Anna H. Niemczynow. Jak przetrwać piekło na ziemi?
https://www.instagram.com/zurnalistapl
Dzień dobry Państwu. Rozmowy żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam, Marta Wierzbicka. Dzisiaj u mnie Anna Hanimczyk. Dzień dobry. Dzień dobry. Miło cię widzieć. Podoba mi się twoja deklaracja, że powiedziałeś, że chciałabyś być na topie i to dłużej niż tylko zajmuje się promocja książki. Myślisz, że dojdziesz do tego momentu? Bardzo bym chciała, ale nie po to piszę też. Nie po to piszę, żeby dojść do, jakby na sam szczyt, bo nawet jak tam nie dojdę, to i tak będę pisać, bo piszę dlatego, że to kocham.
Ale kochasz to takie obdzieranie się ze skóry, bo wszystkie twoje książki, które ja czytałem, rozmawialiśmy o tym przed podcastem, są piekielnie mocne. Ja tę książkę też czytałem na kilka razy i to nie dlatego, że miałem dość, bo zmęczyły mi się oczy albo nie miałem czasu, tylko po prostu dawkowałem sobie ilość emocji i refleksji, która przepływa przez książki. Lubisz to obdzieranie się ze skóry? Ale w sensie, że co? Jak piszesz, to te książki są ciężkie. Zostawiasz bardzo dużo siebie w tych książkach. Opisujesz bardzo ciężkie rzeczy. To jest dla ciebie, nie wiem, uwalniające, ale uwalniasz i czasami o tym myślisz i też płaczesz? Tak, oczywiście, że jak piszę, to płaczę. I wiesz, o czym myślę jeszcze? Że jak opowiem taką historię... to i skoro ona już wyjdzie spod mojego pióra, no to jak już ją napisałam, no to wiadomo, że ona miała wyjść ze mnie i że komuś pomogę.
Że takich historii jest całe mnóstwo na świecie, ale nie każdy ma odwagę o tym mówić, czy pisać, czy o tym opowiadać. I jeśli chodzi o takie cięższe książki, bo ja też piszę lżejsze, też piszę. Rozmawialiśmy, że akurat tych nie przeczytałeś. To jest twoja dziewiętnasta książka. Ile było lekkich? Musiałabym policzyć, ale kilka było. Kilka. Kilka było. No okej, ale zazwyczaj te książki są głęboko refleksyjne dla kogoś, kto ma jakieś swoje doświadczenie w życiu. Ale wiesz co, nawet lekkie są refleksyjne. Ja chyba nie potrafię pisać inaczej. Ale dobrze, ale to, że lekka jest refleksyjna, ja to rozumiem. Tylko ta akurat to jest ciężki kaliber. Bardzo ciężki. Wydaje mi się, że jedna z najcięższych. Po tym, co już się wydarzyło. Wydaje mi się, że też tamte książki, które ja czytałem, były przepracowaniem różnego rodzaju traum.
ta jest podsumowaniem przepracowania i dorzucenia po prostu kolejnego poziomu. I teraz już będą tylko optymistyczne. No mam nadzieję, ale to też ta książka piekielnie pokazuje twoją głębię i widać, że nie boisz się używać w niej twardych, mocnych i wyrazistych sformułowań. Nie. No bo wiesz, co to jest za pisarz, który gdzieś tam ciągle będzie ważył słowa, który będzie się zastanawiał, co wypada, a co nie wypada napisać. Wiadomo, że gdzieś tam trzeba być dyplomatą. Ja lubię zostawiać przestrzeń dla wyobraźni, dla mojego czytelnika. Ale jeżeli piszę o konkretnym temacie, no to używam konkretnych słów. Ale kiedy piszesz pogrzeb w sobie rodzica, dopiero wtedy będziesz dorosła? A jak rozumiesz to stanie, pogrzeb w sobie rodzica?
