Mentionsy Mentionsy
w półmroku
w półmroku

Walka matki o sprawiedliwość dla córki | Śmierć RONDY REYNOLDS

13.04.2023 ·37 min 17 s · 7 rozdziałów

Ronda Reynolds była 33-latką, której drugie małżeństwo właśnie legło w gruzach. Dodatkowo zmuszona była zrezygnować z pracy, o której marzyła od dziecka. Mimo wszystko wydawała się pozytywnie patrzeć w przyszłość. Pewnego ranka jej mąż zadzwonił jednak na policję i powiedział, że popełniła samobó[email protected] instagram.com/wpolmroku/ Źródła: Ann Rule – "Cicha śmierć" https://www.cbsnews.com/news/48-hours-coroners-inquest-in-1998-death-of-ronda-reynolds-22-12-2012/ http://www.realcrimes.com/Reynolds/rondareynolds.htm https://abcnews.go.com/US/late-justice-jury-decide-ronda-reynolds-died/story?id=14691333

0:01 · Wprowadzenie i opowieść Rondy 6

Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym filmie na moim kanale. Dzisiaj przedstawię Wam sprawę, która niby od samego początku traktowana była jako rozwiązana, ale tak naprawdę wcale nie wydaje się taką być. Zapraszam do wysłuchania historii Rondy Reynolds, kobiety, która rzekomo popełniła samobójstwo. Ronda przyszła na świat w 1965 roku, gdy jej matka miała zaledwie 19 lat. Urodziła się dwa miesiące za wcześnie, więc już od samego początku musiała wykazać się dużą siłą i wolą życia. Mieszkała z matką, Barbrą, babcią ze strony matki, Virginią i o 10 lat młodszym bratem Freemanem.

W pewnym sensie matka spadła jej jak z nieba. Mogła zająć się jej domem i dziećmi, podczas gdy ona ciężko pracowała na utrzymanie całej ich czwórki. Barbara nie zajmowała się jednak jedynie pracą. To znaczy w pewnym sensie zajmowała się, ale zaraz to wyjaśnię. Jej pasją od zawsze były konie. Posiadała nawet kilka sztuk i oczywiście kosztowały ją one mnóstwo pracy, ale zdecydowanie była to praca, z której nigdy by nie zrezygnowała. Ronda odziedziczyła po swojej matce miłość do koni i generalnie miłość do zwierząt. Nie zamierzała jednak zajmować się nimi zawodowo. Od dziecka marzyła o pracy w policji.

Teraz pewnie takie marzenie nikogo by nie zdziwiło, ale wtedy były inne czasy. Do policji nie przyjmowało się podobno nawet niskich mężczyzn, a co dopiero mówić o kobietach. Grona policjantów składało się wyłącznie z wysokich mężczyzn. Ronda była jednak pewna, że byłaby świetną funkcjonariuszką i mimo przeciwności planowała spełnić swoje marzenie. I udało jej się. Co więcej, w tamtym czasie była najmłodszą policjantką w historii stanu Waszyngton. W pracę poznała Marka, o 8 lat starszego rozwodnika z trójką dzieci. To, że mężczyzna po rozstaniu z żoną otrzymał pełne prawo do opieki nad dziećmi zdecydowanie nie przeszkadzało Rondzie.

Kobieta kochała dzieci i zdecydowanie pragnęła w przyszłości mieć również dzieci z Markiem. Rhonda i Mark pobrali się w czerwcu 1989 roku. Marzenia o posiadaniu własnych dzieci nie było jednak dane zrealizować. Kilkukrotnie poroniła. Cierpiała po każdej utracie ciąży. Wydawało się, że dotykało ją to o wiele bardziej niż jej męża. Cóż, może dlatego, że on miał już trójkę własnych dzieci. To, jak bardzo jej nie rozumiał, dało się bardzo wyraźnie zauważyć, gdy Ronda po raz kolejny zaszła w ciążę i urodziła dziecko we własnej łazience w piątym miesiącu ciąży.

