Mentionsy

Bieganie.pl
Bieganie.pl
14.06.2023 17:45

W czasie wolnym biegam ultramaratony - Oswald Rodrigo Pereira | Podcast W Rytmie Biegania

Gościem najnowszego odcinka podcastu „W Rytmie Biegania” napędzanego przez @eobuwie jest Oswald Rodrigo Pereira - dziennikarz, filmowiec, reporter wysokogórski, biegacz, himalaista. Urodzony w Belgii pół Polak, pół Portugalczyk, po ukończeniu studiów prawniczych swoje miejsce zawodowe odnalazł w dziennikarstwie. Jak sam powiedział: „Poszukiwanie najbardziej nurtujących ludzkich historii i inspirujących dokonań zaprowadziło mnie tam, gdzie nigdy nie myślałem, że wyląduję – pod najwyższe góry świata” Od 2018 roku jeździ na wyprawy jako filmowiec. Relacjonował Narodową zimową wyprawę na K2. Uczestniczył potem w trzech wyprawach z ramienia programu PHZ im. Artura Hajzera: Nanda Devi East, Lhotse i Batura Sar. Zimą 2020/21 roku był świadkiem triumfu i tragedii na K2. Latem 2021 roku wrócił z kamerą pod drugą najwyższą górę świata. Wspiął się do Obozu 3 (7300 m). Wszedł też na Broad Peak bez wspomagania się tlenem z butli. Ostatnio wrócił z wyprawy MAD SKI Project 2023 z Bartkiem Ziemskim, podczas której obaj weszli na szczyty dwóch ośmiotysięczników, Dhaulagiri oraz Annapurnę, bez wspomagania się tlenem, z których to Bartek zjechał na nartach. W niezwykle ciekawej rozmowie z Adamem Kszczotem i Maciejem Kurzajewskim opowiada m.in.: - Jak wyglądały jego początki z bieganiem? - Skąd u niego zamiłowanie do himalaizmu? - Czy himalaizm jest sportem? - Jak przygotowuje się do wypraw? - Jak ważna jest hipoksja w przygotowaniach do wyprawy? - Czy wspinanie się jest dla biegaczy? - Jakie są zagrożenia w górach? - Dlaczego wspina się bez dodatkowego tlenu? - Jak zareagował na zetknięcie się ze śmiercią w górach? - Jak spędza czas pomiędzy wyprawami? Materiał powstał we współpracy z marką eobuwie.pl Serdecznie zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy! Podcast dostępny również na Youtube w formie wideo.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 26 wyników dla "Himalaj"

Na pewno jestem gościem, który gdzieś tam swój talent biegowy właśnie przekuł we wspinanie w Himalajach, no bo jednak to jest zupełnie inne wspinanie, nie tak techniczne, bardziej wytrzymałościowo.

Natomiast od początku mojej drogi w Himalajach to myślę, że gdzieś tam ukierunkowało mnie i też utruwało ścieżkę wśród wspinaczy, którzy przecież to jest bardzo zamknięte i hermetyczne środowisko.

Ja myślę, że to może trochę wynikać z tego, że większość wspinaczy, tak myślę, że znakomita, pewnie 90-98% w tym momencie na świecie, w Himalajach, to są ludzie, którzy wspinają się z tlenem, z szerpami, to generuje gigantyczne koszty, więc jeśli jeszcze mieliby zapłacić za moje uczestniczenie w wyprawie, no bo ja nie chcę jechać na wyprawy, siedzieć w basecampie, bo to mnie w ogóle nie satysfakcjonuje, tylko wspinać się z tą osobą,

Później pojechałem na Manasruzimą, gdzie raczej byłem wyróżniającą się postacią akurat na wyprawie, gdzie niewiele się działo, ale tam powiedzmy, że utrwaliłem swoje nazwisko, jeśli chodzi o zimowe wspinanie w Himalajach.

Wybuchła wojna w Ukrainie, więc jakby odstawiłem po prostu na dalszy tor himalajzm i zacząłem jeździć do Ukrainy z transportami humanitarnymi.

Natomiast gdzieś tam z tyłu głowy miałem po pierwsze, że chcę wrócić w Himalaję,

Czyli cały czas magia tego himalajzmu działa i to akurat jest dobre, jako ogólne zjawisko.

Albo gdzieś tam wyłączam receptor odpowiedzialny za ból, co też by mogło tłumaczyć późniejsze wyczyny w Himalajach, czyli gdzieś tam wyłączę.

Czyli w Himalajach rozumiem jest tak, że od pewnego momentu trzeba się trochę odciąć od ciała i siłą woli pójść dalej.

