Mentionsy

Edukacja domowa - wolność czy dziwactwo
Edukacja domowa - wolność czy dziwactwo
06.03.2026 13:20

#50 Rodzic też człowiek, czyli o co chodzi z tą uważnością?

Z Anną Ślusarczyk – dziennikarką, redaktorką naczelną Baby Boom i psycholożką zdrowia -  rozmawiamy o tym, czym jest uważność, co daje rodzicowi  i dlaczego tak ważne jest, aby ją praktykować w codziennym życiu? 


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 318 wyników dla "S"

Witamy Was ciepło w kolejnym odcinku podcastu Edukacja domowa wolność czy dziwactwo.

Ja nazywam się Kinga Raj i od ponad dwóch lat razem z Moniką Kamińską-Wcisło tworzymy ten podcast dla Was.

Naszą gościnią jest dziś Anna Ślusarczyk, dziennikarka, redaktor naczelna Baby Boom, psycholog zdrowia.

Jak sama mówi o sobie, uczy uważności i zmiany w oparciu o terapię dialektyczno-behawioralną i terapię skoncentrowaną na rozwiązaniach.

Na początek kilka słów o sobie, jakbyś mogła nam opowiedzieć kim jesteś, co robisz na co dzień, jakie są twoje pasje.

Dzień dobry, nazywam się Anna Ślusarczyk, od 27 lat prowadzę portal internetowy dla rodziców.

Oprócz tego jestem psycholożką zdrowia, również pracuję z rodzicami podczas treningów Family Connection, to są bezpłatne

Dla rodziców, których dzieci mierzą się z dysregulacją emocjonalną albo rozwijają się w kierunku borderline.

Dodatkowo współprowadzę treningi umiejętności dla nastolatków i dla osób dorosłych też związane z DBT.

A oprócz tego to jestem mamą już dorosłych dzieci, jestem żoną fantastycznego męża, jestem właścicielką, a właściwie współwłaścicielką, albo może inaczej ładniej powiem, do naszej rodziny jeszcze zalicza się pies.

Bardzo lubię się uczyć, bardzo lubię się rozwijać, uwielbiam spotkania i poznawanie ludzi.

Ważnym elementem mojego życia jest uważność, a to też jest związane z debetem.

I dwa lata temu przeprowadziłam się do Włoch i tutaj startuje nowe swoje życie.

Dla mnie to jest radość, bo to jest coś nowego i to też jest nowe pole do eksploracji i nauki.

Pięknie powiedziane i w kuluarach też mówiłaś, że to jest też dobry początek dla innych i też takie pokazanie, że w każdym wieku można coś nowego.

A my zaczynając od początku i trochę też o tym co wspomniałaś, że ta uważność jest bliska temu co robisz, w jaki sposób pracujesz, więc gdybyś powiedziała tak od podstaw czym jest uważność i troska o własny dobrostan.

Ok, to zacznę od tego czym uważność nie jest, to nie jest, to z czym się czasem kojarzy, czyli siedzenie w pozycji lotosu i myślenie o niczym.

To tak nie wygląda i ja się powiem szczerze, że bardzo cieszę, bo posłuchajcie, kiedy zaczynałam prowadzić Family Connection i tam też uważność jest jednym z elementów, to sobie pomyślałam o rany, ale jak ja z moim ADHD w ogóle wytrzymam, jak my mamy tak siedzieć, właśnie skupiać się na oddechu i że ja

Po czym kiedy poznałam czym jest uważność i też wprowadziłam w moje życie, to moje życie ma w tej chwili

Naprawdę dużo inną jakość i pozwala mi się uważność bardzo szybko regulować, nawet jeżeli sytuacje są trudne.

Uważność to jest taka umiejętność bycia tu i teraz, takiego naprawdę bycia, a nie działania na autopilocie.

I oczywiście będą sytuacje, kiedy na tym autopilocie będziemy działać, bo to jest normalne, dlatego że nasz mózg dostaje tyle bodźców.

On musi sobie robić jakieś filtry.

Natomiast zależy nam, żeby chociaż parę razy w ciągu dnia zauważyć, co się z nami dzieje.

Ile razy was ktoś zapytał, jak wy się czujecie?

Jaka jest odpowiedź?

A odpowiadając, odpowiadacie automatycznie, czy jednak sprawdzacie, jak się czujecie?

No w zależności od tego też kto pyta tak naprawdę, bo tutaj chyba by też trzeba było to wziąć pod uwagę, ale jakby co do zasady raczej jest to takie po prostu automatyczne powiedzenie.

Jest w porządku.

Okej, a uważność to będzie ten moment, kiedy się zatrzymamy i naprawdę sprawdzimy, okej, to jak ja właściwie się czuję.

I uważność w debecie właśnie tak jak wam przed chwilą mówiłam jest takim fundamentem,

I to też nie dlatego, że to jest jedyne, najważniejsze i tak dalej.

Natomiast to chodzi o to, żebyśmy zauważali

Co potrzebuje naszej uwagi?

Co wymaga naszej uwagi?

Czyli to jest taki wewnętrzny przycisk pauzy.

No i troska o dobrostan.

Troską o dobrostan będzie decyzja i taka świadoma decyzja, że ja i moje potrzeby też się liczymy.

Czyli, że to nie jest tak, że tylko dzieci, że tylko partner, że tylko sprzątanie itd.

Tylko, że zwracam uwagę zarówno na co, co się ze mną dzieje, jak i co

Czego potrzebuję w danym momencie i sprawdzam na ile mogę sobie to dać.

Na ile sprawdzacie swoje potrzeby?

