#97 | Po co komu zakon? (Dz. 1122-1141)
💎 Czy pójście do zakonu to „zmarnowanie talentów” i rezygnacja z prawdziwego życia? 🌡️ Dlaczego św. Faustyna po cudownym uzdrowieniu jest znowu chora?🪨 O największym fundamencie i sensie pośród każdego cierpienia. „Jedno tylko nie zginie – miłość ku Tobie, Panie. Wszystko się skończy na tym wygnaniu – doświadczenia i puszcze duszy; i choćby była dusza w ustawicznym konaniu, gdy ma Boga, nic jej nie wzruszy.” (Dz. 1132)👉🏼 W 97. odcinku podcastu siostra Gaudia oraz jej gość, siostra Ewangelista (mistrzyni nowicjatu), odkrywają przed nami tajemnice życia ukrytego i sens powołania, który często wymyka się ludzkiej logice.🎬 Z tego odcinka dowiesz się: • Dlaczego życie zakonne może być albo totalną porażką, albo wielkim szczęściem i co decyduje o tym, czy dany wybór przyniesie spełnienie.• Czego szuka szatan w klasztornych korytarzach i dlaczego najbardziej łapie się dusz leniwych, omijając te upracowane i umęczone.• Jak stać się „znakiem zapytania” dla świata i dlaczego warto jedną nogą dotykać już wieczności, aby nie zachłysnąć się tym, co przemija.Sprawdź, czy masz w sobie wolność, by pozwolić „Bogu być Bogiem”. 🔥___________________📖 Dziś czytamy fragmenty z Dzienniczka od numeru 1122 do 1141.________________________Rozdziały: 00:00 Wstęp09:51 Słowniczek12:10 Fragmenty z Dzienniczka (numery: 1122-1141) 24:21 Komentarz01:36:26 Zakończenie_______________________________________Gościem odcinka jest s. Ewangelista Sobkowicz, mistrzyni nowicjatu._______________________________________📚 "Dzienniczek" znajdziesz w sklepie Misericordia:https://www.misericordia.faustyna.net/Kupując w tym sklepie wspierasz Siostry Matki Bożej Miłosierdzia. __________________________W naszej podcastowej serii czytamy „Dzienniczek” św. Faustyny od początku do końca, w każdym odcinku skupiając się na kolejnym fragmencie (po kilka / kilkanaście numerów na jeden odcinek).🎥 Publikujemy nowe odcinki w niedziele o 17:00, co daje nam cały tydzień na to, by te treści w nas pracowały, by nas inspirowały!Schemat każdego odcinka to:1. krótkie wprowadzenie2. ok. 10 minutowe czytanie „Dzienniczka”3. komentarz________________________________________Muzyka: Dominika Czajkowska-PtakDźwięk: Krzysztof PtakNagranie i montaż: s. Maria Kluz ISMM________________________________________→ FB: https://www.facebook.com/bliskorahamim/→ IG: https://www.instagram.com/blisko_rahamim/→ YT: https://www.youtube.com/@blisko_rahamim/
Chciałam mieć dużo dzieci, chciałam je adoptować. Miałam już kandydata na męża, który się na to wszystko zgodził, więc jakby plan był taki i szło wszystko w jednym kierunku, ale Pan zadziałał w moim życiu i przyszłam do klasztoru. Siostro, jak Wy macie różne dary, dlaczego idź do zakonu, gdzie niektórych z tych darów już od początku wiesz, że nie będziesz mogła realizować? I co? I czy to w ogóle ma sens? Czym jest wiara? Ona jest niezależna od moich stanów, od moich uczuć. Bardzo proste porównanie. Pan Bóg jest jak słońce. Czy są chmury, czy ich nie ma? Pan Bóg jest. Jezus mówi o swoim odpoczynku. Mówi do Faustyny, tu jest moje odpocznienie. Jezus odpoczywa. Patrzcie, patrzcie. Tak naprawdę jedno i drugie, Jezusa odpocznienie i Faustyny odpocznienie odbywa się w przestrzeni relacji miłości.
I któregoś dnia, to było w numerze 1089, my omawialiśmy to w odcinku 94, ona miała takie natchnienie, żeby poprosić Jezusa o uzdrowienie. I zaczęła się tak modlić takimi słowami, Jezu niech Twoja czysta i zdrowa krew zakrąży w organizmie moim schorzałym. I Jezus jej dał uzdrowienie, nagłe. W chwili wypowiadania tych słów i od 14 kwietnia 1937 roku do 20 maja tegoż to roku, czyli przez rok, przez miesiąc jakoś, była cudownie uzdrowiona. I to mogłoby dalej trwać, gdyby nie to, że porozmawiała z Jezusem o innej opcji.
Dziwna ciemność nieraz zalewa mój umysł. Jestem pogrążona w nicości, wbrew swoim pragnieniom. 20 maja 1937. Kiedy już miesiąc minął, jak się cieszę silnym zdrowiem, przyszła mi myśl, że nie wiem, co się lepiej podoba Panu, czy służyć Mu w chorobie, czy w czerstwym zdrowiu, o które prosiłam. I rzekłam do Pana, Jezu, czyń ze mną, co się Tobie podoba. A Jezus przywrócił mi dawniejszy stan.
