Mentionsy

Biznes i Emocje
Biznes i Emocje
24.05.2024 05:00

Fakty i mity o pieniądzach

Jaka jest różnica między właścicielami dobrze prosperujących biznesów, a tymi, którym biznes idzie jak po grudzie? Jedną z głównych ról odgrywa tu mentalność finansowa. Jeśli chcesz rozwijać swoją firmę, zajmij się swoimi przekonaniami na temat pieniędzy.


Spośród dziesiątek przekonań na temat pieniędzy wybraliśmy sześć i rozłożyliśmy je na czynniki pierwsze. Czy pieniądz robi pieniądz? Czy musisz mieć pieniądze, żeby zarabiać ich więcej? No i najważniejsze: pieniądze dają w końcu to szczęście, czy nie?


Posłuchaj koniecznie – zwłaszcza jeśli rozmowy o pieniądzach Cię stresują.


___

Doświadczonym właścicielom firm, którzy chcą od biznesu czegoś więcej niż zarabiania pieniędzy, pomagamy budować i rozwijać emocjonalnie angażujące marki. Jeśli czujesz, że możemy wspólnie zrobić coś dobrego lub masz jakiś biznesowy problem do rozwiązania – skontaktuj się z nami na https://www.woopa.pl/


Po więcej treści o:

🚀 tworzeniu angażującej marki z misją

🧠 strategii marki, rozwoju EQ, leadershipie

🔬 psychologii i neurobiologii emocji w biznesie

zapraszamy na Instagram: https://www.instagram.com/woopa.pl/.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 164 wyników dla "AK"

podcastu Biznes i Emocje, w którym Kari Golden i Bartek Golden rozmawiają o utworzeniu marek emocjonalnie angażujących zarówno klientów, jak i liderów oraz członków ich zespołu.

Kari, dzisiejszy odcinek jaki ma tytuł?

Fakty i mity dotyczące pieniędzy.

Generalnie jest różnica między biznesami, które się rozwijają, a tymi, którym idzie jak po grudzie.

I tą różnicą w dużej mierze, jak nie głównie, jest mindset, czyli taki mental właścicieli tych biznesów dotyczący pieniędzy.

Tak czy nie?

Tak.

Tak, pieniądz robi pieniądz.

Tak, mam jakąś emocję.

A, że na emocje, że kupujesz sobie emocje jakieś.

Tak, po prostu wydaję pieniądze, bo mam jakąś emocję, czyli mogę mieć, chcę mieć lepszy samochód.

Albo mogę wydać pieniądze tak, że one wracają do mnie.

Tak, wydaję pieniądze na pieniądze.

Jeżeli masz stówkę, to wydaj ją na, nie wiem, nauczenie się jakiegoś skilla, który potem ci może zaprocentować.

Jeżeli masz sto tysięcy, to wydaj go na coś innego i tak dalej, i tak dalej.

Natomiast jest różnica między wydawaniem pieniędzy po prostu na swoje emocje, które mamy, a mamy ich bardzo dużo, jak nie większość.

I tak pieniądz robi pieniądz.

Tak, ja też się z tym zgadzam, natomiast chciałabym pokazać trochę inną perspektywę tego, bo pieniądz robi pieniądz jest rozumiane jako, że jak będę mieć dużo pieniędzy, to będę mieć jeszcze więcej pieniędzy.

A tak naprawdę nie trzeba mieć dużych pieniędzy, żeby te pieniądze zrobić.

Tak jak powiedziałeś, wystarczy mieć stówkę, zainwestować w jakiś kurs albo coś i to nam da pewien zasób, jakąś umiejętność.

I jeszcze w kwestii tego wydawania bezpowrotnego versus wydawania na inwestycje, to tu ważna jest taka uważność, czyli cokolwiek nie robimy w firmie czy w swoim biznesie, to patrzymy na każdą wydaną złotówkę, na co ona idzie i zastanawiamy się,

I to mogło być całkiem, nie wiem, na przykład to, że pojedziesz na wakacje, firmie da wypoczętą osobę, która jest w stanie jakby dalej pracować i nie ulegnie wypaleniu.

Ale to, że pojedziesz na te wakacje dziesięć razy w roku, no to już tego nie da.

No, myślę, że są nawet takie firmy, gdzie jakby prezes pojechał na cały rok na wakacje, to by to dobrze zrobiło firmom.

