Mentionsy

KajoData - Analiza danych dla każdego
KajoData - Analiza danych dla każdego
10.11.2025 18:00

Back-end w analityce danych - co może robić BI developer | Dominik Szcześniak | ⁨Dane Są Wszędzie

🟨 Społeczność analityków

🟦 Kursy - Excel, Power Query, SQL, PowerBI, Python, Tableau

🟥 Zapisz się na newsletter i zyskaj DARMOWE BONUSY


W tym odcinku rozmawiam z Dominikiem Szcześniakiem – twórcą projektu „Dane są wszędzie”, analitykiem i BI-owcem z ogromnym doświadczeniem. Dominik opowiada o swojej drodze od studiów ekonomicznych do pracy w świecie danych – o tym, jak wyglądało jego przebranżowienie, pierwsze projekty i momenty, które dały mu poczucie, że to właśnie jego miejsce.


Rozmawiamy też o roli backendu w analityce – o tym, dlaczego nie wszystko w BI-u dzieje się w wykresach i raportach, jak wygląda praca z hurtowniami danych, API czy Power BI, oraz dlaczego programowanie w analityce nie zawsze oznacza pisanie w Pythonie. To świetny wgląd w kulisy pracy, o których często się nie mówi.


Na koniec dotykamy tematów rozwoju zawodowego i osobistego – jak się uczyć, jak się nie wypalić, jak utrzymać równowagę między nauką, pracą a życiem. Dominik dzieli się szczerymi refleksjami o roli relacji, pasji i wdzięczności w budowaniu kariery w danych.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 153 wyników dla "BI"

Dzisiaj mam olbrzymią przyjemność gościć u siebie Dominika Szcześniaka, znanego pewnie wielu z Was z portalu Dane Są Wszędzie i z podcastu pod tą samą nazwą.

Pytanie czy analityka, więc może od razu Dominiku zapytam Cię o to, jak byś zdefiniował to, co Ty robisz.

Pytam o to, dając bardzo króciutki wstęp, dlatego że pokazywałeś u nas na KajoData Space Power BI, więc można by pomyśleć, że pewnie analityk, ale czy Ty byś siebie zdefiniował jako analityka?

Co ja robię?

Ja bardziej bym powiedział, że jestem takim BI-owcem, czyli robię bardziej takie back-endowe tematy.

To były dane pochodzące z SAP-a, tam oczywiście królował Excel, także to budowaliśmy sobie takie rozwiązanie gdzieś tam usprawniające naszą pracę, stąd takie moje gdzieś tam fascynacje pierwsze tym, jak te dane gdzieś się pojawiają w systemach w ogóle, czyli taką bardziej back-endową stroną.

A to, co robię na co dzień, no to właśnie takie zadania bardziej end-to-end, czyli pobieram dane z systemów różnych źródłowych, pobieram dane na przykład z innych systemów właśnie, z jakichś otwartych na przykład API, czasem też dostawcy wystawiają dane w różny sposób, pewnie jeszcze będziemy sobie rozmawiać w prakcie.

Zdarza mi się też robić raporty, aczkolwiek ja mam taką bardziej, tak jak to mówię, często back-endową duszę, więc moją mocną stroną nie są piękne wizualizacje.

Ja bardziej zajmuję się tym mięskiem, żeby potem też analitycy mogli sobie konsumować na przykład w postaci modelu semantycznego i budować raporty on top tego, co my dostarczymy.

Te role często też, to co ty też często wspominasz, się mieszają i w jednej firmie BI-owiec będzie tylko osobą, która się zajmuje na przykład Power BI-em i robi cuda na frontendzie, czyli właśnie korzysta już z modelu, ale nie do końca jakby buduje ten model, tylko właśnie tworzy jakieś super wizualizacje, a moją rolę bym określił jako taką mieszankę trochę data engineer'a, trochę BI-owca właśnie, czyli takie...

Dla osób, które teraz są w wieku studenckim, bo też być może zastanawiają się co robić i tak dalej.

Nie byłem taką osobą, która zaczynając studia już wiedziała, że będę pracował w miejscu X, czy robił konkretne rzeczy.

Ja nie byłem takim typem mola książkowego, który spędzał czas w bibliotece.

Czyli taka kombinacja.

No i wiesz, ja nie roszczę sobie tutaj praw do tego, żeby mówić jak jest, czy tam studia są, czy nie są.

