Mentionsy
Czy chiński smok pożarł globalizację? Czy Pekin wygra z Waszyngtonem? Adamus, Siemiątkowski
„Jak chiński smok pożarł globalizację” – to pytanie zadaje sobie redaktor naczelny Nowego Ładu Damian Adamus w najnowszej „Polityce Narodowej”. 🔹Czemu Chiny zawdzięczają aż taki rozwój? Liberalizmowi gospodarczemu? A może wręcz przeciwnie – zastosowaniu się do nauk takich postaci jak Friedrich List? 🔹Chiny bronią dziś globalizacji. Z kolei Trump co jakiś czas ogłasza jej zmierzch. Jak to się stało, że oba te państwa właściwie wymieniły się tu rolami? Jakie można tu wskazać kluczowe momenty?🔹Czy chiński sektor finansowy, mocno kontrolowany przez państwo, jest stabilniejszy niż liberalny system finansowy USA? Jakie znaczenie mają takie czynniki jak większa gotowość do wyrzeczeń czy sprawność przywództwa? Co dają Pekinowi w tym wyścigu „autorytarne” uwarunkowania? 🔹Jak będzie przebiegała rywalizacja Chin i USA w przyszłości? Kto ma więcej atutów? Rozmowę przeprowadził Jakub Siemiątkowski
Szukaj w treści odcinka
W tekście swoim omawiasz to, jak w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wyglądała właściwie ekspansja Chin, jak wyglądał rozwój tego państwa.
Mamy Chiny, Chińską Republikę Ludową, mamy rządy Towarzysza Mao, krótko po rewolucji kulturalnej.
Chiny są jeszcze wtedy jednym z najbardziej ubogich państw świata.
Natomiast mamy rok 2026 i z tej perspektywy można powiedzieć, że Chiny są już takim pełnoprawnym, właściwie
No więc właśnie, czemu tak w dużym skrócie Chiny zawdzięczają ten swój rozwój?
Czy to jest tak, jak mówią zwolennicy liberalizmu, że Chiny wprowadziły, Chiny najpierw komunistyczne, wprowadziły politykę wolno-rynkową i ten wolny rynek wszystko za nich załatwił?
W latach osiemdziesiątych na przykład list w Chinach wydano w osiemdziesiątym pierwszym roku, czyli tak naprawdę pewnie zaplanowano to z roku dwa wcześniej, czyli na samym początku reform tego myśliciela związanego z tym, jakie są podstawy narodowej potęgi gospodarczej wydano.
Jednocześnie już w siedemdziesiątym dziewiątym roku do Chin został zaproszony Midler Friedman, można powiedzieć guru wolnorynkowej, liberalnej ekonomii, który
Który miał tam pokazać, mniej więcej pokazać, czy doradzać, czy przekazać swoją wiedzę, swoje obiekcje, swoją perspektywę na to, jak Chiny mają przede wszystkim zarządzać uwalnianiem cen, bo w Chinach mieliśmy oczywiście w czasach gospodarki centralnie planowanej
Także Chiny na pewno bardzo pragmatycznie podchodziły do czerpania z różnych szkół intelektualnych jeżeli chodzi o myśl gospodarczą.
Włodzimierza Brusa, wśród Węgrów to był Janusz Kornej, którzy w latach 80. często podróżowali do Chin, doradzali i oni mieli pokazać jak ten element rynkowy zintegrować z gospodarką socjalistyczną, ponieważ z perspektywy
W Chinach praktycznie tej sfery rynkowej nie było wcale, czego nie można powiedzieć jednak o Polsce czy Węgrzech, gdzie na przykład kwestia rolnictwa była w dużej mierze zdekolektywizowana.
Chiny na początku tych reform też dążyły do dekolektywizacji rolnictwa.
Chiny podchodziły do tego w sposób pragmatyczny.
