Bez czapy podcast, serwus, z tej strony Chudyd Red. Nie spodziewaliście się mnie taka regularność? Zdradzę wam sekret. Nagrywam jeden odcinek po drugim, żeby was nie zawieść i żeby chociaż z dwa pod rząd regularnie co tydzień puszczać. Dzisiejszy temat, dzisiejszy temat W wyniku z komentarza, który dostałem, ale nie wiem gdzie, nie pamiętam, chyba gdzieś na YouTubie, a propos którejś z moich retro zajawek na stare rzeczy, stary sprzęt, to się będzie łączyć z poprzednim podcastem o falloucie, może nie do końca, ale zahaczymy jakby o temat retrofuturyzmu, natomiast pogadać chciałem właśnie o
O takim zarzucie w moją stronę, można tak powiedzieć, który na początku Jakby dotknął mnie, może nie dotknął, ale tak wywołał we mnie refleksję, że hej, dlaczego, nie? Już był kiedyś podcast, chyba o tytule dlaczego lubimy retro, gdzie poruszałem temat zajawki na stare rzeczy, natomiast Tutaj troszeczkę co innego gdzieś tam personalnie we mnie uderzyło. Ktoś mi napisał, że nie chcę dorosnąć i dlatego jakby tak jestem zajawiony retro rzeczami, rzeczami z mojego dzieciństwa.
Coś takiego, jakoś tak to wybrzmiało, że ja jakby strasznie chcę być dzieckiem. Co tak mnie zastanowiło generalnie, bo nie wiem, no... Nie czuję, że to jest moje, w sensie tego, że ja chcę być dzieckiem. Patrząc nawet na to, jak ja wyglądam, nie? W sensie, jakbym chciał być dzieckiem, to bym brodę chociaż zgolił, żeby młodziej wyglądać. No ale to taki żarcik, kosmonaucik, natomiast zanim zaczniemy, chciałbym przypomnieć i zaprosić wszystkich bardzo serdecznie na Discord Captur, gdzie siedzimy, rozmawiamy o różnych rzeczach i jest super. On jest związany też z moim drugim kanałem, gdzie nagrywam vlogi i sobie żyję i pokazuję różne fajne rzeczy.
Czemu ja siedzę tak bardzo w tyle? I jasne, jest tam na pewno nutka jakiejś takiej nostalgii, właśnie potrzeby powrotu do tego dzieciństwa. Jakby, no są motylki w brzuchu, natomiast każdy kto retro obcuje wie, że te motylki w brzuchu One są przez pierwszy moment, to znaczy mogą być tym pierwszym zauroczeniem, tak, że wow, ale kiedyś chciałem mieć na przykład taki telefon z klapką śmieszny, kolorowy i kupuję go sobie, ale korzystanie z niego na co dzień już nie jest tak powodowane nostalgią, jak ten pierwszy odruch, pierwszy odruch zobaczenia, jakby nostalgia sama w sobie najbardziej przyjmuje się w takiej formie
Płytkiej, wiecie co mam na myśli, nie? W takiej formie powierzchniowej, że zobaczysz TikToka jakiegoś, czy filmik, czy coś, który szybko omawia jakiś temat z przeszłości. Ty sobie do tego tematu szybko wracasz, czujesz się lepiej, masz to przyjemne uczucie w sobie. I tyle. Wracasz do codzienności, wracasz do siebie, wracasz do tego, czym się powinieneś zajmować, tak? Ja będę klikał tutaj, słuchajcie, na kamerce czasem, bo zauważyłem, że ta kamerka, nie mogę jej wyłączyć wygaszania, ona się czasami z automatu wygasza z jakiegoś powodu. Wracając... I to jest nostalgia. Ja za głęboko w tym siedzę, żeby to była tylko nostalgia, żeby to było tylko to uczucie, o faktycznie pamiętam, ale fajnie, kiedyś to było, idziemy dalej.