Coś można z tego Excela wyrzeźbić większego.

To jest w ogóle fajne, co powiedziałeś, że rzeźbiliście ERPA, czyli większy system w Excelu.

Zazwyczaj nam się kojarzy, że Excel to tam jakiś malutki budżecik, możemy zrobić to tyle.

Po kolei sobie to pomalutku układa, czy gdzieś na staży był taki moment, dobra i teraz będę analizował.

Ja już się właśnie dowiedziałem, że to jest to, co Dominik lubi najbardziej, od teraz będę analizował.

W finansach czy księgowości też jest dużo takich zadań powtarzalnych, które niekoniecznie ja gdzieś tam lubię w swojej pracy.

Tu jakby też nie chcę sobie rościć prawdę mówienia, że tak jest dobrze czy źle oczywiście.

No i zacząłem się rozglądać, co by można było robić innego.

No i na szybko potrzebowało jakieś ad hocowe zestawienie dotyczące czy to jakichś zapisów księgowych i wyciągaliśmy dane z SAP-a, no i tam rzeźbiliśmy, nie?

A teraz tutaj jeszcze raz się spróbuję zatrzymać, bo powiedzieli, że to było takie bardzo fajne, że rzeźbiliście.

No powiem tak, jak czasem moi koledzy gdzieś tam w dawnych czasach w obsłudze klienta obserwowali mnie, że coś próbuję w Excelu rzeźbić, mówię Jezus Maria, to jest tak nudne, że po prostu umrzeć można, nic tylko ciąć się łyżką.

Taka sprawczość generalnie, że tworzysz sobie rozwiązanie, które gdzieś tam potem rozwiązuje jakiś konkretny problem i dla mnie do dzisiaj to jest też bardzo satysfakcjonujące w pracy.

Jeśli widzę, że ktoś miał, zajmowało coś mu dużo czasu, oczywiście wiadomo, z czasem te problemy są bardziej skomplikowane i z doświadczeniem już nie rzeźbimy w tym Excelu i nie wyciągamy po prostu transakcji danych SAP-a, tylko już działamy, też pewnie sobie pogadamy na

Mnie już tam nie było, a słyszałem, że dalej to sobie działa.

Ja wtedy kończyłem, zdecydowałem tak, że poszedłem do pracy jakby na pełen etat, a studia kończyłem zaocznie, czyli jakby magisterkę, czyli ten drugi stopień już zrobiłem zaocznie, no bo tak sobie tłumaczyłem i tak było, że kończą się te studia, no to żeby potem nie było takiego okresu, że nie wiem, szukam pracy.

Ale to takie ćwiczenie, to jest takie ćwiczenie intelektualne, które ja sobie lubię, ja sobie lubię gdzieś tam sprawić.

No dobrze, teleportujmy się teraz z tego stażu do dnia dzisiejszego, ponieważ, tak jak ty wspomniałeś, tobie jest bliższy back-end.

Nigdy nie jest tak pięknie, że ten flow danych jest taki, że z jednego miejsca do drugiego i tu z trzecim się podłączamy Excelem czy Power BI-em i wszystko jest pięknie.

Często też tworzą się jakieś takie shadow IT zespoły, powiedzmy, czyli że użytkownicy biznesowi zaczynają gdzieś tam sami coś sobie dubać, bo oczywiście można zrozumieć, że są zirytowani, czy mają potrzeby po prostu, żeby coś szybciej dostać, a na przykład prace są zaplanowane, czy nie wiem, zespół IT działa teraz w innym temacie.

To rodzi różne ryzyka, takie czyste governance'owe, po prostu przez zarządzanie, przez bezpieczeństwo, ale też taki aspekt dotyczący tego, że potem nawet nie wiemy, że koledzy z marketingu już w sumie te dane sobie analizują i oglądają.

Oczywiście to jest świat taki idylliczny, piękny, często niemożliwy do zrealizowania, no bo nawet dane zespoły gdzieś tam chcą sobie tą taką przykładową sprzedaż liczyć troszkę inaczej, tak żeby gdzieś tam im bardziej się świeciło na zielono albo po prostu inaczej się rozliczają, no ale to też jakby umożliwia on top modelu budowania jakichś tam swoich dodatkowych

To są takie jakby, troszkę tak jak powiedziałem, czyli tworzą się w organizacji takie miejsca, w którym właśnie ktoś rzeźbi po swojemu i niekoniecznie raz, że może to robić nieoptymalnie, no bo...

