Byłam baletnicą
Czy bycie baletnicą wygląda jak z filmu Czarny łabędź? Na te i inne pytanie odpowie mój dzisiejszy gość Misia Pawlukiewicz. Rozmawiamy o tym:- Jak zaczęła się przygoda z baletem mojej rozmówczyni?- Jak wyglądają zajęcia baletu?- Jakie wymagania musiała spełniać baletnica?- Ile kosztuje?- Jak wyglądają standardy piękna osób tańczących balet?- Czy trzeba być niezdrowo chudym?- Z jakimi urazami czy wyrzeczeniami wiąże się ten taniec?- Jak zmieniło się myślenie mojej rozmówczyni na temat siebie?Nocne bloki:- Pięknie płyniesz - Dawid Podsiadło- Dziewczyna z igłą
A czemu chciałaś tańczyć balet? Zdecydowanie przez film Barbie. Dziadek do orzechów. Muszę być całkowicie szczera. Zdecydowanie to było przez Barbie. Strasznie mi się spodobało, jakie miał okiecki. Miałam takie... w balet wiąże się ładne ubrania. No i zaczęłaś swoją przygodę z baletem i jak wyglądały zajęcia baletowe? Na tych zajęciach dodatkowych zajęcia baletowe wyglądały bardzo lekko, to były głównie jakieś tam układziki, jakieś zabawy, jakieś rozciąganie może trochę, a już później jak poszłam do szkoły baletowej, co właśnie odradzali mi od razu rodzice, to już się zaczęła taka ostrzejsza praca. Wszyscy byliśmy w ogóle zdziwieni, bo wszystkim się wydawało, że od razu nam dadzą te piękne sukienki.
Żeby poszerzać nasze zakresy, na przykład w nogach, szerokości, wysokości. Czyli 10 lat miałaś, jak zaczęłaś w szkole baletowej, tak? Tak, czyli tak profesjonalnie trenować balet, tak. I to były... Jak ty łączyłaś to w ogóle ze zwykłą szkołą? To szkoła baletowa ogólnokształcąca, czyli nie zajęcia dodatkowe, to działa na zasadzie jak ogólnokształcąca szkoła każda, czyli mamy zajęcia z Zajęć polski i matematyka, a potem lecisz na balet. Czyli to jest wszystko połączone. Wiem, że też niektóre szkoły muzyczne tak funkcjonują, że są zajęcia połączone. I ile godzin wtedy jest baletu? Dziennie czy tygodniowo? Zawsze musi być przynajmniej dwie godziny dziennie.
Więc żeby gdzieś tam na przykład powtarzać piruety, nie trzeba było mnie bardzo zachęcać. Nie lubiłam natomiast rozciągania, więc do tego faktycznie trochę musiałam Wejść na taki poziom motywacji, ambicji, że chcę trochę być lepiej rozciągana, żeby lepiej ten balet wyglądał w moim wykonaniu. Więc tutaj czasami miałam jakieś takie postanowienia, że teraz usiądę w domu przy telewizorze i będę robić szpagat, ale bardzo szybko kończyły się te moje wielkie plany. Więc ja bardziej robiłam faktycznie ćwiczenia, ale rozciągania bardzo mało. Mhm, a jaki był cel w ogóle tej szkoły właśnie baletowej? Bo tak podejrzewam, że w pewnym momencie jest jakiś wystaw, tak? Tak. Znaczy ogólny cel cały.
Tak, no. Cały cel, który nam przekazywano w tej szkole. Tak, tak, tak. Celem było bycie baletnicą zawodowo. Bo na końcu tej szkoły w wieku, no tak jak wszyscy kończą szkołę w wieku 19 lat, kiedy piszesz maturę, dostajesz dyplom. Potem jak zrobisz ostatni egzamin baletowy, I dostajesz dyplom oceny i dostajesz taki tytuł tancerza zawodowego. To był cel, ale celem też było tańczenie gdzieś w teatrze, co jest wiadomo wielkim prestiżem. Jest niewiele tych miejsc. No i takim celem w głowie małej dziewczynki było również tańczenie gdzieś tam ról solistycznych. Bycie prima balleriną tak zwaną. Bycie solistką w jakimś teatrze, czyli tańczenia tych wszystkich najpiękniejszych ról.
