To może być kontrowersyjne: Nowy rok bez rewolucji
Czy naprawdę potrzebujemy hasła „nowy rok, nowa ja”? W tym odcinku rozmawiamy o tym, że nie zawsze warto narzucać sobie kolejne obowiązki i radykalne zmiany. Zamiast pędzić za rewolucją o 180 stopni, możesz wejść w nowy rok łagodnie – z szacunkiem do siebie, do swoich rytmów i do marzeń, które od dawna nosisz w głowie. To rozmowa o odpuszczaniu presji, o wybieraniu tego, co naprawdę ważne, i o tym, jak pielęgnować swoje „chcę”, zamiast dokładać kolejne „muszę”.
Więc dziś ja opowiem Wam, dlaczego warto w środku zimy nie wariować i nie dawać się wszystkim tym trendom. Nowy rok, to będę nowa ja, mam nowe cele. Zapraszam Was, weźcie sobie jakąś herbatkę, kawkę, najbardziej idziecie autem albo sprzątacie. Ja mam herbatkę z kalendarza adwentowego. Zielona herbata z maliną. Dzisiaj w ogóle nagrywam ten odcinek później, w sensie jest po południu, więc też ten vibe będzie taki troszkę ciemniejszy, bo nie mam drugiego statywu, żeby się doświetlić z tej strony, więc naświetlam się tylko z tej strony.
Zobaczę jak to będę wyglądało, bo tak kadr mi się podoba, ale no. Słuchajcie, takim słowem wstępu jeszcze, co do tego odcinka, to w zeszłym odcinku mówiłam Wam o tym, jak możecie polubić zimę i tam trochę wspomniałam na temat tego, żeby właśnie z nowym rokiem nie szaleć, że nagle stajecie się nową osobą i macie nowe cele. Trochę Wam opowiem o tym, jak do tego podejść bardziej spokojnie, bardziej na luzie, bo ja co prawda bardzo lubię sobie wizualizować to, jak ten przyszły rok będzie u mnie wyglądał, będzie się prawdopodobnie dużo działo, ale to wszystko jest związane z tym, co wykonuję teraz tak naprawdę.
Sylwester, Nowy Rok wypada w środku zimę. I jak już pewnie wiecie z ostatniego odcinka, zima to okres stagnacji, to okres ukojenia, to okres, w którym się Wyciszamy, wycisza się natura i średnio mamy siłę i przestrzeń na to i energię na to, by zaczynać nowe projekty. Z tym poczekajmy sobie do wiosny, do tego momentu, w którym wszystko wokół nas będzie się odradzać, bo wtedy po prostu też tak wokół nas będzie się wiele odradzać. Więc dajmy sobie po prostu ten czas. Ja już w zeszłym roku nie robiłam postanowień noworocznych.
Nie skupiajcie się na tym, że musicie robić rebranding siebie, bo tak mówią media społecznościowe i wszyscy ludzie się zmieniają, bo idzie nowy rok. Tu nie o to chodzi. Tu chodzi o O wiele większą swobodę, o spokój i o to, by nie przytłoczyć się na początku nowego roku, bo to nie ma najmniejszego sensu. Ja, tak jak Wam właśnie powiedziałam, zrobiłam sobie właśnie takie mapy myśli, takie vision boardy, takie plakaty z tym, na czym chciałabym się skupić w przyszłym roku. I tak naprawdę to wszystko dalej oscyluje w tym, czym zajmowałam się w tym roku.
Albo co chciałam zrobić, ale nie doszło do skutku. I tak patrzę sobie w tamtą stronę, bo tam właśnie wisi mój plakat. Chcę się skupić na jodze, na pracy ze swoją intuicją, na pracy z tarotem. Chcę dalej tworzyć tak jak tworzę. Dla siebie, dla jakichś marek. Chcę się skupić na swoim dobrostanie. Na tym, jak ja się czuję. Zadawać o swoje zdrowie. Jest tam jedna rzecz, która w tym roku nie do końca nam wyszła. Mówię nam, bo jest to taki wspólny cel mój i Mateusza. Czyli chodzenie po górach, jakieś kempingi i tym podobne.