No ja widziałem to twoje porównanie o burgerze, że rozciągasz, bierzesz górę, dół. Tak? Tak, widziałem to porównanie. Co ty gadasz? Obejrzałeś? Ja myślałam, że ty go nigdy nie oglądał. Znaczy ogólnie oglądałem to raczej tylko ja. Ale widziałem to porównanie. Ja mniej więcej rozumiem, co chcesz powiedzieć, ale ja z drugiej strony podchodzę do tego, że w naszych rodzicach jest dużo więcej tajemnic, niż nam wszystkim się wydaje. Oczywiście. Bo w nas jest dużo więcej tajemnic, niż się wszystkim innym dookoła wydaje. i że ja myślę, że prędzej jest rozbierz tego rodzica, a tak naprawdę też dowiesz się, kim ty jesteś. Jeżeli oczywiście masz taką możliwość, bo nie każdy ma taką możliwość. Ale wiesz, no to czasami rodzic nie da się rozebrać do końca i może tego nie chcieć i należy to uszanować, a pogrzebać w sobie rodzica, czyli odciąć się od niego.
stać się osobną jednostką, nie patrzeć na swoje życie przez pryzmat rodzica, jego oczami na swoje życie, to są dwie różne sprawy. I wtedy ta wolność przychodzi do nas, kiedy w końcu pogrzebiemy tego rodzica i pójdziemy do przodu. Ja kiedyś w jakimś Q&A napisałem coś takiego, że do pewnego momentu możemy się użalać nad tym losem, jaki mieliśmy. Tam gdzieś uważam, że taki 26, 27 rok życia to jest taki moment, gdzie odcinasz ten czas, że to było, a już cała reszta zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Bo na początku dostajemy los, który dostajemy, potem użalamy się nad tym losem, bo widzimy, że niektórzy mieli lepiej, bo dostajemy tylko i wyłącznie maski, które noszą ludzie na zewnątrz. Potem orientujemy się, że inni mieli tak samo średnio, może nawet i gorzej itd., itd., a potem już zależy od nas to, co zrobimy, bo ja uważam, że te wszystkie złe rzeczy, tak samo jak ty, są poniekąd naszymi supermocami.
Moc doskonali się w słabościach, to na pewno. Twoje słowa. No nie moje, ja nie jestem taka mądra, ale... Nie mogłem tak powiedzieć. Ale jak długo mieszkałeś z rodzicami? Bardzo krótko. Ja 14 lat zaledwie. Więc wiesz, można byłoby zwalać w końcu, cały czas w nieskończoność swoje jakieś tam ułomności na wychowanie, na dom, z jakiego się wyszło, ale to wiesz, to ty zostaniesz z tym. Ale moim zdaniem to... co z tym zrobisz ze swoim życiem, jak wychodzisz z jakiegoś konkretnego domu i masz jakiś konkretny bagaż, no to po prostu odcinasz go i idziesz do przodu. No bo ta książka pięknie zabija syndrom ofiary. Tak.
Bo jeżeli chcesz być ofiarą, możesz być w nią do końca życia i w ogóle tylko ty siebie tłumaczysz, bo wszyscy inni nadal będą uważali cię za nieudacznika, tylko smutnego. Albo po prostu weźmiesz swoje życie w swoje ręce i zaczniesz robić coś pożytecznego. Ta książka konfrontuje mocno wielu czytelników z tym. Nie każdy chce to usłyszeć. No nie, bo tutaj zabijasz wszystkie ich ale. No tak. I zastanawiam się, czy jak ty sobie pisałaś tę książkę, to już byłaś za tymi wszystkimi etapami? Czy ta książka pozwoliła ci jeszcze pokazać, że gdzie niegdy jest jeszcze jakaś robota do zrobienia? Ja nigdy nie mam takiego poczucia, że ja już wszystko zrobiłam w sobie.