Tylko trochę. To jest bardzo ważne. I no i na występach czasami się udało, bo też te stroje są potwornie drogie, Szkoły nie jest stać, żeby szyć je dla każdej uczennicy. Czyli one są szyte na miarę? Tak, są szyte na miarę, bo to są zazwyczaj gorsety. Takie zapinane, czasem na zatrzaski, czasem na takie zakładki, albo wiązane jak normalny gorset i tak to na miarę. Oczywiście my przez to, że szkoła baletowa, czyli gdzieś tam miałyśmy w miarę wszystkie podobne figury, chyba, że któraś tam się trochę I odbiegała od reszty, no to ona zazwyczaj nawet nie miała szans, żeby w ogóle pomyśleć o paczce. I były takie dziewczyny, które w ostatnich klasach marzyły o tym, żeby chociaż raz w życiu wejść w paczkę, bo były nie tyle jakby słabe, że... Znaczy nie z mojej strony wychodzi ten komentarz, ale były oceniane jako słabe, więc nigdy nie miały szansy wejść w tą paczkę.
Mogłeś mieć taką paczkę, żeby trenować swoją wariację, bo te paczki musiałeś pójść do garderoby i uzyskać, jakby ją wypożyczyć i nią się też opiekować przez ten czas, jak tańczyłeś, ale zazwyczaj ją dostawałeś dopiero na występ, więc mogłeś sobie taką paczkę sprawić. Drogie, myślę, że to były setki jakieś, żeby sobie taką paczkę sprawić. I no mogłeś w niej trenować wtedy na takich repertuarach. To jest taka prywatna lekcja wariacji baletowy, czyli takiego solistycznego układu z nauczycielem. No to wtedy też płaciłeś za to, a tak za te wszystkie inne stroje płaciła szkoła. Ona je miała, ona gdzieś tam zlecała co jakiś czas uszycie nowej paczki. Z ogromnym kosztem, ale czasem tam im się udawało załatwiać takie sprawy.
Postanawiają, że okej, dobra, to ja teraz muszę mieć bardziej restrykcyjną dietę, to ja teraz muszę, nie wiem, jeść mniej, czy szłyście, nie wiem, do dietetyka. Jakby zastanawiam się, co takie dziewczyny, jak na to odpowiadają, na taką informację. Jeszcze młode dziewczyny. Mhm. No ja mogę powiedzieć tylko za ten czas, który widziałam. Nie wiem, jak to dzisiaj wygląda. Dzisiaj słyszę, że czasem ludzie faktycznie, rodzice zabierają swoje dzieci do dietetyka. Dla mnie to jest w ogóle, powiem to teraz, bo dla mnie to jest w ogóle dramat, że tam nie ma w tych szkołach, przynajmniej w mojej szkole nie było dietetyka. Jakby nie rozumiem, w jaki sposób... Słyszysz w wieku 14 lat, że masz 3 kg i co się dzieje w głowie takiej dziewczynki? Ja wiem, że w mojej głowie się działa, nie będę nic jeść. Przestaję w ogóle jeść, rzucam jedzenie. No ale właśnie tutaj to, co zaczęłam, to że w przypadku bardzo intensywnych ćwiczeń każdy wie, że się potrzebuje bardzo dużo wartości odżywczych, żeby w ogóle mieć na to siłę i w ogóle też chce bardzo się jeść.
I moja mama na szczęście nie współgrała w tym ze szkołą. Mhm. I zjadłam potężną porcję obiadu. I ona wiedziała, że ja potrzebuję tę potężną porcję obiadu. Ja to zjadałam. Ale później im starsza byłam i im słyszałam... Ja powiedziałam o tych 14 latach. Ja akurat nie usłyszałam nigdy wcześniej niż w liceum, że mam schudnąć. Okej. Nie podobało mi się jak wyglądam. Ze względu na właśnie tą budowę mięśni i gdzieś tam może nieproporcjonalne ciało, ale nigdy nie usłyszałam, że mam schudnąć. Może ktoś mi przed jakimś konkursem powiedział, że może trochę schudnij, żeby trochę lepiej się prezentować, ale nigdy nie usłyszałam kilogramów.