Fajną metaforą tego, jak Chiny podchodziły do tej gospodarki jest metafora Chen Yuna, który mówił o tym, że
Chiny były tak nisko w takiej zapaści gospodarczej, że można powiedzieć, że niżej upaść się nie dało, więc w latach 80. ten wzrost był generowany na podstawie przede wszystkim dość prostych czynników, czyli uwolnienia takiej elementarnej swobody w gospodarowaniu na poziomie
Kiedy to po pierwsze zastrzyk zagranicznego kapitału, po drugie rosnące fortuny chińskich miliarderów powodują, że władza komunistycznej partii Chin nieco słabnie.
No i tak, no i Chiny, jeżeli chodzi o recepcję Felicia Lista, no to...
To jest bardzo dobrze w Chinach przyswojone.
Przez lata sektor produkcyjny w Chinach właśnie był faworyzowany względem konsumpcji wewnętrznej.
Do dzisiaj tak jest i Chiny rozumieją, że podstawą narodowej potęgi ekonomicznej jest właśnie silny przemysł wytwórczy, a niekoniecznie sama konsumpcja.
Do szczegółów modelu, który przybrały sobie Chiny w ostatnich dekadach jeszcze za chwilę będziemy wracać, natomiast weźmy na chwilę taką może nieco szerszą perspektywę.
Piszesz w swoim tekście, że to Chiny bronią dziś globalizacji, co zresztą odbija się na tym kształcie globalizacji.
Operujesz tutaj znowu taką metaforą zwierzęcą, można powiedzieć, że Chiny są jak słoń, który deformuje wannę, w której się znalazł.
Bo nastąpiła zmiana w konkurencyjności gospodarczej Chiny.
Chiny doszły do takiego poziomu konkurencyjności własnego przemysłu, że w ich interesie stało się otwieranie innych rynków i znajdowanie nowych rynków zbytu na swoją produkcję przemysłową.
Jeżeli sobie spojrzymy na to, kiedy to nastąpiło, no to mamy jeszcze późnego Obamę, który mówi o TPP, czyli Transpacyficznym Umowie o Wolnym Handlu pomiędzy właśnie Ameryką a krajami Azji, który mówi, że nie możemy pozwolić państwom takim jak Chiny na, że tak powiem, kontrolowanie globalizacji i na ustalanie tych reguł.
Następnie mieliśmy ważny moment, rok 2018, czyli wojna celna Stanów Zjednoczonych wypowiedziana Chiną, kiedy to
No, stało się jasne, że Stany Zjednoczone są w stanie używać CEU, są w stanie używać różnych narzędzi protekcjonistycznych, by przebudować tą globalizację, tak by ona służyła bardziej amerykańskim interesom, a mniej wspierała interesy Chin.
Pewnej deglobalizacji, czym bardziej reglobalizacji, czyli zmieniania warunków globalizacji tak, by one służyły bardziej Ameryce, a mniej wspierały wzrost Chin.
A Chiny tak naprawdę po raz pierwszy globalnie pokazały się jako orędownik tej globalizacji w 2017 roku, kiedy to się Jinping w Davos wygłosił takie dość...
No i do dzisiaj to Chiny są orędownikiem tego wolnego handlu.
Jeżeli sobie spojrzymy też na statystyki eksportu Chin, na statystyki gospodarcze, no to widzimy, jak bardzo też Chiny są zależne jednak od wchłaniania przez inne państwa nadwyżek produkcyjnych, które Chiny generują na własnym, w swoim państwie, w swojej gospodarce.
Oczywiście nie ujmując nic chińskiej myśli, pracowitości i po prostu wielkiemu skokowi gospodarczemu, no to nie byłoby go, gdyby Chiny nie były dopuszczone do globalnego rynku.
Gdyby na przykład po placu Tiananmen Amerykanie poszli w politykę dalszej izolacji Chin, to prawdopodobnie tego wszystkiego by nie było.
To znaczy wtedy nie było wcale jakiegoś mocnego zagnieżdżenia interesów gospodarczych Zachodu w Chinach.
Chiny po prostu opierały się przede wszystkim o kapitał.
To, że Chiny obrały tę ścieżkę reform, nie oznaczało przecież, że musiały na niej trwać i że nie było opcji odbicia, że tak powiem, w stronę znowu jakiegoś bardziej twardogłowego maoizmu.
