Mentionsy
Love story: Aleksander Gierymski
W tym odcinku odkrywamy prywatną stronę Aleksandra Gierymskiego. O kim malarz pisał: „…zakochany jestem jeszcze w Jej ruchach, łzach, paru pięknych słowach…”? Co ich łączyło? I jakie obrazy Gierymskiego są pamiątkami po tej fascynacji?
Szukaj w treści odcinka
O kim pisał w ten sposób malarz Aleksander Gierymski?
Które obrazy Gierymskiego są pamiątką tej fascynacji?
W tym roku bohaterem jest Aleksander Gierymski, jeden z najważniejszych i moim zdaniem najciekawszych artystów końca XIX i początku XX wieku.
Gierymski nie jest wyborem przypadkowym.
Ostatecznie w ścisłym finale znaleźli się Stanisław Wyspiański i właśnie Aleksander Gierymski.
Wygrał Gierymski i to dość widoczną przewagą 56% do 44%.
Zanim jednak opowiem love story Aleksandra Gierymskiego, zaproszę Was na paletę mój newsletter o sztuce.
Aleksander Gierymski.
Gierymski nie był nigdy żonaty, nie miał też życiowej partnerki.
Gierymski wielokrotnie na przestrzeni lat pisał, że najważniejsza jest dla niego sztuka i jego artystyczne ambicje.
Na początku 1875 roku Aleksander Gierymski, początkujący wtedy malarz, znany bardziej jako młodszy brat
Zmarłego niedawno doskonałego artysty Maksymiliana Gierymskiego przyjechał do Warszawy.
Aleksander Gierymski nie należał do tej pierwszej grupy, do tej pierwszej zamożnej grupy, ale nie można go też było na początku 1875 roku nazwać też człowiekiem ubogim czy zaniedbanym.
Zapewne także pociągnięta została pomadą, by nie traciła kształtu, kiedy Gierymski wkładał i zdejmował cylinder.
Choć tego cylindra na portrecie nie ma, to z relacji Witkiewicza, który był zresztą pod bardzo dużym wrażeniem Gierymskiego, kiedy oni spotkali się w Warszawie, wiemy, że ten cylinder był ważnym dopełnieniem stroju malarza.
Więc myślę sobie, że pięknie musiał się Gierymski prezentować i jeśli w takim stroju odwiedzał salon Młodrzejewskiej, a pewnie tak było, to musiał przyciągać uwagę.
Names mentioned – Aleksander Gierymski.
Mimo tego Gierymski był zadowolony z przyjęcia jego włoskich obrazów i też jego samego w Warszawie.
Takiego właśnie Aleksandra Gierymskiego, pewnego siebie i eleganckiego poznała Helena Modrzejewska.
I temu niezwykłemu czarowi uległ Aleksander Gierymski.
Pewnie, tak sobie myślę, nie bez znaczenia był fakt, że Gierymski interesował się teatrem.
A tak właśnie Gierymski spędzał wieczory podczas swojego pobytu w Neapolu w 1974 roku.
Shakespeare to jest temat, który mógł ich połączyć, bo Gierymski namalował scenę z Kupca Weneckiego kilka lat wcześniej, a Modrzejewska kilka lat wcześniej również grała w tej komedii jedną z głównych ról.
To, co nam zostało po ich spotkaniach w Warszawie, to późniejsze listy Gierymskiego i jego obrazy.
Aleksander Gierymski.
Bo Gierymski chyba sam nie mógł się zdecydować, czy to jest miłość, czy on był zakochany.
I tego Gierymski też nie sprecyzował, ale znowu kilka akapitów dalej napisał o ustępującej gorączce miłości.
Gierymski zaczął pracę nad tą kompozycją po powrocie do Rzymu wiosną 1975 roku.
Przez to, że Gierymski namalował tę scenę takimi rozmytymi plamami koloru, wiele detali tej pracy nam umyka.
Gierymski mocniej nasycił i mocniej rozświetlił tę scenę koncertową.
Jednak porównanie jej pozy ze zdjęciami aktorki nie pozostawia moim zdaniem wątpliwości, co do źródła interpretacji Gierymskiego.
Rzecz zupełnie imponująco silna w kolorze, jaskrawa i tak od innych prac Gierymskiego odmienna, że dziwi, iż z jego pracowni wyjdzie.
Juliusz Starzyński interpretował te kolorystyczne eksperymenty Gierymskiego jako chęć przeistoczenia się żywiołu muzycznego w malarski.
Chodzi o babę, jak nazwał ten obraz w listach Gierymski.
Musimy naprawdę bardzo mocno wytężyć wzrok, a i to właściwie nie gwarantuje, że zobaczymy powód jej smutku, ale pomaga nam druga wersja tego obrazu, bo Gierymski rozjaśnił w niej wnętrze, zrezygnował z malowania mocno rozmytą plamą i dzięki temu w tle możemy zobaczyć łóżko.
W sprzedaży pośredniczył nie kto inny jak wspólny przyjaciel Modrzejewskiej i Gierymskiego, czyli Witkiewicz.
Jak widać aktorka dalej po wielu latach ceniła Gierymskiego i jego sztukę.
Kompozycja została w pracowni Gierymskiego, bo on chciał jeszcze popracować nad tymi fragmentami tła z łóżkiem zezmarłym, które jeszcze nie były dokończone.
Staruszka została wystawiona w Monachium, gdzie Gierymski, co jest bardzo dziwne, chciał ją sprzedać, choć była już przecież obrazem Modrzejewskiej.
Więc Gierymski został z dwoma obrazami i one teraz znajdują się w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Gierymski i Modrzejewska nigdy się już nie spotkali.
Gierymskiego w swojej autobiografii wspominała tak.
Muszę jeszcze coś dodać do tej historii, bo historia pobytu Gierymskiego w Warszawie i jego love story nie byłoby pełne bez jeszcze jednej postaci.
Bo Helena Modrzejewska nie była jedyną kobietą, którą Gierymski zainteresował się wtedy w Warszawie.
Gierymski poprosił Prospera Dziekońskiego o dyskrecję w tej sprawie, ale przyjaciel dotrzymał tej obietnicy.
I drugi, jak pisze Gierymski, był słodko-gorzki.
Kobieta była dla Gierymskiego tamtą drugą.
Ostatnie odcinki
-
Love story: Aleksander Gierymski
14.02.2026 09:14
-
Galleria degli Uffizi we Florencji, wystawy Che...
15.01.2026 09:45
-
Odzyskany obraz. Bertha Wegmann i jej wrocławsk...
28.10.2025 09:16
-
Portret królowej. Opowieść o Marii Leszczyńskie...
16.09.2025 10:25
-
Do czego potrzebujemy archeologii? – rozmowa z ...
26.08.2025 10:23
-
Tamara Łempicka – malarka i marka
05.08.2025 19:19
-
8 obrazów, które warto zobaczyć w Muzeum Narodo...
22.07.2025 13:39
-
Aleksander Gierymski w poszukiwaniu doskonałości
08.07.2025 04:30
-
71. Wyspiański i Mehoffer – historia przyjaźni
10.06.2025 05:10
-
70. Portrety pełne emocji, o tym jak artyści i ...
27.05.2025 05:00