Mentionsy

8:10
8:10
17.02.2026 05:00

Co dalej z NATO po konferencji w Monachium

Łukasz Grzymisławski rozmawia z Piotrem Burasem, dyrektorem warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych. Jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów podczas monachijskiej konferencji bezpieczeństwa było przemówienie amerykańskiego sekretarza stanu Marco Rubio. Rok temu wysłany na konferencję przez Donalda Trumpa wiceprezydent J.D. Vance łajał Europę, że odeszła od swoich wartości. Czy tegoroczne przemówienie Marco Rubio, mimo bardziej pojednawczego tonu, znacząco różniło się treścią od tego co mówił Vance? Czy Europa jest w stanie być podmiotem w geopolitycznej grze między USA, Rosją a Chinami? Z czego wynika całkowite pominięcie przez Marco Rubio w jego przemówieniu tematu Ukrainy? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 19 wyników dla "Trump"

Jednoznacznie generował je Związek Radziecki, ale przed rokiem, świeżo zaprzysiężony wtedy na swoją drugą kadencję Donald Trump, wysłał do Monachium swojego zastępcę, J.D.

W tym roku Trump wysłał do Monachium swego szefa dyplomacji, sekretarza stanu Marco Rubio i Rubio mówił w bardziej pojednawczym tonie.

W przypadku Grenlandii jednak Trump został zatrzymany tym, że Unia dała wyraźny sygnał i to zrobiła najpierw Francja, a potem się przyłączyły do tego Niemcy, że są gotowe przynajmniej rozważyć użycie takiego mechanizmu.

Sankcji gospodarczej, który bardzo mocno mógłby uderzyć w gospodarkę amerykańską, to wpłynęło na sytuacje na rynkach finansowych, które ostatecznie zmusiły Trumpa do wycofania się z ewentualnych planów przejęcia.

Po tych wszystkich ostatnich wypowiedziach i działaniach Trumpa, potencjalny agresor, czyli Rosja, może mieć coraz większe wątpliwości i to gra na jego korzyść.

A jeśli nie poruszył tego tematu otwarcie podczas swojego publicznego wystąpienia, to że poruszał ten temat w rozmowach zakulisowych, a to co mówił oficjalnie, to jest tak naprawdę przemówienie w głównej mierze zaadresowane do Donalda Trumpa.

Myślę, że to jest część prawdy, ale nie ma też, ja bym się tym jakoś przesadnie nie uspokajał, ponieważ Marco Rubio też jest wykonawcą po prostu polityki Trumpa i cała ekipa

Amerykańska dzisiaj w zasadzie funkcjonuje w tym paradygmacie wyznaczonym przez Trumpa.

Ja myślę, że niestety wiele na to wskazuje, chociaż jak wiemy Trump bardzo często zmienia zdanie pod wpływem różnych czynników, więc dzisiaj widać, że ten nacisk jest dosyć duży.

To znaczy celem dyplomatycznym strony zachodniej jest w gruncie rzeczy wykazanie, pokazanie też zademonstrowanie Trumpowi, doprowadzenie do sytuacji, żeby to Putin był tym, który nie godzi się na warunki,

W jego osiągnięcie chyba nikt poza Trumpem nie wierzy.

Ani Putin, ani Ukraińcy, ani Europejczycy, a Trump liczy na to, że tę kwestię będzie można jak najszybciej zamknąć i tego Europejczycy starają się za wszelką cenę uniknąć.

Czy nie jest tak, że Donald Trump wyświadcza Europie w pewnym sensie mimowolnie przysługę, to znaczy zmusza ją do tego, żeby stanęła samodzielnie na własnych nogach?

Ja myślę, że taki szok, swego rodzaju szok był potrzebny i takie potrząśnięcie trochę Europejczykami, które być może bez Trumpa rzeczywiście do którego by nie doszło, ale moja obawa jest taka, że Trump i jego obóz

To znaczy to, że Trump powiedział Europejczykom musicie wreszcie wydawać więcej pieniędzy, nie może wszystko być na moich barkach czy na amerykańskich barkach, to jest absolutnie słuszne i to jest potrzebne i Europa musi to poważnie wziąć i wzięła w dużej mierze to pod uwagę.

Ale Trump idzie dalej, bo Trump mówi, że Europa taka jaką mamy dzisiaj, czyli Europa wierząca w porządek oparty na zasadach, w liberalne wartości, w demokrację taką jaką znamy, w prawa człowieka, która jest po prostu wrogiem Stanów Zjednoczonych w jego rozumieniu.

Bez Unii Europejskiej, którą Trump chce zniszczyć, bo uważa ją za wroga, to się nie uda.

Więc jest dramatyczna sprzeczność w tym podejściu i mi się wydaje, że dla Trumpa i dla tego obozu, który dzisiaj jest u władzy, ten drugi cel jest ważniejszy niż ten pierwszy.

Czy Trumpowi starczy czasu, żeby doprowadzić swój plan do realizacji?