Mentionsy

Nie-winna Sztuka
Nie-winna Sztuka
28.08.2025 13:15

124. Największa wystawa DAVIDA HOCKNEY'a w Paryżu!

Jak zapowiedzieli tak zrobili! Największa wystawa Hockney'a, to był mój powód, by wybrać się do Paryża, więc dzisiaj zabieram i Was! Zobaczymy czy BIGGER faktycznie jest BETTER? I opowiem Wam nie tylko o kilku smaczkach związanych z jego dziełami, ale i jego ulubionych mistrzach, ciekawostkach z życia prywatnego i dlaczego jego sztuka stworzona na IPAD'zie jest taka kontrowersyjna i nielubiana przez wielu?

Miłego słuchania, Marika Szwal.


POST PODCASTOWY na instagramie:

https://www.instagram.com/p/DN5y_SSiNKL/?img_index=1

INSTAGRAM:

https://www.instagram.com/marika_szwal_niewinnasztuka/

Zostań Patronką/Patronem: https://patronite.pl/niewinnasztuka

SKLEP: ⁠⁠⁠⁠https://www.szwalmarika.com⁠⁠⁠⁠



Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 30 wyników dla "Hockneya"

Cześć, witam was w kolejnym niewinnym odcinku, ja nazywam się Marika Szwal i dzisiaj, moje drogi i moi drodzy, zabieram was na największą wystawę Davida Hockneya.

Davida Hockneya pewnie nie muszę Wam przedstawiać, skoro jesteście słuchaczami Niewinnej Sztuki.

I to jest tak piękny akcent, bo nie dość, że projekt neonu to po prostu odręczne pismo Hockneya i stało się hasłem tej wystawy, no to jeszcze chodziło oczywiście o rok 2020, czyli...

Więc myślę, że to było dobre rozwiązanie dla Hockneya.

Ale też wracając do obrazu, od którego zaczęłam, czyli Bigger Splash, znając dość dobrze biografię Hockneya miałam kilka myśli.

że w Londynie w latach 60. stosunki homoseksualne, generalnie związki dwóch mężczyzn, tutaj na przykładzie Hockneya, były przestępstwem, grożącym więzieniem.

Powiedziałabym, że to dwa najbardziej znane obrazy w twórczości Hockneya, czyli Bigger Splash i właśnie ten portret artysty.

Pewnie jakbym miała tyle pieniędzy, też bym z przyjemnością kupowała Hockneya, ale z drugiej strony widzę, no...

I ta cała basenowa era Hockneya jest taka ciekawa, ponieważ nie dość, że on zaczął malować mocno graficznie, ale nadal gdzieś tam lawirując w swego rodzaju naturalizmie, który z czasem bardzo mocno go irytował, bo o tym też opowiadał.

Zdecydowanie był to jakiś tam rodzaj American Dream dla Hockneya.

Zresztą ten obraz, o którym przed chwilą wspominałam w Złotej Ramie, no to obraz samego Hockneya, on go przemalował, który nosi tytuł, uważajcie, Żywot Rozpustnika.

Ja kiedyś nie znając zbytnio twórczości Hockneya myślałam, że Christopher na tym obrazie to jest Andy Warhol.

Jeżeli nie zdążycie na Hockneya w tym Paryżu, a chcielibyście zobaczyć ten rozpustny obraz, ten konkretny, no to on wisi na co dzień w nowojorskim Met.

No oczywiście w stylu Hockneya, czyli bardzo graficzne malarstwo, ostre kolory, coś niesamowitego i to jest

No i na wystawie były jakieś tam krótkie opisy, gdzie niegdzie je czytałam, inne pomijałam i wydaje mi się, że najciekawszy był ten z cytatem Hockneya, który powiedział tutaj, parafrazuję, bo nie pamiętam dokładnie, że dla niego jego dzieła stworzone na iPadzie są tak samo artystyczne, wartościowe, malarskie, jak te malowane na płótnie, że czuć warstwy, teksturę.

Ludzie, to wyglądało jak ja bym w Pańcie rysowała i właśnie też te rysunki Hockneya tak wyglądały.

Więc otwieram dyskusję, moje drogie i moi drodzy, co myślicie o pracach Hockneya, które stworzył na iPadzie.

I oczywiście rarytaskami, na które aż zaświeciły mi się oczy, były autoportrety Hockneya, bo ja kocham go na jego portretach.

Kurde, ścian mi nie wystarczy na te wszystkie dzieła Hockneya.

Przed końcem wystawy natrafiłam jeszcze na najwspanialsze, co mogło być, a ja zawsze na to czekam, czyli na zdjęcia prywatne Hockneya z jego pracowni podczas pracy.

I tu wam przeczytam mój ulubiony cytat od Hockneya.

Raczej chodzi mi tutaj o Hockneya, do tego piję, bo on ma już takie pomarszczone, z plamkami te dłonie, naznaczone latami tworzenia

W każdym razie na końcu znajdowała się sala z wizualizacją, taka wiecie, wystawa imersyjna, ale na sterydach, na grubo i stworzona przez artystę, przez samego Davida Hockneya, a nie po prostu ożywione obrazy zmarłych twórców bez ich zgody.

No i tak naprawdę na cały deser po deserze był jeszcze portret Hockneya z plakatu, który dumnie wisi w mojej pracowni.

I teraz już tak kończąc, no to jakbym podsumowała wystawę Davida Hockneya.

Ja sobie też tak pomyślałam, że ta wystawa Hockneya to jest taka Marika z czasów liceum, pizda ogień, kolorowo, szybko, spontanicznie, a te wszystkie rzeczy, o których wam opowiadałam, które widziałam na Montmartre, no to jest taka obecna, dojrzała, spokojniejsza ja.

I pracę właśnie, której pewnie nie zna nikt z nas, ja nie wierzę, żeby ktoś z nas znał, bo jakiś specjalista od Hockneya na pewno nie słucha tego podcastu.

To dopiero fanka z tego Hockneya.

I po latach jeszcze powiedział, bez Picasso nie byłoby Hockneya.

Więc to jest też fajne dowiedzieć się, że Hockney był psychofanką Picassa, ale nie wielbił jego sztuki tak bezrefleksyjnie, ale uwielbiał go po prostu za tę nieustanną energię, za ryzyko, jakie podejmował w sztuce i myślę, że pod tym względem na pewno był bardzo dobrym rolmodelem, jak to powiedzieć, autorytetem dla Hockneya w całej jego twórczości.