Co za szczęście mieć świadomość Boga w sercu i żyć w ścisłej z Nim zażyłości. Kiedy przyszła procesja zborku do nas i nieśli go do schowania w naszej kaplicy, wtem usłyszałam głos z hostii. Tu jest moje odpoczynienie. W czasie błogosławieństwa dał mi Jezus poznać, że niedługo nastąpi tu uroczysta chwila na tym miejscu. Podobałem sobie w sercu Twoim i nic mnie nie powstrzyma w udzielaniu łask Tobie. Ta wielkość Boża zalewa duszę moją i tonę w Nim i niknę i gubię się w Nim, rozpływając się w Nim.
30 maja 1937. Dziś konam za Bogiem. Tęsknota ogarnęła całą duszę moją, jak strasznie czuję, że jestem na wygnaniu. O Jezu, kiedy nadejdzie chwila pożądana? 31 maja 1937. Dusza moja udręczona, nigdzie nie znajduje pomocy. Jedno w Tobie, Hostio, żywa. W Twoim miłosiernym sercu cała ufność moja.
To jest tylko coś, co ma chronić miłość i tę relację miłości, więc jeżeli skupimy się na tym, co jest istotą, to my zachowamy wszystkie prawa, nie będziemy miały problemu. To prawda, to Ewangelia jasno mówi, Jezus w Ewangelii, że jak miłujesz, to wszystkie prawa zachowujesz tak naprawdę. I tak samo w życiu zakonnym. Tylko, że właśnie to, co powiedziałaś, że nieustannie jednak trzeba zgłębiać siebie, samoświadomość siebie i relacje z Bogiem i czytać dobre rzeczy, uczyć się. Bo my dorastamy w głębszym rozumieniu, czym tak naprawdę miłość jest. Bo to rozumienie miłości, które mamy gdzieś, nie wiem, w przedszkolu, w liceum, biorąc ślub, tudzież składając śluby, a idąc jeszcze dalej, to naprawdę dojrzewa, nie?
Tak, ja nie mogę wymagać od siebie, że kiedy jestem na etapie nastoletnim, będę rozumiała miłość jako osoba dojrzała. Ja jestem na takim etapie, na jakim jestem, nastoletnim i ja mam rozumieć tę miłość czy cokolwiek innego na tym etapie i nie mogę tego przeskakiwać. Więc nie możemy od siebie wymagać czegoś, co jest dla nas tak naprawdę niemożliwe. I Jezus to doskonale wie. On dlatego się wcielił i przeżył razem z nami życie. On też był dzieckiem. On też dorastał i też dojrzewał. Tak, to jest niesamowite rzeczywiście, że można powiedzieć i pomyśleć sobie, ten Jezus z Nazaretu, On naprawdę nas na wszystkich etapach rozumie i współodczuwa z nami, jakby On to pamięta przecież, co się działo, jak On dorastał.
No i teraz wyobrazić sobie Jezusa, który ma skrupułę albo który się zatrzymuje. Nie, ja jeszcze tak nie potrafię. Nie? Nie. On właśnie nam pokazał tą drogę, że On chciał przeżyć razem z nami i pośród nas. Przecież On spotykał się z innymi dziećmi, z nastolatkami, z dorosłymi. On doskonale nas czuje. I to daje nam pewność, że też jesteśmy kochani przez Niego. Dlatego miłość jeszcze raz miłość. Dla mnie to jest fundament zanim pójdziemy do upracowania i do umęczenia. To prawda. Tak, tak. Czy już idziemy do umęczenia i upracowania? Możemy, chyba że jeszcze masz, siostro, jakieś pytania albo coś chcesz powiedzieć.
A jak nie czuję, to nie wierzę. Czyli co chcę przez to powiedzieć? Jeżeli mam pozytywne emocje, przyjemne, to wtedy Pan Bóg Jezus błogosławi mi, ja po prostu żyję pod Jego miłosnym spojrzeniem. I to jest dobra modlitwa. Wszystko jest wtedy ok, mam pocieszenie. Natomiast jeżeli mam trudne w sobie stany, mogę się gorzej czuć, mogę mieć jakieś zaćmienie umysłu, Mogę być spowolniona z różnych przyczyn, mogę być przeładowana, to wtedy można tę wiarę przeżywać, Pana Boga nie ma. Zaczyna się wątpić, dlaczego Pan Bóg mi wcześniej błogosławił, a teraz mi nie błogosławi. I może być takie poczucie, On mnie odrzuca. I to już nie jest wiara. To są emocje.
