Mentionsy
#71 Pożar w Legimi i opowiadania wiedźmińskie Sapkowskiego.
Tak, da się to połączyć w jednym odcinku. Z Asią Witek rozmawiamy o aferze związanej z Legimi, którą ostatnio żyją internety, a jest o czym mówić. Przedstawię Wam, jak autor zarabia na tym, że jego książki są dostępne na platformach, i jak wygląda afera z jego punktu widzenia.
Płynnie przechodzimy do opowiadań wiedźmińskich, a jeśli jeszcze nie czytaliście nic z Sapkowskiego, to od opowiadań powinniście zacząć. Powiemy Wam dlaczego.
Ilustracja odcinka: Image by Rafael Juárez from Pixabay
Tu znajdziecie Asię Witek: instagram.com/postindustrialna
A tutaj mnie:
facebook.com/ferenzmalwina
instagram.com/malwinaferenz
Rozdziały (6)
Rozmówcy kontynuują opowieść o aferze z Legimi, omawiając zwiększenie procentów przeczytania przez Legimi i problemy z rozliczeniami.
Rozmówcy analizują statystyki i problem z rozliczeniami, podkreślając, że dane są zaniżone i mogą być nieprawdziwe.
Przykłady opowieści Sapkowskiego, w tym Kwestia Ceny, oraz analiza jego stylu i postaci.
Analiza postaci Sapkowskiego, w tym Yennefer, oraz porównanie jego opowieści do mitów i bajek.
Analiza słowiańskich elementów w opowiadaniach Sapkowskiego, w tym mitów i bajek.
Zakonczenie rozmowy, polecamy czytelnikom opowiadania Sapkowskiego i podziękowanie za udział.
Szukaj w treści odcinka
Dzisiaj zapraszam Was do wysłuchania rozmowy, w której z moją koleżanką Asią Witek, która już tutaj głościła niejednokrotnie, rozmawiamy o Sapkowskim, konkretnie o jego opowiadaniach, ale wcześniej poświęcamy trochę sprawy na aferę związaną z Legimi, bo mogliście o tym słyszeć i powiem Wam, jak ta afera wygląda od strony autora.
Tak, wyciągamy popcorn i jest aferka, a o tej aferce musimy opowiedzieć, dlatego że aferka dotyczy Legimi, platformy Legimi, z której ty Asia pewnie korzystasz i to bardzo mocno.
Oczywiście, zgadnij gdzie Sapkowskiego sobie odświeżałam, na Legimi.
No nie mów, w życiu bym nie wpadła na to, właśnie na Legimi.
Czytałam, wiesz, powiem szczerze, że tą aferką jestem trochę zaskoczona, trochę zniesmaczona i trochę mam tutaj żal do Legimi, bo oni się tutaj lansowali, znaczy kiepsko PR-owo to bardzo wygląda, oni się lansowali, tudzież pokazywali jako alternatywne, znaczy jako
To Legimi to była dla mnie taka biblioteka, bym powiedziała.
To znaczy się dzięki Legimi przeczytałam mnóstwo książek, po które może bym nie sięgnęła, gdybym musiała je kupić.
I jeżeli by się jakaś książka na Legimi spodobała, to ja zazwyczaj wtedy kupowałam już ją sobie w papierze, bo ja lubię mieć po prostu na półce książki, które właśnie lubię.
Rzecz jest w tym, że wiadomo, że na Legimi można korzystać tak, że się kupuje abonament, prawda?
Audioteka to jest 39 zł miesięcznie, gdyby miała jeszcze Legimi i to jest prawie 5 dych, no to rośnie jakaś tam kwota, a żaden z tych serwisów nie ma czegoś takiego, że daje mi wszystko na tej zasadzie, że ja nie muszę korzystać z niczego innego, bo po prostu nie ma czegoś takiego.
I to jest tak, że jak przychodzisz do biblioteki, to możesz dostać taki kod na Legimi i po prostu sobie w ramach tego kodu korzystać normalnie z oferty Legimi.
Bo to jest taka też współpraca z bibliotekami, że dostęp do oferty wydawnictw poprzez biblioteki może się właśnie poprzez Legimi odbywać, nie tylko przez wypożyczanie
Otóż okazuje się, że te pakiety biblioteczne, dostęp do tych książek Legimi udostępniało nie tylko w ramach tych bibliotecznych właśnie kodów, ale również ten pakiet Legimi był dołączony do benefitów firmowych, czyli jak ktoś miał multisporta, jak ktoś miał jakieś takie tego typu rzeczy, to mógł w ramach takiego benefitu mieć właśnie dostęp do Legimi
Pewnie było to z jakimś sporym zyskiem dla Legimi, no bo w czynie społecznym się tego nie robi.
A teraz, bajer polega na tym, bo wiele osób mnie pytało, a ja dzięki tej aferze dopiero zrozumiałam, jak ja zarabiam na Legimi, czy na platformach, bo ja tego nie wiedziałam.
Za umieszczenie danego tytułu na danej platformie, niech to będzie Legimi, wydawnictwo dostaje hajsy.
I nasza Księgarnia rozwiązała umowę z Legimi właśnie i między innymi dlatego,
Legimi te swoje pakiety biblioteczne udostępniała w ramach tych benefitów firmowych, ale z tych benefitów firmowych już nie płaciła hajsu wydawnictwu.
I Legimi no trochę głowę w piasek bym powiedziała schowało, nie?
I teraz tak, chodzi o to, że Legimi, bo tam powiedziałam o tym, że procent przeczytania się liczy, żeby wydawnictwo dostało hajsy.
Otóż okazuje się, że Legimi zwiększa te procenty przeczytania, żeby dostać hajsy.
Więc wszystko, co się przeczytało mniej niż 85%, to Legimi z tego hajsu dalej nie przekazuje.
Swoją drogą, na Legimi chciałam dotrzeć do Chmielewskiej, żeby sobie przypomnieć jakiś stary
No i generalnie, wracając do tego dymu z Legimi, wychodzi na to, że tak, Legimi nie przekazuje całego hajsu, który ma przekazać, podwyższa te progi przeczytania książki do wypłaty hajsu tak, że to się robi nieopłacalne dla wydawnictw i w ogóle ma zmienić jakieś sposoby rozliczania,
Jak dla wydawnictw kompletnie nieopłacalne, no to nie wiem, jak będzie z autorami, co prawda Legimi mówi, że
Ostatnie odcinki
-
#108 o wszystkich moich randkach i o tym, gdzie...
05.07.2026 17:38
-
#107 To w końcu płacić tym artystom czy nie pła...
14.06.2026 20:59
-
#106 O tym, że Olga Tokarczuk nie umie w dyplom...
24.05.2026 20:42
-
#105 Nikt nie chce wydać mojej książki! Co robi...
16.05.2026 21:02
-
#104 O książce na temat autyzmu, której nie war...
27.04.2026 19:44
-
#103 O opiniach nieprzeczytanych książek i inny...
18.04.2026 21:45
-
#102 O rozczarowaniu rynkiem literackim (i inne...
01.04.2026 22:17
-
#101 W jaki sposób pisarz może wypromować swoją...
14.02.2026 23:57
-
#100 Czy spektrum autyzmu i ADHD pomagają w pis...
05.02.2026 10:01
-
Lub czasopisma! Nie tylko o Świerszczyku (lecz ...
06.01.2026 11:48