Więc gdyby na przykład Stany Zjednoczone po 1989 prowadziły restrykcje, to znaczy częściowo wprowadzono jako sankcje gospodarcze na Chin ze względu na to, co się działo na placu Tiananmen, natomiast gdyby to utrzymano i gdyby zrozumiano już wtedy, że Chińczycy dysponują tak potężnym potencjałem ludnościowym i potencjałem skali, że w perspektywie dekady, dwóch, trzech mogą zagrozić Ameryce, to moim zdaniem dzisiaj
Tego sukcesu Chin by nie było.
I nie jest też tak, że nie alarmowali różni ludzie o tym, że Chiny będą potencjalnie kolejnym rywalem Ameryki.
To przekonanie takie, że to jest oczywiste, że handel zdemokratyzuje Chiny, było bardzo szerokie.
Z założeniem zachodu było utrzymanie Chin jako fabryki świata, jako montera prostych rzeczy, tak żeby konsumenci w krajach rozwiniętych mieli tanie wyroby konsumenckie, jednocześnie kluczowe, węzłowe punkty systemu gospodarczego, technologicznego.
Czyli po prostu my spijamy śmietankę, a to, po co nam się nie chce schylać, czego nie chce nam się robić, oddajemy takim biedakom jak Chiny.
W Chinach jest to jednoznacznie określone.
Komunistyczną partię Chin.
Właśnie w Chinach właśnie rynki finansowe czy kapitał jest podporządkowany długoterminowym celom rozwojowym państwa.
W Chinach by coś takiego po prostu nie przeszło.
W Chinach dominuje taka logika administracyjno-rozwojowa, w USA bardziej rynkowo-finansowa i tutaj rynek ma kluczowe zdanie, jeżeli chodzi o alokację kapitału.
Ta logika chińska powoduje, że Chiny są w stanie bardzo dobrze mobilizować zasoby do osiągnięcia określonych celów politycznych.
No i co ciekawe, w ostatnich latach, jeżeli mielibyśmy spojrzeć na to, kto się do kogo upodabnia, to bardziej Stany Zjednoczone upodobniają się do Chin.
Natomiast no sam kierunek tego, że to kapitał ma się słuchać władzy, a nie władza ma się słuchać kapitału, no to raczej Ameryka coraz bardziej upodabnia się do Stanów Zjednoczonych, przepraszam, Ameryka upodabnia się do Chin, a nie na odwrót.
Obstawiasz tutaj, że aktualnie Chiny są trochę na przedzie, trochę bardziej górą.
Chiny mają właśnie taką strategię implementacji w szerokiej gospodarce, przede wszystkim produkcyjnej, różnych mechanizmów związanych ze sztuczną inteligencją.
Świeżo po tym, jak Chiny tak naprawdę wygrały swoim szantażem związanym z metalami ziem rzadkich.
No i pokazały, że Stany tak naprawdę nie mają kart, nie mają żadnego równoważnego lewara gospodarczego, żeby po prostu czymś Chinom realnie zagrozić.
Chiny pokazały swoją dominację w łańcuchach dostaw i pokazały, że są w stanie też wytrzymać pewną zewnętrzną presję z tym związaną.
Że z jednej strony Chiny mają szereg atutów gospodarczych w postaci właśnie kontroli kluczowych, węzłowych punktów łańcuchów dostaw, czy to metale ziem rzadkich, czy substancje czynne do leków, czy szereg produkcji różnych komponentów, niemalże
Jednocześnie, co by nie mówić o Chinach, jest to mniej czy trochę obusieczny, to znaczy tak silny sektor produkcyjny,
Który produkuje tak dużo i jest zmuszony do wypychania nadwyże produkcyjnych na rynki eksportowe jest pewnym miękkim podbrzuszem Chin, ponieważ zależność od globalnych rynków powoduje, że
Chiny muszą się martwić tym, by one były ciągle otwarte i muszą używać różnych narzędzi politycznych do tego, żeby utrzymać otwartość tych rynków.