To trochę tak jak powiedziała Kinia, zależy kto pyta, bo często te zapytania jak się masz, to one troszkę są takie puste, że druga strona w ogóle nie oczekuje, że ja nagle z głębi siebie będę mówić jak ja się czuję.

Wręcz może oczekuje takiego szybkiego, że idziemy dalej i my może też trochę się tak uczymy siebie traktować, nie wiem.

Na ile same siebie pytacie właśnie, jaka jest moja potrzeba kinia?

Ja myślę, że już z upływem lat nauczyłam się właśnie dbać o te potrzeby i myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że jakby zauważam siebie w tym codziennym życiu, w tym natłoku obowiązków, zadań, zleceń i wiem, że po prostu te moje potrzeby są zaspokajane.

Ok, to jest ważne, bo czasem zauważamy, tylko nic z tym nie robimy, więc bardzo Ci dziękuję, że to dodałaś.

I też od razu tak wytłumaczam, że to nie chodzi o to, że zawsze mamy stawiać się na pierwszym miejscu.

To znaczy, że w ogóle się wpisujemy na tę listę, że też zauważamy, ok.

I to nie dlatego, bo ja nie wiem czy wysłyszałyście jako dzieci, że stawianie siebie na pierwszym miejscu jest egoizmem itd.

Raczej tak i pewnie też będą pytania dalej odnośnie tego jak my w ogóle tę uważność w kontekście własnej osoby postrzegamy i jakie to ma konotacje w ogóle też takie społeczne.

Więc ja tylko dodam szybciutko, że jeżeli zaczynamy zauważać siebie i własne potrzeby, to też łatwiej nam zauważyć potrzeby innych osób.

Bo tak jak jesteśmy cały czas w rozkroku albo w takim właściwie kołowrotku, to strasznie nam trudno też nie tylko zauważyć co się z nami dzieje, ale też co się dzieje z innymi osobami wokół nas.

No właśnie, a co dzieje się w naszym życiu, kiedy tej uważności zaczyna brakować?

Jakie są pierwsze sygnały ostrzegawcze takiego przeciążenia?

I tutaj właśnie moje pytanie, czy to właśnie bardziej to ciało wysyła te sygnały w postaci napięcia, bezsenności, rozdrażnienia, a dopiero potem zauważamy to na poziomie relacji z dziećmi, z partnerem, z samym sobą?

Generalnie, kiedy zaczynamy skakać między musimy to ogarnąć, a nie dajemy rady, to co się dzieje, to narasta zmęczenie, które bardzo często ignorujemy.

Czyli możemy robić się drażliwe, możemy zrzucać to na hormony, możemy zrzucać to na pogodę, możemy to zrzucać na bliskie nam osoby.

Możemy mieć też takie poczucie, że życie nam ucieka, a że my stoimy w takim rozkroku i nie wiemy co

Z czym mamy się zająć i przede wszystkim tracimy kontakt ze sobą i tak naprawdę nie wiemy już ani co czujemy, ani czego my chcemy, ani co jest dla nas naprawdę ważne.

I tutaj taką lubię metaforę kubka, że każdy z nas ma taki kubek i do tego kubka

Wpada, wlewa nam się ten stres i on może kapać albo może się wlewać trochę bardziej, trochę bardziej każdego dnia i kiedy ten kubek się przeleje, to wystarczy naprawdę drobna rzecz i my eksplodujemy.

I często właściwie nie wiemy dlaczego my eksplodujemy w tym danym momencie, bo czasem się łapiemy, że mamy wrażenie, że my reagujemy nieadekwatnie, w związku z tym jeszcze pojawia nam się poczucie winy, a czasem też nasza rodzina na przykład daje nam sygnał, że

Kompletnie nie rozumieją w ogóle co się zadziało i skąd w ogóle jakiś taki wybuch od czapy.

Natomiast uważność to takie regularne opróżnianie tego kubka i tak jak w DBT dzielimy sobie umysł na logiczny, emocjonalny i mądry umysł, czyli logiczny, który będzie oparty na logice, na faktach, emocjonalny, który będzie na emocjach,

Kiedy to emocje będą rządzić naszym zachowaniem i ten mądry umysł, który łączy jedno z drugim.

I ten mądry umysł to jest właśnie to, do czego chcemy mieć jak najczęściej dostęp, bo wtedy będziemy zauważać właściwie czego nam potrzeba w danym momencie.

Ja bym chciała zapytać o to, w jaki sposób włączać tę pauzę, skoro my cały czas jesteśmy na tym autopilocie, a też mówiłyśmy o tym, że jako rodzice mamy strasznie dużo zadań, jesteśmy w takim biegu, w takim pędzie.

Jak znaleźć na to przestrzeń?

No jeszcze myśląc tutaj o rodzicach, którzy są edukatorami domowymi, więc mają ten jeszcze jeden obowiązek.

Zarówno mamy, ale teraz coraz więcej też ojców bierze na siebie ten obowiązek uczenia własnych dzieci.

Jak tutaj znaleźć tę przestrzeń na siebie, na uważność, na regulację?

Myślę, że pierwsza rzecz, bo myślę o takich trzech rzeczach.

Pierwsza rzecz to, żeby zmienić perspektywę, bo kiedy zaczynamy myśleć, że nie mamy czasu dla siebie, przestrzeni dla siebie, to warto się zapytać, no dobra, a co by się zadziało, gdybym miała, miał tę przestrzeń.

I często okazuje się, że to nie chodzi o czas, chodzi o pozwolenie, którego sobie nie dajemy.

To jest taka jedna rzecz, o której myślę.

Druga to takie mikro przestrzenie, bo my nie potrzebujemy godziny medytacji.

To ja musiałabym... lekcją matematyki to z pięciu.

I to jest właśnie uważność.

I trzecia rzecz, żeby starać się nazywać emocje.

