Mentionsy

Czytu Czytu
Czytu Czytu
26.11.2025 11:56

#123 – Zgubne skutki wydawania fanfików, czyli „Alchemised” SenLinYu

Panie Bożu, czy można wydawać fanfik jako oryginalną powieść? Można, ale po co to komu, jeśli nie robisz tego z głową? Boskie przestrogi nie powstrzymały jednak anglojęzycznych wydawców przed zrobieniem z fanfików Dramione (czyli tych o romansowaniu Draco z Hermioną) absolutnego wydarzenia sezonu w fantastyce i dziś pochylamy się nad największym hitem z tego trendu, czyli „Alchemised” SenLinYu. Skąd wziął się ten fenomen? Na jakie miny wpadają osoby autorskie, które „piłują numery seryjne” swoim fanfikom przed wydaniem? I czy „Alchemised” naprawdę jest tak zachwycającą i głęboką powieścią o traumie i wojnie, za jaką próbuje uchodzić (spoiler: nie jest)? O tym porozmawiamy w najnowszym odcinku podcastu. Życzymy miłego słuchania! Czytu Czytu prowadzą: Magdalena Adamus (Catus Geekus) i Katarzyna Czajka-Kominiarczuk (Zwierz Popkulturalny)

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 80 wyników dla "Fanfik"

A jest to rodowód fanfikowy.

I tutaj ja od razu chciałabym powiedzieć, nie ma nic złego w pisaniu fanfików, więcej.

Nawet w pisaniu fanfików, które mają pewne rzeczy, które są niedopuszczalne w literaturze drukowanej.

Ponieważ fanfik spełnia

Fanfik jest twórczością amatorską, fanfik jest twórczością, która ma sprawiać przyjemność zarówno twórcy, jak i odbiorcy.

Fanfik jest też twórczością, po której odbiorcy spodziewają się pewnych tropów, schematów, wpasowania się w pewne rzeczy, które sprawiają nam przyjemność, nawet jeśli literacko nie są najlepsze.

I tu od razu chciałabym powiedzieć, że coś, co może być bardzo satysfakcjonującym fanfikiem, kiedy jest osadzone w pewnych emocjach, w pewnych tropach, w pewnej formie pisania, nie będzie koniecznie przekładać się na satysfakcjonującą książkę i moim zdaniem to jest wybitny tego przykład.

To znaczy rzeczy, które w tej książce są moim zdaniem najgorsze, wynikają między innymi z tego, że to jest książka, która wyszła z fanfika.

Adaptacją fanfika do Harry'ego Pottera, który się nazywał Manacold.

Autorka ma zupełnie inaczej na imię i sam fakt, że w oficjalnej tradycyjnej publikacji zachowała ten fanfikowy pseudonim

Dosyć dużo mówi nam o tym, że jednak miała dużą świadomość tego, że w marketingu ten fanfikowy rodowód będzie wykorzystywany i to jest akurat celowy zabieg.

Manacult jest w fandomie bardzo znane ze względu na to, że jest jednym z najsłynniejszych fanfików tak zwanych Dramione, czyli...

Fanfików opowiadających o romansie Draco i Hermione.

Ja nie pamiętam, czy to dokładnie brzmiało tak, ale miałam z tym fanfikiem styczność, ponieważ na niego był straszny boom jakieś dwa lata temu.

Ona ma w głowie zapieczętowaną jakąś tajemnicę, o której my nic nie wiemy i musimy przebrnąć właśnie przez to kilkaset stron fanfika, żeby dowiedzieć się, o co tam chodziło.

Voldemort wygrał, jego stronnictwo wygrało, Draco jest po stronie tego zwycięskiego stronnictwa i Hermiona do niego trafia jako jego taka rozpłodowa niewolnica, ponieważ jest to fanfik bardzo mocno czerpiący z opowieści podręcznej Margaret Atwood.

I ten fanfik wtedy gruchnęła na nowo jego popularność, bo on już dwa lata temu był zakończony i...

Chwilę później, chwilę po tym jak nastała ta ogromna fala popularności, gruchnęła wiadomość, że prawa wydawnicze Domana Cult zostały sprzedane wydawnictwu Del Rey bodajże, co by znaczyło, że fanfik ten ma zostać adaptowany na oryginalną historię, zupełnie osobną książkę.

Co się zbiegło z takim zjawiskiem na rynku książki, kiedy coraz więcej fanfików, między innymi właśnie fanfików opisujących romanse Draco i Hermiony, były adaptowane na oryginalne historie.

Spotkało to co najmniej dwa inne fanfiki, w związku z czym zrobiło się o tym całym zjawisku dosyć głośno, co spotkało się z pewnymi kontrowersjami, ponieważ teraz nie da się...

