Mentionsy
#120 – „Wschód słońca w dniu dożynek” Suzanne Collins
Nie bez powodu nasze omówienie najnowszej odsłony Igrzysk Śmierci wychodzi jakiś czas po premierze – czekałyśmy, aż wszyscy będziecie już po lekturze, aby bez skrępowania móc wspólnie zanurzyć się w te wszystkie wolty fabularne, szokujące sceny i reżimowe intrygi. Czujcie się więc ostrzeżeni – w tym odcinku są spoilery. A oprócz nich szczegółowe omówienie tego, co nas w historii Haymitcha zachwyciło, co można było zrobić lepiej i jakie inne historie ze świata Panem chciałybyśmy ujrzeć na kartach (mamy nadzieję) kolejnych części cyklu.
Życzymy miłego słuchania!Czytu Czytu prowadzą:Magdalena Adamus (Catus Geekus)Katarzyna Czajka-Kominiarczuk (Zwierz Popkulturalny)
Szukaj w treści odcinka
No właśnie, bo Suzanne Collins napisała Igrzyska Śmierci, które cieszyły się niesamowitym powodzeniem, zwłaszcza kiedy powstała ich ekranizacja, która także cieszyła się olbrzymim powodzeniem, po czym ta kilka lat zamilkła i wszyscy chyba założyli, że skończyła już swoją opowieść w świecie postapokaliptycznych Stanów Zjednoczonych.
W każdym razie to chyba zachęciło Suzanne Collins do napisania kolejnego prequela.
Właśnie ten główny temat całej książki i pomysł Suzanne Collins na tą książkę polega na tym, że ona chciała opowiedzieć o propagandzie i o tym, jak media zniekształcają przekaz.
Więc to jest bardzo spójne z tym pomysłem, na który Suzanne Collins wpadła.
Rzeczywiście brutalność książek Suzanne Collins moim zdaniem wzrasta, że rzeczywiście one są już pisane, no chyba także dla czytelnika, który już się trochę spodziewa, że tam trup będzie się siał gęsto i rzeczywiście to jest ten rodzaj powieści młodzieżowej, w której nie ma cudownego ocalenia w ostatniej chwili i zdarza się bardzo wiele takich momentów, w których bohaterowie muszą zginąć i giną w bardzo okrutny sposób.
I rzeczywiście inwencja Suzanne Collins w zabijaniu bohaterów jest niepokojąca, bo rzeczywiście ona co tom wpada na bardziej okrutne pomysły.
Natomiast rzeczywiście jest to książka, która kontynuuje tak naprawdę temat propagandy, bo Suzanne Collins jakby w ogóle pisząc Igrzyska Śmierci podjęła ten temat i podjęła temat tego, jak się kreuje widowisko telewizyjne, tak?
Jeszcze tylko tak dodając dla tych, którzy może nie słyszeli o tym nigdy, a wydaje mi się to bardzo ciekawe w kontekście całej serii, że tym, co zainspirowało Suzanne Collins do poruszania właśnie tych dystopijnych tematów, a jednocześnie tak bardzo bliskich do tego, co się dzieje na świecie, był atak Stanów Zjednoczonych na Irak po ataku 11 września.
Jest bardzo dużo momentów, które można byłoby wykorzystać, czy to w kontekście buntu, czy nawet po prostu pokazać, że to nie jest nieomylny system, no ale dzięki właśnie propagandzie i manipulacji materiałami wideo, i tutaj mi się wydaje, że to jest bardzo ważne dla Suzanne Collins, żeby przypominać młodym ludziom, że materiały wideo absolutnie mogą być na każdym etapie poddane manipulacji, sprawiają wrażenie dużo silniejszych niż są.
Natomiast jeśli chodzi o ten wątek, to mi się on podoba także dlatego, że tutaj bardzo fajnie Suzanne Collins retroaktywnie uczyniła Katniss nieco mniej wyjątkową, tak?
Bardzo mi się podobały TikToki, gdzie ludzie mówili, przepraszam, Suzanne Collins, musisz mnie zrozumieć.
I tutaj Plutarch jest bardzo ważny w samej fabule, żeby zasygnalizować jeszcze jedną z tych wiadomości, z pytań, które Suzanne Collins próbuje nam zadać w tej książce.
Ale mam wrażenie, że i to jest takie smutne w tym pytaniu i w tym zjawisku, że Suzanne Collins nie daje odpowiedzi na to pytanie, tylko sygnalizuje, że ono zawsze wraca, kiedy mówimy o ludziach uciśnionych, o prześladowanych, o różnych ludobójstwach, które wydarzyły się w historii.
I tutaj wydaje mi się, że Suzanne Collins także podrzuca nam takie elementy.
Przyznam, że sama Suzanne Collins zaskoczyła mnie.