Tak, że kiedy czuję lęk, że moje dziecko na przykład, nie wiem, z czymś nie nadąża z programem, to mogę sobie powiedzieć, okej, teraz czuję lęk.

Badania pokazują, że kiedy my nazywamy nasze emocje, to obniża się aktywność ciała migdałowatego, czyli tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za reakcję stresową, więc dosłownie kiedy nazywamy emocje, to ten stres

Te emocje się po prostu obniżają i powiem wam tak, że mam takie doświadczenie, że pracując z nastolatkami i dorosłymi osobami, że nastolatki dużo częściej radzą sobie z nazywaniem swoich emocji niż dorośli.

I dlatego mówię dobra, jeżeli nie wiesz czy to jest lęk, bo często nie widzimy, bo to one tak szybko przechodzą, że trudno nam odróżnić, która jest emocją pierwotną, która jest emocją wtórną, ale wtedy możemy powiedzieć sobie okej, czuję ścisk w żołądku albo zaciskają mi sszczęki i to wystarczy, czyli obserwujemy co się z nami dzieje.

A wracając do tej metafory kubka, bo jest ona tutaj bardzo ładna i myślę, że taka też bardzo obrazowa, więc też będzie łatwo może tutaj wszystko wytłumaczyć.

Gdybyś miała podać naszym słuchaczom powiedzmy jedną taką bardzo konkretną praktykę, którą można zastosować bez wielkiej logistyki, czyli bez jakichś konkretnych narzędzi, bez wychodzenia z domu, właśnie między obiadem a matematyką, to co by to było?

A jak podam dwa, to będzie... Super.

To jedna rzecz, która naprawdę wydaje się prosta.

I posłuchajcie, to może być mycie zębów.

Ja sskupiam na tym myciu zębów, co się dzieje, jaki smak ma pasta, jak ja czuję do tych szczoteczki.

Czyli możecie zacząć od obserwowania, nie wiem, filiżanki czy kubka, do którego wlewacie kawę.

Potem możecie dotknąć tego kubka i zobaczyć czy on jest ciepły, czy on jest zimny.

Możecie następnie zrobić mały łyk i

Przytrzymać ten napój przez chwilę w ustach i zobaczyć co się dzieje, jaki pojawia ssmak, a może też jaka jest konsystencja i dopiero potem przełknąć.

I taka prosta rzecz pozwala nam się zatrzymać i też zauważyć więcej.

Ja pamiętam jak kiedyś właśnie robiłam, bo jedno z ćwiczeń uważności to jest właśnie taka obserwacja i przeprowadziłam.

Jedna z osób powiedziała, że po 20 latach dopiero zauważyła, że to co było na kubku to nie były kwiatki tylko motylki i przez 20 lat nie zorientowała się co na tym kubku jest, no bo żyjemy często w takim pędzie, że nie zwracamy na to uwagi.

To może być, nie wiem, spróbowanie pierwszej łyżki zupy.

Czyli nie potrzebujemy ani do tego maty, ani do jogi, ani specjalnych rzeczy.

I powiem tak, żeby się nie zniechęcać, ponieważ ja pamiętam jak któregoś dnia postanowiłam przez minutę obserwować chmury na niebie.

Nastawiłam sobie zegarek na minutę.

Liczba razy, podczas których

Ok, to co dzisiaj jest do zrobienia?

Była niesamowita.

Natomiast uważność to jest ten moment, kiedy i żeby pamiętać, że to jest moment, kiedy my zauważamy, że my wypadliśmy z tego i wracamy z powrotem.

I to jest uważność.

To nie tylko to, że sskupiamy i jesteśmy tu, tylko, że zauważamy i wracamy.

I to jest jedna z technik właśnie, żeby takie drobne rzeczy obserwować sobie, ale z pełną uwagą, tak jak te nasze dzieci, które jak były małe, miały dwa latka, obserwowały Biedronkę i one potrafiły stać nad tą Biedronką i stać, a my myśleliśmy Boże, niech to dziecko już ruszy.

A ono dalej obserwowało.

Więc to jest tak.

A druga to jest taka metoda trochę dłuższa, czyli technika STOP.

To jest właśnie technika, która się wywodzi z debetu i stop to są literki cztery S, T, O, P. S to będzie stop, zatrzymaj się i to jest naprawdę zatrzymaj się, nawet jeżeli idziesz, to stań po prostu, a jeżeli nie, no to możesz też mentalnie i nic nie rób, nie scrolluj, na nic nie zwracaj uwagi, tylko po prostu się zatrzymaj.

Następnie T.

Czyli teraz weź krok w tył, cofnij się o krok i możesz to zrobić zarówno mentalnie jak i nawet stanąć i zrobić ten krok do tyłu, bo to ci poszerza perspektywę.

Następnie O, czyli obserwuj, zaobserwuj co się dzieje w tobie i wokół ciebie i to obserwujemy zarówno nasze ciało jak i nasze myśli, jak również to co się dzieje na zewnątrz.

I P, czyli zacznij działać świadomie, czyli wybierz czego w tej chwili potrzebujesz i co ty naprawdę chcesz w danym momencie zrobić.

I to potrafi trwać naprawdę kilkanaście sekund i możesz zrobić to wszędzie, czy w kuchni, czy w samochodzie, czy nawet w trakcie kłótni.

I szczególnie w trakcie kłótni to może być przydatne.

Zwłaszcza ten stop pierwszy.

Tak, to zatrzymanie się.

Chciałam Wam powiedzieć tak krótko o tym, co zobaczyłam ostatnio, bo mi sskojarzyło z taką uważnością mówiłaś o tym, żeby świadomie nawet umyć zęby.