Ja jestem ogólnie wolnorynkowcem, ale no jednak jestem wolnorynkowcem w skali mikro i jestem bardzo za świadomością ludzi i tego tu brakuje trochę, bo jakby nie jestem fanem wielkich korporacji, a wielkie korporacje jednak, żeby im się wszystko spinało, No robią ruchy nieludzkie, które po prostu optymalizują im sprzedaż, optymalizują im różne rzeczy i przez to jakby cała wartość kulturowa, wartość sztuki się zatraca w tym wszystkim w dzisiejszych czasach i po prostu im dalej w las, tym jest gorzej i coraz mniej powstaje dobrych tworów. Ja mam po prostu większą pewność, że sięgając po film z lat 90., nawet słabej jakości, nawet płytki, Jakiś taki backowy, zresztą ja lubię takie, ale że dostanę coś fajnego, coś kurczę nad czym pochylił się człowiek, nad czym pomyślał człowiek, a nie jest kolejną taśmowo wypluwaną produkcją.
Mówię o filmach, ale równie dobrze można powiedzieć o grach. Mam takie spostrzeżenie, że naprawdę 10 lat temu, 10-15 lat temu, jak zaczynałem zbierać CD Action, jak czytałem CD Action i co druga gra w tym CD Action, Była grą, w którą chciałbym zagrać, miałem takie wow, o tu jest fajne, to jest fajne rozwiązanie, to jest fajny pomysł, to jest fajna rzecz. W dzisiejszych czasach, a i co ważne, ja dalej w te gry sprzed 10 lat chętnie bym zagrał, jak sobie spoglądam na stare gry sprzed, no wczesnych 2010 albo wczesnych zerowych, znaczy ogólnie z zerowych lat, to One dalej mnie w jakiś sposób rajcują, bo są jakoś ciekawie przygotowane, mają w sobie, no, duszę można powiedzieć, tak?
Ale ta dusza, no to jest po prostu fakt, że człowiek nad tym przysiadł i pomyślał, chciał coś wymyślić, jakby to się jakoś tak prężniej rozwijało w sensie kreatywnym. A teraz te kolejne gry, które wychodzą, nie wiem, no może ja wypadłem z obiegu, nie? No ale no to... Patrzę się na te nowe gry i tam nic nie ma dla mnie, nie? Kupuję CD Action cały czas, ale głównie dla publicystyki, bo recenzję tych gier i po prostu czytam o tych grach i nic nie jest w stanie mnie w żaden sposób zachwycić. Znaczy, zdarza się, jasne, jakaś gra ciekawa może się trafić, nie? Ale jest tego 10 razy mniej niż wcześniej, niż kiedyś. I nie uważam, że to jest związane z moim wiekiem, to znaczy po prostu kultura obecnie
Jest bardzo płytka i można to powiedzieć nawet w kwestii YouTube'a. Można o tym powiedzieć oczywiście, że w kwestii muzyki, która chyba w najgorszym stanie jest muzyka obecnie. Nie wiem, czy cokolwiek jest bardziej rozmyte, zmechanizowane, wyprute z kreatywności niż muzyka, bo muzykę jest robić najłatwiej w obecnych czasach, przez co jest produkowana taśmowo, dosłownie jest produkowana taśmowo. I to nawet największe gwiazdy w Stanach robią po prostu muzykę taśmowo, bo im się płaci za wyświetlenie na platformie streamingowej. Więc jeżeli oni zrobią album 40 kawałków, to ktoś puści kawałek pierwszy, przeleci 40 kawałków i zarobi 4 razy więcej niż ktoś, kto zrobi album 10 kawałków.
A to jakie jakości są te kawałki, to jest też mniejsza z tym. Generalnie, dzisiejsze czasy i skorporacjonizowanie tego wszystkiego, takie perfidne optymalizowanie tych słupków liczb, tabelek w Excelu, doprowadziło do upadku kultury w pewnym sensie. Dlatego kiedyś było lepiej, ale... Pójdźmy dalej, bo pogadajmy o technologii ze wczesnych lat dwutysięcznych. I to już będziemy może tak płynnie przechodzić do tego drugiego powodu, czemu ja bardzo mocno zostaję w tyle. Technologia też nas trochę zgubiła.
