Mentionsy

NEW
NEW
19.05.2025 14:31

Zła literatura zagraża życiu i zdrowiu! Rozmowa z Justyną Czechowską

Czy Nobel dla tłumacza to tylko kwestia czasu? Czy tłumacze muszą zarabiać? Czy grozi im emerytura? I co wspólnego ma Towarzystwo Miłośników Indian ze Stowarzyszeniem Tłumaczy Literatury? 

W tym odcinku rozmawiam z Justyną Czechowską – tłumaczką literatury szwedzkiej i matką-założycielką STL, dla której przekład to radocha i wspólnota – nawet jeśli nieustannie szuka samotności. „Nie muszę mieć zapełnionego skarbca, żeby cieszyć się życiem" – mówi moja gościni. 

Na tapecie najnowsze przekłady Justyny:

Marit Kapla, „Osebol" – cały świat w jednej miejscowości, na 850 stron wierszem. 

Ida Börjel, „Telefon do domu" – szatańskie wersety ze słów rosyjskich żołnierzy w Ukrainie. 

Agneta Pleijel, „Ślimaki i śnieg" – jak przełożyć kulturę na drugą stronę Bałtyku. Z opisu wydawcy:

Rozmawiamy też o zagubionej i odnalezionej polszczyźnie oraz o stale rosnącej liczbie przyjaciół z dzieciństwa. Bo to dla nich pracuje Justyna.

***

Literacka podróż na wyspę czarnoksiężników. Odsłaniamy archipelagi nieoczywistych tekstów i poznajemy magów słowa – prozatorskiego, poetyckiego, puszczanego samopas oraz wiązanego, często przełożonego. Prowadzi Marcin Gaczkowski.

Realizowane w ramach projektu Archipelagos finansowanego przez Unię Europejską.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 9 wyników dla "Osebolu"

Ja mówię o tym, że to jest północ, dlatego że z naszej perspektywy to, wiesz, Sztokholm leży mniej więcej w połowie Szwecji, a on, jak popatrzymy na mapy, to leży tak jedna czwarta Szwecji, potem jest jeszcze trzy czwarte, ciągnął się na północ, więc Wermlandia jest, powiem tak, ja jechałam tam autem i ze Sztokholmu jechałam pół dnia do Osebolu, tak, to jest mniej więcej taka odległość i to nie jechałam autostradą.

A jeszcze dodatkowo okazało się, że autorka tej książki, która już dawno nie mieszka w Osebolu, bo mieszka w Göteborgu,

Ona mnie oprowadziła po Osebolu, pokazała mi, jak te różne sąsiedztwa się mają do siebie.

Co jest takiego niezwykłego w Osebolu?

Wróciła do Osebolu i to narzędzie, które miała, to był właśnie mikrofon i rozmowa.

Ona też oczywiście docierała do takich ludzi, którzy mieszkają w domu starców po drugiej stronie rzeki, więc kiedyś mieszkali w Osebolu.

Wiele osób już od tamtego czasu odeszło, więc jakby jest tutaj 40 rozmówców, ale dzisiaj w Osebolu mieszka odpowiednio mniej osób i ktoś jej podpowiedział, że może warto by było pociąć te rozmowy na mniejsze cząstki i wyciągnąć z nich najistotniejsze

To, co jest niezwykłe w Osebolu, to właśnie to, jak różnorodna może być po prostu wieś na północy Wermlandii, położona nad rzeką, gdzie zatrzymano już ten wielki przemysł drzewny, leśny, który tam zbudował Szwecję i także tamten rejon.

Jest w Osebolu coś ciekawego, o czym wcześniej nie myślałem.