Mentionsy
#122 – Patrzcie, jaki zrobiłam research, czyli „Katabaza” R.F. Kuang
Jeśli po naszych wcześniejszych odcinkach o „Babel” czy ”Yellowface” Rebekki F. Kuang liczyliście na kolejny książkowy pojedynek, wymiany ciosów i kruszenie kopii w obronie obu stron sporu, to… rozczarujemy was. Tym razem Megu składa broń pierwszej fanki R.F. Kuang Rzeczypospolitej i razem z Kasią dołącza do chóru rozczarowanych „Katabazą”, czyli najnowszą odsłoną kampanii Kuang na rzecz hegemonii w fantastyce. Jak w ogóle do tego doszło? Dlaczego powieść nas zawiodła i okazała się upadkiem z bardzo wysokiego konia? Tego dowiecie się w najnowszym odcinku.Życzymy miłego słuchania!Czytu Czytu prowadzą:Magdalena Adamus (Catus Geekus)Katarzyna Czajka-Kominiarczuk (Zwierz Popkulturalny)
Szukaj w treści odcinka
Jest taką przestrzenią, która jednoznacznie wskazuje, że Akademia to życie, Akademia to niebo, ale Akademia to też piekło.
Tak, to znaczy ja też uważam, że tam w pewnym momencie ta wizja właśnie, że piekło, które odbija dla nich konkretnie Akademię, bo to jest to założenie, że piekło odbija także ich doświadczenie, jest taki moment, w którym jedna z bohaterów, którą oni spotykają po drodze, mówi no tak, ten początek wygląda jak Akademia, ale dalej to wszystko jest takie bardziej abstrakcyjne, prawda, staje się coraz mniej.
I ja miałam takie wrażenie, jakby autentyczna autorka powiedziała, hmm, pomysł, że piekło to Akademia i odbija Cambridge był super, tylko musiałabym się strasznie napracować, żeby zmieścić w tej wizji wszystkie dziewięć kręgów, w związku z tym w pewnym momencie to porzucam.
Niemal w każdej z tych retrospekcji dowiadujemy się, jaką Alice ma postawę względem Akademii i tam jest na przykład taka totalna fiksacja na tym, która mnie po prostu odrzuca, że Akademia to jest takie piękne miejsce, w którym człowiek powinien tylko myśleć i gdyby tylko nie miał ciała.
Po pierwsze, że Akademia jest całym życiem, to jest dla niej najważniejszy element życia.
Też ta taka chora fascynacja akademią, że akademia albo nic.
Te wszystkie rzeczy, spędziłam na tyle dużo czasu wśród naukowców, w sumie to całe moje życie, żeby zdawać sobie sprawę, że akademia z tego bardzo szybko leczy.
Ja czytając to pamiętałam moich znajomych z pierwszego roku historii, którzy... Wiecie, historia to jest taka akademicka dziedzina, że ludzie naprawdę czują, że Akademia to jest ich najlepsze miejsce.
Problem polega też na tym, że to, że akademia generalnie jest w swoim zamyśle toksyczna, to nie jest żaden odkrywczy wniosek.
I jeśli wszystko w niej jest obsesyjne, to to nie jest tylko akademia.
Ona jest pokazana jako odpychająca osoba, która, kurde, w ogóle nie czai bazy, jeżeli chodzi o to, że ma problem z tym, jak odnosi się do Akademii i jak wielkie miejsce w jej życiu ta Akademia zajmuje.
Pomysł, zrobię książkę o Akademii, o tym, że Akademia jest bardzo trudnym przeżyciem, że ludzie śmieją się o Akademii, a potem zdarzają się z realiami.
Ostatnie odcinki
-
#126 – Antyintelektualizm ery book mediów
05.03.2026 12:45
-
#125 – Będzie się działo! Książkowe zapowiedzi ...
31.01.2026 14:09
-
#124 – Książkowy przegląd 2025 roku: afery, dys...
23.12.2025 14:14
-
#123 – Zgubne skutki wydawania fanfików, czyli ...
26.11.2025 11:56
-
#122 – Patrzcie, jaki zrobiłam research, czyli ...
11.10.2025 09:32
-
#121 – „Błogosławieństwo niebios”, czyli wydawc...
16.07.2025 09:48
-
#120 – „Wschód słońca w dniu dożynek” Suzanne C...
16.05.2025 09:06
-
#119 – Dlaczego kochamy retellingi od Marissy M...
25.04.2025 08:36
-
#118 – Tokarczuk vs Mosfegh: Plagiat czy burza ...
09.03.2025 17:18
-
#117 – Totalna nostalgia: książki naszego dziec...
10.02.2025 15:04