Wiadomo, rodzice też w domu kompletnie nie rozumieją, o czym ja mówię. Nie mam tą przecież, żeby im się wygadać. Miałam to. Ale tak jak mówię, u mnie to się zmieniało w agresję, więc no ciężko jest współpracować z agresywnym dzieckiem, no nie? Mhm, jasne. Ci was zaproponowali mi pomóc, ale no ja też nie potrafiłam trochę powiedzieć, w czym tkwi problem. No bo jednak jak poszłam w wieku dziesięciu lat i trochę wychowałam się w tym, to mi się to wydawało, że tak cały świat funkcjonuje. I ja byłam w ogóle tak... Jednak jak wychodziłam z tej szkoły, to byłam przekonana, że wszyscy... Myślę, że jestem brzydka. Może powiedzieć, że to wręcz wchodzi w taką jakąś obsesję i nawet jakieś, nie wiem, wymyślanie i nie wiem, takie wręcz trochę już chorobowe rzeczy, no ale byłam przerażona i no i właśnie te moje korzonki miały sukcesy, ale też były bardzo inteligentne, te moje najbliższe przyjaciółki, więc ja jeszcze miałam ten element, że trochę mi słabo szło w szkole.
Nawet takie dobre niektóre wspomnienia mam z tej szkoły przez to, że właśnie te przyjaciółki były. I trochę to też było na łamach tego, że nienawidziłyśmy tego systemu i też spotkania zazwyczaj polegały na tym, że, nie wiem... Narzekałyście. Narzekałyśmy, pakałyśmy, mówiłyśmy, że to jest dziwne wszystko, jak wygląda świat na zewnątrz. Jadłyśmy bardzo dużo, robiliśmy sobie takie... Names mentioned in Polish. Więc tak, ja miałam dobre przyjaciółki.
Myślę, że to był cud, bo no właśnie z tego powodu jak ja się zachowywałam, że w ogóle te przyjaciółki miałam. Ale tak, mam jakieś dobre wspomnienia dzięki nim z tego okresu szkoły. To jest bardzo pozytywne i też jestem bardzo wdzięczna Bogu za to, bo myślę, że mnie przetrwała, bo właśnie u mnie jest ten element, że dzisiaj, czyli no wtedy też wierzyłam w Boga, ale trochę nie umiałam Nie rozumiałam, jak w jednym świecie może istnieć balet i Bóg. Trochę mi się to nie łączyło. Trochę mi się wydawało, że Bóg jest bardzo daleko. A dzisiaj jakby mogę to wszystko opowiadać i wiadomo, są jakieś tam we mnie emocje, ale bardziej bym powiedziała takie pozytywne, że to już jest bardzo daleko ode mnie, że z tego wszystkiego jakby dzisiaj mogę powiedzieć, że to, co odczułam wtedy, w ogóle tego nie odczułam.
Bo wtedy pisaliśmy egzamin gimnazjalny i gdzieś tam ludzie szli do liceów i bardzo dużo też naszą klasy przeczyścili, wyrzucili osoby, które im nie pasowały. I wtedy bardzo intensywnie myślałam o tym, żeby odejść. Moje przyjaciółki wtedy bardzo planowały odejście, no bo właśnie wiedziały, że trochę słabo im idzie i że zostaną może wyrzucone, też dostawały takie informacje. Planowały dobrze napisać gimnazjalny, planowały dostać się do dobrych szkół, więc też trochę z tym duchem, który panował wokół mnie przez moje przyjaciółki, ja też o tym myślałam, ale zrezygnowałam z tego, z tego kroku, dlatego że się słabo uczyłam, miałam bardzo słabe wyniki i zrozumiałam, że trochę utknęłam, że nie ma dla mnie innej drogi, muszę jakby skończyć tą szkołę, bo nie...