Jeżeli jednak macie z tyłu głowy coś, co chcielibyście rozpocząć w przyszłym roku, ale np. z logicznych względów nie zaczniecie tego od razu w styczniu, bo np. tak jak w naszym przypadku jest to chodzenie po górach, to my nie mamy doświadczenia, więc 1 stycznia nie wyjdziemy na oblodzony szlak, więc to automatycznie przesuwa nam się dalej w roku. Dlatego też dajmy sobie taki czas na refleksję. Nie zmieniajmy wszystkiego, nie wchodźmy w jakąś rewolucję życiową, a po prostu spróbujmy skorygować nasz obecny kurs. I zobaczmy, czy przemyślmy po prostu, czy
Jestem zadowolona z tego, co w tym roku się wydarzyło. Grudzień to jest dla mnie bardziej czas takich podsumowań, ale takich realistycznych. Wiecie, ja nie uważam, żeby ten rok był najlepszym rokiem mojego życia. Wydarzyło się bardzo dużo rzeczy. No prawie cały rok walczę ze swoimi problemami, ze swoimi hormonami. Zaczęłam terapię. To nie jest łatwy temat, to nie jest łatwy obszar, więc robię sobie takie po prostu podsumowanie i sprawdzam, na co może zabrakło mi czasu, na co nie miałam psychicznie przestrzeni, co bym chciała zrobić i na przykład dla mnie taką
Spróbujmy poczuć się dobrze w tym, co już wypracowaliśmy i przyjmijmy poprawkę. Zapiszmy sobie gdzieś w naszym dzienniku czy na kartce, co w tym roku nam się udało i wypiszcie tutaj wszystko. Naprawdę takich najmniejszych rzeczy na zasadzie naprawdę, że skończyliście, nie wiem, że skończyliście całą książkę. Dla mnie na przykład, ja nie skończyłam w tym roku żadnej książki. Tak od A do Z. Więc wiecie, wypiszcie sobie te takie swoje małe sukcesy i zobaczcie, w czym macie jeszcze przestrzeń, żeby pracować, co już Waszym zdaniem jest wypracowane.
Wiecie, często jest też tak, że myślimy, że już zrobiliśmy wszystko w danym obszarze, a nagle się okazuje, że otwierają się dodatkowe drzwi. I spójrzmy, zobaczmy, ale od razu mówię. Nie rzucajmy się na to, by wszystko naraz od nowa próbować zrobić albo kontynuować. Dajmy sobie przestrzeń i czas, bo grudzień jest ciężkim miesiącem. Nie dla każdego grudzień jest wesoły. Dla wielu z nas grudzień to moment takiej refleksji nad tym, że na przykład kogoś bliskiego już wśród nas nie ma. Za dzieciaka ja bardzo lubiłam święta, ale im jestem starsza, im więcej osób odchodzi z mojego życia, tym ten miesiąc nie jest dla mnie nie wiadomo jak szczęśliwy.
Czego tak naprawdę Wam brakuje w tej Waszej codzienności, żeby osiągnąć dany cel? I wyobraźcie sobie, że już go osiągnęliście, że on już z Wami jest, że macie tą rzecz, o której marzycie, że osiągnęliście tam, nie wiem, coś w pracy. I dajcie sobie na to taką bardzo swobodną przestrzeń w głowie, bez jakiejkolwiek presji i ciśnienia, że to musi się pojawić natychmiast. Bo wiecie, ja uważam, że w tym wszystkim najlepsze są te małe kroki, stawiane codziennie, co drugi dzień, co miesiąc.
Co z tego, że ktoś ma tyle, jak może na przykład tego nigdy nie osiągnąć? I bardzo często też się mówi, że zanim się coś zrobi, nie powinno się o tym mówić nikomu. Ja na przykład bardzo się z tym nie zgadzam. Ja w tym kontekście akurat jestem taką maksymalistką, że ja bardzo lubię opowiadać o tym, jakie mam swoje plany, jakie mam swoje cele. Bo wierzę w to, że każde słowo wypowiedziane jest zaklęciem. I pozwala mi to przyciągnąć tą rzecz do siebie, do swojego życia. Dlatego też nie bójcie się w tej przestrzeni naprawdę marzyć.
Tak, można tak powiedzieć, użyć takiej metafory, ale nie o to tutaj chodzi. I kolejnym ważnym elementem w tym jest to, żeby właśnie Planować z czułością do siebie, a nie kontrolą i stałym harmonogramem. Dajmy sobie przestrzeń na to, żeby rozłożyć te swoje cele i marzenia w czasie. Na każdą z rzeczy mamy 12 miesięcy. Naprawdę w 12 miesięcy można bardzo dużo zrobić i nie trzeba niczego zaczynać już.