I chodzi mi o to, że jeżeli Suzanne Collins próbuje jakoś pokazać w praktyce
Że tak naprawdę te wszystkie dzieci są ofiarami i Suzanne Collins nie jest w stanie uniknąć tworzenia dobrych i złych na arenie, podczas kiedy tak naprawdę oni wszyscy mają ten sam cel i wszyscy są w równym stopniu ofiarami systemu.
Oczywiście jedni mają lepsze szanse, drudzy gorsze, ale ja też mam problem i powiem to, że kiedy przeczytałam sobie Świt słońca w dniu dożynek i w ogóle kiedy zaczęłam się zastanawiać czy chciałabym więcej książek Suzanne Collins, a chciałabym, bo moim zdaniem to jest niesamowite jak ona się rozkręca.
Tak, tutaj jest taka ładna scena, która mi się bardzo spodobała, kiedy Hejmisz wie, że na arenie właściwie już została też tylko ta dziewczyna, która może go zabij i słyszy, że ona płacze w nocy i chyba rzuca jej jedzenie czy jakieś pocieszenie i to mi się podobało, bo wtedy sobie pomyślałam, że tutaj właśnie u Suzanne Collins udało się jakby gdzieś tam sfotografować taką rzeczywistość, że to jest po prostu dwójka samotnych dzieciaków, którym każą cię bić na śmierć i życie.
Zastanawiam się, czy Deadline mnie gonił Suzanne Collins, bo wiemy, że jest w stanie napisać więcej i bardziej szczegółowo.
A Suzanne Collins zawsze się to udaje.
Że ta konstrukcja fabuły jest taka sama jak w pierwszych częściach, tymczasem uważam, że Suzanne Collins stać na coś więcej i mogła z tego zrobić coś ciekawszego.
Tak, natomiast możemy chyba powiedzieć, że dla mnie to, co się dzieje teraz obecnie ze światem igrzysk śmierci, czyli te nowe książki Suzanne Collins, to jest olbrzymie zaskoczenie, ale także olbrzymia radość, bo nie ukrywam, że te wszystkie autory, które były popularne mniej więcej wtedy,
A Suzanne Collins to jest taki, wiesz, taki zwyżka tej popularności powieści młodzieżowych, bo to jest trochę osób, które tatuowały sobie jeszcze Divergent, była taka seria, prawda?
Ale widać, że próbuje innego, ale rzeczywiście na tle Suzanne Collins, te wszystkie takie autorki, które wtedy były na takim piku popularności i tworzyły ten cały gatunek YA.
No właśnie, chodzi mi o to, że Suzanne Collins jest ewenementem na tle tych autorek, które wtedy też były takie popularne i tworzyły tą istotę powieści młodzieżowej, prawda?
Więc naprawdę Suzanne Collins mnie imponuje i mam nadzieję, że wróci do tego świata z jakąś jeszcze kolejną opowieścią, bo naprawdę jestem ciekawa, co jeszcze ma do powiedzenia, bo są tacy autorzy, przy których orientujesz się, że oni wiedzą o tym świecie więcej niż ci powiedzieli.
I wierzę, że Suzanne Collins umiałaby to opowiedzieć tak, że ja jako zupełnie dorosła czytelniczka przeczytałabym to z pewną refleksją na temat moralności, na temat systemów autorytarnych i totalitarnych.
Nie wiem, czy są jakiekolwiek plotki i przecieki na temat tego, czy Suzanne Collins zamierza napisać następną książkę, ale myślę, że po nas widać bardzo dobrze, czego oczekują fani od wielkich franczyzm.
Systemy totalitarne jako źródło inspiracji dostarczają nam bez przerwy nowej tematyki, tym bardziej mieszkając w Stanach Zjednoczonych, myślę, że Suzanne Collins ma wszystkie informacje z pierwszej ręki o tym, jak to systemy mogą się staczać coraz bardziej, coraz bardziej i coraz bardziej, więc inspiracji w następnych latach na pewno jej nie zabraknie, a jeżeli zdecyduje się napisać nową książkę, to możecie być pewni, że my również jej przeczytamy i Wam na pewno o niej opowiemy.
Ostatnie odcinki
-
#126 – Antyintelektualizm ery book mediów
05.03.2026 12:45
-
#125 – Będzie się działo! Książkowe zapowiedzi ...
31.01.2026 14:09
-
#124 – Książkowy przegląd 2025 roku: afery, dys...
23.12.2025 14:14
-
#123 – Zgubne skutki wydawania fanfików, czyli ...
26.11.2025 11:56
-
#122 – Patrzcie, jaki zrobiłam research, czyli ...
11.10.2025 09:32
-
#121 – „Błogosławieństwo niebios”, czyli wydawc...
16.07.2025 09:48
-
#120 – „Wschód słońca w dniu dożynek” Suzanne C...
16.05.2025 09:06
-
#119 – Dlaczego kochamy retellingi od Marissy M...
25.04.2025 08:36
-
#118 – Tokarczuk vs Mosfegh: Plagiat czy burza ...
09.03.2025 17:18
-
#117 – Totalna nostalgia: książki naszego dziec...
10.02.2025 15:04