Tak.

Więc to zawsze warto po prostu każdy pieniądz rozpatrzeć pod kątem tego, jaki da pieniądz.

Po prostu wydawanie sobie, bo tak lubimy.

I też jakby nie trzeba się tym biczować.

No więc na rynku jako takim jest cała masa ludzi, którzy mają po prostu pieniądze.

Jak głupio to nie zabrzmi, to oni po prostu szukają różnych sposobów

To nie jest tak, że ludzie chcą pieniędzy tylko, nie wiem, żeby mieć pieniądze, żeby było ich jeszcze więcej.

Czasami chcą po prostu robić jakąś wartość.

Czyli coś, co ktoś uzna za wartościowe i szukają takich okazji po prostu, żeby można było coś zarobić.

No i można takie osoby po prostu normalnie znaleźć.

No pewnie tak.

Więc jest bardzo dużo takich osób, zwłaszcza, że...

teraz pokolenie tak zwanych boomersów wychodzi jak gdyby z pracy.

I wystarczy po prostu, no to wiadomo, że to się łatwo mówi, wystarczy znaleźć takie osoby, ale kręcenie się wokół ludzi, którzy robią pieniądze wokół biznesów powoduje, że prędzej czy później spotykasz osoby, które po prostu mają pieniądze i chciałyby z nimi coś zrobić.

Tak.

Czyli przekonanie, że musisz mieć pieniądze, żeby zarabiać pieniądze jest bardzo limitujące w jakimś sensie, bo wtedy stajesz i zastanawiasz się, jak zarobić pieniądze zamiast poszukać jakiegoś partnera, który już ma pieniądze i z którym możesz wnieść wartość.

To jest jakby cała w ogóle idea spółki.

Ja umiem coś, ja coś robię, ty umiesz coś, coś masz, coś robisz, więc zawiązujemy spółkę, żeby razem wytworzyć jakąś tam wartość.

Tak.

Powiem więcej, nawet prawdopodobnie byłbym w stanie ziemniaki obronić, że cena nie powinna wynikać z kosztów.

bo można sprzedawać ziemniaki po prostu jako skrobię zawartą w ziemniaku.

I wtedy ktoś, kto będzie patrzył na to jak po prostu na towar zwykły, ale można z ziemniaków zrobić coś więcej.

Można zrobić, nie wiem, miłą obsługę, można je pakować, można je donosić z warzywniaka do samochodu i można po prostu więcej za to chcieć.

Natomiast cena jako taka najczęściej wynika tylko z postrzeganej wartości.

Czyli co dana osoba widzi jako wartość w tym czymś, co sprzedajesz.

Czyli nie realnej wartości AK koszty, tylko postrzeganej wartości przez osobę z zewnątrz.

No tak.

Zwłaszcza, że koszty tak naprawdę to ciężko policzyć, nie?

No bo, nie wiem, załóżmy koszt takiego telefonu iPhone, to gdzieś tam na każdym etapie produkcji tego telefonu jest kolejna grupa ludzi, którzy mówią sobie, ile to jest warte niby ta ich praca i każda ta cena jest wymyślona, nie?

Tak, bo to jest tak, że rynek jak gdyby sam się weryfikuje, czyli na rynku ta dana osługa nie kosztuje mniej niż, ale tak naprawdę to nie jest tak, że za każdym razem dostaniemy to samo, bo różni ludzie, którzy robią różne rzeczy, oni też będą mieć postrzeganą swoją wartość różnie.

To jest tak wszystko rozmyte, że nie da się tego określić.

Bo to jest tak, że często w relacjach biznesowych robi się bardzo różne rzeczy, tylko żeby nie pogadać o tych pieniądzach.

Wkładanie całej tej energii, zanim się ustali, czy ktoś w ogóle ma na to budżet jakikolwiek.

Tak.

No ale w miarę szybko, tak.

Ja mam tutaj do dodania jeden taki zmianę postrzegania, którą mi zrobił Blair Enns właśnie w tym zakresie, że rozmowa o pieniądzach jest stresująca, bo faktycznie wiele osób stresuje się tą rozmową o pieniądzach.

I najbardziej stresującym momentem jest czas, który mija od tego, jak postanawiasz, że będzie ta rozmowa, do tej rozmowy.