Oczywiście jest też ta koncepcja self-service BI, że na przykład dostarczasz model, a ty możesz sobie go rozbudowywać, dobudowywać, on top tego budować raporty.

Nie czekasz na przykład aż zespół Ci zbuduje raport, tylko jak analityk możesz sobie już dziubać w tym, co dostaniesz.

No i właśnie czasem rodzą się gdzieś tam takie rozwiązania, które z czasem ewoluują, gdzieś tam są nieudokumentowane, zbudowane w taki może gdzieś tam nieoptymalny sposób, no bo to często są użytkownicy biznesowi z takim zacięciem technicznym.

No i jakby te osoby zaczynają gdzieś tam rzeźbić po swojemu, co może gdzieś tam być troszkę zazwyczaj nieoptymalne, tak jak ja widzę.

I to jest taki problem, że potem, zwłaszcza w kontekście chmury, czy też jakichś współdzielonych zasobów, po prostu gdzieś tam potem na przykład obrywa, czy to power BI-owe, czy fabrykowe capacity, czyli taka maszynka,

Także to Shadow IT to jest taki byt, który z jednej strony jest zrozumiały, bo próbuje budować i realizować jakieś swoje potrzeby, czy to raportowe, czy analityczne, ale z drugiej często robi to w taki, czy to nieoptymalny, czy tak może...

Ja też rozumiem te potrzeby, że ktoś chce coś sobie zrobić i ma dla niego jakąś wartość, ale pojawiają się takie też sytuacje i to w kontekście organizacji jako takiej całej per se niekoniecznie jest dobre.

Tak, to jest bardzo duży problem właśnie jeżeli chodzi o ten konflikt między jednostką a większą całością, bo z perspektywy jednostki to często są ludzie co do zasady ponad standardowo uzdolnieni, ponad standardowo ambitni, generalnie dający dużo firmie, ale przy okazji rozwalający gdzieś te ogólne procesy, które gdzieś powinny firmie pomagać, dlatego to zapytałem.

Sorry, że wbijam się w temat, ale chciałem tylko przypomnieć, że na mojej stronie kajodata.com znajdziesz dostęp do społeczności i platformy dla analityków danych, gdzie jest mnóstwo świetnych materiałów i pełne wersje kursów z Excela, SQL-a, Pythona i Tableau, a także webinary z Power BI.

Słusznie taka osoba uczy się Excela, SQL-a, zapytań analitycznych jakiegoś Power BI, może jakiegoś DAX-a, jakiegoś Power Query i tak dalej, i tak dalej.

Czyli BI-owiec niekoniecznie musi być programistą, ale programista może być BI-owcem czy Data Ingenierem.

Więc jakby to się można zgodzić, aczkolwiek wymaga już takiej troszkę większej wiedzy i większego zgłębienia tematu.

To nie jest po prostu select i insert, tylko już gdzieś tam na przykład mamy transakcyjność, sprawdzamy sobie, czy coś na przykład możemy zakomitować, bo nie było błędów.

Po drodze także tutaj też jakby dużo można rzeźbić w SQL-u i to jest jakby takie, powiedziałbym, pomiędzy.

Czyli to nie jest tak, że wchodzę i sobie wyklikuję wszystko, ale też nie jest taką typowym programowaniem obiektowym.

Czyli to nie jest takie programowanie klasowe, że budujemy sobie klasy, coś tam się dziedziczy itd., ale nie jest to też tak, że tu sobie przeciągnę strzałeczką z jednej w drugą.

No też w takich rozwiązaniach BI-owych czy data engineeringowych, budując ten back-end, zdarzają się też takie fragmenty kodu, że np.

trzeba sobie coś wyciągnąć przez API właśnie albo takie starsze rozwiązania takie on-premowe, czyli takie lokalne były SSIS-y, to część z Was pewnie kojarzy, no to tam też można było sobie coś dopisać np.

I żeby wszystko wypychało się, tak brzydko mówiąc, na środowiska w sposób automatyczny, tak dla słuchaczy, żeby nadać obrazek, no to tutaj na przykład też można sobie coś powershellowo, czyli też tak skryptowo ogrywać, także to gdzieś tam już wymaga troszkę takiej zdolności kodowania, aczkolwiek nie zawsze jest to takie programowanie takie hardkorowe, powiedzmy.

