Mentionsy

8:10
8:10
12.02.2025 05:00

Co zamach stanu ma wspólnego z kampanią prezydencką

Roman Imielski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", rozmawia z Agatą Kondzińską, dziennikarką polityczną "Wyborczej". Dlaczego pomysł Bogdana Święczkowskiego na wprowadzenie tematu zamachu stanu nie wpisał się w plan kampanii prezydenckiej Prawa i Sprawiedliwości? Co o Karolu Nawrockim mówi się wewnątrz PiS-u? Jakie są plany sztabu Nawrockiego na najbliższe tygodnie? I jakie znaczenie dla partii Kaczyńskiego ma wynik wyborów prezydenckich? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 10 wyników dla "PiS"

Napisałeś taki artykuł w Gazecie Wyborczej, że zamach stanu był autorskim pomysłem Bogdana Święczkowskiego, dziś stojącego na czele Trybunału Konstytucyjnego, który jest de facto przybudówką partyjną Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ podejmuje decyzje, tak się składa, tylko i wyłącznie po myśli Prawa i Sprawiedliwości i wszystkie...

To jest środowisko, które harcuje znacznie bardziej niż politycy PiSu.

Trudno, żeby Kaczyński nie poparł Bogdana Święczkowskiego, który mówi coś, o czym Kaczyński też już od dawna opowiada, tylko nigdy nie napisał doniesienia do prokuratury i nie zaniósł go do swojego kolegi i nie poprosił o wszczęcie postępowania.

No i tak się akurat złożyło, że tuż po ukazaniu się twojego artykułu Karol Nawrocki i PiS odpalają pierwszą odsłonę tego spektaklu Drożyzna, czyli że Karol Nawrocki zgłasza projekt, że jak tylko zostanie prezydentem, to obniży o 33% ceny za energię, które wiadomo, że dzisiaj są bolączką dla dużej części Polek i Polaków.

No więc właśnie, ale podróże gdzieś tam w tę politykę pałacu, funkcję reprezentacyjną się wpisują, więc tutaj rozumiem, że Karol Nawrocki czułby się dobrze.

Ale już abstrahując od takiej codziennej kampanii wyborczej, to powiedz mi, co w ogóle się mówi o Karolu Nawrockim w Prawie i Sprawiedliwości, tak jak rozmawiasz z politykami PiS?

Nie no, PiS jest przekonany, że jak najbardziej udźwignął.

To samo dotyczy Zbigniewa Ziobry i całego szeregu innych osób z PiS.

Chcesz powiedzieć, że po przegranych w prezydenckich wyborach, mając w perspektywie, że wybory wtedy parlamentarne są w roku 2027, długie dwa lata jeszcze, dwa i pół roku nawet, bo będą jesienią, PiS może dojść do dezintegracji?

No chyba, że cud się zdarzy i przejdzie jakaś ustawa naprawcza przez Sejm, a prezydent Andrzej Duda ją podpisze.