Trochę jak na przyspieszonych obrotach, ale o zgrozo to nie były przyspieszone obroty, tylko my tak funkcjonujemy, jak robimy wszystko bardzo szybko.

Właśnie, nie wiem, pijemy tą kawę, myjemy zęby, czeszemy włosy i to wszystko jest po prostu w takim pędzie, a potem jest zwolniony obraz, kiedy każdą z tych rzeczy wklepujemy krem w policzki.

Jesteśmy w stanie zrobić

I słuchajcie, mnie to tak uderzyło, bo my tak funkcjonujemy.

My funkcjonujemy jak nakręcone takie myszki na kluczyk.

To było po prostu coś niesamowitego.

Zobaczyć te dwa obrazy, zderzyć je, że można żyć spokojnie i normalnie.

To znaczy ja mam też takie, jak obserwuję właśnie ludzi wokół siebie, że właśnie my trochę nie umiemy odpoczywać też, że jakby my faktycznie cały czas musimy coś robić.

I może nawet niekoniecznie, że w pędzie, tylko właśnie brakuje nam takiego stopu, żeby właśnie sobie zatrzymać się na chwileczkę i po prostu nic nie robić, tylko się patrzeć nawet na tę chmurę.

Tej dziecięcej, bo tak jak powiedziałaś, małe dzieci to robią, więc pytanie co się dzieje potem.

Tak samo jak małe dzieci mają taką taką śmiałość do zadawania pytań, taką taką śmiałość w ogóle do bycia sobą, która później też zanika, jak stajemy się dorośli.

Powiem, że ona nawet zanika trochę wcześniej, często jak jeszcze jesteśmy dziećmi, kiedy pojawiają się oceny,

To bardziej osądy i wtedy się uczymy, że np.

zadawanie pytań jest niebezpieczne, bo ktoś może pomyśleć, że jesteśmy głupi, bo zadajemy pytania.

A z tego, o czym mówiłyście, o tym, że nikt nas tego nie uczył i że właściwie nie potrafimy odpoczywać, to ja się przyznam, że trzy dni temu kupiłam sobie

Do kolorowania mandale kupiłam sobie flamastry i już wiem, że dzisiaj dokupię więcej flamastrów.

To był tak fantastyczny dla mnie czas i tak fantastyczny odpoczynek, bo ja jednak bardzo dużo czasu spędzam przed komputerem, przed ekranem i pomyślałam sobie o nie, to też zawęża perspektywę.

Więc teraz właśnie trzeci, czwarty dzień koloruję i to jest super.

Zachęcamy w takim razie też innych naszych słuchaczy.

A ja chciałam zapytać Ciebie o taką wspólną trochę rzecz, bo według badań polscy rodzice są na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o takie wypalenie rodzicielskie.

I jak myślisz, gdzie tutaj może być źródło, że akurat my?

Po pierwsze jest taka presja idealizacji rodzicielstwa i że w Polsce wciąż bardzo mocno działa narracja dobrego rodzica, który uwaga dobry rodzic to jest ten rodzic, który się poświęca.

I to trochę działa podświadomie, że jeżeli nie jestem zmęczona albo zmęczony, to znaczy, że ja się za mało staram.

A jeżeli potrzebuję pomocy, to znaczy, że coś ze mną jest nie tak i już w ogóle po prostu jestem beznadziejna albo beznadziejna.

Jednak ten system wsparcia u nas jest nie najlepszy.

W Polsce rodzic często jest pozostawiony sam sobie ze wszystkim.

Dziadkowie pracują, dodatkowa opieka jest droga albo niedostępna.

Pracodawca też niechętnie się dopasowuje, jeżeli coś się dzieje.

W związku z tym to rodzi bardzo dużo napięcia i stresu.

I to, że my tak naprawdę mówimy, dobra, rodzicielstwo jest, a rzadko o tym, że rodzicielstwo jest po prostu trudne i wymagające.

I też trudno nam się dzielić, jeżeli nie jest takie, jakbyśmy tego chcieli.

Na pytanie, no jak Ci idzie, no to mówimy, a świetnie, dzieci rosną, a w środku czujemy bardzo dużo osamotnienia, bezradności, poczucia porażki.

Też to widzę bardzo podczas spotkań Family Connection, gdzie rodzice mówią, to jest pierwsze miejsce, gdzie możemy opowiedzieć, co naprawdę się dzieje, tak?

Tutaj rzeczywiście to są rodzice dzieci.

Które często doświadczają oprócz tego, że bardzo dużo cierpienia, ale są na przykład po próbach samobójczych, które ssamookaleczają.

I ci rodzice nigdzie wcześniej nie mogli powiedzieć, z czym tak naprawdę się mierzą, bo bali się odrzucenia więcej.

To są fantastyczne osoby, natomiast od części z nich słyszę, że dla nich już problemem było to, żeby się zapisać, bo mieli poczucie, że przecież takie sytuacje, które im się przydarzają, przydarzają się tylko w rodzinach patologicznych.

Idzie też wstyd.

Idzie bardzo duży wstyd.

Wstyd i poczucie winy.

Więc jeszcze to i jeszcze jedna rzecz, o której sobie myślę, to różnica między oczekiwaniami a rzeczywistością.

Czyli, że największe wypalenie będzie, wydaje mi się, że tam, gdzie jest największa różnica między tym, jak sobie wyobrażaliśmy rodzicielstwo, a jak ono wygląda naprawdę.

A myślę, że w takich kulturach, w jakich my żyjemy, czyli ta kultura indywidualistyczna, która jest nastawiona na sukces, na samorealizację, ta rozbieżność jest ogromna i że mogło nam się wydawać, że będzie tak, tak i tak, no bo budujemy.