To jest super ciekawy wątek, bo wydaje mi się, że część osób może się obawiać, że analityka jest nudna właśnie przez to, że rzeźbisz wykresy słupkowe.

Czy myślisz, że taka osoba, taki klasyczny, front-endowy analityk może sobie dodać...

Ja uważam, że taki analityk front-endowy, jeśli będzie miał zacięcie, to jest w stanie sobie wskoczyć, zwłaszcza, że pracując z tymi rozwiązaniami, często musi rozumieć na jakimś tam poziomie abstrakcji, na przykład hurtownię danych czy lake house, czyli ma z tym do czynienia.

Jeśli jest taka możliwość, no to dopytywać developerów też, no bo często chcą się dzielić, to też ich tak czasem trochę cieszy, że ktoś tam dopytuje, a co ty tam zrobiłeś, jak to działa, powiedz mi.

No i potem gdzieś tam zgłębiać tę wiedzę, próbować doczytywać, czy to na blogach, czy szukać sobie jakichś kursów.

Taka osoba stricte Power BI-owa, czy też właśnie budująca same raporty jest w stanie wejść w ten back-end, tylko to wymaga troszkę pracy.

Dużo trudniej jest takiej osobie, która nigdy z danymi nie pracowała, wejść w backend, bo to myślę, że bardzo ciężkie by było.

I właśnie przychodzili, bo mieli zacięcie, bo sami sobie pokazywali gdzieś tam, budowali sobie jakieś rozwiązania, czy to w Power Query właśnie w Excelu, wyciągając jakieś dane, czy też samemu po prostu się interesując i pokazując się gdzieś tam, wchodząc w dyskusje z zespołami IT, same były gdzieś tam zławiane, że tak powiem, do zespołu, także to jak najbardziej.

Zastanawiałem się, kto z nas pierwszy wywoła wilka z lasu, czyli nasz ulubiony dwuliterowy skrót.

Może pomocna do pracy, ale nie do tego core'u, który to robisz.

Jak to wygląda u ciebie?

Ja też czasem korzystam sobie, jak mam jakieś ad-hocowe zadanie i wiem, że to nie musi być jakoś powtarzalne, czyli że np.

muszę sobie zrobić skrypt, który przywróci mi ileś tam danych albo coś wyciągnie raz, zapisze mi do pliku, ja to komuś wystawię i więcej tego nie potrzebuję, to to rzeczywiście mi przyspiesza taką pracę.

Ale nadal uważam, że przynajmniej w tym momencie, tak jak mówisz, nie wiadomo jak będzie kiedyś, no to nie jest to takie rozwiązanie, że przychodzi ktoś, nie wiem, siada dyrektor jakiś i pisze sobie, że tak, zbuduj mi hurtownię danych, która wyciągnie mi dane z SAP-a i z mojego CRM-a, następnie je zmarszuje i na końcu wystawi mi model semantyczny.

Ale w takiej pracy bieżącej jak najbardziej.

Aczkolwiek też uważam, że trzeba troszkę rozumieć, co się robi, nie?

No i liczę, tak jak niektórzy też mówią, że po prostu pomoże to automatyzować takie gdzieś tam prostsze rzeczy, których ludzie nie chcą robić, przy których się frustrują i że uwolni to potencjał do jakiejś takiej bardziej może kreatywnej pracy.

To niektórzy właśnie widzą w czarnych barwach, że zabierze nam pracę, inni właśnie, że będzie taki potencjał, że właśnie ci

Wiesz, już siedem razy byś się zdążył sam tego nauczyć, ale ta wizja, że kiedyś AI zrobi za mnie, jest tak mocna, że ludzie w to idą, a jednocześnie język naturalny jest tak nieprecyzyjny, że trudno oczekiwać tej precyzji, której wymaga się od software'u, że to jednak zawsze działa dokładnie tak, jak ty chcesz.

Zawsze mój szef mówił, że czy w analityce czy w BI to nigdy nic się w 100% nie zautomatyzuje, bo biznes zawsze będzie miał jakieś wymagania, które będą niestandardowe.

No tych reguł biznesowych jest multum, prawda?