Noworodek nie płakał ani nie oddychał. Mark zawiózł żonę i dziecko na pogotowie, po czym jak gdyby nigdy nic pojechał do pracy. Ronda była przekonana, że wyszedł tylko zaparkować auto i że za chwilę wróci, ale tak się nie stało. Po prostu ją tam zostawił całkiem samą. Ciężko zrozumieć takie zachowanie. Z czasem małżeństwo coraz częściej się kłóciło. Nie chodziło tylko o poronienia, ale również o finanse. Ronda była beznadziejna w pilnowaniu domowego budżetu, płaceniu rachunków i generalnie dysponowaniu pieniędzmi. Doprowadziło to do bardzo wielu cichych dni. Ostatecznie, w 1997 roku, po ośmiu latach małżeństwa, Mark i Ronda postanowili się rozwieść.

Kobieta bardzo szybko poszła dalej ze swoim życiem. Podczas zgromadzeń Świadków Jehowy, na które chodziła z Markiem, poznała o 14 lat starszego od siebie Rona Reynoldsa. Ron miał wtedy żonę, Catherine, z którą doczekał się pięciu synów. Dwóch z nich wyprowadziło się już z domu, ale trzech wciąż z nimi mieszkało. Ron i Kathy w młodości mieli problemy z uzależnieniem od narkotyków. Zdaje się, że Ron wyszedł z nich obronną ręką, ale jego żona wciąż zmagała się z uzależnieniem. Później Barbara, matka RONDY, powie, że nie ma pojęcia, co pociągało jej córkę w ronie. Mężczyzna miał już 46 lat, nie był tak przystojny jak Mark i pracował jako nauczyciel w szkole podstawowej.

5:12 · Kariera policjantki 4

Od 20 lat miał żonę, która uzależniona była od narkotyków, miał pięciu synów, a w przyczepie kempingowej za jego domem mieszkał jego schorowany ojciec, który wymagał opieki. Jego wielkim plusem było jednak to, że potrafił słuchać. Ronda czuła się przy nim po prostu dobrze. Tak dobrze, że pobrali się już miesiąc czy dwa po sfinalizowaniu jej rozwodu, na początku 1998 roku. Barbara po raz pierwszy spotkała swojego zięcia już podczas ślubu. Od początku nie zrobił na niej najlepszego wrażenia, a może opowiadała o tym już z perspektywy późniejszych wydarzeń. W każdym razie jego zachowanie było dość dziwne i co do tego nie ma wątpliwości.

Już na początku powiedział rondzie, że jest impotentem. Podczas pierwszej próby odbycia stosunku potwierdziło się to, ale już druga próba była udana, jeżeli można to tak powiedzieć. Powiedział, że za sprawą RONDY jego sprawność seksualna magicznie wróciła do normy. Po rozwodzie z Kathy musiał zostawić jej dom, a także zapłacić 100 tysięcy dolarów. Był więc właściwie bez grosza. I to Ronda pożyczyła od matki pieniądze na kupno nowego domu. Wszystkie meble wewnątrz również były jej. Jak już wspominałam, Ronda kochała zwierzęta. Miała nawet kilka psów. Psów, których Ron wprost nienawidził.

Powiedział jej, że ma lekki sen, więc psy mają zdecydowany zakaz wchodzenia do sypialni. Przez ten jego lekki sen kobieta zmieniła też swoje przyzwyczajenia i karmiła zwierzęta wieczorem, a nie rano, żeby go czasem nie obudzić hałasem. Ronda nie tylko zmieniła męża, ale też pracę. Jak już mówiłam, od dziecka marzyła o zostaniu policjantką i udało jej się spełnić to marzenie. Była jedną z niewielu policjantek w waszyngtońskiej policji. Przeszła bardzo wyczerpujące szkolenie, aby to osiągnąć. Chciała łapać przestępców i uczynić świat, choć trochę bezpieczniejszym. Ale na co dzień musiała się jednak mierzyć z czymś innym.

Krytykowali ją za to, jak wykonuje swoje obowiązki, mimo że wykonywała je całkiem dobrze. W każdym jej raporcie znajdowali coś, co im się nie podobało. Jak już mówiłam, Ronda przeszła wiele poronień. Jej ciążę również nie podobało się przełożonym. Twierdzili, że właśnie dlatego w policji nie powinno być kobiet. Mężczyźni nie zachodzą przecież w ciążę, nie potrzebują urlopów rodzicielskich i przez cały czas są tak samo sprawni fizycznie. W końcu Ronda nie wytrzymała. Naprawdę chciała być policjantką i całe swoje życie do tego dążyła. Nie chciała jednak codziennie słyszeć, że znów coś zrobiła nie tak i znosić okropnych komentarzy i spojrzeń innych policjantów.