Ja jestem uzależniony od smartfona, chociaż ostatnio coraz mniej na nim siedzę. Ostatnio mam dobrą falę, dobry okres. Wróciłem do nagrywania podcastów, vlogi, dzieje się, jest robota, mam nową dietę. Więc od razu jakby standard życia się poprawia i nawyki też się poprawiają. Kiedyś może o tym powiem na podcaście, ale tak jakby jestem w tym, jestem w tym i stara technologia właśnie pozwala nam być bardziej intencjonalnym. Mówię tu na przykład o kupowaniu fizycznych mediów. Jak na przykład kasety. Czy o słuchaniu muzyki z fizycznych jakby odtwarzaczy, chociażby ostatnio kupiłem odtwarzacz minidisk.
Chyba nagrałem o tym vloga, jeszcze nie wiem, bo ten podcast za ponad tydzień się ukaże dopiero na kanale, ale mam w planach nagrać vloga o minidiskach od Sonnego. Kupiłem odtwarzacz minidisk, gdzie jest coś pomiędzy płytkami, kasetami. I słuchanie muzyki z tego, czy słuchanie muzyki z gramofonu, który jest za mną, to jest bardziej intencjonalne i jest bardziej jakby wypełniające, nie jest takie pobieżne, można się dużo bardziej na tym skupić i przez to być spokojniejszym, słuchajcie, bo jeżeli jesteśmy w miejscu, gdzie wszystko dookoła nas biega, skacze, lata, Co chwila wyświetlają nam się powiadomienia, no, scrollujemy fit i to niezależnie już czy Instagram czy TikTok.
Ja już dawno odszedłem od myślenia, że TikTok jest najgorszy. Szczerze mówiąc, ten TikTok ostatnio jest lepszy niż Instagram, ale to wszystko nam lata, już nie ma znaczenia naprawdę, która to jest aplikacja, wszystko jest teraz, nas zmusza do tego, żebyśmy oszaleli. I dlatego ja, trochę powodowany tą nostalgią, na pewno, trochę powodowany moją zajawką, bo to jest trochę też takie spełnianie marzeń z dzieciństwa, że ja kupuję sobie jakąś konsolę, jakiś sprzęt, coś co bym chciał mieć jako dziecko. Nie wiem, jakiś taki, to jest moje self-care routine, nigdy o tym nie zapomniałem, nie? Kiedy byłem, jakby jaram się tymi samymi rzeczami, którymi się jarałem za dzieciaka, a to, że po drodze wyszło 20 modeli iPhona i najróżniejsze inne technologie, które zastępują te moje marzenia, ale nie mają tego pierwiastka duszy i jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego w międzyczasie.
No, obcowanie z tym wszystkim sprawia mi frajdę, po prostu. Sprawia mi frajdę i właśnie powoduje tę większą intencjonalność. Cal Newport w książce Digital Minimalism, teraz mi się przypomniało, czyli Cyfrowy Minimalism, Cal Newport, Nawijał właśnie chyba o czymś takim, albo mieszam teraz wątki, ale generalnie, jeżeli ktoś chce być cyfrowym minimalistą, to paradoksalnie nie może być minimalistą w sensie rzeczy, które ma. To znaczy, jeżeli ty chcesz być cyfrowym minimalistą, to musisz mieć do każdej czynności, powiedzmy, inny przedmiot. Oddzielny odtwarzacz do muzyki, oddzielny telefon do dzwonienia, oddzielną kamerę do nagrywania filmów, oddzielny aparat do robienia zdjęć.
Dlatego korzystam z retro sprzętu. Omówiliśmy kulturę i omówiliśmy sprzęt, ale omówmy jakby ten drugi aspekt. Jednak. Jednak i tak kamerka odmawia posłuszeństwa. Dobra, trzeba z tym żyć jakoś. Ostatni aspekt tego wszystkiego. Ostatni aspekt, którym jest. Bunt, w pewnym sensie. Dlaczego jestem tak bardzo w plecy? I to jest mój personalny, wewnętrzny bunt przeciwko światu. Na jednym z moich numerów, jeszcze niepublikowanym, chyba że odklei mi się i opublikuję go w przeciągu najbliższych dwóch tygodni, to może słyszeliście to, na Snippetach puszczałem.
