Mentionsy
Wzbogacony uran to zubożony Iran.
Bliski Wschód znów stoi na krawędzi eskalacji. Izrael i Iran prowadzą coraz ostrzejszy konflikt, a w tle pojawia się pytanie: czy celem jest obalenie reżimu w Teheranie?
Gościem programu "DGP z pierwszej strony" jest Konstanty Gebert - dziennikarz i publicysta, który wyjaśnia, jakie są prawdziwe cele tej wojny oraz dlaczego dla Izraela konflikt z Iranem ma charakter egzystencjalny.
W rozmowie pojawiają się kluczowe wątki:
Dlaczego Iran od lat postrzegany jest w Izraelu jako największe zagrożenie?Czy Izrael jest w stanie samodzielnie pokonać Iran?Jaką rolę w konflikcie odgrywają Stany Zjednoczone i Donald Trump?Czy możliwe jest obalenie reżimu ajatollahów?Dlaczego dla Izraela słaby i zdestabilizowany Iran może oznaczać strategiczne zwycięstwoHosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Szukaj w treści odcinka
Wojna z Iranem dla Izraela jest kwestią egzystencjalną.
Iran od rewolucji islamskiej, czyli od 1979 roku, głosi zniszczenie Izraela jako jeden z celów swojej polityki.
Izrael sam wojny z Iranem nie mógłby stoczyć.
Z perspektywy Izraela...
Mam wrażenie, że większy interes w uporządkowaniu tej części świata ma Izrael.
Izrael tam leży.
Wojna z Iranem dla Izraela jest kwestią egzystencjalną.
Iran od rewolucji islamskiej, czyli od 1979 roku, głosi zniszczenie Izraela jako jeden z celów swojej polityki.
Co więcej, Iran to realizował w praktyce, przynajmniej od 1992 roku, od zamachu na ambasadę izraelską w Buenos Aires.
Perspektywa, że takie państwo będzie miało decydujące siły strategiczne, czy to broń atomową, czy to tak wielką liczbę rakiet balistycznych, że mogłoby to zagrozić inny Izrael.
Dla żadnego rządu izraelskiego nie byłaby do przyjęcia.
Tyle tylko, że Izrael sam wojny z Iranem nie mógłby stoczyć.
Każdy rząd Izraela skorzystałby z tej możliwości, że można wspólnie z Amerykanami uderzyć na Iran.
I wtedy, po tych wyborach listopadowych, które będą w Izraelu, będziemy mieli fascynującą sytuację, w której oba bloki
To była trzecia siła polityczna w Izraelu.
Z punktu widzenia przyszłości Izraela optymalnym scenariuszem byłoby, żeby to Netanyahu uwiódł partię arabskie, bo co prawda to by znaczyło jeszcze kilka lat rządów Netanyahu.
Jeżeli partie arabskie stałyby się pełnoprawnym uczestnikiem gry politycznej, to nareszcie interesy tej części izraelskiego elektoratu mogłyby być w pełni reprezentowane.
I wtedy cała geografia polityczna Izraela zaczyna wyglądać inaczej.
Ale jeżeli coś takiego by się zdarzyło dzisiaj w Izraelu, to byłby sukces.
Przyzwolenie na to w społeczeństwie izraelskim?
Ja mam wrażenie, że w życiu politycznym Izraela z jednej strony jest ileś tam takich imponderabiliów.
Że nie istnieje przyszłość Izraela bez powstania państwa palestyńskiego, że nie powstanie państwo palestyńskie, jeżeli Jerozolima nie zostanie podzielona, a na krótki termin nie będzie rządów Izraelu, jeżeli w skład nie wejdą partie arabskie.
Więc ja myślę, że izraelska opinia publiczna, dużo bardziej niż partie, które mają ją reprezentować, jest gotowa i na ten radykalny zwrot i na inne.
Ponieważ Izraelczycy, kiedy rozmawiają, nie muszą się martwić sondażami opinii publicznej, tak?
No bo to by znaczyło gigantyczne przemodelowanie też układu dookoła Izraela i w ogóle w polityce blisko wschodniej, więc
Partie arabskie w Izraelu.
Mam wrażenie, że potencjał wyborczy faszystów izraelskich się wyczerpał.
Bo przynajmniej dwie z partii wchodzących w skład tej hipotetycznej przyszłej koalicji, czyli Izrael Bejtejna, Wigdora Libermana, świecka, nacjonalistyczna partia prezentująca w znacznym stopniu elektorat Żydów z byłego Związku Sowieckiego.
To jest to, co zostało z izraelskiej lewicy.
To jest to, co zostało z ongiś potężnej partii pracy, która zbudowała Izrael i była naturalną partią rządzącą przez 30 lat.
Poziomu komplikacji dopełnia fakt, że przywódca demokratów, Yair Golan, to jest były szef sztabu armii i jeden z najbardziej odznaczonych generałów armii izraelskiej, który przeszedł podobną ewolucję jak i cała krabin, tak?
To jest to samo, co skłoniło Arafata do tego, żeby rozmawiać z Izraelem.
Izrael sam jej nie pociągnie, więc trudno jest prognozować, czy wojna zakończy się jutro, czy za 10 dni.
Bo dla Izraela...
No nie, z perspektywy Izraela zdestabilizowany i słaby Iran jest niemal zwycięstwem.
Najlepiej byłoby oczywiście, żeby Irańczycy obalili reżim ajatollahów i wyłonili własny demokratyczny rząd, który mógłby wznowić stosunki z Izraelem zerwane przez rewolucję islamską, ale jeżeli to jest nieosiągalne, a jest nieosiągalne, to już dzisiaj widzimy,
No to Iran słaby i zdestabilizowany nie będzie mógł zagrażać Izraelowi.
I to jest najważniejszy cel z izraelskiego punktu widzenia.
Izraelczycy odwrotnie.
No ale w tym rozdaniu to nie Izraelczycy rozdają karty.
To była przecież ta podstawowa strategia, że Izrael nie ośmieli się uderzyć na Iran, bo wtedy Iran Hezbollahem uderzy na Izrael, a jednak Hezbollahowi jest bliżej do Izraela niż Izraelowi do Libanu.
No bo tak długo, jak długo Iran nie zrezygnuje z programu zniszczenia Izraela, tak długo... Izrael nie zrezygnuje.
Ostatnie odcinki
-
Koniec boomu na leasing?
18.03.2026 15:00
-
Wzbogacony uran to zubożony Iran.
12.03.2026 09:00
-
Po frankach nowa fala sporów? Kredyty hipoteczn...
05.03.2026 18:00
-
Jak zarabiać więcej po studiach?
25.02.2026 23:00
-
Cztery lata wojny na Ukrainie. Życie na linii f...
19.02.2026 14:00
-
Polskie MŚP z umiarkowanym optymizmem. Przemysł...
13.02.2026 12:00
-
Suwerenność cyfrowa. Dlaczego bez niej państwo ...
05.02.2026 09:00
-
Rynek pracy 2025 – więcej pracy czy więcej zwol...
24.03.2025 07:08
-
Czy Amerykanie z Rosjanami będą eksploatowali u...
21.03.2025 07:08
-
Inwestycje w naukę kluczem do rozwoju gospodarc...
07.03.2025 07:08