Mentionsy

Kartkując mikrofon
Kartkując mikrofon
29.05.2026 13:00

Szatan z siódmej klasy rozdz. 1

Przez najbliższy czas będę zabierała Was w podróż do książki z lat dziecięcych. Chociaż nie ukrywam, że okazało się, że nagranie jej to nie będzie bułka z masłem :)

Z dedykacją dla Oli, która podsunęła mi ten pomysł. Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać.

Rozdziały (4)

1. Pan profesor Gąsowski naucza historii

Pan profesor Gąsowski naucza historii w splotowej i nieco rozwichrzoną metodę, mówiąc z entuzjazmem o ulubionych postaciach, ale ignorując Hannibala.

2. Hannibal i jego wrogowie

Pan profesor Gąsowski nie chce mówić o Hannibale, który jest jego największym wrogiem.

3. Historia i roztargnienie

Pan profesor Gąsowski jest często roztargniony, co wpływa na jakość jego wykładów. Opowiadany jest o jego niezwykłym roztargnieniu i nieporozumieniach.

4. Egzaminacja i kłótnia w klasie

W trakcie egzaminacji w klasie siódmej zaczyna się kłótnia, gdy uczniowie zaczynają się ukrywaczeć przed pytaniem profesora.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 34 wyników dla "cisowski"

Siedzący w pierwszej ławce dobry kolega Cisowski krzyknął z duszonym szeptem brzuchomówcy.

W pierwszej ławce podniósł się Cisowski.

Nazywam się Adam Cisowski.

Więc dobrze, jesteś Cisowski i chcesz mi coś wyjaśnić.

Pan profesor zaczął szybko mrugać oczami i patrzył na Cisowskiego z nieukrywanym strachem.

Pan profesor cofnął się nagle i patrzył na Cisowskiego jak na czarownika.

– Z pewnością – mówił Cisowski.

To nie jest zbyt trudne – odrzekł skromnie Cisowski.

Cisowski.

Pan profesor Gąsowski, wysunąwszy wskazujący palec i mierząc nim w oko Cisowskiego jak gdyby na nie dybał i w ten sposób miał rozpocząć czarną serię zapowiedzianych męczarni, mówił z urąganiem.

Czy pan słyszy, panie Cisowski?

Gdyby pan profesor pozwolił spróbować, bąknął Cisowski nieśmiało, staruszek cofnął morderczo wysunięty palec, usiłował natomiast zamienić zdumione swoje oczy w dwa sztylety.

Gdyby nieszczęsny Cisowski miał w sobie poczucie przyzwoitości, powinien był w tej chwili zakwilić krótkim, cichym jękiem, za czym wykorpytnąć się i wypuścić z siebie omdlałego ducha, aby już więcej nie wstać.

Pan profesor zdumiał się niepomiernie, że jeszcze przed nim nie leży smętny kadawer, lecz że wciąż stoi krępy i zuchwały dryblas, który się nazywał Cisowski.

Gdyż dojrzawszy cień zwątpienia na bladej twarzy Cisowskiego zaśmiał się jadowicie, oczywiście w granicach możliwości, jak kiepski aktor, który straszliwca udaje.

Siadaj, panie Cisowski, zakryj rękami bezczelną twarz i wstydź się.

Korzystając z dziesięciominutowej pauzy klasa siódma rozpoczęła burzliwy wiec, ponieważ zgiełk był splątany, a jeden okrzek usiłował stłumić drugi, nie można było dojść, czy splątanymi głosy gada trwoga i niepokój, czy też butna zuchwałość i pewność, że się Cisowski wydobędzie z toni.

Pan profesor, mianując Cisowskiego szatanem, bardzo był bliski prawdy.

Klasa siódma dumna była z Cisowskiego, toteż straszliwe zapowiedzi profesora Gąsowskiego dudniły jak dalekie grzmoty.

Cisowski uciszył zgiełk przez podniesienie ręki.

Nie wiem – odrzekł Cisowski cicho.

Minął czwartek i piątek przez nieszczęsne ryby oczekiwane z rozpaczą, aż nadeszła wedle powszechnej umowy kalendarzowej groźna sobota, dzień sądu, dies iare, pana profesora i calamitatis Cisowskiego.

Cisowski był bardzo skupiony i milczący, cała klasa siódma na odmianę milcząca i skupiona.

Nagle ozwał się głos Cisowskiego.

A teraz jestem gotów, panie profesorze, dokończył Cisowski.

Cisowski nie odejmował wzroku z posuwającego się szybko pióra, kiedy zaś Staruszek napisał trzecie nazwisko, odetchnął.

– Panie Cisowski – zawołał Staruszek uroczyście – kto ma być pytany dzisiaj według twojego proroctwa, ty fałszywy proroku?

— Przeczytaj kartkę pana profesora — dodał Cisowski.

Patrzył na Cisowskiego z wyraźnym strachem.

Powolnym ruchem wziął z katedry kartkę Cisowskiego i stwierdził, że jak trzy byki sterczą na niej owe trzy nazwiska.

Ten chłystek, ten smarkacz albo ten kretyn cisowski.

Otóż ten chłystek cisowski będzie robił sto tysięcy kombinacji na sto tysięcy sposobów, a ja go urządzę.

Z niepewnym uśmiechem zbliżył się do Cisowskiego i rzekł.

Cisowski rozmyślał przez długą chwilę, potem rzekł.

Ostatnie odcinki