I pierwsze kontrowersje były związane właśnie z tym, że wydajemy fanfik tak naprawdę, co już samo w sobie jest takie ek.

To znaczy, że bierzemy fanfik i próbujemy z niego wywalić wszystko, co może nam zagwarantować pozew ze strony właściciela oryginalnych praw autorskich.

Oryginalnych nazw, oryginalnych konceptów, objętych prawem własności intelektualnej, ale jak widać na przykładzie Alchemised, to wcale nie oznacza, że całkowicie odcinamy się od oryginalnej historii, ponieważ po Alchemised bardzo widać, że to jest fanfik konkretnie do...

Tylko, uwaga, uwaga, pomimo całej zmiany wszystkich nazw systemu magicznego, pomimo ewidentnego przerobienia tego fanfika tak, żeby on nie był o Harrym Potterze,

I kwestia polega na tym, że jeśli nie masz tych uczuć, jeśli to nie są twoje uczucia względem właśnie Harry'ego Pottera czy wszystkich innych postaci, które bardzo łatwo odczytać, tam bardzo łatwo odczytać kto tutaj jest Weslejem, prawda, kto też jest Malfoyem, to te postaci są bardzo naszkicowane, bo ponownie, ponieważ opowieść wywodzi się z fanfika, no to autorka nie musiała

Nie, ona powinna w książce, nie musiała tego robić w fanfiku, tak?

Tak, w książce, w książce, pisząc tą historię na nowo i próbując ją odciąć od tego fanfika, bo my też tutaj zostajemy wrzuceni w sam środek historii.

Tutaj tego wprowadzenia kompletnie nie ma, chociaż autorka próbuje to nadrobić ogromną dawką infodumpu i ekspozycji, ale jeżeli się czytało Manacult, jeżeli się czytało oryginalny fanfik, ja nie czytałam całego, mnie takie rzeczy nudzą, ja odpadłam po paru rozdziałach, ale nawet te 8 czy 13 rozdziałów, które przeczytałam,

Pozwoliło mi zauważyć, że struktura książki praktycznie niczym nie różni się od tego fanfika, poza pozmienionymi imionami i dodaniem jakiejś tam ekspozycji, żeby nas trochę wprowadzić w ten rzekomo nowy świat, ale strukturalnie to jest bardzo wierne odwzorowanie tego, co się działo w Manacult, przynajmniej na początku.

Zgubne skutki wydawania fanfików, czyli Alchemised SenLinYu, Magdalena Adamus, Catus Geekus, Catarzyna Czajka-Kominiarczuk, Zwierz Popkulturalny.

W każdym razie to jest plus minus streszczenie fabuły, natomiast warto tutaj dodać, że autorka, zgodnie z najlepszymi tradycjami fanfików, strasznie torturuje swoich bohaterów.

W fanfiku to jest możliwe, w powieści się nie powinno.

I widzimy, że autorka robiła te sceny, ponieważ czytelnicy fanfików

Tak i to jest też, ten cały rytm tej historii jest związany właśnie z tą serializacją fanfików.

Fanfiki wychodzą rozdział po rozdziale i to sam rozdział ze względu na typ swojej publikacji musi mieć jakąś konstrukcję, a tutaj one mają właśnie taką konstrukcję, że ktoś jest ranny, druga osoba go leczy i to się ciągle powtarza, że my jesteśmy zarzucani non stop tą samą konstrukcją narracyjną i jest to niebywale powtarzalne, bo tam jest ciągle ten sam zestaw scen.

Nie czujemy tego, co powinniśmy czuć, tego, co czują one, dlatego że ta książka ma konstrukcję fanfika, ale też dlatego, w jaki sposób ona jest napisana.

Dlatego nazywanie tego powieścią wojenną, a to w pewnym momencie stało się taką strategią marketingową, którą wydawnictwo próbowało, to oryginalne amerykańskie, przyjąć w odpowiedzi na krytykę, że to jest fanfik Clarego Pottera raz i że to jest historia romantyzująca przemoc, to jest dwa, więc oni nam próbowali to sprzedać jako, uwaga,

Reszta z nich, bo jest to fanfik, służy wyłącznie temu, żeby ograć pewne tropy, żeby właśnie móc po raz kolejny kogoś zranić, żeby w ogóle dać nam taką przeładowaną narrację, która będzie cieszyć kogoś, kto zna już jakiś świat, który został skonstruowany i nie potrzebuje, żeby fabuła mu go opowiedziała, tylko potrzebuje tego, żeby móc się zanurzyć w ten świat.

Co się tyczy tego wojennego wymiaru tej książki, to moim zdaniem to jest jedna z tych rzeczy, która też ponownie, nie mam nic przeciwko czytelnikom fanfików, wiem, że to jest bardzo zróżnicowana grupa, ale to bardzo dobrze pokazuje, że punktem odniesienia

Tego fanfiku i bardzo wielu fanfików jest literatura popularna.