Pracuje w takim obszarze biznesowym, ale jakby tak nie wchodząc w szczegóły, sprzedaje jakieś rozwiązania, no i też jakby przy użyciu agentów, jakby lokalnie sobie zbudował taki fajny model, który mocno usprawnia jego pracę i pracuje nawet kontekstowo, że wyciąga jakieś informacje o firmie, potem próbuje mu klecić jakieś maile sprzedażowe pod to.

I to właśnie w taki sposób, że to nie jest taki suchy mail, który czytasz i widzisz, że to zrobiła ja, tylko właśnie bardzo fajnie buduje kontekst.

Sam chcę gdzieś tam sobie je pozgłębiać, ale tutaj nie jestem ekspertem, także nie będę... Przepraszam, wszedłem ci w słowo.

To jest trochę część tej samej historii, gdzie sprzęgamy sobie różnego rodzaju zasoby, które posiadamy, aplikacje i oddajemy to do takiego w dużej mierze autonomicznego systemu.

Ja mam pytanie o możliwe szkody, bo to jest tak, że nawet jeżeli tworzymy automatyzacje takie z ręki, to my się bardzo upewniamy, żeby ta automatyzacja nie zrobiła szkód, żeby tam na przykład się co sekundę nie przelewało na jakieś dubajskie konto czy coś w tym rodzaju.

Oznaczała, że są potrzeby, bo tych systemów jest coraz więcej potrzebnych i możemy coś sprawniej robić dzięki AI i na przykład właśnie, tak jak mówisz, no przeskok z tego, że kiedyś ktoś, nie wiem, klepał wszystko ręcznie, czy nie wiem, kiedyś nasze babcie księgowość prowadziły w takich wielkich księgach.

Ja wierzę i mam nadzieję, że tak będzie, że po prostu też jakby ilość tych działań wszystkich, które są, będą generować znowu coraz więcej danych, które będą gdzieś tam potrzebne i będą musiały być analizowane, a dzięki narzędziom AI będziemy się gdzieś tam usprawniać i będziemy mogli sobie to budować i rzeczywiście skupiać się na tych ciekawych aspektach.

Czy teraz samemu to robiąc, czy wcześniej gdzieś tam pomagając innych, czy nawet w ramach organizacji czasem szkoląc po prostu innych kolegów i koleżanki.

Także ja uważam, że najlepszym szkoleniowcem jest ktoś, kto jest praktykiem i dzieli się tym i nie jest tak, że po prostu gdzieś tam próbuje sobie dokumentację odtworzyć w jakiś sposób, tylko rzeczywiście wie z jakimi problemami

Też zdarza się rozmawiać, czy to z supportem Microsoftu nawet, bo znajdzie się coś po prostu w Power BI na przykład, co gdzieś tam niekoniecznie działa, także to też gdzieś tam jest ważne.

I to, co dla nas może być proste, tej osobie w ogóle zmienia jakąś perspektywę.

Czy to w takiej pracy operacyjnej, że nie wiem, możemy komuś pokazać, właśnie wspomniałem też przez Ciebie Power Query w Excelu czy w Power BI-u i że on nagle wow, on może sobie w automatyczny sposób czesać i wyciągać te pliki z SharePointa, które co miesiąc tam własnoręcznie zlepiał i robił błędy, bo zapomniał tu jednego przykleić, tu coś i gdzieś tam to rodziło frustrację, także to jest dla mnie takie mega fajne w pracy szkoleniowej, że

Dla mnie z pozoru prostsze rzeczy, takie, które gdzieś tam kiedyś robiłem, komuś dają realną wartość i czasem tak, też jak mam jakiś taki trudniejszy okres w pracy zwykłej, no a potem, nie wiem, kogoś właśnie, czy podzielę się wiedzą, czy nawet wewnętrznie w ramach firmy pokażę komuś coś prostego, ale widzę, że jemu to zmienia i ułatwia pracę, to dla mnie to jest takie mega, mega satysfakcjonujące, nie?

Samo też szkolenie często zmusza też do zgłębienia jakiegoś tematu, bo przygotowując się, czy w ogóle mając odwagę, bo ja uważam, że to też jest odwaga, dzielenia się wiedzą w taki sposób, że z jednej strony możesz spotkać kogoś, kto gdzieś tam będzie krytykował, ale nigdy tego nie robił, więc on tam się zająknął, on tam coś, wiadomo, że każdy ma... No to jest nieuniknione, to się na pewno wydarzy, nie?