Z perspektywy różnych państw doganiających Chiny, które często też chciałyby robić to, co Friedrich List, zalewanie swojego rynku zagraniczną produkcją państwa bardzo konkurencyjnego przemysłowo nie pozwala na wyrośnięcie krajowej produkcji poszczególnych
Czyli z jednej strony Chiny mają bardzo zasilny sektor przemysłowy, co jest ich atutem, bo z perspektywy chociażby wojny materiałowej, długofalowej, wojny długotrwałej mają zdecydowaną przewagę nad Stanami Zjednoczonymi.
Że po prostu Chiny muszą dbać o to, by te rynki były ciągle otwarte.
Uważam, że Chiny, jak wspomniałeś o tym kierownictwie, tak, ja uważam, że selekcja kadr w Chinach w porównaniu do systemów zachodnich jest po prostu bardziej efektywna.
No w Chinie, jeżeli władza coś powie, no to kapitał za tym podąża, bo dobrze wie, że wyłamanie się i chęć, że tak powiem, zagrania przeciwko rządowi, no jest niemożliwa, to znaczy jest samobójcza z perspektywy interesu samego tego kapitału.
Jednocześnie zależność Chin od łańcuchów dostaw i różnych sektorów powoduje, że... łańcuchów dostaw w różnych sektorach powoduje, że...
Są one bardzo podatne na naciski zewnętrzne chińskie, ponieważ Chiny kontrolują szereg tych węzłowych punktów i mogą zrobić, kolokwialnie mówiąc, duże kuku gospodarcze Ameryce, co pokazała kwestię metali ziem rzadkich, gdzie Trump się odgrażał, odgrażał, ale na koniec dnia, jak sobie pewnie zrobił rozmowy z 20 CEO różnych korporacji, którzy mu powiedzieli, jakie będą konsekwencje zatrzymania
Chiny mają ten rynek finansowy, rynki finansowe zdecydowanie mocniej kontrolowane.
Także Chiny są bardziej wewnętrznie skonsolidowane zdecydowanie.
Mają też, myślę, większą zdolność do, jak to się mówi w Chinach, jedzenia gorzkiego, czyli można powiedzieć znoszenia trudów konsumpcyjno-bytowych w imię długofalowych celów politycznych.
No i tak podsumowując, Chiny nie muszą się kierować tak krótkotrwałymi interesami właśnie rynku, opinii publicznej, dbać o to, żeby wygrać w midtermsach, potem kolejnych wyborach.
Czy uderzać po kieszeniach, jednocześnie rozumiejąc, że konkretne ruchy przyczyniają się do strategicznego, długofalowego wzmocnienia państwa, czego myślę, że nie można powiedzieć o Ameryce, kiedy to po prostu każdy bardziej agresywny ruch, agresywny, ofensywny ruch Chin może powodować ruchawki na giełdzie, może powodować niezadowolenie społeczne, a jak słupki spadają i giełda leci w dół, to Donald Trump robi tako.
Tak, a Chiny to potrafią, a rynek no właśnie może i w krótkim terminie i w krótkiej perspektywie optymalnie wybiera.
Ostatnie odcinki
-
Hiszpania zalegalizuje ponad pół miliona nieleg...
21.04.2026 08:10
-
Postprawda walcząca. Polska polityka karykaturą...
21.04.2026 04:00
-
Izrael jak III Rzesza? Berkowicz ma rację - Mic...
20.04.2026 15:00
-
Kacper Kita: Orbán, Trump - wnioski dla polskie...
20.04.2026 12:05
-
Rewolucji nie będzie. Co czeka Węgry po wyborac...
20.04.2026 09:35
-
Mi Hazánk - nowa prawica po Orbánie? Kim są węg...
20.04.2026 08:03
-
Dr Krzysztof Rak: AfD na szczycie sondaży. Merz...
19.04.2026 21:07
-
Kto chce zniszczyć chrześcijańską cywilizację? ...
19.04.2026 20:57
-
Ewolucja poglądów Stanisława Brzozowskiego na k...
19.04.2026 20:43
-
Jak rodził się narodowy egoizm? U źródeł niemie...
16.04.2026 04:00