10:12 · Konflikty z pracodawcami 5

Jej małżeństwo z Ronem chyliło się ku upadkowi. Ronda od dawna podejrzewała, że mężczyzna ją zdradza. Ale ostatnio okazało się, że faktycznie ma romans i to ze swoją byłą żoną. Postanowiła się rozwieść. Ronda marzyła o założeniu rodziny, a tymczasem miała już 33 lata i dwa nieudane małżeństwa za sobą. No prawie za sobą. Była żona Rona miała problemy z uzależnieniem od narkotyków, więc Ronda powiedziała, że rozwód mogą sfinalizować dopiero po pół roku, gdy przejdzie już test na obecność wirusa HIV. Bała się, że Ron mógł się zarazić od byłej żony, a następnie zarazić ją.

Ronda rozmawiała ze swoją matką przez telefon wieczorem 15 grudnia. Dzień później miała do niej przylecieć na święta. A raczej na przedświąteczny czas, ponieważ w same święta musiała pracować. Boże Narodzenie postanowili więc świętować po prostu trochę wcześniej niż wszyscy inni. Podczas tej rozmowy Ronda wydawała się z radością patrzeć na przyszłość. Nie wydawała się specjalnie przybita rozwodem z Ronem. Powiedziała, że chce odzyskać wszystkie pieniądze zainwestowane w kupno ich wspólnego domu oraz wszystkie meble, które do niego wniosła. Miała też możliwość zmiany punktu Macy's, w którym pracowała w ochronie i Barbara miała nadzieję, że wybierze sklep blisko jej domu, że przeprowadzi się bliżej i że znów będą mogły być razem.

Niecały rok po ślubie, 16 grudnia 1998 roku, o godzinie 6.20, Ron zadzwonił na policję. Poinformował, że Ronda popełniła samobójstwo. Mówił monotonnie i spokojnie. Powiedział, że nie wie co dokładnie się stało, ponieważ spał. Znalazł swoją żonę na podłodze w garderobie, z pistoletem w dłoni i raną postrzałową w policzku. Stwierdził, że musiała stłumić wystrzał poduszką, ponieważ nie słyszał go. Operator numeru zapytał go, czy jest pewien, że kobieta nie żyje, czy próbował zmierzyć jej puls. Ron powiedział, że nie i miał zrobić to w czasie rozmowy. Później zmienił jednak swoją wersję i stwierdził, że puls zbadał jeszcze przed wykonaniem telefonu.

Po przyjeździe do domu przez całą noc miał rozmawiać z żoną i przekonywać ją, aby nie zrobiła sobie krzywdy. W końcu zasnął jednak około 5 nad ranem. Powiedział, że gdy o 6 zadzwonił jego budzik, czuł jej obecność obok i nacisnął drzemkę. Gdy w końcu wstał, Rondy nie było w łóżku. Poszedł do kuchni sprawdzić, czy nie karmi tam swoich psów, chociaż przypominam, że kobieta robiła to wieczorem, aby nie zakłócać jego lekkiego snu. Dopiero później znalazł ją martwą w garderobie. Po tym jak Barbara dowiedziała się o śmierci swojej córki, natychmiast przebyła 500 kilometrów, aby zobaczyć się ze swoim zięciem i dowiedzieć się co z pogrzebem.

Wiedziała, że Ronda chciałaby zostać skremowana. Po przyjeździe Ron opowiedział jej co się stało, a jej od razu zaczęły włączać się czerwone lampki. Dlaczego pomyślał, że jego żona karmiła psy, skoro z jego powodu musiała to robić wieczorem? Ron nie chciał spojrzeć jej w oczy. Zachowywał się bardzo dziwnie. W pewnym momencie na korytarzu zauważyła jakiś ruch. W pierwszym momencie pomyślała oczywiście, że to jeden z synów mężczyzny, ale nie. Przechodziła tamtędy Cathy, w samym szlafroku. Wyszła z małżeńskiej sypialni. Barbara była absolutnie zszokowana. Po chwili odzyskała jednak rezon i zapytała o pogrzeb, czy poczynił już jakieś przygotowania.