Już nawet jak jesteśmy w ciąży, to gdzieś budujemy wizję, jak to będzie wyglądać i jakimi będziemy rodzicami, myślimy sobie.

No ja nigdy nie będę zachowywać się jak moja matka na przykład albo ojciec, a potem to różnie bywa.

Też mam takie doświadczenie swoje życiowe.

Mój syn miał 3 latka i prosiłam, żeby posprzątał.

Słuchajcie, po trzech minutach się zorientowałam, że to dziecko już w ogóle odpłynęło, zresztą trudno mu się dziwić.

Więc mówię, Szymuś, daj mi rączkę i pójdziemy razem.

I Szymuś dał mi rączkę, poszliśmy i wszystko się udało.

I tak pomyślałam, kobieto, co ty mówisz do tego dziecka?

Co ty masz właśnie mu do dodania i opowiedzenia?

A co do tych oczekiwań jeszcze, to właśnie tych społecznych głównie, to tak sobie też myślę o tym, że tak, że jak kobieta właśnie rodzi dziecko, to tak z jednej strony to pójdzie do pracy to źle, bo zostawia dziecko.

Nie pójdzie do pracy to też źle, bo nie pracuje i nie rozwija się zawodowo.

Więc po prostu z każdej strony każdy wybór tak naprawdę jest zły, tak społecznie.

Więc faktycznie żyjemy w takich trudnych czasach, że te wymagania i oczekiwania są nad wyraz i każda nasza decyzja spotyka się z jakimś tam niezadowolonym przynajmniej części społeczeństwa, że my po prostu musimy być i przy dziecku i w domu i w pracy i jeszcze mieć tryliard pasji.

Ja tak myślę sobie Kinia, że tutaj

Z moich obserwacji wlatuje też takie porównywanie się i to o czym też Ania mówiła, że jakby ten wstyd, że jakby inni sobie radzą, że u innych przecież patrzysz jak to wygląda na ich wole, na ich socjale, tam się wszystko dobrze dzieje, to tylko pewnie u mnie coś jest nie tak, więc myślę, że ci rodzice są samotni, tak jak tutaj też Ania mówiła.

Są zamknięci w tej swojej bańce i zostają z myślą, że tak naprawdę nie ma tego wentyla, żeby porozmawiać, nie wiem, może też z innymi rodzicami tak szczerze, nie na zasadzie przechwalania się, że u mnie super, no i ty wracasz do siebie i mówisz, no kurczę, to tylko u mnie nie działa.

Więc myślę, że to porównywanie też gdzieś tam daje im we znaki się.

Nie wiem, czy to jest nadmiar decyzji, czy to jest ta samotność, czy może taka ciągła gotowość emocjonalna?

Ja myślę, że to pierwsze, o czym mówiłyście dziewczyny, czyli to porównywanie się z innymi, zwłaszcza że media społecznościowe stwarzają iluzję, że istnieją rodzice, którzy ogarniają wszystko z uśmiechem 24 na dobę i że w ogóle to jest najlepsze, co im się przydarzyło w życiu.

I powiem tak, że nawet jak rozmawiam z dorosłymi osobami,

Na poziomie logicznym wiem, że to co oglądam nie jest prawdziwe, a na poziomie emocjonalnym obwiniam siebie, że ja tak nie mam.

Czyli, że strasznie trudno nam tego uniknąć, tego porównywania się, mimo że na logikę no to okej, to ja wiem, że to nie jest prawdziwe.

A emocje jednak przemawiają za tym, że dobra, że coś ze mną jest nie okej i że może jednak ci ludzie sobie radzą lepiej niż ja.

To jest jedna rzecz.

Druga rzecz, o której sobie myślę, to że my możemy być naprawdę bardzo zmęczeni i obciążeni tym, że nieustannie podejmujemy decyzje.

I to jest wydaje mi się coś, o czym mało się mówi, że rodzic podejmuje setki mikro decyzji dziennie.

I to może być co na obiad, która kurtka, czy dziecko może obejrzeć jeszcze przez chwilę bajkę, czy już nie, czy to zachowanie jest normalne, czy powinnam się czymś albo powinienem martwić.

I nie myślimy o tym, że każda ta decyzja zużywa naszą energię i że pod koniec dnia już właściwie nie mamy siły decydować o niczym, nawet o tym, co my właściwie chcemy zrobić.

Czy chcemy się położyć, czy chcemy coś zjeść, czy chcemy coś obejrzeć.

No i też brak przerwy, posłuchajcie, od odpowiedzialności.

Bo z pracy możemy wyjść, z rodzicielstwa nie.

Nawet kiedy dzieci śpią, to i tak część naszego umysłu jest w to zaangażowane.

Czyli mamy takie obciążenie psychiczne, taką niewidzialną pracę planowania

Dużo tego, jak sobie tak uświadamiam o czym mówisz, to tak, to widzę ten nasz umysł cały czas zajęty tymi wszystkimi decyzjami mikro i myślami i to jest jeden wielki natłok.

I zobacz, czy kiedykolwiek myślałeś, że to jest twój koszt, czy kiedykolwiek się zastanawiałeś, że to z ciebie ściąga energię, czy raczej takie myślenie, no nie, no tak jest.

Ja myślę, że to też jest takie myślenie, że jakby wszyscy tak mają i że to nic osobistego, że po prostu tak jesteśmy troszeczkę zaprogramowani i tak działamy, ale no fajnie, że mówimy sobie tutaj i rozmawiamy o tym, że można inaczej, że należy inaczej.

I też żeby poklepać się po ramieniu i powiedzieć sobie kurczę wykonujesz potężną pracę.

Ja pierwszy raz w życiu z miesiąc dwa miesiące temu przygotowywałam się do jakichś egzaminu.