Czyli tak naprawdę nie jest stresujący już sam moment rozmowy, tylko cały ten czas, w którym sobie powtarzasz, co tam może wyjść nie tak, co tam sobie o tobie mogło pomyśleć, czy aby na pewno jestem warta tych pieniędzy, bo to bardzo mocno jest osadzone w wartości naszej, jak sami siebie oceniamy.

Bo w momencie, kiedy mówisz jakąś kwotę, która wydaje ci się strasznie duża i stresuje cię powiedzenie tego, to gdzieś tam w tle czai się najprawdopodobniej impostor, który ci mówi, nie jesteś tyle wart.

Tutaj są jakby dwie drogi.

Okej, a gdyby w takim razie do takiej rozmowy podchodzić, jak do takiej rozmowy, gdzie musisz odkryć tak naprawdę, o co tej drugiej stronie chodzi...

Tak, to jest ten pierwszy kierunek, czyli tu nie chodzi o ciebie.

To ona tak naprawdę nadaje wartość temu.

Tak, a z drugiej strony, jeżeli ona na dzień dobry mówi nie, o Jezu, jak drogo i tak dalej, to znaczy, że ja coś źle komunikuję.

Więc to jest po prostu zwykły tip, że należałoby coś tu zmienić, ewentualnie ją dopytać, a jak to rozumie i tak dalej.

co do tej pory robiła i tak dalej.

I im dłużej odwlekamy tą rozmowę i myślimy o tym, jak to będzie, tym więcej jest tego stresu.

Więc jeżeli macie rozmawiać o pieniądzach i się stresujecie, to dążcie do tego, żeby to było jak najszybciej.

Żeby jak najszybciej podnieść temat tych pieniędzy, bo potem już...

Ta rozmowa minie, temat minie pieniędzy i będzie można porozmawiać o fajnych rzeczach, o tej wartości i tak dalej.

Więc jakby tip, żeby zacząć, rozmowa od pieniędzy jest całkiem z każdej strony właściwy.

Tak czy nie?

Ok, jak gdyby rozumiem, z czego to wynika.

Mam nadzieję, że wszyscy wiedzą, jak wygląda krzywa Gaussa.

Tak.

Tak, taki kapelusz.

Jeżeli na niskich skrajach jest pewność siebie, czyli ktoś ma wysoką i ktoś ma niską, jak wzięlibyśmy tą krzywą Gaussa i odwrócili, gdzie te wysokie teraz części tej miski takiej, która nam się stworzy, to będzie dużo pieniędzy, środek jest mało, to ja mam taką tezę, którą wymyśliłem.

Dlatego to jest teza, a nie teoria, że bardzo mała pewność siebie, taka już granicząca z narcyzmem, generuje wysoką skuteczność, przez co daje wysokie pieniądze.

Taka ni to w oko, ni to w coś tam pewność siebie generuje po prostu zwykłe pieniądze i bardzo wysoka pewność siebie będzie generowała znowuż bardzo wysokie pieniądze.

To tak sobie wymyśliłem, to nie sprawdzało mi tak dalej.

Trochę wiem tylko o narcyzmie, o zaburzeniu narcystycznym, czy jak ktoś to nazywa.

To jest tak, że samym centrum tego wszystkiego jest po prostu ekstremalnie niska pewność siebie.

Tak, poczucie własnej wartości.

Tak, tak się przekłada.

Nawet była jakaś taka dana, że na wysokich stanowiskach... Tak, osób jest bardzo dużo.

Tak, więc to nie do końca tak jest.

Musisz mieć po prostu taką zwykłą, zdrową dawkę niepewności siebie, to wtedy będzie do kitu, jeżeli chodzi o pieniądze.

Tak, bo pieniądze są bardzo łatwym i policzalnym takim składnikiem, który pokazuje wartość.

Bo wszyscy jakby je rozumiemy, można je policzyć, można je przyłożyć do pewnych rzeczy.

I to jest takie bardzo jasne dla ludzi.

Dużo trudniej jest się porównać pod kątem na przykład, nie wiem, ja mam 50 tysięcy fanów, on ma 20 tysięcy fanów, bo tu już wchodzą takie proste mechanizmy obronne, czyli ja, ale ten ma 50 tysięcy fanów, to albo sobie ich kupił, albo w ogóle nie są wartościowi.

Natomiast pieniądze są bardzo taką policzalną, twardą daną, którą porównujemy i na bazie której możemy sobie budować swój obraz.