Nawijam, wychowali nas do życia w świecie, który nie istnieje. Wszystkie nasze dawne cele dzisiaj to tylko marzenie. Chodzi po prostu o to, że ja się nie zapisywałem na tak zwariowany i pędzący świat. Świadomie sięgam do rzeczy z przeszłości. Zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy powiedzieć, zaraz z tego przejdę, ale świadomie sięgam do tych rzeczy z przeszłości i nie chcę powiedzieć, że żyję w tym świecie, bo żyję w tym świecie obecnym, ale wybieram bycie poza głównym nurtem. No, możecie mnie nazwać, że jestem edgy czy coś.
Nie, jakby świadomie i przez lata ja do tego dojrzewałem, to nie jest jakby, to jest bunt wewnętrzny, który gdzieś tam rósł i się tworzył, natomiast świadomie wybieram bycie poza głównym nurtem, nie żeby się dowartościować, żeby pokazać jaki jestem inny i tak dalej, bo w wielu wypadkach byłoby mi wygodnie być w głównym nurcie, natomiast No nie potrafię, jakby dojrzałem do tego, że ja muszę być z boku, ja muszę być w swoim, dużo lepiej się tam czuję. Po prostu kreując jakby własny świat, świadomie dobierając właśnie kulturę, urządzenia, rzeczy, to nie jest tak, że kamera, którą nagrywam, ten podcast, Że ona jest zła. Ona jest inna. Ja nawet wyszedłem troszeczkę z takiego podejścia właśnie, że ta kamera ma, według niektórych, słabą jakość, nie?
Tak filozoficznie nawet, no, możemy do tego podejść. Niektórzy określiliby jakość kamery, którą nagrywam ten podcast, jako słaba. Okej, no, 480p, niska rozdzielczość, słabe kolory, słaba ostrość. Jestem już na tyle, jakby, wariatem. Możecie mnie zamknąć w choroszczy. Że to jest po prostu, ja tę jakość odbieram jako inną albo jako moją. Ten obraz, podchodzę do tych urządzeń jako do integralnych urządzeń w moim świecie, który sobie dookoła siebie kreuję, z którego korzystam, którym chcę się dzielić z innymi i Oddzielam całkowicie ten mój świat, w którym siedzę.
Siedzę w nim dlatego, że wychowałem się w nim, że wychowano mnie do życia w tym świecie za mało lata i jako bunt nie chcę brać czynnego udziału. Wiadomo, kupię sobie nowy komputer, kupię sobie nowy telefon w kwestii kreatywności, natomiast nie biorę udziału w całym tym wyścigu zbrojeń, który się odbywa, w całym tym postępie technologicznym, nie biegnę za nim ślepo, Tylko taplam się w swoim bajorku, na swoim bagnie siedzę, korzystam z rzeczy, które jakby podobają mi się, nawiązują do rzeczy, o których marzyłem, które są dla mnie przyjemne, jednocześnie
Odrzucając tę całą presję współczesności. Odrzucając całą presję współczesności. Nie wiem czy o tym nagrałem vloga, ale mam też to na liście, więc jeżeli jest to ten. Ostatnio przestałem korzystać z telewizora, tego za mną, płaskiego. Kupiłem projektor za 150 złotych i okazało się, że ten projektor całkowicie mi odpowiada w kwestii rzucania obrazu na sufit i oglądania seriali czy filmów. I mimo, że ma jakość 720p, mimo, że Po prostu jest dużo bardziej intencjonalny, bo mogę tylko wieczorem oglądać filmy, w dzień, no ta jakość jest słaba, więc nie leżę w łóżku i nie oglądam filmów w ciągu dnia, musi się zrobić ciemno. Ostatnio robi się ciemno dosyć późno, więc naturalnie zgrywam się z tym rytmem dobowym, nie?
