodo podpowiada, że ma mały czekanik do rąbania drewna na ognisko, ale na słowo ognisko sam wymyśla inne rozwiązanie.

Frodo ma pewne wątpliwości, czy to jest dobry pomysł i częściowo słuszne wątpliwości, ale sam mimo wszystko chce spróbować.

Bo Frodo poddał się już tak jakby rozpaczy, poddał się beznadziejności i w zasadzie żałował tylko, że nie zostali, bo gdyby zostali, to być może to by się wszystko nie wydarzyło.

Frodo jest w takim maraźmie tej senności i tego wszystkiego i tej rozpaczy.