15:12 · Małżeństwo z Ronem 6

Zirytowany powiedział, że nie. Barbara powiedziała o woli swojej córki, aby zostać skremowaną, na co usłyszała – nie obchodzi mnie, co zrobicie z ciałem, bylebym nie musiał za to płacić. Dość okrutna odpowiedź i to od mężczyzny, który dopiero co stracił żonę. Dodatkowo nie zgodził się na zabranie przez Barbrę żadnych rzeczy RONDY, nawet pamiątek rodzinnych i biżuterii, którą dostała od swojej babci. Powiedział, że potrzebuje przedmiotów należących do RONDY, aby pokryć koszty. Nie powiedział jednak o jakie koszty mu chodziło, skoro nie miał najmniejszego zamiaru zajmować się jej pogrzebem. Emocje inne niż obojętność pokazał dopiero w chwili, gdy zaczął mówić o ubezpieczeniu swojej zmarłej żony.

Wyraźnie rozgniewany stwierdził, że Ronda nie zapłaciła raty swojego ubezpieczenia na życie i że musiał to zrobić za nią jeszcze w dniu jej śmierci, aby zgadzał się z tempel pocztowy i wypłacono mu świadczenie. Ronda nie była typem osoby, która popełniłaby samobójstwo. Wiem, że tak można powiedzieć o wielu osobach, ale ona mówiła o tym wprost. Wielu swoim znajomym powtarzała, że jej zdaniem to żadne rozwiązanie i nie ma takiej sytuacji, z której nie można by było wyjść w inny sposób. Nie wydawała się również specjalnie przygnębiona. Mimo wszystko planowała wyjazd do matki, a w wieczór swojej śmierci zamawiała bilety lotnicze i robiła plany na przyszłość.

Dodatkowo tak naprawdę ciężko powiedzieć, gdzie dokładnie leżał pistolet. Policjant, który jako jeden z pierwszych przybył na miejsce, zrobił coś niedopuszczalnego. Przesunął broń. Powiedział, że zrobił to w obawie, aby przypadkowo nie wystrzelił, gdy sanitariusze będą oglądać ciało. Wydaje się jednak, że broń leżała przy lewej dłoni RONDY. Coś bardzo dziwnego, ponieważ kobieta była praworęczna. Raczej nikt praworęczny nie strzeliłby do siebie trzymając broń w lewej ręce. RON był jednak leworęczny i powiedział, że nie wiedział, w która dłoń była wiodąca dla jego żony. To samo w sobie jest dość dziwne, bo zazwyczaj po prostu się wie, ktororęczny jest twój małżonek.

Mniejsze jednak o to. Zdaniem ekspertów, tylko osoba leworęczna mogłaby nieświadomie podłożyć komuś broń właśnie do lewej ręki. Z teorią o samobójstwie nie zgadzał się również kąt, pod jakim Ronda została postrzelona. Musiałaby się nieźle nagimnastykować, aby strzelić sobie lewą ręką w prawy policzek. Eksperci twierdzili również, że jeszcze nigdy nie spotkali się u żadnego samobójcy z takim torem lotu kuli jak u niej. Było to praktycznie niemożliwe, aby sama do siebie strzeliła pod takim kątem. Co więcej, Ron twierdził, że nie słyszał wystrzału, ponieważ najwyraźniej musiała stłumić go poduszką. Poduszka rzeczywiście leżała przy ciele, ale wykonano testy, podczas których próbowano owinąć broń tego typu poduszką i strzelić.

Udało się dopiero za którymś razem, ponieważ materiał poduszki blokował pistolet. Tak więc Ronda musiałaby strzelić do siebie lewą ręką w prawy policzek z pistoletem owiniętym poduszką i to wszystko wciąż leżąc pod kocem. Takie samobójstwo zakrawało by o cud. Już nie mówiąc o tym, po co miałaby tłumić wystrzał? Żeby nie obudzić męża? Przecież chciała popełnić samobójstwo, po wystrzale już nie żyła, więc nie powinno ją obchodzić, że go obudzi. Pistolet należał do Rona. Poprzedniego dnia przyjaciel i były chłopak Rondy, David, był u nich w domu i pomagał kobiecie się pakować. Ronda poprosiła go wtedy, aby przechował u siebie broń.