Wiedziałam, że ten świat jest straszny, ale też wiedziałam, że na zewnątrz nic... Jakby po tym, ile straciłam czasu na to, ile dałam energii na to, a nie na naukę, to nie ma dla mnie dobrej drogi. Tak myślałam przy mnie wtedy. I też taką dostawałam informację gdzieś od moich przyjaciółek, które wiadomo, nie że one były dla mnie jakieś... Wtedy, nie wiem, podkopywały mnie, tylko one po prostu mówiły tak... Realnie jak to wygląda, że no nie dostanę się do dobrej szkoły, że tak wyglądają moje oceny, tak wygląda moja nauka albo właśnie w ogóle jej nie ma. Tak świadomie w pewnym momencie zrezygnowałam z tego planu. Stwierdziłam, że zostaję w tej szkole, bo wydawało mi się, że nic mnie lepszego nie czeka na zewnątrz.
A czy miałaś momenty w trakcie właśnie tych lat, że byłaś faktycznie zaskoczona czy przerażona tym, co się dzieje? Czy na zajęciach, czy po zajęciach? Myślę, że nie. Właśnie ten element, że jesteś w tej szkole od tak młodych lat i trochę ci się to wszystko wydaje takie normalne, że tak wszędzie to jest. Oczywiście nie mówię, że w innych szkołach nie jest strasznie, bo wiemy, że też w zwykłej szkole bez baletu się ludzie znęcają nad dziećmi. Nie wiem, czy mogę nazwać to, co mi się działo znęcaniem, ale nie byłam przerażona My się bardziej ekscytowałyśmy tym wszystkim, bardziej czułyśmy strach, ale przed... Nie wiem jak to nazwać, że to nie był strach tym, co się działo, bo to nam się wydawało, że tak ma być.
Tylko my czułyśmy strach przed tym, że nie byliśmy w stanie spełnić tych oczekiwań. Ale to, co się działo, no może raz była taka sytuacja, że faktycznie nam nauczyciel przesadził w swoim zachowaniu i miałyśmy takie, no nie wiem, się bardziej ekscytowałyśmy, to miałyśmy takie wow, co słyszałeś, takie bardziej plotki, takie bardziej dramy, niż faktycznie przerażenie tym, co się dzieje wokół nas. Mhm, rozumiem. Przynajmniej w moim przypadku. A po czasie? Po czasie, no po czasie zrezygnowania, po czasie skończenia szkoły. Mhm. Tak, jeżeli najpierw była ogromna ekstaza, euforia i w ogóle po prostu to uczucie skończenia tej szkoły, to do teraz wspominam jako najlepsze uczucie mojego życia, bo to po prostu musiałam się jako ktoś mnie uwolnił z jakiegoś więzienia po prostu i no teraz oczywiście trochę z tego śmieję, bo już
Właśnie zdziwienie i właśnie to takie podobało mi się właśnie ta moja krzywda bardzo, z czego też potem musiałam trochę zrezygnować, bo też ja strasznie koloryzuję potem te historie, bo to ci sprawia przyjemność, że ludzie tak się przerażają tym, że jak ty miałeś ciężko i czasem nadal muszę siebie pilnować, żeby nie przesadzić w historiach, żeby nie powiedzieć za dużo, bo niektóre historie nie trzeba opowiadać. Jasne. Czyli idąc do przodu, ty nie postanowiłaś, że pójdziesz na... do szkoły takiej właśnie, nie wiem, gdzieś za granicę, żeby dalej ćwiczyć baret, tak? Ostatecznie skończyło się na liceum. Tak, bo tak jak mówię, nic innego nie marzyłam, tylko żeby tą szkołę skończyć.