I się uczyłam i uczyłam i uczyłam i chciałam sobie przejść z jednej rzeczy do drugiej podczas gotowania.

Czyli, że tamtą naukę zostawiłam, ale pomyślałam to teraz odsłucham sobie coś tam też związanego z nauką i mój mózg powiedział nie.

Ja po prostu nie byłam w stanie, włączyłam, nie byłam w stanie zrozumieć ani jednego słowa, bo mi się chyba po prostu przegrzały zwoje.

A na co dzień o tym nie pamiętamy, że rzeczywiście tak jest, że to nie jest tak, że mamy nieskończoną energię, tylko że potrzebujemy mieć chociaż chwilę też odpoczynku.

Mówiłyśmy o tym, że czasami jak zaczynamy mówić o tej uważności i uważności na siebie, to może gdzieś tam się wkraść takie myślenie, że to nas prowadzi trochę do takich zachowań egoistycznych.

No i właśnie chciałam Cię zapytać, czy Ty w swojej praktyce

Doświadczasz tego, że niektóre osoby tak myślą, że kiedy ja będę myśleć o sobie, będę stawiać siebie gdzieś tam też na pierwszym miejscu, no to trochę tak nie bardzo, bo wtedy to moje zachowanie jest takie egoistyczne.

Jeśli tak, to skąd się bierze takie myślenie?

To ja bardzo pokrótce, bo myślę, że sporo już o tym powiedziałyśmy.

No, że przede wszystkim z wychowania.

Dlatego, że wiele osób wyrastało w domach, gdzie dbanie o siebie było luksusem, a poświęcenie było cnotą.

Czyli cały czas było hasło najpierw inni, potem...

I to się gdzieś utrwaliło tak mocno, że jako dorośli często nie potrafimy się z tego wyzwolić, bo to siedzi w nas bardzo głęboko i to mówi takim głosem, w który my wierzymy i cały czas podążamy.

Wydaje mi się, że część osób myli egoizm z dbaniem o siebie, a to są dwie kompletnie różne rzeczy, bo egoizm to jest ignorowanie potrzeb innych ludzi, a dbanie o siebie to zapewnienie sobie zasobów, żeby móc naprawdę być obecnym dla innych.

I to tutaj to często nie tylko na debacie, ale często też słyszymy tę metaforę o masce w samolocie, że najpierw powinniśmy założyć dziecku, a potem, przepraszam, że najpierw powinniśmy założyć sobie, a potem dziecku, a my często myślimy odwrotnie, że najpierw dziecku, potem sobie, tylko że co z tego, jeżeli najpierw dziecku, jak my stracimy przytomność i potem już nie będziemy temu dziecku w stanie

No i jeszcze to, o czym już dużo mówiłyśmy, czyli poczucie winy jako regulator społeczny.

Kiedy mówimy idę na spacer sama, no to ale jak to sama?

Także też mam znajomą, która lubi sama podróżować i całe jej otoczenie mówi, ale jak to bez męża?

Ale jak to, że ty sama gdzieś jedziesz?

I gdzieś to takie myślenie, że my powinnyśmy być dostępne 24 godziny na dobę.

To są takie nasze przekonanie.

Natomiast dbanie o siebie nie jest egoizmem, jest to odpowiedzialnością.

Jest to odpowiedzialność dlatego, że wyczerpany rodzic, tak jak mówiłam, nie jest w stanie dziecku dać tego, czego on naprawdę potrzebuje, czyli obecności, ciepła, cierpliwości.

Czy tej uważności można się nauczyć?

Jeżeli na przykład ktoś mówi o sobie jestem impulsywna, nadaktywna, niespokojna.

Czy tutaj temperament jest przeszkodą, czy raczej punktem wyjścia do pracy nad sobą?

Tak jak mówiłam, raczej punktem wyjścia do pracy nad sobą.

Tak jak mówiłam wcześniej, że ja mam ADHD i mnie przerażało, czy ja sobie poradzę.

Natomiast im bardziej mamy problemy np.

z dysregulacją emocjonalną, tym bardziej nauczenie się tej uważności nam

Uważność przede wszystkim to nie jest cecha charakteru, czyli umiejętność, czyli tak jak z różnymi rzeczami, których się uczyliśmy np.

jazdy na rowerze, możemy jej się nauczyć.

Regularna praktyka uważności zmienia też nam strukturę mózgu, bo wzmacnia nam korę przedczołową, czyli tą część, która odpowiada nam za regulację emocji i hamowania impulsów.

Czasem słyszę, podzielę się taką dykteryjką, że czasem słyszę od dorosłych,

Podsumowując, że te ćwiczenia uważności są takie proste, to jak one mogą zadziałać?

Gdzie jedna z naszych uczestniczek powiedziała, że była naprawdę w bardzo kiepskim stanie i bardzo była mocno pobudzona.

I ona wzięła w nocy skakankę i zaczęła skakać na tej skakance, skupiając się na tych skokach, a potem jeszcze dodatkowo zaczęła od 100 odejmować co 7 i liczyć do zera.

W pięciu minutach tak naprawdę ona nie wiedziała już, co ją wcześniej tak pobudziło i że się uspokoiło.

I że to był dla niej taki moment, żeby zobaczyła wow, mogę myśleć, że to jest głupie, ale to działa, to ja to będę robić.

Więc to, co jest ważne jeszcze tylko dodam, że dla osób, które działają impulsywnie, to warto zacząć od tych bardzo krótkich praktyk, czyli że nie, że nastawiamy 20 minut, bo my sobie z tymi 20 minutami nie poradzimy i się tylko wkurzymy.

Lepiej 30 sekund pełnej takiej obecności, czyli np.

