#29 - KIBEL
Dzisiaj podejmujemy temat toalet publicznych i prywatnych. Zaglądamy do najciekawszych ubikacji w Paryżu, zapuszczamy się do kanałów, analizujemy paryskie kąciki…Bez skrępowania mówimy o sikaniu w Wersalu, podatku od moczu, różowym papierze toaletowym, a także pewnym obrzydliwym gangu grasującym po paryskich pisuarach. A do tego dzielimy się praktycznymi poradami, których nie wyrzucicie do klozetu.po parysku podcastmyśli · życie · okruszki— prosto z Paryża 🥐przy mikrofonie:Adam ChowańskiZuzanna CzołnowskaJacek Mulczyk-SkarżyńskiJesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.
No jesteśmy ludźmi. No takie luksusy nie były znane na przykład w XIX wieku. Ja kiedyś natknąłem się na ostatni zachowany Vespazien, czyli co? Vespaziusz? Vespaziuszka? Mów jak chcesz. Taka wyspa przyjemności. Nazwa pochodzi od cesarza Vespasiana, który nałożył podatki na zbieraczy moczu, bo mocz był bardzo cennym surowcem. Słuchajcie, służył do garbowania skór, ale też do czyszczenia, do wybielania, więc kiedyś to było eko, co? A my teraz majtki pierzemy. A trzeba by było zostawić. Albo zebrać, no dokładnie. I od niego się wzięło właśnie powiedzenie, że pieniądz nie śmierdzi.
Pekunia non oled. Bo trafił też na przeciwników tego podatku, bo on był bardzo taki ekonomiczny i wszędzie węszył możliwość zarobku. Nawet w majtkach. Nawet w moczu. I ktoś go krytykował i on właśnie wypowiedział ponoć te słynne powiedzenie, że pieniądz nie śmierdzi. W gruncie rzeczy, myślę, że miał rację, ale też ci, którzy go krytykowali, również mieli rację, no bo każdy podatek, który dochodzi, czy to od moczu, czy od bycia gdziekolwiek, zawsze jakoś tak boli. Kiedy trzeba było zapłacić. Budzi dużo kontrowersji. No i właśnie od tego cesarza wzięły się Vespasienki. Czyli takie Vespasjanki bym powiedział. Vespasjanki, właśnie. Brzmi jak nazwa ciastka. Ale jeżeli ktoś wam proponuje, to od razu mówię, nie bierzcie.
Moda, gang, grupa społeczna osób, które nazywały się kutnach, czyli nazwałbym to takimi grzankowicze, którzy taki stary chleb suchy wrzucali do tych toalet i on nasiąkał i oni potem go zbierali i wykonywali z tym różne rzeczy. Czyli to był fetysz po prostu, tak? To był taki ich fetysz. I podobno w latach jeszcze osiemdziesiątych i dwutysięcznych znajdowały się w Paryżu osoby, które się tym... Trudniły. Trudniły. Niczym Vespasian, cesarz rzymski. Albo niczym ci, którzy zbierali mocz i go do różnych rzeczy używali. Oni do prania chcieli, do prania, do garbowania skór, a my tak ich źle oceniamy.
A ostatnia Vespasien ostała się na bulwarze Arago. To jest trzynasta dzielnica, tuż przy murach więzienia, żeby było ciekawiej. To jest taka zielona, obskurna budka blaszana i właśnie tam można się natknąć na te grzanki. No może już nie, nie szukajcie tych grzanek, może, gdybyście się nie zestresowali, ale tak czy siak, kto przy więzieniu stoi, tak sobie myślę, że to był z jednej strony taki bardzo symboliczny element miejsca, ponieważ Z jednej strony, kiedy szło się do więzienia za te kraty, to był taki ostatni element Twojej godności jako wolnego człowieka, a z drugiej strony, kiedy już wychodzisz z więzienia, to możesz tak spojrzeć na ten Twój pierwszy krok ku wolności, że możesz oddać sobie mocz w takiej wespazjance.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj podejmujemy temat toalet publicznych i prywatnych. Zaglądamy do najciekawszych ubikacji w Paryżu, zapuszczamy się do kanałów, analizujemy paryskie kąciki…
Bez skrępowania mówimy o sikaniu w Wersalu, podatku od moczu, różowym papierze toaletowym, a także pewnym obrzydliwym gangu grasującym po paryskich pisuarach. A do tego dzielimy się praktycznymi poradami, których nie wyrzucicie do klozetu.
po parysku podcast
myśli · życie · okruszki
— prosto z Paryża 🥐
przy mikrofonie:
Adam Chowański
Zuzanna Czołnowska
Jacek Mulczyk-Skarżyński
Jesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.