Mentionsy

Mało czasu na kulturę
Mało czasu na kulturę
22.08.2024 06:33

Dama jest tylko jedna, czyli Przeszłość - Przyszłości

Dzisiaj pierwsza część opowieści o "Damie z gronostajem" Leonarda da Vinci - wyjątkowo oczami historyka. Skąd wzięła się pasja kolekcjonerska Izabeli Czartoryskiej i dlaczego skutkiem ubocznym romansu jej syna z żoną przyszłego cara były zakupy we Włoszech? A także o losach "Damy" i skomplikowanych historiach własnościowych kolekcji Czartoryskich. Zapraszam do posłuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 17 wyników dla "Adama"

Ale mało kto ma świadomość, że główną przyczyną tego szczęśliwego wydarzenia była, nazwijmy to tak, romansowa natura jej syna, Adama Jerzego Czartoryskiego, a mówiąc wprost, obyczajowy skandal, który wywołał.

Inaczej mówiąc, gdyby księcia Adama Kazimierza i jego majątności przenieść w nasze czasy, pewnie zmieściłby się w pierwszej setce najbogatszych ludzi świata.

familią, był znacznie łatwiej sterowalny, a na pewno nie dorastał do Adama Kazimierza.

Izabela w porównaniu do męża była raczej brzydkim kaczątkiem, słabiej wykształcona, choć to akurat nie zarzut, bo trudno było znaleźć większego od Adama Kazimierza rudytę.

Pewnie dlatego Adam Kazimierz wysłał żonę i syna Adama do Anglii i Szkocji.

Puławy wniosła do rodziny Czartoryskich matka Adama Kazimierza, teściowa Izabeli, Zofia z domu Sieniawska, primowoto Denhofowa.

afera dogunowej, oszczerczyni, która próbowała skłócić ze sobą króla i Adama Kazimierza Czartoryskiego, insynuując przed królem, że Adam Kazimierz przygotowuje królobójczy zamach, a przed Adamem Kazimierzem, że to król próbuje go zgładzić.

Po trwającym dwa lata procesie, kosztującym ponoć Adama cztery miliony ówczesnych złotych , oszczerczeni została wprawdzie skazana na dożywotnie ciężkie więzienie, a oskarżeni niesłusznie przez księcia uniewinnieni, ale niechęć między królem a Adamem Kazimierzem pozostała.

No i do młodego księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, ukochanego syna Izabeli.

a synowie Adama, Kazimierza i Izabeli rozpoczęli karierę dworską, którą kontynuowali jeszcze po śmierci Katarzyny w 1796 r. Trzy lata później Adam Jerzy był już adiutantem i przyjacielem wielkiego księcia Aleksandra Romanowa.

Natomiast car Piotr III, syn Katarzyny, uznał to wydarzenie za złamanie wszelkich zasad i zdecydował się na natychmiastowe wydalenie Adama Jerzego z dworu i wysłanie jako stałego posła do króla Sardynii Emanuela IV.

Stało się to najprawdopodobniej około 1800 roku i to raczej wbrew woli Izabeli, bowiem ta prosiła Adama, by unikał skupowania obrazów, zbyt drogich jak na jej zasoby, mocno obciążone wydatkami na najważniejszą budowlę puławskiej Arkadii, wspomnianą już świątynię Sybilii.

Tymczasem, choć hôtel Lambert i część zbiorów, która w nim pozostała, nie zostały w żaden sposób naruszone, koszty utrzymania sprawiły, że spadkobierca Jerzego Adama, Władysław Czartoryski, szukał sposobu na stworzenie, zgodnie z wolą ojca, Muzeum Narodowego.

Dlatego żona Adama Ludwika, pod nieobecność męża powołanego do wojska austriackiego, zdecydowała o ewakuacji najcenniejszych zbiorów i wypożyczeniu ich, w tym damy, określanej jako przypisywana Leonardowi da Vinci, królewskiej kolekcji sztuki i nauki w Dreźnie, gdzie bezpiecznie przetrwały wojnę.

po czym potwierdzono prawo własności Adama Corolla do zbiorów oraz fakt przekazania przez niego zbiorów w posiadanie fundacji, jak również stwierdzono, iż państwo polskie jest gwarantem jej działania.

Sprawa od początku była dość kontrowersyjna, bo z jednej strony mamy bezsporny fakt, że zbiory należały do rodziny Czartoryskich, z drugiej cała historia zbiorów, cała historia kolekcji pokazuje, że intencją przodków Adama Karola Czartoryskiego było traktowanie kolekcji jako dobro narodowe, a nie prywatną kolekcję rodziny magnackiej, z którą można postępować jak z każdą prywatną własnością.

I może należałoby nad tymi kontrowersyjnymi historiami przejść do początku dziennego, gdyby nie fakt, że Adam Karol wprawdzie przedstawiał tę transakcję jako dar rodu czartoryskich dla państwa polskiego, ale gdy tylko pieniądze wpłynęły na konto fundacji, jej nowy zarząd błyskawicznie przetransferował 85 mln euro do założonej przez Adama Karola niewiele wcześniej w Luksemburgu fundacji Le Jour Viendra.