#385 Miasto w otchłani
Tytułowy upadek miasta w nowej interpretacji "Cichego Wzgórza" wypadł nadspodziewanie dobrze. Mgliste uliczki szkockiego miasteczka ujmują klimatem horroru, ciekawą fabułą, bohaterami, oprawą audio-wizualną oraz bardzo dobrymi i wymagającymi zagadadkami. Drugi omawiany tytuł to historia podwodnych górników którzy próbują przeciwstawić swoje umysły Wielkiemu przedwiecznemu z głębin oceanicznych.
I tutaj jest to samo. Tutaj jest motyw z jakąś taką firmą lokalną, powiedzmy, z jakimś sprawą. No i przede wszystkim właśnie, że też woda, woda była tam... No upadek miasta ogólnie, miasto pod tytuł Townfall, no to chodzi o coś, że coś się stało z tym miasteczkiem, z tymi mieszkańcami, czyli taka już grubsza sprawa nie tylko jakby związana z głównymi bohaterami, ale też z taką całą lokalną społecznością. No i tutaj zależy czy to, no ale mówię, no jest taki motyw, taki jakby katulu trochę, czyli takie wiecie, lovecraftowe rzeczy.
Także to jest jedna w ostatnich latach gra po prostu z jednym z najlepszych zagadek jakie w ostatnich latach się pojawiły ogólnie w grach wideo. Także ja Silent Hill Townfall ogólnie polecam i wybieram się też w niedługim czasie właśnie do Sandmons w Szkocji, gdzie właśnie ta Sandamelia z gry jest tym miasteczkiem. Także tam będzie na pewno fajny klimat, przejść się tymi uliczkami i poczuć się trochę jak w tej grze. Dobra, teraz przechodzę do drugiego tytułu, czyli Cthulhu The Cosmic Abyss. Gra wydana 16 kwietnia tego roku, czyli kolejna gra FPP, przygodowa, czyli horror, science fiction, można powiedzieć, w klimatach Lovecraftowych, inspirowany twórczością Lovecrafta, Wielki Przedwieczny i te wszystkie klimaty Cthulhu.
No i trafiamy do takiego później, no wiadomo, tam fabularnie odwiedzamy na początku taką chatkę, taki też trochę klimat jak pod Sinking City, zatopione miasteczko, takie na wodzie, jakaś chata, tam szukamy jakiejś takiej dziewczyny, trafiamy do takiej chaty, ona tam różne jakieś tam robiła swoje okultystyczne rzeczy i otwieramy taki portal w tym domku. Powiedzmy w tych naszych czasach, powiedzmy tych ziemskich, a tam trafiamy przez ten portal do takiego mistycznego miasta Raleigh. To się nazywa Raleigh. Nie wiem jak to się czyta, ale to jest w tym stylu, takim Cthulhu, tak jak pisał Lovecraft. To jest takie miasto więzienie, można powiedzieć.
Przepraszam. No ogólnie z takich, tak podsumowując, no to z takich zalet, powiedzmy, z dobrych rzeczy tej gry, no to jest ta atmosfera i powiedzmy ta grafika, ale ta grafika, no nie, te postacie, te twarze, to tak momentami ona ładnie wygląda, Unreal Engine, ale ogólnie to raczej nie, czyli bardziej ta atmosfera. Ta narracja ogólnie jest ok, bo to wiadomo, że to, co jest wszystko w Lovecraftcie, to jest fajne, powiedzmy, nie? Takie utrzymuje gracza w napięciu, w takim, w tym trybie takim detektywistycznym, takiej ciekawości, to to jest fajne. Zagadki też same w sobie, ale, no ale, ale jakby same zagadki same w sobie, ale rozwiązywanie ich i ta mechanika, no to już nie jest fajna. No bo mówię, to mi przeszkadzało i używanie tego wszystkiego.
I wiemy już co robić, czy tak jak w Silent Hillu, że nawet jak nie wiemy, ale jest to wszystko takie, wiecie, podane przejrzyście, nie? Intuicyjnie, o Boże, nie pada. A tutaj to po prostu, no mówię, to jest gra, dla mnie to jest gra na klawiaturę i na myszkę. Ktoś to przerzucił po prostu na konsolę, ale nie zapomniał, że jednak na padzie to trochę inaczej by trzeba było to zrobić, przeprojektować to menu, to w ogóle ta czcionka, takie niedbalstwo, nie? W tym, jedno z najgorszych w ogóle menu w grze HUD-ów, jakie w ostatnim czasie widziałem, nie? Także to mnie naprawdę odrzuciło od gry. No, sam klimat, no szkoda jakby niewykorzystanego potencjału, bo klimat Lovecraftowski, Cthulhu, tak jak mówię, wspomniane Sinking City robi to dobrze. Gdzie oni tam potrafili? Co prawda ten bohater też mi tam trochę nie pasował i to takie, wiecie, no to jest taki Resident Evil, taki trochę Resident Evil, bieda Resident Evil z temu, powiedzmy.
I to trochę się gryzie z tym klimatem właśnie Cthulhu i Lovecrafta i tak dalej. Także ja ogromnie grę, no to już jak naprawdę nie macie w co grać i skończyć byle szybko, to okej, jakby ktoś to tak zaliczyć, no. Bo gra mówię jest wyszła w pudełku jest dosyć tania cena też masakrycznie szybko spadła ludzie się przekonali że to jednak jest chyba crap i wersję pudełkową to jest niby taki double A. Na pewno nie AAA, ale AA i powiedzmy wersję pudełkową, no mówię, można już kupić za jakieś 22 funty. W Polsce też tam około 130, 100 złotych nawet chyba. No to mówię, ale z tych dwóch gier, no to na pewno zdecydowanie polecam Silent Hill Townfall, a Cthulhu Cosmic Abyss to tylko jak nie macie naprawdę w co już grać i do tego lubicie takie klimaty, no to jeszcze wtedy to jest argument, nie?
Jak lubicie Cthulhu, Lovecrafta, no to wtedy jeszcze tak. Dobra, ale to przy Silent Hillu to nawet nie stało, to ja mówię już, to nie ma co nawet porównywać, to jest gra trzy razy słabsza od Silent Hilla, ale jest, wyszła i mówię, z braku laku, jak ktoś już naprawdę wszystko ogra i ma czas, no to jeszcze można to... Cthulhu Cosmic Abyss, ja to w międzyczasie tak sobie gdzieś tam to pograłem, dobrze, że to było właśnie takie krótkie i tam nawet w niecałe chyba 5 godzin się to zalicza i dobra. Także to by było na tyle. To był 385 odcinek podcastu padlog. Silent Hill naprawdę, Townfall bardzo polecam. No i do następnego.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Tytułowy upadek miasta w nowej interpretacji "Cichego Wzgórza" wypadł nadspodziewanie dobrze. Mgliste uliczki szkockiego miasteczka ujmują klimatem horroru, ciekawą fabułą, bohaterami, oprawą audio-wizualną oraz bardzo dobrymi i wymagającymi zagadadkami. Drugi omawiany tytuł to historia podwodnych górników którzy próbują przeciwstawić swoje umysły Wielkiemu przedwiecznemu z głębin oceanicznych.