Jak jakiś hipis, rozumiesz? Ale wprowadzanie takich małych kroczków do swojego życia jest fajne i to jest kolejna rzecz, przez którą lubię retro i to jest to, co mi się przypomniało teraz, o czym powinienem w sumie przy tym pierwszym punkcie powiedzieć i co było clue tego pierwszego punktu, ale w sumie jest i związane z pierwszym i drugim, w sensie i z buntem i z faktem, że to jest mój świat bardziej itd. Słuchajcie, tego wyszło tyle, tych gier, tej muzyki, tych filmów, ich jest tyle do obejrzenia, że tego nie zabraknie, w sensie naprawdę mam nawet taką np. małą zajawkę na jakoś mało znane gry na PlayStation 2, właśnie retro gry.
Odkrywanie tego i przechodzenie tych wszystkich tytułów, no dopóki ktoś nie jest totalnym no-life'em, który siedzi całe dnie i gra, To naprawdę jest zajęcie na całe życie. Ja nie potrzebuję nowych gier czy nowych filmów, które wychodzą, bo ja mam na kupce wstydu dalej westerny z Clintem Eastwoodem, dalej na kupce wstydu mam Metal Gear Solid, dalej na kupce wstydu mam przejście pierwszego i drugiego Fallouta. I nie mogę znaleźć na to czasu, ale wiem, że kiedyś znajdę i kiedyś przejdę. Więc mało mnie interesują kolejne, nowe, taśmowo produkowane filmy, które będą wydawane cały czas i cały czas i cały czas i cały czas i cały czas, ale na które szkoda mi czasu, bo ja...
Rozumiecie. I jakby tej kultury jest naprawdę dużo. Ja ostatnio skupuję kasety wideo z Allegro za jakieś grosze, z filmami, o których nie mam pojęcia, Są to słabe filmy często, ale jakieś śmieszne, głupie komedie. Lubię to odkrywać. I to mi daje taką strefę komfortu, to mi daje po prostu taką przyjemność, że właśnie nie biorę udziału w tej całej presji dzisiejszego świata. I ktokolwiek mnie śledzi dłużej, ten wie, że ja z roku na rok bardziej dziczeje w tej kwestii. I tak, zaraz może się stać tak, że tą kamerą, którą nagrywam wideo do podcastu, jeżeli ktoś ogląda na YouTube, a nie na Spotify, zacznę nagrywać vlogi, odkleję się już do reszty.
Ale nie wiem, co w tym może być złego. To są same plusy. Już korzystam z Linuxa na laptopie i już zaraz naprawdę odpłynę bardzo. I dobrze się z tym czuję. Dobrze się z tym czuję. Natomiast jeszcze jedna konkluzja na sam koniec, bo od jakiegoś czasu ja mam takie spostrzeżenie, lubię generację Z. Szczerze. Lubię małolatów, którzy teraz działają. Młodszych ode mnie o 5. Może nawet 10 lat. Podoba mi się to, bo mimo że oni zostali wychowani w bardzo przebodźcowanym środowisku, ja też, ale ja jeszcze trochę w te wczesne lata to ominąłem, mimo że oni wyrośli z tymi smartfonami w rękach, wielu z was pewnie też,
To jednak z jakiegoś powodu w generacji Z jest jakaś taka tęsknota za tą spokojną przeszłością, za tymi wszystkimi dawnymi rzeczami, dlatego moda na te przesne 2000 wraca. U mnie ona była zawsze, ale u wielu ona wraca dopiero. Szczególnie, że to są ludzie, którzy nawet tego nie przeżyli, ale Ci młodzi ludzie, ja naprawdę zacząłem TikToka ostatnio przeglądać, o tym też będzie może podcast, ci młodzi ludzie naprawdę fajne rzeczy tworzą i jak byłem bardzo załamany stanem młodzieży przez jakiś czas, to chyba byłem w bańce, może szatan mi szeptał złe rzeczy do ucha, ale uważam, że w młodych siła i że jeszcze będzie normalnie kiedyś, mimo że wiadomo, jest różnie, ale chodzi mi o to, że
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podajemy temat podcastu - dlaczego autor nie chce dorosnąć i lubi retro rzeczy.
Analiza czegoś, co przyciąga autora do retro rzeczy i czy to jest tylko nostalgia.
Technologia i jej wpływ na życie, a także korzyści z korzystania z starszego sprzętu.
Personalny bunt autora przeciwko światu, w którym wszystko się nieco zbyt szybko zmienia.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.