I nawet po napisaniu tej książki gdzieś zawsze staram się zachowywać czujność. Bo coś, co udało mi się osiągnąć na jakimś etapie życia, to nie jest dane na zawsze. Złe duchy nie śpią. Pytałeś mnie o lęki tutaj wcześniej i powiedziałam ci, że staram się ich nie mieć, już pracuję nad tymi lękami. Natomiast one przychodzą i nie da się przepracować czegoś raz na zawsze w moim odczuciu. I nie sądzę, żebym Jana zawsze wszystko zdołała pożegnać, bo zło zawsze będzie nas szarpało, zawsze będzie nas ciągnęło w tę ciemną stronę, a im więcej robisz dobra, myślę, że ta książka niesie ze sobą bardzo duży ładunek dobra, jednak ładunek terapeutyczny, to tym bardziej zło od ciebie walczy.
Fotele w podcaście Żurnalisty zapewnia Yumisu. Ale opowiedziałaś o tym, że wyprowadziłaś się z domu, jak miałaś 14 lat. A kiedy odcięłaś pępowinę? Tak jak w tej książce. A to bardzo późno. To nie, no proszę cię, to pępowinę to ja odcięłam całkiem niedawno. No ale kiedy? Myślę, że tak naprawdę to po śmierci mojej mamy. to trochę na to musiałaś poczekać. Tak. I jakie miałaś wytłumaczenia dla samej siebie? Co było tą pępowiną, co cię trzymało w ostatniej fazie przy tym wszystkim? Nie ma wytłumaczenia, wiesz? No nie, ale były takie rzeczy, gdzie gdzieś obwiniałaś swój dom, swoją mamę? Były takie rzeczy po prostu, które trzymały cię jak kotwica w tym domu? Pomimo tego, że już dawno wyfrunęłaś z tego gniazda?
Tak, trzymała mnie na pewno chęć udzielenia pomocy, chęć naprawienia relacji, które były zawsze trudne. I taka, wiesz, walka, no po prostu potrzeba miłości. To myślę, że każdy z nas ją ma. Ale czujesz się na przykład bardziej pusta, nazywając to dość kolokwialnie, niż inni na przykład przez to, że nie doświadczyłaś takiej... Nie. Miłości? Nie. Nie czuję się pusta. Nie czuję się pusta, bo ja mam całe mnóstwo miłości w swoim życiu. Tylko wiesz, że miłość od taty i od mamy podobno jest unikatowa? Unikalna? Nie wiem. No właśnie, dlatego się o to pytam. Czy możesz czuć taką? Mogę się domyślać, że tak jest, no bo sama mam dzieci, więc na pewno gdzieś tam jestem jakąś częścią świata dla swoich dzieci.
psychologowie mają na ten temat swoje zdanie, ale wiesz, no właśnie, że ten rodzic to jest to, co albo nas popchnie, albo... Tylko, że mogę mówić za siebie i poniekąd za ciebie, że wydaje mi się, że nasi rodzice popchnęli nas dużo mocniej niż może nam się wydawać, bo z tych wszystkich deficytów, które masz ty, które mam ja, to ja zbudowałem swoją siłę i ty też, no bo jak czyta się twoje książki... I na przykład też porównywałem sobie twoją pierwszą książkę i tą nawet jeżeli chodzi o warsztat. No to to jest przepaść, widać jaki duży progres zrobiłaś, ale emocjonalnie zawsze, zawsze było to głębokie, zawsze to było o czymś. Zawsze to miało w sobie duże emocje, które przeżyłaś. I widzisz, i jakby wyszło dobro z tego. Ja w ogóle jestem taką...
zwolenniczką mówienia, że ta moc doskonali się w słabościach, że jak jest nam dobrze, jest nam komfortowo, no to my nie wzrastamy, ale to już są takie rzeczy, które każdy powtarza. Ok, tylko, że jednak nadal nie można zabierać złu zła. Spotkało cię masa złych rzeczy. Tak. ale ja się na nich do końca nie koncentruję, wiesz? Okej, tylko chodzi mi o to, że nadal nie możemy mówić, że super, że coś cię spotkało, bo z tego wyrosło coś pięknego. Nie, nie, to nie jest, zło nie jest nigdy dobre. No i jasne, że tak, bo masz córkę i wiesz, że nie chciałabyś, żeby spotkało ją to samo, co ciebie, nawet jeżeli odniosłaby największy sukces na świecie. No nie. No to widzisz. To dlatego nie tłumaczmy zła, bo... Ale ja nie tłumaczę. Bo często wśród moich znajomych, przyjaciół romantyzuje się na przykład to moje bycie bezdomnym. A ja mówię, nie chcecie tego.
