Mentionsy
O „Wschodzie słońca w dniu dożynek” Suzanne Collins | Matylda Hej
„Igrzyska śmierci” to jedna z moich ulubionych serii – zaczytywałam się już w gimnazjum. Tak też było w trakcie tegorocznej premiery prequela „Wschód słońca w dniu dożynek”, dlatego wiedziałam, że muszę porozmawiać o nim na antenie.
Czy „Wschód słońca w dniu dożynek” można czytać jako samodzielną historię?
Czy ktokolwiek może naprawdę wygrać Głodowe Igrzyska – czy wszyscy trybuci są z góry skazani na przegraną?
Jak propaganda Kapitolu ma się do współczesnych Stanów Zjednoczonych?
Zapraszam na rozmowę z Matyldą Hej, podcasterką i youtuberką o najnowszej książce Suzanne Collins, a także planowanej adaptacji filmowej.
/ rozmowa powstała w ramach audycji Kempa Kultury w radiu Jazzkultura
Szukaj w treści odcinka
Tak, masz rację, że na początku nawet mieszkańcy Capitolu nie chcieli patrzeć na to, co się dzieje w igrzyskach, ale też dlatego, że ta Balada Caków i Węży nam pokazała to, jak mieszkańcy Capitolu byli również ofiarami wojny.
Z perspektywy wygranej i z perspektywy zwolenników reżimu oczywiście mamy nie oceniać ich zbyt pozytywnie, natomiast jest na przykład sam wątek tego, jak z braku jedzenia mieszkańcy Capitolu stawali się kanibalami, to znaczy część z nich sięgała po ludzkie mięso z braku kompletnie innego pożywienia i dla nich
Jak ludność romska na przykład, to znaczy nie mieli swojego jednego własnego miejsca, tylko się przesuwali w różnym miejscu i myślę, że te komentarze na temat całej trupy oraz zasadności jej bycia oraz tak, że to był ostatni okres przed tymi igrzyskami, gdzie osoby z dystryktów mogły przenieść się do Capitolu i mamy na przykład Sejenusa, czyli postać, która pochodzi z dystryktu drugiego, ale zdążyła się osiedlić jako dziecko z rodzicami w Capitolu jeszcze.
Więc jeśli chodzi o Finika, to najbardziej by mnie interesowało to, jak się potoczył los Finika po wygranej, bo wiemy, że on jest postacią, która tak naprawdę zarabiała na plotkach w Capitolu i w jaki sposób tu jako zwycięzca się jego los potoczył.
Już nie jest to przesadzone, że te wszystkie postacie nam wracają i czy to uniwersum nie robi się za małe, bo wiem, że Capitol może jakby sam nie jest jakoś bardzo duży, ale jednak dodatkowo te wszystkie dystrykty, które ze sobą nie miały kontaktów i tak dalej, więc się zastanawiam na ile w tym świecie rzeczywiście byłoby prawdopodobne, żeby oni się tak wszyscy pospotykali.
Ostatnie odcinki
-
Poznaj Belgrad z przewodniczką | Irmina Stanković
29.03.2026 09:00
-
Jakie prawa miały XVIII-wieczne szlachcianki? |...
22.03.2026 10:00
-
Po szychcie. Życie w cieniu przemysłu. Opowieść...
22.02.2026 10:00
-
Najpierw kupuj we własnej szafie | Sara z Koko
03.02.2026 22:56
-
Co pociąga w Bałkanach? | Ola Wojtaszek
25.01.2026 18:48
-
Jak jeść zdrowo i ekologicznie? | Dagmara Szastak
18.01.2026 10:00
-
Boska Komedia postscriptum | Szymon Golec
11.01.2026 10:00
-
Histeria sztuki | Sonia Kisza
14.12.2025 10:00
-
Dlaczego Boska Komedia jest boska? Maja Kuczmiń...
08.12.2025 13:49
-
Kraków, Hongkong i Japonia | Mateusz Kołek
30.11.2025 10:00