Ale też dużo się człowiek też może nie dokształca, może nawet dobre słowo dokształca, czy jakby obudowuje, bo w głowie też masz jakieś scenariusze pytań, które mogą się pojawić, no i musisz gdzieś tam sobie to czytać.

Ja uważam, że to też nie jest wstyd powiedzieć, nie wiem, muszę to sprawdzić, dobre pytanie, wrócę do Ciebie, nie wiem, za godzinę czy jutro, nie wiem czy odpiszę Ci, napiszę Ci w mailu jak znajdę, bo nigdy takiego przypadku gdzieś tam nie analizowałem, ale to też jakby

Mówię, nigdy nie pracowałem na pełen etat jako szkoleniowiec, bo to wydaje mi się dość ciężkie, zwłaszcza w takim trybie pracy onsite'owej, czyli jeżdżenia, że na przykład dzisiaj trzy dni szkole w Gdańsku, potem jadę na dwa dni do Rzeszowa, potem na trzy do Lublina i jeszcze potem do Zielonej Góry na jeden dzień.

Myślę, że to zależy rzeczywiście od tego, co kto lubi, bo tutaj miałem rozmowę z Igą Kwiecińską,

Pozdrawiam, jeśli nas słucha, która współtworzyła ze mną kurs Power BI.

Dla niej ten taki, chyba tak to można nazwać, jakiś taki rush biznesowy

Odnośnie tego, że to spotkanie właśnie, to właśnie pojechanie, spotkanie, to jest taki mikro-event biznesowy.

I nawet jak na webinarze czasem masz dużo więcej osób, no to masz mimo wszystko taką inną strefę komfortu może, że jesteś cały czas w domu, nie do końca tych ludzi widzisz, a jak masz już pełną salę,

Czyli tu zacznę SQL-a, tu Python-a, tu za chwilę Tableau, nie, Power BI-a i jednak wrócę do Excela, bo w pracy w sumie używam Excela, a to Ara się zaczyna uczyć, nie?

A tu słyszałem, że o tej skali, to może w Sparku sobie coś napiszę.

Warto gdzieś tam spróbować tę ścieżkę sobie usystematyzować.

Czyli właśnie warto sobie przemyśleć i mierzyć trochę siły na zamiary, nie?

Czyli jeśli działam w Excelu i pisałem formuły, no to nie siadam do Ara czy Pythona na dzień dobry, tylko właśnie idę po kolei, że nie wiem, próbuję sobie tego SQL-a, instaluję sobie jakąś baskę.

No to właśnie, czy chcę bardziej wizualizację, czy backend na przykład, czyli znowu taka ścieżka, żeby próbować, ale tak po troszku, ale w taki bardziej usystematyzowany i sensowny sposób, czyli zbudować sobie jakieś rozwiązanie i popatrzeć, czy ja wolę bawić się właśnie takimi, jakieś robić bajery.

Ja też pamiętam, że budowałem sobie takiego domowego BI, gdzie wyciągałem sobie na przykład, i to był taki mój pierwszy projekcik, powiedzmy, jak już pracowałem w BI, ale na początku, zbudowałem sobie hutownię, która mi wyciągała dane z kont finansowych po prostu, no i tak sobie monitorowałem budżet i budowałem sobie jakieś tam...

Teraz też mamy smartwatche, smartopaski i dostęp do nich często jest prosty na zasadzie zalogowania się i ściągnięcia sobie tych danych.

No i to czasem jest fajniejsze, no bo właśnie odkrywasz jakieś prawidłowości, czy nawet zbudujesz sobie coś, co jest dla ciebie przydatne.

No i to znowu gdzieś tam jest taki większy hop do motywacji i większa motywacja do nauki czy do rzeźbienia, utrzymania takiej może konsekwencji, niż analizowanie znowu tam Irisów i Titanica po raz sześćdziesiąty.

Że paczka fajek oczywiście sama w sobie nie kosztuje dużo i ona ma taki niestety niewdzięczny stosunek, że to nie jest codziennie zawsze, tylko tak jakby co kilka dni.

No i ta możliwość, że pracujesz z tymi danymi wtedy regularnie, w tym sensie, że możesz sobie ten projekt rzeczywiście rozbudowywać, a nie takie pobrałem randomowe dane z Kagla,

Po że nie śbiłem, znudziło mi się, w sumie jutro zapomniałem, więc nie ma tego improvementu, nie?