Nie, powiedziałbym, że w Himalajach jest głębsza sztuka, ale akurat przypomniałem się, jak teraz biegłem jedną milę, tak co prawda towarzysko i ktoś tam pyta mnie z dziennikarza, o słuchaj, jak się biegnie ten dystans?

Więc tak to jest, natomiast w Himalajach źle by to wybrzmiało, że pierwsza połowa mocna, druga w trupa, bo chcemy wrócić też.

Myślę, że właśnie w Himalajach trzeba po prostu sięgać do tych pokładów, które pozwalają nam wrócić i uświadomienie sobie, że szczyt to jest po pierwsze tylko połowa drogi.

Na szczęście nie musiałem wychodzić wyżej, ale gdybym miał wychodzić wyżej, to utrata 5 kg ciała spowodowałaby, że z czasem, zresztą wtedy też pierwszy raz usłyszałem, że Himalaje nie są dla biegaczy.

Natomiast rzeczywiście jest tak, że ja zrozumiałem, że nie tylko trening biegowy, tylko jakby taki trening całościowy jest pod Himalaje dobry, więc zacząłem mniej biegać.

a z czasem gdzieś tam wypracowałem, no znając obciążenie organizmu, też regenerację swoją i to, że na przykład morsowanie nie jest dla mnie, stwierdziłem, że nie szykujmy się na zimno, ale szykujmy się na obciążenie z ciężkim plecakiem, nie na wspinanie, tylko na deptanie właśnie głębokiego śniegu, bo na tym polega w sumie wspinanie, jeśli chodzi o normalne drogi w Himalajach, czyli ciężki plecak, jak mówię ciężki, to naprawdę ciężki, bo ważą już 20 do 30 kilogramów na plecach, to jest dużo obciążenia.

Czyli nie będę biegać po Himalajach, tylko będę szedł z ciężkim plecakiem, w ciężkich butach, z rakami i będzie to trwało godzinami.

Choć mówisz, że jest taka zasada, czy tam powiedzmy myśl, że Himalaj wspinanie nie jest dla biegaczy, to czy bez tego twojego biegania wcześniejszego i nawet nie myślę tutaj o fizyczności, ale o głowie, byłoby możliwe twoje wspinanie, czy nie?

Czyli można używać określenia sport dla himalajzmu?

Powiedziałbym, że tak, że w himalajzmie można wyróżnić sportowe podejście i mniej sportowe, czyli takie turystyczne, tak jak wcześniej wspominałeś.

No, jak już zauważyliście w jednym zdaniu, ciężko mi zazwyczaj zamknąć swoje myśli, natomiast no, myślę, że to jest po prostu moje miejsce, takie we wszechświecie, gdzie czuję się najsilniejszy i najlepszy, i najlepszą wersją samego siebie i jak mi ktoś mówi, że zazdrości, to mówię, no po prostu znajdź to miejsce, jakby to nie muszą być Himalaje, to nie musi być bieganie, to nie musi być w ogóle sport, to może być, nie wiem, programowanie, granie w sudoku, już tak

Natomiast myślę, że to, co mnie wyróżnia, to, że w momencie, w którym to odkryłem, po prostu postawiłem wszystko na jedną kartę i niezależnie od tego, ile osób mnie odwodziło tego pomysłu, mówią, że to są jakieś fanaberie mojej Himalajzy, teraz sobie wymyśliłem, że najpierw bieganie, później triatlon, później bieganie w górach, a teraz jeszcze sobie Himalaję wymyśliłeś.

Więc tak naprawdę wracam i mam takie poczucie, że zrobiłem coś dobrego i że gdzieś tam ten chorobita astmatyka, oswalt, który miał zakaz sportu i był białek ściana i nauczycielka pytała, jesteś Portugalczykiem, jesteś tak blaty i że ten goły się zostanie po prostu w Himalajach.

Ja myślę, że dzięki Himalajom nauczyłem się traktować sport bardziej jako nie te wszystkie cyferki, liczby, że tutaj idę na trening, muszę to i to.

Miałem jeszcze czekan z flagą Portugalii, ale akurat zaginął mi na jednej z wypraw, bo myślę, że ten himalajzm w Polsce ma jednak zupełnie inną, no inną jakby świadomość.

Natomiast jeżeli chodzi o himalajzm, to cierpienie, cierpliwość i tak dalej, to są bardzo mocne słowa i ciężkie, ale kojarzą się jednak z polską historią, z takim ciężarem, z którym w siłą rzeczy się rodzimy i nawet jeżeli teraz jesteśmy nowocześnie, czy bardziej hipsterami, mamy dystans do takich rocznic jak Powstanie Warszawskie.

do centrum i tam spędzam ten czas, więc jakkolwiek byśmy nie próbowali gdzieś tam czasem trochę zluzować ten bagaż, to tak jak w Himalajach, on zawsze będzie nam towarzyszył.