I tutaj w życie przychodzi ta moja część, która bardzo lubi planować, ale z drugiej strony jest ta część mnie, która uczy się tej spontaniczności i czasem po prostu dajcie sobie przestrzeń na to, żeby coś podjąć spontanicznie. Wiecie, ja to tak trochę mówię nie tyle w kontekście tego, że zaraz mamy nowy rok, ale w ogóle właśnie tego, jak można przeżyć kolejne 12 miesięcy i że one wcale nie muszą być zaplanowane od pierwszego dnia. Dajmy sobie przestrzeń na to, żeby poczuć się swobodnie. W swojej rzeczywistości.
Bo co z tego, że macie wyrobioną dyscyplinę i rutynę czegoś? Jeżeli Wasz organizm Jest na tyle przeciążony, że nie da rady. I wiecie, to przeciążenie może być od wszystkiego. To może być kwestia pracy, to może być kwestia zdrowia, to może być kwestia naszej psychiki. I nie czekajcie do punktu kulminacyjnego, żeby sięgnąć po jakąś pomoc. Wiecie, bo tu nie zawsze chodzi o pomoc jakąś taką lekarską, ale może czasem wystarczy po prostu rozmowa z przyjaciółką, przyjacielem, z partnerem, z rodzicami.
I wraz z nadchodzącą wiosną, w przyszłym roku, zacznijmy myśleć o tym, jak możemy to wszystko wprowadzać w swoje życie. Dajmy sobie przestrzeń, dajmy sobie ogrom miłości, ale też dajmy sobie to poczucie, że jesteśmy w stanie. I że znajdujemy motywację w sobie. I że jesteśmy kompetentni. Tak jak powiedziałam, nie forsujcie się, żeby wraz z gorączką nowego roku wchodzić w nowe rzeczy.
Ale pomyślcie. Jaki mały krok wybieracie dzisiaj, by być bliżej siebie, niż byście oczekiwali? Daj sobie przestrzeń na to, żeby zrozumieć siebie lepiej. I to może być różna forma. Może to zrozumienie przyjdzie wraz z zapisywaniem swoich myśli, a może z czymś twórczym, tak jak na przykład właśnie takie wyklejanie kolarzy. Ja Wam się postaram gdzieś tutaj w ogóle wkleić na koniec tego odcinka kolarze, które zrobiłam.
Dajmy sobie przestrzeń, popróbujmy, ale bez forsowania i bez gorączki. Bo nowy rok to ta sama ja. Bez presji i potrzeby osiągania od 1 stycznia. Nie wiadomo dlaczego, bo tu nie chodzi o to. I ten odcinek jest dla mnie podwójnie ważny, bo dla mnie początek roku zawsze wiąże się z moimi urodzinami. Ja mam urodziny 3 stycznia. I zawsze w tej gorączce mam takie, że musi się wydarzyć coś nagłego, coś takiego super, no bo przecież moje urodziny.
Ale w sumie wcale nie musi. Nic się nie musi wydarzyć. I z taką myślą Was pozostawiam. Dajcie znać, jakie właśnie Wy macie podejście do nowego roku. Czy raczej macie to takie podejście, hmm, nowy rok, stara ja? Czy macie podejście, nowy rok, nowa ja, błyszcząca i w ogóle w cykinach? Bardzo mi ciekawi, więc będę wdzięczna za Wasze odpowiedzi. I of course zapraszam Was do tego, żeby tutaj pozostać na dłużej. Dziękuję Wam za słuchanie. Buziaki. Bye!
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy naprawdę potrzebujemy hasła „nowy rok, nowa ja”? W tym odcinku rozmawiamy o tym, że nie zawsze warto narzucać sobie kolejne obowiązki i radykalne zmiany.
Zamiast pędzić za rewolucją o 180 stopni, możesz wejść w nowy rok łagodnie – z szacunkiem do siebie, do swoich rytmów i do marzeń, które od dawna nosisz w głowie.
To rozmowa o odpuszczaniu presji, o wybieraniu tego, co naprawdę ważne, i o tym, jak pielęgnować swoje „chcę”, zamiast dokładać kolejne „muszę”.