Na całym świecie jest pewnie tak, że gdybyśmy do każdego kraju, prawie do każdego, przyjechali i mieli w rękach 100 dolarów, to mniej więcej każdy jest tam w tym kraju w stanie określić, jaką to ma wartość.

I tak jak najłatwiej się sprzedaje rzeczy, które są łatwo mierzalne, bo można je porównać, odnieść do czegoś, tak właśnie tą superprostą miarą możemy przyłożyć do wszystkiego praktycznie.

I stąd te właśnie porównania, które tam wychodzą i bardzo łatwo nam jest skwantyfikować, czy coś jest lepsze, czy gorsze, bo tylko przykładamy tą najprostszą miarkę, jaką mamy.

Tak, i za tym ilością pieniędzy idą też inne rzeczy, które pokazują wartość, czyli drogie samochody, duże domy, odrzutowce, jakieś tam marki, które nosimy na sobie.

Wszystko jest jakimś tam wyznacznikiem statusu.

Tak czy nie?

Nie wiem, jaka jest dokładna definicja szczęścia.

To znaczy, uważam, że pieniądze są ogólnie jak punkty money, czy punkty energii, czy w cokolwiek graliście.

A jak ich się ma bardzo mało, to jest bardzo trudno.

A jak powie teraz nie, to zaczynamy się starać, zaczynamy się za bardzo starać, więc ta druga strona wyczuwa desperację.

I robi się to coraz bardziej trudne jako zadanie, więc mamy małą manę po prostu.

Tak, dodatkowo decyzje się dużo łatwiej podejmuje.

Popełnianie błędów wiąże się z tym, że wydaje się bardzo dużo pieniędzy tylko po to, żeby te błędy popełnić, sprawdzić, żeby wiedzieć, a nie to jednak nie.

No ale żeby tak robić, to trzeba te pieniądze mieć.

Tak.

Ja tutaj może dodam od strony psychologii pozytywnej, że pieniądze jako pieniądze faktycznie szczęścia nie dają, czyli jako rzecz, która leży nam na koncie i po prostu ją pomnażamy.

Natomiast były badania, które sprawdzały korelacje pomiędzy ilością pieniędzy a poziomem życiowej satysfakcji.

I ten poziom życiowej satysfakcji, który był mierzony jako suma pozytywnych uczuć i też negatywnych, czyli mniej narzekali, był skorelowany z ilością pieniędzy dodatnio.

Czyli rosł poziom satysfakcji wraz ze wzrostem ilości pieniędzy do momentu, gdy i to badali na Amerykaninach,

Taką ilość zarabianych pieniędzy.

Czyli oni to określali jako, że do momentu, kiedy pieniądze przestają być problemem w jakikolwiek sposób.

Czyli masz zapewnione wszystkie swoje jakby takie bazowe potrzeby.

I potem coraz większa ilość pieniędzy już nie wpływała na poziom satysfakcji życiowej.

Czyli do pewnego momentu tak, potem nie.

Jeżeli na przykład zarabiam 100 tysięcy dolarów rocznie, no to jakby powinnam być osobą super szczęśliwą.

To jest taka średnia oczywiście, która tam wyszła, ale chodzi o to, że w momencie, kiedy zarabiamy załóżmy 10 tysięcy, to naszym punktem odniesienia jest zarabianie 10 tysięcy.

Tak sobie łatwo by myślałam na początek, bo to będzie trudniej.

I wiedząc to, możemy jakoś tam to zacząć kontrolować.

I jeszcze jednym aspektem jakby tego, czy pieniądze dają szczęścia, czy nie, jest to, na co je wydajemy.

A jeżeli wydajemy je na doświadczenia, to nasz poziom satysfakcji życiowej wzrasta.

I to też wynika z punktu odniesienia, ponieważ doświadczenia są nowe, jakby z definicji.

Jeżeli cały czas wydajemy na to samo doświadczenie, no to wtedy ono wchodzi jakby w tę kategorię z rzeczami.

Ale doświadczenia, jak na przykład podróże, to są rzeczy, do których się nie przyzwyczajamy, bo nie są z nami przez cały czas.

A jak kupimy sobie nowy samochód...

Czyli nasz mózg się przystosowuje, adaptuje do tego i przestaje nam przynosić radochę ten samochód i chcemy samochód o 40% droższy, albo jakiś jeszcze inny, albo dom, albo jacht, albo coś.