W sensie nie ma sukcesu, który równoważy na przykład takie myśli, które dookoła tego są. I myślę, że u ciebie jest dokładnie tak samo, że tylko trzeba w pewnym momencie takim BHP dla umysłu jest pójście dalej... Odciąć to, zostawić to, bo wiesz, takie ciągle grzebanie się. Ja w ogóle jestem też taką, wiesz, zwolenniczką, że nawet jak chodzimy na różne terapie, no nie chciałabym tutaj się wymądrzać, no bo ja nie jestem psychologiem z zawodu, ale wiem, jak to na mnie działało. Chodzenie na terapię i grzebanie ciągle w przeszłości to jest ciągle trzymanie buta w tej przeszłości. Między drzwiami a futryną i w tą albo w tą. I jak w końcu ja doszłam do takich wniosków w swoim życiu, że już tego nie chcę.
Ale przecież ta książka jest grzebaniem w przeszłości. No ale to już jest napisane, przecież już jest. No ale przecież to trochę trwało. No trwało. Ile to ma stron? Nie wiem. Bo ja czytałem w PDF. 600. No to ile napisałaś te 600 stron? 600. 666 dokładnie. Nie, długo pisałam tę książkę. Długo ją pisałam. Był prawie rok przerwy między poprzednią publikacją. To jest jedna z najdłużej pisanych przeze mnie książek. I faktycznie były takie momenty, kiedy ciągnęłam nogę za nogą do biura, bo to były tak trudne emocje do opisania. To które to były emocje? Na pewno śmierci, na pewno choroby. Wiesz, to nie jest nic fajnego, opisać takie emocje.
I odrzucenia, głębokiego odrzucenia. Nikt z nas nie lubi być odrzucany. I bardzo trudno było mi też opisywać sceny tytułowych strażniczek moralności. Czyli ludzi, którzy dają sobie prawo do oceniania naszego życia, tak naprawdę nie wiedząc o nim nic. Albo wiedząc tyle, co ktoś im powiedział, gdzieś tam coś, co usłyszeli. Ja w ogóle jestem zdumiona tym, że dzisiaj opinia publiczna tak szybko się tworzy. Że wiesz, że nie zadajemy sobie trudu pomyślenia w ogóle. Że tylko coś odbieramy jako fakt. Ktoś coś powiedział, ktoś coś puścił, ktoś coś nagrał i tak ma być. A teraz w dobie sztucznej inteligencji wszystko można każdemu wcisnąć przecież. I jakby ja staram się, nie zawsze mi się to udaje, ale być tą osobą myślącą i nie oceniać sytuacji po tym, jak czasami zostają naprzedstawione.
Ale to też nie jest wynik tego, że sama byłaś oceniana? Pewnie, że byłam oceniana. Rozmawialiśmy o tym, jak pracowałaś w tym urzędzie. Teraz mówię z głowy, więc nie pamiętam. Tak, pracowałam kiedyś. Wtedy, kiedy też wdałaś się w romans i tak dalej, i tak dalej. Znowu te trudne tematy. Nie, no chodzi mi o to, że ta książka też wzięła się z czegoś. Ta? A czy na pewno też z takiej chęci pokazania ludziom, Że nic nie wiedzą. Nie. A co? Ty przecież, a ja to jestem wszystko wiedząca. Ale nie, nie, nie. W kontekście oceniania innych ludzi, że nic nie wiedzą. Tak, a w tym kontekście. Tak, że praktycznie nie wiedzą. Wiesz, no widzą jakieś krótkie fragmenty. Albo, no jak tu można, wiesz, się wypowiadać jako prawdę objawioną, uznawać coś.