David nie zgodził się jednak, wiedząc, że to pistolet należący do jej męża. Wyjął z niego wszystkie naboje. Powiedział, że zawsze tak robi, gdy w domu są dzieci, a następnie schował go do szafki nocnej Rona. Zaskakujące jest jednak, że po śmierci Rondy ani na pistolecie, ani na nabojach nie znaleziono żadnych odcisków palców. Były wytarte ze wszystkich śladów. A przecież powinny być na nich odciski RONDY oraz Davida, który trzymał broń w dłoni zaledwie kilka godzin przed samobójstwem czy też morderstwem. Sanitariusze jeszcze w domu Reynoldsów sprawdzili oznaki stężenia pośmiertnego. Wyglądało na to, jakby Ronda zmarła około 2 w nocy, więc w czasie, gdy jej mąż wciąż miał z nią rozmawiać.

20:12 · Zgon Rondy 4

Ciało przykryte było kocem elektrycznym i powstało pytanie jak ogrzewanie ciała wpływa na takie stężenie. Muszę przyznać, że wydawało mi się, że musi znacznie opóźnić. Okazało się jednak, że jest wręcz przeciwnie. Dzięki utrzymywaniu ciepła stężenie pośmiertne występuje jeszcze szybciej niż w pokojowej temperaturze. W każdym razie udało się ustalić, że Ronda nie żyła od jakichś 4-5 godzin, gdy Ron w końcu zadzwonił na numer alarmowy. Sekcja zwłok wykazała także w jej pochwie niewielką ilość spermy z wciąż aktywnymi plemnikami. Oznaczało to, że tuż przed swoją śmiercią odbyła z kimś stosunek lub że została zgwałcona.

Testy DNA nie były w tamtym czasie jeszcze czymś powszechnym, ale badanie grupy krwi tak. Wydaje się jednak, że nigdy tego nie zrobiono. Ciało RONDY znaleziono okryte kocem elektrycznym. Zakładając, że kobieta tamtej nocy pokłóciła się z mężem, nie chciała z nim spać w łóżku, wzięła koc i położyła się w garderobie. Może i nie jest to dziwne. Zwłaszcza, że już wcześniej po różnych nieporozumieniach kłodła się spać gdzieś indziej. Ale to, że okryła się właśnie kocem elektrycznym, który był podłączony do prądu, gdy funkcjonariusze przybyli do ich domu, Jest już bardzo dziwne. Ronda była zdecydowaną przeciwniczką takich kocy.

Owinięcie się czymś, co jest podłączone do gniazdka elektrycznego przyprawiało ją o gęsią skórkę. Nigdy nie korzystała z takich rzeczy. To, że postanowiła to zrobić akurat w noc swojej śmierci jest bardzo dziwne. Na lustrze w łazience znaleziono napisanej szminką komunikat – kocham cię, zadzwoń do mnie i podany numer telefonu do domu babci RONDY. Tak jakby kobieta już wyjechała z domu do swojej rodziny. Sama treść notatki jest dziwna, w końcu dopiero co postanowili się rozwieść, ale dziwniejsze jest jeszcze coś innego. Ludzie pisząc na ścianie, lustrze czy tablicy zazwyczaj robią to na wysokości swoich oczu.

Tymczasem notatka została napisana na wyższej wysokości. Co więcej, grafolog uznał, że została napisana lewą ręką, a ronda była praworęczna. Leworęczny był natomiast jej mąż. Ciało Rondy znaleziono na podłodze garderoby. Ron powiedział, że gdy rano wstał, nie znalazł żony w łóżku i poszedł jej poszukać w kuchni. Wystrzał nie obudził go, ponieważ musiała go stłumić poduszką. Problem jednak w tym, że drzwi garderoby nie mogły być zamknięte. Było to bardzo niewielkie pomieszczenie i stopy Rondy blokowały drzwi. Dziwne więc, że Ron spał zaledwie kilka metrów dalej i ani nie zauważył rano stóp wystających z garderoby, ani nie usłyszał wystrzału.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.