Więc rzeczy nie przynoszą nam szczęścia, które kupujemy za pieniądze, natomiast doświadczenia tak, czyli...

Jakieś, nie wiem, wyjścia razem ze znajomymi, jakiś koncert, jakiś wyjazd, jakieś posiedzenie gdzieś z kimś sławnym.

to mam taką, coś bym chciał wrzucić do tej beczki miodu.

To jest całkowicie autobiograficzne, że był taki okres w moim życiu, gdzie bardzo dużo wydawałem pieniędzy na sprzęt fotograficzny, po to, żeby fotografować przyrodę.

Tak, więc miałem i przedmioty, i doświadczenia.

A to nie jest też tak, że dla ciebie kupienie sprzętu jest doświadczeniem bardzo, bardzo przyjemnym?

Tak jest.

Natomiast w podsumowaniu chcielibyśmy dać wam pewien taki drogowskaz.

I jest coś takiego, co mamy wszyscy i co się nazywa money blueprint, czyli taka mentalność finansowa.

Po prostu zastanówcie się nad kwotą, która jest minimalną kwotą, jaką miesięcznie powiedzmy, niech będzie miesięcznie, musicie zarabiać, żeby było baza.

Czyli to musi być taka baza do wszystkich, do potrzeb.

Potem jakby było idealnie.

To jest tak dużo, że już obrzydliwie dużo.

Tak, że czujesz się już niekomfortowo, że to nie fair.

Tak, że to jest nie fair.

I drugie jeszcze, zanim jeszcze rozwinę tą pierwszą myśl, to jest takie, a co byś zrobił, zrobiła, gdybyś nagle miał, miała ogromną ilość pieniędzy, ale mówimy tutaj o naprawdę ogromnych ilościach pieniędzy, miliardy.

I jeżeli jest tam bardzo dużo o tobie, czyli kupiłabym sobie, kupiłbym sobie, pojechałbym, nie wiem, wybudował i tak dalej, to prawdopodobnie nigdy nie dojdziesz do tych pieniędzy.

Jakakolwiek ona jest, po prostu postrzegana wartość.

To, że już jest obrzydliwie, jeżeli masz coś takiego, to świadczy o tym, że tam się kończy twoja granica psychiczna, tak?

Ile można zarabiać, będąc teraz w twojej pozycji, tak?

I żeby faktycznie zarabiać więcej pieniędzy, to musimy wyjść z tego pudełka, w które zostaliśmy gdzieś tam wpakowani.

Różne tam pojawiają się odpowiedzi, kiedy zadajemy to pytanie, ale to jest tak 30-50 tysięcy na miesiąc.

No to jeżeli masz blueprint, który ci pozwala zarabiać maksymalnie 50 tysięcy na miesiąc, no to nic nie zrobisz.

I tak zaobserwowaliśmy tak w woli podsumowania tego odcinka,

że są dwa rodzaje, no oczywiście nie dwa rodzaje, no ale żeby nasz mózg, który lubi takie szufladkowanie, dobrze się poczuł, to podzieliliśmy dwa rodzaje mentalności finansowej na taką mentalność finansową właścicieli biznesów, którzy się zmagają, którym idzie ten biznes jak po grudzie i taką mentalność właścicieli biznesów, którzy prosperują, którzy mają sukcesy.

I różnice są takie, że mentalność finansowa właścicieli biznesów, którym idzie jak po grudzie, którzy zarabiają na swoje rachunki, charakteryzuje się tym, że traktują pieniądze jako wartość samą w sobie, czyli chcą mieć coraz więcej pieniędzy, że unikają długów.

Tak, czyli podejmują decyzje oparte o swój niedostatek, tworząc tym samym większy niedostatek.

Tak.

że inwestują, aby zarobić, czyli rozumieją zasadę pieniądz robi pieniądz i jakby robią to świadomie.

Nie stresują się rozmową o pieniądzach, bo jakby nie przyklejają tej wartości do swojej wartości, do wartości swojej osoby.

Jeżeli coś się stanie, to znaczy, że coś jest z tym nie tak.

To jest takie poczucie charakterystyczne.

Są w stanie bardzo dużo pieniędzy zapłacić za to, żeby odzyskać czas i podejmują decyzję na podstawie tego, gdzie chcą być, a nie w jakim miejscu chcą.