Dziwi cię to jeszcze? Wiesz, to mnie w ogóle cały czas świat zadziwia. I dobrze, że mnie zadziwia, bo jak mnie przestanie zadziwiać, to przyjdzie pora umrzeć. Ale jeszcze na szczęście się nie przestaje. Ty się śmiejesz. Nie, no ale tutaj, bo wiesz, dla mnie ta książka była szokująca i taka, że rozumiałem, że chcesz coś zakopać. Ja chcę zakończyć, wiesz, coś. I to jest bardzo ładny pogrzeb. Dziękuję. To jest bardzo ładny pogrzeb, tutaj nie ma co. Ale myślałem sobie też o tym, że kiedy to wszystko opisywałaś, to musiało wrócić, to jeden. Tak. I to nie wróciło tak, jak rozmawialiśmy w różnych wywiadach, rozmawiałeś ze mną.
Pomyślałem sobie, że taki intymny powrót do tego wszystkiego był dużo gorszy niż wszystko inne, bo są rzeczy, które już masz dawno za sobą, ale i wiesz, i kiedy, nie wiem, one były z tobą, kiedy byłaś dużo młodsza i dużo mniej świadoma, to dużo mniej bolały, najprawdopodobniej. A kiedy pisałaś, znaczy to jest moje wyobrażenie, a kiedy pisałaś i wiedziałaś, jakie zło cię spotkało, Ale właśnie widzisz, wiele ludzi mówi, takie zło cię spotkało. A ja, wiesz co, myślę sobie, to jest po prostu moje życie. Ale umówmy się też, że to też jest duża doza fikcji, żeby połączyć te wątki. Ale jeśli chodzi o mnie personalnie i o zło, którego doświadczyłam, to zawsze sobie jakoś tak myślałam, no dobra, było.
Nie jest to fajne, ale co to da, że ja będę, wiesz, teraz jakby się tak ciągle tym żyła, ciągle nad tym rozwodziła. Ja nawet nie chcę o tym myśleć, tylko że są rzeczy, które w twoim życiu, moim zdaniem, wydarzyły się kompletnie bez znaczenia i były złe. No tak, a jakie zło ma znaczenie? Nie, no bo równie dobrze można nie mieć pieniędzy i nagle zacząć doceniać pieniądze, kiedy się je zarabia. Dobra. Nawet jeżeli stracisz wszystko, to ma to sens, ale molestowanie, przebłąd seksualny nie ma sensu. No nie ma sensu. W ogóle żadne zło jest, moim zdaniem, każde zło jest pozbawione sensu. Ale proszę cię, to jest tak samo, jak jest umieranie i ludzie mówią o eutanazji. Ja też czytałem fajną książkę o tym, że czasami, kiedy umieramy i cierpimy, dochodzą do nas rzeczy, które nigdy nie doszły do nas przez całe życie, więc czasami cierpienie ma sens.
Podobno u szlachetnia. Nie, nie, w to akurat nie wierzę. W tę formułkę nie, ale jeżeli chodzi o takie rzeczy, po prostu nie chciałbym też tego upiększać. Moim zdaniem to są rzeczy, które są po prostu brzydkie. Ale jakie? No właśnie takie jak chociażby przemoc seksualna. No tak. Jak to, że jesteś zdradzona i tak dalej, i tak dalej. No są rzeczy, które po prostu nie mają wartości w twoim życiu. No nie mają wartości. Zaczynam z tobą od tej strony ze względu na to, że dzisiaj dookoła ciebie Jest dużo takiego coachingu. Zgodzisz się chyba z tym? A wiesz co, właśnie jakiego coachingu? Zostają mi dość często zadawane, bywają mi zadawane pytania, jak uważa po polski. Trudny język. Trudny język.