I też jeszcze jedna rzecz, która może być przydatna, że w DBT mówimy o czymś takim, co się nazywa umysłem teflonowym, czyli kiedy myśli przychodzą i nas napędzają, to myślimy o tym, ok, że one spływają jak po teflonie, czyli że jeżeli widzimy już, że coś zaraz nas bardzo wkurzy i że myślimy, nie wiem, oni mnie zaraz wykończą i tak dalej i tak dalej, to myślimy, to zauważamy, ok, to jest myśl, ona się pojawia i ona

Odejdzie i ja nie muszę reagować na każdą myśl, która się pojawia w mojej głowie.

A powiedz mi, czy kiedy myślimy o uważności, to myślimy sobie, że to ma być tylko mój czas i moja przestrzeń, czy można też praktykować razem np.

Czy kiedy mówimy moja, to jest tylko i wyłącznie moja i taka powinna zostać?

Ja zdecydowanie proponuję z dzieckiem, zwłaszcza że dzieci mogą być naszymi nauczycielami.

Przypominam to o czym rozmawiałyśmy o Biedronce, że to dzieci naturalnie są uważne i one zauważają.

One nie mają jeszcze tego nawyku uciekania myślami.

I my dorośli powinniśmy się zacząć od nich uczyć.

I takie krótkie pomysły, które możemy zrobić z dziećmi.

No to powiem wam szczerze, że sto lat temu, bo mój syn ma

W tym roku skończy 27 lat, więc już jest naprawdę dorosłym człowiekiem.

Jak miał znowu chyba 3 albo 4 lata, to postanowiłam z nim ćwiczyć uważność i podeszłam do tego w beznadziejny sposób, ale wtedy nie wiedziałam, bo byłam pełna zapału, że mu to bardzo pomoże, bo ja mu powiedziałam, Szymuś, ty się połóż tutaj na materacyku, a Szymuś powiedział, mamo, ale ja nie chcę się.

Ja sobie myślę, ale jak to on nie chce, przecież ja z nim będę ćwiczyć uważność, będzie super.

Więc dalej parłam, w końcu skończyło się na tym, że on powiedział, że nie będzie, więc ja mówię...

I w ogóle mi wtedy do głowy nie przyszło, że można zrobić to inaczej.

W środku we mnie się gotowało, bo myślałam sobie, a przecież chciałam temu dziecku tak pokazać, byłoby mu lepiej.

Natomiast my możemy to wplatać w normalne zajęcia.

I w normalny nasz taki dzień i robić to z taką delikatnością i z radością, bo na przykład możemy pójść na spacer i na przykład każdy z nas będzie szukał, nie wiem, pięć rzeczy, które widzi, cztery rzeczy i podawał, cztery rzeczy, które słyszę, trzy rzeczy, które poczuje dotykiem.

Możemy dotknąć tej samej rzeczy i się podzielić, ok, że ja

Czuję, że ten kijek jest szorski, a ja czuję, że on jest zimny.

Też potem zapach, że możemy powąchać, jeżeli to zaraz już będzie wiosna, mam nadzieję, to jaki jest zapach na przykład jakiegoś kwiatka.

A możemy też wziąć ze sobą jakieś przekąski i zrobić ćwiczenie, jak to smakuje, jaką ma konsystencję.

I to po pierwsze uziemia, po drugie to jest też takie ćwiczenie, te pięć rzeczy to one też działają fantastycznie dla osób, które są lękowe, a dla dzieci przy okazji jest to super zabawą.

Tak samo to co mówiliśmy wcześniej o tym uważnym piciu kawy, możemy się pobawić z dziećmi w uważne jedzenie, żeby też nam opisały i żeby zauważyły co jedzą.

Jeśli chodzi też o uważność, to możemy dzieci pytać właśnie ucząc siebie i dzieci o emocjach, o taką wewnętrzną pogodę, bo dzieci często te mniejsze, no nie powiedzą nam, nie wiem, że czuje złość i tak dalej, ale możemy spytać jaka jest dzisiaj twoja wewnętrzna pogoda, czy jest słonecznie, czy jest pochmurnie, a może jest burzowo, a może potem pada, ale za chmur wychodzi słoneczko.

I to uczy dzieci rozpoznawania emocji i bez takich pytań pod tytułem co ty czujesz, bo ani dziecko ani nastolatek najczęściej nie odpowiedzą na pytanie co ty właściwie czujesz.

I to co jest, nie wiem czy jeszcze przykłady, może na razie starczy, bo myślę, że trochę ich jest, ale że to co jest fajne, to że to nie jest takie kolejne zadanie do odhaczania, tylko że to moment, kiedy jesteśmy z dzieckiem naprawdę razem, bo to też może być np.

wspólne gotowanie albo wspólne kolorowanie, to też jest uważność.

Anna, na koniec chciałabym zapytać, co powiedziałabyś dzisiaj rodzicom, którzy czują się przeciążeni, zmęczeni presją bycia najlepszą werssiebie.

Od czego mogą zacząć, jeśli wszystko wydaje się tak za dużo?

No to myślę, że po pierwsze to, żeby obniżyć sobie poprzeczkę.

Bo tak jak jest ta koncepcja wystarczając o dobrego rodzica i w ogóle to nastawienie, że ja w danym momencie robię najlepiej jak potrafię.

Z tym takim myśleniem, że przecież jeżeli ja bym wiedziała albo wiedział jak zrobić coś lepiej, to dla osoby, którą kocham zrobiłabym albo zrobiłbym lepiej.

Ale ja działam w tym momencie najlepiej jak na ten dzień mam zasobów, jaką mam wiedzę i jakie mam możliwości.

