Mentionsy

Goście Dwójki
Goście Dwójki
22.07.2025 16:30

Monika Zając i Marta Grzywacz o Archiwum Ringelbluma. Kronika życia i zagłady w warszawskim getcie

"Radość soboty. Archiwum życia i śmierci" to książka o ludziach, którzy zamiast broni wybrali słowo. Marta Grzywacz w poruszającym reportażu oddaje głos członkom grupy Oneg Szabat - żydowskim archiwistom warszawskiego getta, którzy mimo grozy codzienności dokumentowali życie, śmierć i nadzieję. Ich cicha praca miała jeden cel: ocalić pamięć i tożsamość narodu zagrożonego zagładą. - Myślę, że nawet 90 procent tego, co dzisiaj wiemy, zawdzięczamy archiwistom Oneg Szabat - mówiła w Dwójce autorka książki.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 11 wyników dla "Ringelblum"

Oczywiście na czele tej grupy stał Emmanuel Ringelblum, ale tych jego współpracowników, także tych anonimowych, których nazwisk nigdy nie poznamy, było znacznie więcej.

Zresztą Ringelblum w związku z tym namawiał ich wszystkich, swoich współpracowników, bliższych i dalszych,

I 90% nawet, myślę, z tego, co dzisiaj wiemy, zawdzięczamy archiwistom Oneg Szabat, czyli tej grupie Emanuela Ringelbluma, tych około 60 osób.

Czy pani w pewien sposób jest w stanie oszacować liczbę osób, które z Ringelblumem współpracowały?

Wojnę udało się przeżyć trzem osobom i tylko jedna z nich wiedziała, gdzie jest ukryte Archiwum Ringelbluma.

Więc to była potężna praca i rzeczywiście zakończyła się tym, że przetłumaczono, wydano 38 tomów Archiwum Ringelbluma w języku polskim.

I oczywiście na czele tej grupy stał Emmanuel Ringelblum, który chyba miał szczęście do współpracowników i taką siłę przebicia, umiejętność przekonania do swojej wizji.

Oprócz tego, że Emanuel Ringelblum zawsze był fascynatem historii i historii właśnie opowiedzianej przez zwykłych ludzi.

Początkowo Ringelblum uważał, że to nie szkodzi, że Niemców to nie interesuje, właściwie co Żyd robi we własnym mieszkaniu, że interesują ich tylko futra i jakieś inne kosztowności, natomiast to nie.

Ringelblum zebrał wokół siebie ludzi zaufanych, ludzi, których znał, ale bardzo różnych ludzi.

To był taki młody chłopak w tej grupie Emanuela Ringelbluma, który nosił to samo nazwisko co ja.