Mentionsy
#284 - O Botswanie, Kalahari i płaceniu deszczem (gościni: Anna Olej-Kobus)
Zaledwie rok po uzyskaniu niepodległości Botswana dostała od losu prezent. Okazało się, że jej ziemia kryje bogate złoża diamentów. To dzięki nim nowy kraj na mapie Afryki, kierowany przez wykształconego w Londynie księcia, miał szansę zbudować niezależną i demokratyczną państwowość. I z tej szansy skorzystał. Dziś Botswana jest jednym z najbardziej stabilnych państw kontynentu. Pomogły w tym diamenty oraz przyrodnicy i turyści, którzy pielgrzymują na Kalahari i do delty rzeki Okawango.
() Zajawka odcinka
() Powitanie
() Rozmowa
() Zakończenie i podziękowania
Wszystkie głosy, które usłyszycie w tym odcinku należą do fizycznych, rzeczywiście istniejących osób i nie zostały wygenerowane maszynowo przez algorytmy.
✅ Wspieraj Brzmienie Świata na Patronite: https://patronite.pl/brzmienie-swiata
🎧 Posłuchaj na innych platformach: https://ffm.bio/brzmienieswiata
Instagram: https://instagram.com/brzmienieswiata
Facebook: https://facebook.com/brzmienieswiata
X: https://x.com/paweldrozdradio
WWW: https://paweldrozd.pl
Szukaj w treści odcinka
Był wytoczony proces, żeby koncerny farmaceutyczne, można powiedzieć, wypłacały tantiemy za wykorzystywanie wielowiekowej wiedzy, bo można powiedzieć, że ci San obecni są depozytariuszami wiedzy swoich przodków i właściwie dlaczego nie mieliby czegoś z tego mieć.
Ale nie, to by nam się przydało, dlatego że to jest czas, kiedy na tym terenie głównie żyje lud san, zwany buszmenami.
I mamy na północy wzgórza Codilo cztery samotne wzgórza, gdzie San pozostawili retyna skalne, malując właśnie nosorożce, antylopy, żerafy, takie zwierzęta, których teraz już tam w okolicy nie ma.
San, czyli Bushmeni, wyruszają w podróż w poszukiwaniu nowego, lepszego życia, a w międzyczasie jakieś, no to już teraz bardzo szybciutko nam licznik przeszedł z półtora tysiąca lat temu, docierają tu ludy Bantu i one zaczynają wypychać San na obrzeże.
Te ludy wypychają San gdzieś na obrzeża i do dzisiaj właściwie tak jest, że oni żyją na obrzeżach pustyni Kalahari w okolicach wzgórz Codilo.
Tam jest takie kliknięcie i to jest z języka San.
Kosa, ale to było języka San.
Aj to jest rodzaj takiej laski do wydobywania zajęcy, którą myśliwi San używają.
Czyli mamy Cwana jako tą największą grupę etniczną, potem mamy Kalanga, około 12%, San 3%,
San są trochę obywatelami trzeciej kategorii i tu mamy dosyć tragiczną historię, bo kiedy tworzono rezerwat Kalahari.
To Lawrence Van Der Post, to jest postać, która badała życie ludu San wśród gór Sodilo.
On bardzo lobbował za tym, żeby zachować tę rezerwę, tego miejsca nieskażonej przyrody i miejsce, które by umożliwiło kontynuowanie oryginalnego, tradycyjnego stylu życia ludowi San.
To nie do końca wyszło, bo mianowicie San zostali wysiedleni z tych terenów po to, żeby nie zagrażać dzikim zwierzętom, chociaż przecież przez tysiąclecia współistnieli z tymi zwierzętami, nigdy nie zabijali więcej niż potrzebowali do zjedzenia.
Na przykład od bardzo dawna przedstawiciele koncernów farmaceutycznych przyjeżdżają do San, chodzą z nimi po buszu i dowiadują się, do czego służą konkretne rośliny, bo mimo, że Kalahari jest na pozór bardzo jałowym terenem,
To jest tam cała masa różnych roślin i San znają zastosowanie, taka jedna osoba przynajmniej 200 różnych roślin, z których wiele ma znaczenie lecznicze, które można potem wykorzystać właśnie tworząc farmaceutyki.
Był wytoczony proces, żeby koncerny farmaceutyczne, można powiedzieć, wypłacały tantiemy za wykorzystywanie wielowiekowej wiedzy, bo można powiedzieć, że ci San obecni są depozytariuszami wiedzy swoich przodków.
Kiedy myśliwy san szedł na polowanie, brał specjalnie spreparowany wilczomlecz, on jest rośliną trującą, ale specjalnie spreparowany sprawiał, że nie czuło się łaknienia, czyli jestem na polowaniu i nie jestem głodny, mogę efektywniej polować, bo nie burczę mi w brzuchu z głodu, czyli powstrzymuję łaknienie.
Bo dość powiedzieć, że san, tutaj wchodzimy w bardzo ciekawe znowu językowe tematy, san tak naprawdę w języku cłana oznacza obcy włóczędze.
Czyli na przykład jestem Ju Hoan Si San, albo Ngai San, albo jakimś innym odłamem ludu San.
Trudno by było teraz dokładnie powiedzieć i wskazać komu, więc batalie trwają, ale to jest bardzo ciekawy precedens i mam nadzieję, że jakoś w miarę pozytywnie dla San się to skończy.
Ale w przypadku tu właśnie Podsłany, no jest to pewna tragiczna historia ludu San.
W tej chwili lud san jest w opałach i to nie od wczoraj, od kilku co najmniej dekad, ale w ogóle Botswana ma dość długą historię, czy ta część Afryki, traktowania bardzo przedmiotowego przez białych ludzi, tutaj nie mówię tylko o czasach apartheidów RPA, ale też o takim zjawisku, które często nazywane jest ludzkim zoo.
I w przypadku San, chyba taką spektakularną historią jest El Negro, czyli wojownik myśliwy, ja go tak nazywam.
A nie jest to prawdą, gdyż na pewno był on san, a bracia Weron nigdy dalej niż 60 kilometrów na północ od Kapsztadu się nie zapuścili.
Ostatnie odcinki
-
#290 - O Finlandii, pudełkach i telefonie James...
21.02.2026 06:00
-
#290 - O Nigerii, ropie naftowej i piratach na ...
14.02.2026 06:00
-
#289 - O dronach, wyścigu zbrojeń i ukraińskic...
07.02.2026 06:00
-
#288 - O Wietnamie, tunelach i bambusowej dyplo...
31.01.2026 06:00
-
#287 - O Chinach, kolekcjonerach sztuki i 4 sek...
24.01.2026 06:00
-
#286 - O pseudohistoriach, 10 plemionach i prze...
17.01.2026 07:56
-
#285 - O megakościołach Afryki, prorokach-milio...
10.01.2026 06:00
-
#284 - O Botswanie, Kalahari i płaceniu deszcze...
03.01.2026 06:00
-
#283 - O Bułgarii, czałdze i kapsułach pamięci ...
20.12.2025 06:00
-
#282 - O Turcji, haremach i Imperium Osmańskim...
13.12.2025 06:00