Więc ja wiedziałam, że nie pójdę nigdzie tańczyć, nie będę tańczyć w teatrze. Nie miałaś takiego marzenia? Nie. Ja już nie miałam tego marzenia bardzo długo. Byłam przekonana, że... no oczywiście tego się nie mówiło głośno, Byłam zadowolona z mojej arrogancji, że komuś powiedziałam, Po co tutaj w ogóle ta praca? Ale nie, nie planowałam do żadnej innej szkoły iść. Ja też zresztą byłam przekonana, że jestem za słowa na wszystko. I żeby pójść do teatru, i żeby pójść do kolejnej szkoły. Ja byłam przekonana, nie wiem teraz tego, bo moje rozumienie wszystkiego było bardzo zaburzone,
Zresztą to też nie była szkoła baletowa, tylko po prostu zajęcia dodatkowe, ale no wiadomo, też takie rzeczy się dzieją na zajęciach dodatkowych. Nigdy nie mówiłam, że balet jest dla wyróżnionych. Ja chciałam, żeby one miały radość z tego baletu, żeby to było dla nich zajęcia po... Im byłam dojrzalsza w tym, tym lepiej te zajęcia prowadziłam, ale też robiłam im technikę, bo te ćwiczenia często są w ogóle zdrowe. Na jakimś etapie i w jakimś zakresie niezbyt mocnym, niezbyt intensywnym one są zdrowe, bo tam na przykład kwestia płaskostopia u dzieci, czy właśnie jakichś problemów z nogami, to często to, że to są takie ćwiczenia na zewnątrz, one wzmacniają mięśnie wewnętrzne nóg, to one są bardzo pozytywne, mają potem
To było dla mnie najważniejsze przeżycie, jeśli chodzi, związane jest właśnie ze szkołą baletową, Zakończeniem edukacji w tej szkole. I czy właśnie ta szkoła zmieniła też Twoją ocenę siebie? Czy co to sprawiło? Znaczy nie, te zajęcia dodatkowe, co prowadziłaś, czy to one właśnie uwolniły Cię od takiego krytycznego może patrzenia na siebie? To, co gdzieś tam wpajała w Ciebie szkoła baletowa? Czy to była jakaś sytuacja? Czy jesteś w stanie właśnie gdzieś tam powiedzieć, co stało się za tym? Zdecydowanie mogę o tym powiedzieć, bo to bardzo mocno we mnie żyje.
Nie, te zajęcia tego nie zrobiły. No bo wszystkie kobiety wiemy, że oczywiście na mężczyznach też jest jakaś presja wyglądu, ale ja mówię z punktu widzenia kobiety, że na nas w ogóle w świecie jest ogromna presja wyglądu. I to, że ja wyszłam z tej szkoły, no i załóżmy nie słyszałam aż tylu komentarzy i krytyki, no ale mimo wszystko widzisz, jak świat chce, żebyś wyglądała, a jak tak nie wyglądasz, no to załóżmy tak bardzo płaską, opowiadającą historię, jesteś mniej wartościowa. I na pewno bardzo długo się z tym borykałam. Nie umiałam trochę... Nie umiałam tego ugryźć. Pan Bóg mnie uleczył z wielu rzeczy, ale to jakoś tak, nie wiem, tak mocno we mnie się działo, bo bardzo mocno wierzyłam w to, że człowiek atrakcyjny to jest wartościowy człowiek.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Misia Pawlukiewicz przedstawia się i opowiada o swoim przebiegu nauki baletu od 5 do 19 lat.
Misia opowiada, że zaczął balet zmotywowana filmem Barbie i opisuje swoje początki w baletach.
Opisana jest struktura zajęć baletowych, w tym ćwiczenia, akompaniament fortepianowy i rozciąganie.
Misia opisuje proces rozciągania i ćwiczeń, w tym szpagat i szpagatowe zaliczenia.
Opisana jest struktura szkoly baletowej, ćwiczenia poza szkołą i cele nauki baletu, takie jak występy i baletnicze role.
Opis treningu na puentach, jego wymagania i ryzyko kontuzji.
Opowiada się o zmianach w relacjach z nauczycielami i koleżankami ze względu na różnice w poziomie baletu i sukcesach w innych dziedzinach.
Opowiada o swoim doświadczeniu pracy po baletowej edukacji i zmianie nastawienia do siebie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy bycie baletnicą wygląda jak z filmu Czarny łabędź? Na te i inne pytanie odpowie mój dzisiejszy gość Misia Pawlukiewicz.
Rozmawiamy o tym:
- Jak zaczęła się przygoda z baletem mojej rozmówczyni?
- Jak wyglądają zajęcia baletu?
- Jakie wymagania musiała spełniać baletnica?
- Ile kosztuje?
- Jak wyglądają standardy piękna osób tańczących balet?
- Czy trzeba być niezdrowo chudym?
- Z jakimi urazami czy wyrzeczeniami wiąże się ten taniec?
- Jak zmieniło się myślenie mojej rozmówczyni na temat siebie?
Nocne bloki:
- Pięknie płyniesz - Dawid Podsiadło
- Dziewczyna z igłą