Mentionsy

Kultura poświęcona
Kultura poświęcona
06.09.2025 08:00

Spór o Jezusa i Petersona. PILAWA vs KĘDZIERSKI

Chesterton pisał, że chrześcijaństwo nigdy nie było czymś bezpiecznym i przewidywalnym – przeciwnie, jest pełne napięcia i ryzyka. To napięcie widać szczególnie w tradycyjnym obrazie Boga chrześcijańskiego: z jednej strony miłosiernego i czułego, a z drugiej – wymagającego, wystawiającego człowieka na próbę.Konstanty Pilawa polemizuje z Marcinem Kędzierskim, który podważa taki obraz Boga. Kto ma rację? Oceńcie sami i podzielcie się swoją opinią w komentarzu.Chciałbyś współtworzyć naszą społeczność? Dyskutować o kulturze, polityce i Kościele na naszym „poświęconym” Discordzie? Otrzymywać co tydzień „newsletter poświęcony” z zestawem kulturowo-społecznych „polecajek”? Zostań naszym darczyńcą w serwisie Patronite! Link do zbiórki: https://patronite.pl/kulturaposwieconaPolemika w formie tekstowej dostępna tutaj:Konstanty Pilawa, https://klubjagiellonski.pl/2025/08/12/bog-musi-byc-wymagajacy-kim-jest-absolut-wedlug-jordana-petersona/Marcin Kędzierski, https://wiez.pl/2025/08/27/bog-przygody-czy-codziennych-trosk-slowo-o-chrzescijanstwie-jordana-petersona/

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 34 wyników dla "Jezus"

Czyli z jednej strony tego czułego, miłosiernego Boga, którego ja przyznaję, że On istnieje oczywiście na poziomie analizy Ewangelii, wszyscy to rozumiemy, ale że te drugie oblicze również istnieje i nie jest unieważniane przez pojawienie się Jezusa i Nowego Testamentu.

Kiedy czytam Ewangelię i obserwuję, jak Jezus opisuje swojego ojca, niespecjalnie umiem dostrzec tam starotestamentową wizję.

Jezus objawiając ojca choćby w przypowieściach o ojcu miłosiernym, robotnikach w winicy czy wreszcie w modlitwie arcykapłańskiej, przedstawia go jako cierpliwego, kochającego bez końca i bezwarunkowo czułego rodzica.

A Jezus, jak pytany jest o to, co jest najważniejsze, mówi o przykazaniu miłości.

Jezus to najlepiej pokazał na krzyżu.

Kiedy miałbym szukać najlepszego wyjaśnienia Bożej Sprawiedliwości, to najlepszym dla mnie przykładem Bożej Sprawiedliwości, która się nie mieściła słuchaczom Jezusa w głowie, jest przypowieść o robotnikach ostatniej godziny.

Bo po ludzku Jezus zawał się tam, właściwie dwie niej, zawał się radykalnie niesprawiedliwie.

ale także mnie, choćby jako rodzica, który stara się uczyć takiego właśnie rodzicielstwa od Jezusa i od Boga Ojca, to jest to, że moim zadaniem wobec dzieci jest pewna czułość.

No tak, ale jeśli twoje doświadczenie życiowe, na razie na marginesie zostawmy kontekst dzieci, tego sejftyzmu i tak dalej, bo o tym też jest polemika w tym tekście, ale najpierw chciałbym podrążyć ten temat Jezusa.

Jezus mówił o tym, że trudna jest moja mowa, którzy jej może słuchać i wielu uczniów odeszło.

Czyli Jezus nie potępiał grzechów w Ewangelii.

I znowu, jak patrzę na to, co przynosi Jezus.

I ja nie znajduję tutaj różnicy między tym, jak postrzegam Jezusa w Ewangeliach i tym, o czym mówi nauczanie Kościoła.

przekraczania siebie, nieśnienia swojego krzyża, przyjmowanie Jezusa, a ile jest tam walczę złem, walczę swoimi słabościami, to ja myślę, że ta proporcja jest bardzo na korzyść tej pierwszej perspektywy.

My ten bagaż oddajemy Jezusowi, który leczy te rany.

Możemy szukać ich uzdrowienia, możemy właśnie wziąć na siebie jarzmo Jezusa, tak?

Jak Jezus mówi, weźcie swoje jarzmo, weźcie moje jarzmo na siebie, tak?

Bo jakby właśnie Jezus mówi tam, kiedy Panie, naucz nas się modlić.

I tym bardziej ludzie jakby potrzebują tego spojrzenia Jezusa, który patrzy na tą kobietę tu założoną i mówi w ogóle chodź tu, nie?

Ja to wymazuję, Jezus to wymazuje.

Czy dla ciebie Jezus jest czułym terapeutą?

I dla ciebie Jezus jest na to odtrutką.

Tylko, że Marcin, problem polega na tym, że Jezus nas ocenia.

A ja się nie boję oceny Jezusa.

się cieszę na spotkanie z Jezusem.

Jezus uwalnia od lęku.

Czyli Pan jest z wami, Jezus jest z wami.

To jest to, co jest, nie wiem, Jezus, jaka ta figura u Jana w trzecim rozdziale, tego, że będzie wywyszony jak wąż na pustyni, nie?

głównego bohatera Jezusa, ale nie tylko.

Mam naśladować Jezusa, mam nie bać się swojej przygody i dzięki podejmowaniu tych przeciwności losu, podążając za powołaniem, dążyć do zbawienia, z pomocą łaski oczywiście.

No bo Jezus w Ewangelii też jest jakby opowieścią, nie?

Jezus na pustyni jest oddzielony od świata, jest bohaterem, który buduje swoją pokorę, buduje się jako dojrzały człowiek, żeby potem wyjść i sprostać przeciwnościom losu.

I to też może być przygoda, tylko że to nie będzie postrzegane jako przygoda i że ludziom będzie trudniej dostrzec, że ich absolutnie nudne, zwykłe życie jest uczestnictwem w wielkiej opowieści Jezusa.

Ale Paweł tam ma poczucie generalnie, że on wie, że Jezus się obroni, że Kościół przetrwa, ale on ma po ludzku poczucie takiej absolutnej porażki.