Mentionsy
#122 – Patrzcie, jaki zrobiłam research, czyli „Katabaza” R.F. Kuang
Jeśli po naszych wcześniejszych odcinkach o „Babel” czy ”Yellowface” Rebekki F. Kuang liczyliście na kolejny książkowy pojedynek, wymiany ciosów i kruszenie kopii w obronie obu stron sporu, to… rozczarujemy was. Tym razem Megu składa broń pierwszej fanki R.F. Kuang Rzeczypospolitej i razem z Kasią dołącza do chóru rozczarowanych „Katabazą”, czyli najnowszą odsłoną kampanii Kuang na rzecz hegemonii w fantastyce. Jak w ogóle do tego doszło? Dlaczego powieść nas zawiodła i okazała się upadkiem z bardzo wysokiego konia? Tego dowiecie się w najnowszym odcinku.Życzymy miłego słuchania!Czytu Czytu prowadzą:Magdalena Adamus (Catus Geekus)Katarzyna Czajka-Kominiarczuk (Zwierz Popkulturalny)
Szukaj w treści odcinka
Innymi słowy, będziemy dzisiaj rozmawiać o najnowszej powieści Rebeki F. Kuang, czyli o Katabazie.
Głównie dlatego, że nasze poprzednie odcinki o różnych książkach Rebeki Kuang były dosyć emocjonalne, dlatego że ja jestem ogromną fanką, Kasia niekoniecznie.
Tak, okazało się, że tak jak ja z wielkim jakby napięciem podchodziłam do premiery Katabazy, bo wbrew pozorom ja się nie lubię kłócić o Rebecca F. Kuang z Megu.
On jest beznadziejny moim zdaniem dlatego, że no sama mówiłaś, że Rebecca F. Kuang mówiła, że nie umie pisać romansów i to kurczę widać w tej książce.
To znaczy, tak jakby Rebecca F. Kuang wiedziała, że taka scena powinna być pomiędzy bohaterami, natomiast kiedy ją pisze, to one nie mają własnej osobowości zupełnie, te sceny, i są też...
Warto tutaj zaznaczyć, że ta książka i to można sobie z tego zdać sprawę, im dłużej się ją czyta, akcja nie jest umieszczona w naszych współczesnych czasach, tylko i to podobno Kuang powiedziała w jakimś wywiadzie, więc ona podaje konkretny rok, to jest rok 85.
To, na czym oparta jest ta książka, to nie jest tak, że Kuang odkrywa przed nami tajemnicę wszechświata, tylko każdy, kto spędził więcej niż 5 minut na uniwersytecie albo ma znajomych, którzy działają w akademii, zdaje sobie z tego generalnie sprawę, zwłaszcza jeżeli dana osoba jest kobietą,
W książkach Kuang pojawiają się już kolejny raz, bo w Bablu też mieliśmy mnóstwo wspomnień o tym, jak wygląda życie młodej osoby na uniwersytecie, konkretnie młodej osoby pochodzenia azjatyckiego, ponieważ mam wrażenie, że w tej książce Kuang próbuje nie iść w tę stronę, ona nie idzie w stronę problemów
Ale ponieważ to jest kolejna, trzecia już książka, w której ona bardzo mocno czerpie ze swojego życia, to tutaj Alice też jest osobą o azjatyckich korzeniach, Amerykanką o azjatyckich korzeniach, ale Kuang próbuje o tym w ogóle nie pisać i to już w tym momencie wychodzi sztucznie.
I wydaje mi się, że to jest celowe, bo Kuang próbuje się jakoś odciąć od tych zarzutów, które wysuwano wobec jej książek poprzednim razem.
I jest to o tyle irytujące, że jeżeli się rozmawia z osobami, a Kuang też miała takie wypowiedzi potem w temacie literatury ogólnie,
Natomiast uważam, że to jest właśnie problem Kuang, że ona jest osobą, która robi doktorat kolejny, ona jest związana z Akademią dosyć intensywnie i pisze książki i zajmuje się ich promocją.
Biorąc pod uwagę, że Kuang no naprawdę jest na Akademii i pisze książki i to jest jej życie, a ona jest stosunkowo młodą osobą, tak, jak na ten sukces to osiągnęła, to mi się wydaje, że to jej wracanie do samej siebie wynika z tego, że ona niewiele jeszcze wie.
I mam poczucie, że Kuang wrzuciła tu mnóstwo teorii logicznych, które zresztą, tak zupełnie szczerze, ja miałam logikę na studiach,
I zrobić obiad albo udzielić, nie wiem, korepetycji komuś, ponieważ muszę zarobić na moje życie, co ja w ogóle tutaj chciałabym powiedzieć, że fakt, że wszyscy bohaterowie Kuang są studentami na Cambridge, studentami, którzy są dobrze opłacani i zasadniczo rzecz biorąc ona w ogóle nawet tam nie ma ani momentu, w którym byłaby jakakolwiek refleksja nad tym, że hmm...
Co jest po prostu moim zdaniem dowodem na to, że Kuang tego nie przemyślała.
I to się pojawia nie tylko u Kuang.
Że tak naprawdę Kuang w ogóle nie stworzyła świata, w którym istnieje magia, tylko potrzebowała jakiejś dyscypliny akademickiej, która nie jest żadną z dyscyplin akademickich, jak która istnieje, bo studenci magii, którzy schodzą do piekła, są ciekawsi niż studenci literaturoznawstwa, którzy schodzą do piekła, tak?