A tutaj zrobisz sobie budżet i już na przykład po miesiącu mówisz, kurde, dobrze, ale można by to poprawić, nie?

Czy nie ma, bo ktoś zaczyna odkładać pieniądze, a to sobie będę liczył, ile oszczędziłem na przykład, ile, w jaki procent tam, takie proste nawet miary i to niekoniecznie trzeba od razu budować hurtownię danych, tylko nawet właśnie w tym Excelu sobie się poprawić Power Query i pożenić sobie ileś tam plików, próbować to zamodelować i to nie musi być jakieś...

No czy też właśnie takie dane fitnessowe, bo mówię, czy Garminy, czy Apple Watch, czy jakieś Mi Bendy, no to też fajnie sobie gdzieś tam popatrzeć, że nie wiem, a w tym miesiącu miałem 15 treningów, wow, super mi idzie, bo patrząc tam 3 miesiące wstecz jeszcze robiłem 3 treningi tylko, czy nie wiem, spaliłem 6000 kalorii, a to mogę tego burgerka tam zjeść.

I to jest często rzecz, o którą bardzo ciężko zapytać, no bo tam mówi co tam robić, tam uczyć się Excela, Pythona i właśnie optymalizować, dara dara.

Co jest ważne według ciebie?

To też zależy od etapu życia, w którym jesteśmy, bo tak jak mówisz, jeśli mamy kolegę-studentkę czy koleżankę-studentkę czy kolegę-studentę, no to on tego czasu ma mimo wszystko troszkę więcej, więc warto gdzieś tam po prostu zaplanować sobie ten czas na naukę i konsekwentnie się tego trzymać.

Bardzo szybko jest w dnieniu oka, więc warto gdzieś tam, jeśli czujemy już, że coś tam nas interesuje, nawet w kontekście sprawdzenia, niekoniecznie, że chcę być analitykiem, czy chcę być programistą, czy chcę być księgowym, finansistą, kimkolwiek, warto ten czas poświęcić gdzieś tam na eksplorację, żeby potem też nawet wchodząc już na ten rynek pracy, no to wiedzieć, że to mi się nie podoba, tego nie lubię, to tam gdzieś spróbowałem, wolałbym robić coś takiego, to takie jedno.

Czasem po prostu ktoś musi przejąć na przykład maluchów na dany moment, że trzeba coś właśnie czy tam stworzyć, czy właśnie mam jakiś webinar, czy jakiś wywiad i po prostu tym czasem też gdzieś trzeba w ten sposób zarządzać, także to...

Warto też mieć taką odskocznię, czy to sport, czy właśnie... każdy tam ma swoje jakieś hobby, to nie będę mówił, jeden ogląda filmy, drugi gra w gry planszowe, trzeci w gry komputerowe, czwarty idzie pobiegać, piąty gra w tenisa, ale wydaje mi się, że taka pasja i odskocznia to też jest ważne, żeby od tych bodźców i tej pracy takiej...

Dla mnie to na przykład było bieganie, to też jest takie coś, że wyjdę, taki sport, że mogę ubrać buty i w pół godziny przewietrzyć tę głowę i wracam zupełnie innym zapałem czy energią.

Ja w ogóle uwielbiam wszelkie wywiady z panem Miłoszem.

Jest też to, żeby odróżnić sobie pasję od hobby i że spoko jest mieć hobby.

Pozwolenie sobie na bycie amatorem bez ambicji, bez dążeń, bez tego, że ja teraz muszę mieć, wiesz, tam KajoGitara, nie?

Oczywiście moglibyśmy to tak zrobić, ale pomyślałem, że zapytam Cię inaczej, żeby tutaj dać też przestrzeń, bo to też jest ciekawe, każdy ma inne powody.

Co w tym lubisz robić?

I tak kupiłem sobie domenę właśnie i zacząłem pisać artykuły.

Na początku nie wyglądało to za pięknie, ale wyszedłem z założenia, że to takie zrobione jest lepsze niż perfekcyjne.

No i to też mi dało jakiś tam odbiór taki pozytywny, że część ludzi gdzieś tam do mnie pisało, czy takich znajomych, nawet deweloperów, że o, fajna rzecz.

No i potem jakby pojawił się w głowie ten podcast, bo bardzo lubię formę podcastową.

