🇹🇩 Filip Florian | DNI KRÓLA 🇹🇩
Dzisiaj opowiadam o historycznej bajce, ale wariacji na temat historii, która wydarzył się pod koniec XIX wieku w Bukareszcie. Piękna opowieść o przyjaźni i historii - tak chyba najkrócej można opowiedzieć o książce Filipa Floriana "Dni króla".Do dyskusji zapraszam na YouTube: https://youtu.be/TghAlWuCSTg(00:15) Dzień dobry(00:25) Zamiast wstępu(02:10) Dwa słowa o Karolu I(05:55) Męskie relacje (12:05) Bajkowa opowieść o zmianie(16:40) Koci język i koci świat(22:50) Przeczytane - zapomniane!(24:55) Do widzenia!
Nie będę rozwijał tego wątku, jeżeli Państwo przeczytacie w książce, to będziecie wiedzieć, o co chodzi. No więc mamy tego bohatera tytułowego, czyli Karola i mamy bohatera takiego głównego rzeczywiście, wokół którego dzieje się cała ta historia, czyli Józefa Strausa. ale to nie jest jeszcze wszystko, dlatego że tu jest jeszcze jeden bohater, który jest zupełnie, bym powiedział, z innego porządku, gdyż bohaterem w tej książce jest też kot Zygfryd. Kot Zygfryd jest kotem Strausa. I Zygfryd jest o tyle interesującą postacią w tej książce, że to jest jedyna osoba w książce, która mówi o sobie w pierwszej osobie.
Czyli jeżeli gdzieś jest mówione, że ja coś zrobiłem, to mówi to tylko Zygfryd. On to mówi w formie takich pisanych listów. Jak pisze kot te listy, to zachęcam Państwa do poczytania, ale każdy, kto miał kotka w domu, wie jak kot pisze listy, na przykład na oparciach, krzeseł, foteli itd. Oczywiście są też jeszcze takie pojedyncze fragmenty pisane w pierwszej osobie, bo to są też fragmenty listów, jakieś takie karola, właściwie konkretnie jednego listu. ale można byłoby powiedzieć, że ta historia, która jest w tej książce opowiadana, jest opowiadana z perspektywy Karola, z perspektywy Strausa i z perspektywy Zygfryda.
Wydaje mi się, że nie. Ale mam wrażenie, że jak się weźmie tę książkę i się ją poczyta, to człowiek się będzie gdzieś pod nosem trochę uśmiechał. I to nie będzie się śmiał, tylko będzie się po prostu uśmiechał, bo ta książka taka właśnie jest. Powróciłbym jeszcze do kwestii tłumaczenia tego przekładu, bo wspomniałem już o tym takim, powiedział... głównej tej osi, tym takim smaku tej książki. Ale tu jest jeszcze jedna rzecz fantastycznie zrobiona i fantastyczna jest ta postać, postać Zygfryda. Otóż Zygfryd, kot Zygfryd, on mówi, no właściwie pisze te listy. Komentuje rzeczywistość, czyli opowiada coś, co się gdzieś tam wydarza.
Natomiast udaje się tutaj autorowi uniknąć banału, bo znam sporo takich książek, gdzie komentują zdarzenia zwierzęta i te zwierzęta mają, jakbym powiedział, ludzką świadomość taką. Więc sobie tam opowiadają, co widzą, ale de facto wcielają się w rolę ludzkiego narratora, tylko to jest narrator na przykład jakiś niemy, nie może czegoś powiedzieć, więc my go słyszymy tutaj. Natomiast Zygfryd ma bardzo specyficzny sposób narracji. Te jego listy mi gdzieś sposobem, w jaki one są pisane, w jaki one są właściwie wygłaszane, Mi to przypominało fragmenty egipskiej Księgi Umarłych.
To są takie rozbudowane zdania, napisane w taki charakterystyczny sposób, z lekką taką enfazą. On się tam zwraca do mojego pana, że mój pan coś tutaj zrobił. Natomiast to są takie większe bloki tekstu, bo to są te listy zykfrydna, to są, one mają czasami trzy strony, no nie ma tych listów dużo, przez całą książkę jest ich kilka, ale one mają tak półtorej strony, czasami trzy, czasami cztery. I to, o ile dobrze pamiętam, w każdym przypadku jest jedno zdanie. Jest to taki, nazwijmy to, nazwałbym go quasi strumień świadomości. Quasi, dlatego, że Są tam znaki interpunkcyjne, to znaczy są przecinki, są wielkie i małe litery i czyta się to dużo łatwiej niż jak porównuję sobie do strumienia świadomości, które miałem przyjemność spotkać u Joyce'a chociażby, no to strumień świadomości Zygfryda jest dużo łatwiejszy w odbiorze i wiadomo o co w nim chodzi, mimo że nie ma znaków interpunkcyjnych.
Bo Strauss do tego kota mówi, wie, że kot nie rozumie, tak twierdzi, ale on do niego mówi, radzi się go, mimo że kot nie potrafi odpowiadać. I w ogóle tak sobie myślę o tym teraz, że całość Dni Króla to jest taka historia o takich nieoczywistych związkach męskich, bo są tutaj też związki męsko-damskie. Ale nieoczywistość tych związków męskich jest interesująca. To są historie o takiej męskiej przyjaźni chociażby tego głównego bohatera, czyli Josepha Strausa i Karola I i przyjaźń między Josephem a Zygfrydem.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj opowiadam o historycznej bajce, ale wariacji na temat historii, która wydarzył się pod koniec XIX wieku w Bukareszcie. Piękna opowieść o przyjaźni i historii - tak chyba najkrócej można opowiedzieć o książce Filipa Floriana "Dni króla".
Do dyskusji zapraszam na YouTube: https://youtu.be/TghAlWuCSTg
() Dzień dobry
() Zamiast wstępu
() Dwa słowa o Karolu I
() Męskie relacje
() Bajkowa opowieść o zmianie
() Koci język i koci świat
() Przeczytane - zapomniane!
() Do widzenia!