Ten wystarczająco dobry rodzic to jest rodzic, który jest obecny, który reaguje na potrzeby dziecka, ale czasem też się myli, czasem jest zmęczony i może się zdarzyć, że krzyknie, bo my nie jesteśmy robotami.

Dziękuję, że to mówisz na głos.

Uwaga i to też jest pomocna do tego uważność, bo

W momencie, kiedy zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, jaką mamy podatność danego dnia, to możemy też inaczej dokonywać decyzji, że jeżeli jesteśmy przemęczeni, niewyspani, jeżeli nas coś boli, jeżeli dzień wcześniej mieliśmy jakieś trudne doświadczenia, to też będziemy reagować inaczej.

Ale kiedy zdajemy sobie sprawę o rany, mam nieprzespaną noc, jest mi dzisiaj trudno i

Może to nas zatrzymać przed tym, żeby krzyknąć, bo wiemy z czego to wynika i się zatrzymamy.

Jeżeli kompletnie nie wiem, co się z nami dzieje, no to często krzykniemy, dlatego że po prostu nie wiem, czujemy bezradność.

Ale uwaga, tak, tak, to ja chcę podkreślić, że będą momenty, kiedy stracimy cierpliwość i to jest naprawdę normalne i najważniejsze jest to, żeby nie wiem, czy przeprosić tę drugą osobę, czy coś zrobić,

A nie żeby skupić się na tym, żeby obwiniać siebie, że jesteśmy beznadziejni.

Bo po pierwsze to niczego nie rozwiązuje, po drugie my czujemy coraz większe napięcie, a jak czujemy coraz większe napięcie, to co się dzieje?

Następnym razem możemy zareagować jeszcze większym jakimś rozdrażnieniem czy dysregulacją.

I się zaplątać sami we własne emocje.

To żebyśmy nauczyli się prosić o pomoc i przyjmować ją, bo czasem jest tak, że mamy wrażenie, że my powinniśmy zrobić wszystko sami, a jeżeli potrzebujemy chwili dla siebie, to żeby powiedzieć o tym jasno i żeby powiedzieć posłuchaj, chcę...

Nie wiem, potrzebuję wyjść na pół godziny na spacer, bo to jest taki komunikat, który jest jasny, a nie mówić pod tytułem, bo tylko ja w tym domu się wszystkim zajmuję.

No bo co ta druga osoba ma zrobić z taką informacją?

Tak i oczywiście, że my mu tak naprawdę pod spodem właśnie jest ten komunikat potrzebuję odpocząć, tylko ta druga osoba no co usłyszy, że jest obwiniana, więc też zareaguje w bardzo różny sposób.

Dlatego starajmy się jasno komunikować i oczywiście to nie jest tak, że zawsze druga strona odpowie okej to ty idź, ale to zwiększa nasze szanse.

Trzecia rzecz, która moim zdaniem chyba jest najważniejsza, to żeby zaakceptować, że nie mamy kontroli nad wszystkim.

Czyli, że nie mogę kontrolować na przykład kim będzie moje dziecko, jak będzie wyglądać nasza rodzina, nie mogę kontrolować jak się potoczą na przykład losy dziecka.

Natomiast to co mogę kontrolować to relacje jaką buduję i z nim i jaką budujemy rodzinnie i to jest naprawdę dużo i to jest naprawdę wystarczająco.

Chyba to jest takie najważniejsze w tym wszystkim, żeby być dla siebie samych współczującymi, żeby być na siebie samych uważnymi i żeby poklepywać się po tym ramieniu i mówić sobie ok, że nie muszę być spokojna, żeby być uważna i działam najlepiej jak mogę w danym momencie.

Aniu, ja na koniec chciałam Cię poprosić o jedną taką myśl, którą nas zostawisz, ale to co powiedziałaś na koniec, to moim zdaniem to jest cudowna puenta.

Chyba, że jeszcze masz jakąś jedną złotą myśl na koniec, to chętnie przyjmiemy i wysłuchamy.

Myślę, że chyba zostańmy z tym, że działamy najlepiej jak potrafimy i że nie musimy być spokojni, żebyśmy byli uważnymi.

I że możemy dla siebie znaleźć takie zdanie, które nam pomoże.

Bo najlepiej jednak sobie same, samodzielnie takie zdania mówić.

I dla mnie takim zdaniem właśnie było to, że staram się najbardziej jak mogę w danej chwili.

Pytanie, jakie to zdanie byłoby dla was dziewczyny?

Każda z nas, która słucha i każdy z nas, który słucha pewnie musi sobie odpowiedzieć na to sam i najlepiej zanotować, żeby mieć potem i sobie przypominać.

I można sobie w ogóle, to też jest z naszych zajęć, że część osób robi sobie karteczki i nakleja.

Pamiętajmy, że to nie wystarczy właśnie sobie w głowie powiedzieć, tylko dobrze to widzieć.

Część osób mówi, że wsadziło w telefony, żeby widzieć ten napis.

Jak ma się nieprzezroczyste to może być trudność, ale zawsze można wydłubać z tego.

Dziękujemy Ci serdecznie za to, że podziwiłaś sswoją perspektywą, swoim doświadczeniem.

Ja ze swojej strony, Kinia pewnie też coś powie.

Tak, bardzo dziękujemy za te słowa.

Ja również Wam bardzo, bardzo dziękuję, że miałam możliwość podzielenia się.

Wiem, że dużo słów, bo ja dużo mówię, ale mam nadzieję, że każdy może chociaż jedno zdanie dla siebie wyjmie.

Naszą gościnią była Anna Ślusarczyk.

Dziękujemy Ci serdecznie za przyjęcie zaproszenia.

Dziękujemy za Waszą uwagę i do następnego odcinka.