No i na początku myślałem, że żeby robić podcast to trzeba mieć studio jak Voice House i Jarosław Kuźniak, że wiesz, musisz siedzieć w jakiejś pieczy za 50 koła i płacić nie wiadomo ile za wynajem sprzętu.

Okazało się, że można to fajnie robić też w warunkach domowych.

właśnie twórczej, czy gdzieś mi nawet mignęło, że ktoś coś robi.

No i mogę sobie też pogadać i przy okazji podzielić się i pokazać innym jakieś ciekawe projekty, czy w ogóle pokazywać, jak role funkcjonują.

Ja miałem taką barierę na przykład z Michałem Kowalczykiem z firmy Excellent, też go pozdrawiam, jeśli ktoś tam słyszy, że chciałbym go gościć u siebie, ale miałem poczucie, że ponieważ on to robi od 10 lat, no to jakby dzieli nas taki kanion, że tam

Po prostu, że kiedyś sobie myślałem, że w życiu bym nie zagadał do takiej osoby, czy do mnie przyjdzie do podcastu, a teraz sobie, wiesz, potrafię zaproponować coś w kwestii rozmowy, mam jakiś fajny temat.

Ja też lubię sobie czasem tak jakby spojrzeć, jak mam taki kryzys w pracy, czy w ogóle na przykład taki związany z branżą i po prostu sobie popatrzeć, w jakim miejscu byłem tam pół roku temu, rok temu, że nie było podcastu, teraz jest, nie było bloga, teraz jest, masz tyle odcinków, pogadałeś sobie z takimi ludźmi, zakumplowałeś się.

Z takim gościem, który był u Ciebie w podcaście.

I nawet w życiu mi się wydaje taką wdzięczność sobie budować.

Nie chcę teraz brzmieć znowu jak jakiś filozof, ale to jest według mnie fajne, żeby też co jakiś czas się zatrzymać i sobie spojrzeć i docenić to, co się zrobiło.

Czy się uczysz i zaczynasz, no to właśnie sobie

No ale zobacz, no wcześniej nie umiałeś postawić bazy lokalnie, teraz sobie postawiłeś.

Nie wiedziałeś, co to Power BI, teraz umiesz coś tam zrobić.

Tym bardziej, że szczególnie jeżeli nasz widz, słuchacz ma takie bardziej, że tak powiem, ambitne podejście, to często jest taka tendencja, żeby właśnie nie doceniać tego i cały czas skupiać się na tym celu, który jest przed nami.

A teraz patrzysz na to z takim wręcz serdecznym uśmiechem wobec siebie z przeszłości, że jeszcze nie widziałeś jak niewielkim klocuszkiem będzie to w porównaniu do tego co przyjdzie za chwilę później.

A umiesz przywołać takie wspomnienie, które kiedyś ci się, wiesz, może dla inspiracji, dla kogoś, kto właśnie jest na etapie, a ja tu takie rzeźbie małe, to w ogóle nie ma się czym cieszyć.

To takie pierwsze wow miałem, to pamiętam jak siedziałem gdzieś tam po godzinach właśnie w pierwszym pracy w IT i z moim szefem gdzieś tam robiliśmy jakąś migrację, no i jak pierwsze inserty gdzieś tam przepisałem, że można było, wrzuciliśmy jakby dane do SAP-a tak kolokwialnie mówiąc, że zobaczyłem, że na tym środowisku się pojawiło moje dane, to co ja tam wrzuciłem, testowałem i że możemy przetestować i tam tego nie było, a teraz to jest, nie?

Jak uczyłem się, jak byłem po pierwszym kursie Excela swoim, takim gdzie ja się uczyłem Excela online, gdzie sobie kupiłem, gdzieś tam wszedłem delikatnie w VBA i zaczynałem się uczyć VBA i poszedłem, byłem gdzieś na mieście, miałem laptopa ze sobą i sobie usiadłem na kawie

I właśnie coś na laptopie robiłem i czułem się wtedy jak ci wszyscy pracownicy IT.

Gdyby ktoś chciał z tobą pogadać, chciał się do ciebie odezwać, gdzie cię można znaleźć?

Tam muszę trochę nadrobić kwestie artykułów, bo ostatnio bardziej skupiałem się na podcaście.

Tak jak mówiliśmy, też Ciebie będę chciał zaprosić.