Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 13:53

Hrabia Monte Christo. 45. Kredyt nieograniczony

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 30 wyników dla "Monte Christo"

Na zajutrz około drugiej przed drzwi Hrabiego Monte Christo zajechał powóz zaprzężony w pyszną parę angielskich koni.

Poniżej widniała korona baronowska i posłał swojego gruma, by zapytał od wiernego, czy Hrabia Monte Christo jest u siebie.

— Czy tu mieszka pan hrabia de Monte Christo?

Monte Christo, powiadomiony w czas, obserwował barona zza żaluzji, za pomocą wybornej lunety, z taką samą uwagą, z jaką Danglars studiował dom, ogród i służbę.

— rzekł Monte Christo, marszcząc wbrew.

Monte Christo wzruszył ramionami.

Monte Christo spojrzał tak, jakby dziwił się, że ktoś śmie go o to pytać.

— Wiem — zakończył Monte Christo i zwrócił się do Alego.

– spytał Monte Christo.

— Konie — rozkazał Monte Christo.

– powstrzymał go Monte Christo.

Danglar prezydował właśnie debatą komisji powołanej do budowy kolei żelaznej, gdy zaanonsowano mu hrabiego de Monte Christo.

Proszę sobie wyobrazić, że firma Thomson & French w Rzymie przysyła mi niejakiego hrabiego de Monte Christo, otwierając mu u mnie nieograniczony kredyt.

Jak się panu zdaje, czyż imć Monte Christo nie zachowuje się jak książątko albo piękna kobieta?

– Czy mam honor z panem de Monte Christo?

Monte Christo wymienił wszystkie tytuły, jakie były na bilecie wizytowym Danglarsa.

A tak, to właśnie ten list, który otwierał u mnie panu hrabiemu Monte Christo.

A czyżby firma Domson i French, spytał Monte Christo, przybierając minę tak naiwną, jak tylko potrafił, nie była według pana pewna?

No to ma znaczyć, podjął Monte Christo, że o ile dom Thomson i French gotów jest popełniać szaleństwa, bank Danglarsa nie ma zamiaru iść za jego przykładem.

— Cóż, zdaje mi się, że ja będę pierwszy — rzucił zimno Monte Christo.

Monte Christo przeciwnie.

Ależ panie baronie, odrzekł Monte Christo z postanowieniem, aby nie ustąpić ani jednej pięci ziemi w tej potyczce.

I Monte Christo wyjął z pugila Resika, w którym trzymał bilety wizytowe, dwa bony, każde na pięćset tysięcy franków, płatne na okaziciela przez skarb państwa.

– Och, bank taki jak pański, panie baronie, nie mógłby się dziwić takim listom – rzekł Monte Christo nadzwyczaj uprzejmie.

Jeśli będzie mi trzeba więcej, dodał niedbale Monte Christo, zawiadomię pana, ale nie sądzę, bym zabawił we Francji dłużej niż rok, a przez ten czas nie wydam chyba więcej.

Monte Christo ukłonił się na znak, że przyjmuje zaszczyt, który tak bardzo pragnął wyświadczyć mu bankier.

No, bynajmniej, Panie Baronie, uśmiechnął się Monte Christo.

– spytał Danglars z taką dobrodusznością, że Monte Christo uśmiechnął się w duchu znał już bowiem domowe tajemnice bankiera.

Danglar skinął głową, po czym zwrócił się do Monte Christo.

— A ja za panem — odparł Monte Christo.