To ma sprawiać pozory, że w tej książce chodzi o coś więcej niż o fanfikową rozrywkę i że ona ci ma przedstawić jakieś prawdy rządzące światem i jakieś prawdy o ludzkiej psychologii i o ludzkich zachowaniach w sytuacji kryzysowej.

To nastąpiło jako bardzo zdecydowana odpowiedź na ogólną krytykę Alchemised jako fanfika opierającego się na Harrym Potterze.

Żeby w pewnym momencie usiąść tą narrację o fanfikach, bo ona została bardzo źle odebrana, tylko żeby właśnie spróbować Alchemised sprzedać jako książkę bardziej skomplikowaną niż ona w rzeczywistości jest.

Bo także patrzenie na cierpienie ludzi ma wymiar rozgrywkowy, widzieliśmy to wielokrotnie, chociażby w fanfikach, chociażby w literaturze.

Kolejne, i to jest ponownie fanfikowe, to jest z romantazy, to jest kolejne uczucie, które ono zasadniczo rzecz biorąc nie ma żadnego oparcia w rzeczach, które budują uczucie, czyli wyczułości, zrozumieniu, takim poczuciu, że dwie osoby znajdują się i rozumieją, ponieważ ani Helena, ani Ferron tak naprawdę nie mają okazji przez te

No bo słuchajcie, jest to fanfik do Harry'ego Pottera, który rozgrywał się w naszym świecie pomimo magii.

Wydawnictwo zrobiło krzywdę autorce, bo widzicie, bycie dobrym autorem fanfików, a bycie dobrym autorem powieści, to są dwie różne rzeczy.

I one nie są przekładalne, ponieważ czytelnik fanfika wymaga innej poetyki i innej narracji, a czytelnik powieści czego innego.

Tylko, że na tym właśnie polega pułapka w wydawaniu fanfików, że wydajesz fanfik w formie tradycyjnej z określonym czytelnikiem w głowie.

Wiesz dla kogo to wydajesz i chcesz mieć ten core tego fandomu, który zakochał się w tym fanfiku, w swoim korze czytelników twojej docelowej książki.

I to, że Manakult było fanfikowym kolosem na tysiąc stron, musiało zostać tutaj przełożone na powieściowego kolosa na tysiąc stron, w którym redakcji nie ma praktycznie żadnej, co widać po tym, jak ta książka odtwarza budowę tych paru pierwszych rozdziałów, które ja znam i które ja czytałam, które są praktycznie identyczne, jeżeli chodzi o strukturę.

I jeżeli oni są tak zafiksowani na wydawaniu fanfików w formie tradycyjnej, to to jest największy błąd i największy zarzut, który ja zawsze będę miała do wydawania tego rodzaju rzeczy.

Przy czym to nie jest tak, że Manacold jest pierwszym fanfikiem, jaki kiedykolwiek ukazał się w formie papierowej.

Przecież wydawanie fanfików ma dosyć długą tradycję już w tym momencie i różnica polega na tym, że Alchemised jest trochę jak te powieści z Wodpada.

Ale wcześniej autorki, które wprawiały się w fanfikach, też wydawały swoje książki, które były o niebo lepsze.

I nie dało się poznać, że na przykład to był kiedyś fanfik, bo nikomu na tym nie zależało.

A tutaj przez to, że tak bardzo wydawcy zależało na tym i na tym była oparta pierwotna strategia marketingowa, która szybko się wykoleiła po fali backlashu, żeby zasygnalizować czytelnikom, że hej, to jest fanfik, to jest fanfik konkretnie związany z Harrym Potterem, dlatego powinniście to przeczytać, a nie dlatego, że to jest dobra książka.

A wiecie, że możliwe, że to zaczynało jako fanfik, ale tego nie poznacie czytając tę książkę.

To tutaj w Alchemized odczujecie to boleśnie, że to był fanfik.

I wy macie o tym wiedzieć, że to był fanfik.

Tak, i bardzo widać to także nie tylko po strukturze książki, a także po strukturze bohaterów, no ale przede wszystkim w tej książce się bardzo często powtarzają informacje i widzisz, bo to jest jeszcze nie tylko, że to jest fanfik, tak?

I należałoby tutaj zakończyć tę książkę w dwa rozdziały, ale ponieważ jest to fanfik, to ona ma potem jeszcze chyba, nie wiem, 8 godzin słuchania.

Nie tylko jest to fanfik, ale jest to przede wszystkim romans, więc chodzi nam o dowiedzenie się, jaka jest główna realizacja romansu pary głównych bohaterów.