Chociaż prawdę powiedziawszy, podejrzewam, że Kuang chętnie napisałaby historię studentów literaturoznawstwa schodzących do piekła, bo sama jest literaturoznawczynią.
Wyimku rzeczywistości, jaką jest magia na uniwersytecie bez powiązania jej ze światem zewnętrznym i uznałam, że ma takie prawo, więc to jest akurat ten element książki, nad którym jestem w stanie się prześlizgnąć bez dużego krytykowania go, ale jednocześnie tak, uważam, że dopiero wtedy Kuang mogłaby zasłużyć na miano tak wybitnej pisarki, jakim ją teraz zarzucają wszyscy, absolutnie wszyscy i to też tak trochę...
Takie nawet nie tyle pozytywne, co po prostu takie strasznie wywyższające i robiące z Kuang nie wiadomo kogo, wynikają z tego, że ona wybrała konkretnie temat akademii, a on się wydaje być taki intelektualny, a nie jakikolwiek inny temat.
Ja też mówię to w nawiązaniu do różnych artykułów prasowych i wywiadów z nią, które ukazują się w mediach, ponieważ chyba pojawił się taki profil w New York Timesie albo w jakiejś innej tej takiej nowojorskiej gazecie z Nowym Jorkiem w tytule, że tam jest wyraźnie powiedziane, że Kuang to jest zupełnie inna niż ci wszyscy inni pisarze fantasy, bo ona czyta braci Karamazow.
To już jest takie robienie z niej nie wiadomo kogo, ale też na przykład w polskich książkach też jest tekst o Kuang i z tego co pamiętam, no to tam autorka wpada już w te teksty, których ja absolutnie nie znoszę, to znaczy, że ach, może to powinniśmy, czy to już jest bardziej realizm magiczny niż fantazy?
Też się mówi, że każda z kolejnych książek Kuang jest odpowiedzią właśnie na Susannę Clark.
Zaznaczmy tylko to, że to nie wychodzi od samej Kuang, ten przymus czytania książek, tylko od jej fanów.
I wydaje mi się, że Kuang chciała dotknąć jakiegoś stanu psychologicznego kobiety, która, prawda, nie chce dawać się w żadne relacje ze swoim promotorem, a tamten uważa, że skoro jest kobietą, to ma do tego prawo.
Pożądany, no to trochę miałam takie wrażenie, jakby Kuang zaczęłam robić gorszą fryzurę.
To jest trochę tak, że Kuang chce napisać o seksizmie na Akademii, seksizmie, który nadal istnieje, żeby nie było jasne.
I to jest, to jest mój duży zarzut do Kuang, że Kuang nie wierzy w niuans.
Kuang nie wierzy, że jej czytelnik, czytając książkę i czytając interakcje na przykład bohaterki ze swoim profesorem, pomyśli sobie, hmm, ten profesor, hmm,
I co więcej, tak jak już wspomniałyśmy, Kuang bardzo lubi robić research.
I pod tym względem trochę się boję o doktorat Kuang.
Problem polega na tym, że Kuang tak naprawdę nie chciała napisać powieści, tylko moim zdaniem ona chciała napisać esej.
I gdyby nie to, że to jest Kuang.
Znaczy tak sobie myślę, że nie da się... Ponownie, i to jest coś, co Kuang powinna wiedzieć.
I to jest mój taki problem, który wynika także z tego, że, jak już mówiłaś, Kuang bardzo dużo nawiązuje do swojego własnego życia i mam wrażenie, że to życie staje się dla niej taką pułapką, że ona nie jest z niego w stanie wyjść i osadzić naszych bohaterów w szerszym kontekście.
Nasza przygoda z książkami Kuang jest taką sinusoidą.
Bo ja jestem wielką fanką poprzednich książek Kuang, a ta po prostu tak mnie sprowadziła mocno na ziemię.
A kiedy Kuang wyda swoją następną książkę, a już to chyba jakiś planuje, chociaż ja w tym momencie nie pamiętam, o czym one miałyby być, wydaje mi się, że znowu będzie romansowała z jakimś innym gatunkiem, że to chyba bardziej powieść taka jakaś obyczajowo dramatyczna o historii rodziny.
Tak, ale będziemy trzymać rękę na pulcie Kuang i nie tylko, dlatego że są także inni pisarze w świecie, o których będziemy mówić, miejmy nadzieję, już nieco regularnie w tym nowym sezonie Czytu Czytu.
Ostatnie odcinki
-
#126 – Antyintelektualizm ery book mediów
05.03.2026 12:45
-
#125 – Będzie się działo! Książkowe zapowiedzi ...
31.01.2026 14:09
-
#124 – Książkowy przegląd 2025 roku: afery, dys...
23.12.2025 14:14
-
#123 – Zgubne skutki wydawania fanfików, czyli ...
26.11.2025 11:56
-
#122 – Patrzcie, jaki zrobiłam research, czyli ...
11.10.2025 09:32
-
#121 – „Błogosławieństwo niebios”, czyli wydawc...
16.07.2025 09:48
-
#120 – „Wschód słońca w dniu dożynek” Suzanne C...
16.05.2025 09:06
-
#119 – Dlaczego kochamy retellingi od Marissy M...
25.04.2025 08:36
-
#118 – Tokarczuk vs Mosfegh: Plagiat czy burza ...
09.03.2025 17:18
-
#117 – Totalna nostalgia: książki naszego dziec...
10.02.2025 15:04