Że ja jestem jakaś właśnie stworzona przez kogoś. Że ktoś w ogóle stoi za moimi social mediami. Naprawdę? Jest jakiś plan na mnie. Tam w ogóle nie ma planu, tam jest czysty spontan. Wszystko robię ja. Na moich social mediach nie ma osób trzecich. Na komentarze odpowiadam ja, rolki tworzę ja, zdjęcia nagrywam ja, filmy robię ja, pomagają mi moi bliscy gdzieś tam, wiesz. I to, to, to... Nie ma na to, nikt ze mną nie stoi. Za mną stoją moje książki. Ale czekaj, ale gdzie tu widzimy coaching? Bo ja odpowiedziałem ci, że twoje treści też są bardzo nawiązujące do coachingu. Oglądałem wywiad z tobą i widziałem, jak o tym mówisz.
Ale to gdzieś jest wszystko moje doświadczenie, moje lekcje, mój sposób odbierania rzeczywistości, to jak ja wzrastam gdzieś tam w tym swoim człowieczeństwie i to ja pokazuję siebie, tak jak żyję. A daj zajrzeć do siebie. Jak na przykład w ogóle, jeżeli chodzi o zmianę twojego podejścia, na przykład to, że jak byłaś w Opolu na tym festiwalu książki, mówisz, że to nie jest... A, dobra, była kolejka. Śmiałam się. Czekałem w kolejce i dostałem podpis. I wiesz, mówisz, że to nie jest tak, że pada deszcz, to nie jest zła pogoda, że pogodą jest tak naprawdę, co mamy w sercu. W sercu, tak. Dokładnie. Tyż to zobaczyłeś? a mówi do mnie, o czym porozmawiamy, podpowiedz mi coś. Nie, bo wreszcie nie chciałem powielać wszystkich tematów, które zazwyczaj są z tobą wałkowane, bo to powiedz proszę, co zmienia twoje podejście?
Na przykład, co czytasz? Kto cię inspiruje? Gdzie patrzysz, żeby zobaczyć coś takiego, co chcesz odkryć w sobie? Ja patrzę na Jezusa. Wiem, ale Biblię już przeczytałaś kilka razy, albo kilkadziesiąt razy. Przeczytałam, cały czas czytam. Kilkadziesiąt nie, kilka tak. Przecież ty masz aplikację do mówienia różańca. Ale wiesz co, już rezygnuję z niej, dlatego że to nie jest taka dla mnie dobra modlitwa. Znaczy mam aplikację do modlitwy, ale wolę jednak sama. Usiąść i po prostu sama sobie się modlić, bo wtedy mam taką osobistą relację z Bogiem, a nie poprzez telefon komórkowy. Nam jest do wszystkiego ten telefon potrzebny. Więc już jakby rezygnuję z tej aplikacji.
Słucham różnych fajnych rzeczy w tych aplikacjach, bo na pewno są. Ale czego to znaczy, że słuchasz? Też są jakieś różne opracowania o świętych. No to uczę się od innych ludzi. Natomiast takie modlitwy, które są podstawą, no to znam te modlitwy i nie potrzebuję do nich aplikacji. No dobrze, ale ja cię prosiłem o to, żebyś powiedziała mi, kto zmienia twoją świat, kto cię inspiruje. Czytasz kogoś? Oglądasz na przykład wywiady z kimś? Jest ktoś na świecie, kto zmienia twoje życie? Na pewno Bóg zmienia moje życie, wiesz? To jest na świecie, tak. Ale nie ma żadnych pisarzy, ludzi, którzy... Tak, są, są, wiesz. No czytam, mam zmienić nazwiska, bardzo... Wiesz, to też będzie ciężki kaliber. No i podobne historie ja piszę.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Sponsorem dzisiejszego odcinka jest marka Twój Cel To
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Sponsorem dzisiejszego odcinka jest marka Twój Cel To"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
https://www.instagram.com/zurnalistapl