Rozciągająca ponownie, rozciągająca, bo tego oczekiwał czytelnik fanfika, że po prostu masz ochotę szybciej, szybciej.

I to jest też taki element, który moim zdaniem świadczy o tym, że wiecie, może się nam podobać, czy to się pochodzi z fanfika, czy nie.

Zgubne skutki wydawania fanfików, czyli Alchemised SenLinYu, Magdalena Adamus, Catarzyna Czajka-Kominiarczuk, Zwierz Popkulturalny.

Zobaczycie tam mnóstwo jednogwiazdkowych recenzji, których główny zarzut polega tylko i wyłącznie na tym, że jest to fanfik i że w jakiś sposób promuje J.K.

Jej głównym problemem jest sama treść i warto posłuchać o tym, co jest w tej treści, nie tak, żeby to zrozumieć, a takie zbywanie tej książki tylko jako adaptacja fanfika do Harry'ego Pottera i jeżeli na tym ma być oparty główny element tej całej krytyki, no to tam jest naprawdę o wiele więcej złego i że warto wiedzieć, co złego konkretnie jest w tej książce, żeby wiedzieć po prostu jak o tym rozmawiać.

W zjawisku jakim jest Alchemised i tym, co należy pokazać ludziom, to co się dzieje właśnie, kiedy bierzemy twórczość fanfikową, tworzoną niezależnie i bez żadnego dostosowania do nowego medium przykładamy ją na książkę i jak bardzo w ten sposób czynimy źle zarówno fanfikom, niekoniecznie do Harry'ego Pottera, a w ogóle fanfikom jako w ogóle działalności, jako pewnemu pomysłowi na działalność amatorską, tu dodam bardzo ważne, amatorską działalność artystyczną.

I wydanie fanfika, no to jest wydanie fanfika, no kończy się właśnie tym, że dostajemy książkę, która jest po prostu formalnie...

I też nie powiedziałabym, że każdy, kto kiedykolwiek napisał fanfika do Harry'ego Pottera, musi się utożsamiać z samą Rowling i jej poglądami.

Będzie czuło, że z nią coś jest nie tak, ale nie ma pojęcia o fanfiku, dlatego że wbrew temu, co się wydaje bardzo wielu osobom w internecie, ta taka nasza wiedza uprzednia, że to jest fanfik do Harry'ego Pottera był, że teraz to jest książka, nie jest powszechna.

No i ta książka wyszła pod konkretnym pseudonimem, ma swój własny świat, w związku z tym w ramach tego świata ludzie będą ją oceniali także zupełnie w oderwaniu od tego, jak się zaczęła i wydaje mi się, że pod tym względem zasługuje na to, żeby zastanowić się nad tym mechanizmem i też pokazać, że ten mechanizm wydawania fanfików czy powieści zło odpada, bo to też jest ta rzecz, bez poddania ich pewnym bardzo podstawowym mechanizmom redakcji, no prowadzi do tego, że dostajemy no właśnie takie książki, które

Skupia w sobie problem wydawania fanfików, pisania na poważne tematy, także tego, że ta dominująca w zachodniej kulturze

I kończąc już tą moją część, chciałabym powiedzieć, że to jest niesamowite, jak przejdziecie przez całą tą literaturę, jak ona jest, no, takim fanfikiem do patriarchatu tak naprawdę.

Poza tym, no, mierzi mnie bardzo, raz, wydawanie fanfików bez odpowiedniej edycji i przygotowywania ich do tradycyjnej formy, dwa, te wszystkie romantyczne tropy, z którymi jest po prostu problem, a których w takiej książce jak Alchemised jest mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo.

I przez to, jaka ona jest popularna, ile ma pozytywnych ocen w stosunku do tych negatywnych, jak duży i głośny jest w tym momencie ten szał na wydawanie fanfików, między innymi Dramione, w formie tradycyjnej, to nie mam po prostu dużej nadziei, jeżeli chodzi o to, jak to będzie później się rozwijało, bo wydawcy są nienasyceni.

Zwęszą krew w wodzie, to od razu brną w to bardziej, więc będą bardziej jeszcze szukać kolejnych fanfików do wydania i one się ukażą również w Polsce, ponieważ polscy wydawcy wiadomo, muszą replikować to, co się na anglojęzycznym rynku dzieje, a wierzcie mi, Alchemised w Polsce poszło za niebywałą kasę.

I to jest moim zdaniem hasło, które dotyczy zarówno Alchemised, jak i twórców fanfików.

Słuchajcie, przeczytajcie inną książkę, wyrwijmy się z tego zaklętego kręgu, poznajmy nowych bohaterów, poznajmy nowe historie, a może w ogóle zostawmy fanfiki tam, gdzie powinny być, czyli w świecie twórczości fanowskiej, w świecie twórczości amatorskiej.