Jezu... Ja nie wiem, czy to jest to najlepsze. Ty wiesz. Więc niech będzie jak Ty chcesz. I Pan Bóg w jednej chwili przywraca jej stan doświadczenia choroby. No i amen. I zaraz po tym pisze, o jak słodko żyć w klasztorze. Czyli w ogóle jej to nie przygnębiło, nie przeraziło, tylko się ucieszyła, że idzie dalej. I to z siostrami, które są aniołami, ale w ludzkim ciele. Masz takie doświadczenie. Sióstr, jak wstąpiłaś, to pierwsze twoje wrażenie było, że to są anioły? Tak, ale pamiętam jak było w Nowicjacie, jak już przyjechałam tutaj, nas było wtedy ponad sto w jednej wspólnocie i chyba nawet dzieliłam się z moją rodziną taką moją refleksją, że wiecie, Pan Bóg naprawdę istnieje, bo to, że tyle kobiet żyje razem pod jednym dachem, to może być tylko Jego dzieło.
Dlatego było to dla mnie największe świadectwo tego, że Pan Bóg tutaj jest. Tak, to prawda. Natomiast tak myślę sobie jeszcze o tym doświadczeniu siostry Faustyny. Tej ciemności? Nie, jeszcze nie ciemności, ale tego zdrowia, bo dla mnie to też jest taki ciekawy wątek. Dobrze, że ona to zapisała i dobrze, że Jezus prosił ją, żeby pisała wszystko, bo to jest też taka dobra nowina dla nas. Myślę, że ten fragment jest o... Tu jest opisany krok dalej, który Faustyna zrobiła w swojej wierze i w swojej relacji z Bogiem i w swoim życiu zakonnym. To, w którym pozwoliła mu, żeby zrobił co chce z jej zdrowiem, tak?
Dokładnie. Ona się otworzyła jeszcze bardziej, jeszcze szerzej na wolność. Chciała tego zdrowia, bo chciała służyć. Młoda kobieta, przecież ona tutaj miała ile? 32 lata. Nawet jeszcze nie. W pełni, no w takim rozkwicie życiowym. Ona chciała służyć, miała w sobie przecież tyle miłości Bożej. Jezus jej to zdrowie dał, po czym kiedy ona się tym zdrowiem ucieszyła, to stała się wolna. I dla mnie to jest taka lekcja, że Pan Bóg daje nam dobre dary po to, żebyśmy stali się bardziej wolni, żebyśmy mogli je oddać Jemu z powrotem.
I przyszedł właśnie taki moment, kiedy mogłam zostawić i to, i pozwolić jemu po siebie gdziekolwiek chcesz. Tu jest ten wątek, przypomina mi się zaraz to pytanie młodych, którzy właśnie ostatnio mieli trochę taką serię trudnych pytań do mnie, wyrażając swoje właśnie niezrozumienie życia zakonnego. Mówili, siostro, no jak wy macie różne dary i te naturalne takie w stylu, że ktoś ma, nie wiem, jakiś niesamowity dar, tudzież po prostu zwyczajnie dar do... Pomyślę teraz, do nagrywania filmów, do... Jakichś muzycznych. Muzycznych dary jakichś, czy jakiś wybitny umysł, albo nawet niewybitny, ale zwyczajnie umysł naukowy i mógłby dużo rzeczy zdziałać w tej dziedzinie nauki.
I na to trzeba uważać, żeby w to nie wchodzić. Ale masz rację, że teraz w dzisiejszych czasach chyba większy problem jest z, znaczy bo ja wiem czy większy, ciężko pewnie tak statystycznie to oszacować, ale na pewno wiem, znam wiele osób, które raczej nie potrafią odpoczywać niż nie pracują. Znam wiele osób zapracowanych, ale mało osób, które potrafią odpoczywać. I to jest też ten wątek, który tutaj się pojawia parę razy, nawet mam kolorem zaznaczone. Chyba dwa razy, jak Jezus mówi o swoim odpoczynku, mówi do Faustyny, tu jest moje odpocznienie. Jezus odpoczywa. Patrzcie, patrzcie. Ale i Faustyna mówi o jej odpocznieniu i tak naprawdę jedno i drugie, Jezusa odpocznienie i Faustyny odpocznienie odbywa się w przestrzeni relacji miłości.
On odpoczywa w jej sercu, ona odpoczywa wtedy, kiedy jest zjednoczona z Nim. I wtedy nic ją nie męczy. Może być upracowana i umęczona, ale jak to wytłumaczyć? Nie da się, chyba trzeba to przeżyć. Tak, jak jesteś w tej relacji miłości z Nim, to nawet takie zewnętrzne upracowanie, bo są różne poziomy upracowania, prawda? Możesz być zmęczonym psychicznie, zmęczonym fizycznie, zmęczonym duchowo. Tak. Ta miłość Jezusa, relacja z Nim naprawdę nadaje sens każdemu doświadczeniu też zmęczenia. Natomiast to jest właśnie takie, niech się cieszą te upracowane i umęczone.
To się dzieje. Ale to się często nie dzieje natychmiastowo. Nie tak, jak ja sobie to wyobrażam, jak ja bym chciała. Natomiast samą łaskę On naprawdę daje. Siostro, jeszcze wraca nam ten wątek zakonny. Jezus mówi Faustynie, żeby powiedziała przełożonej generalnej, że niech liczy na nią jako na najwierniejszą córkę w zakonie. To jest w ogóle dla mnie taka rzecz, Jedna z trudniejszych, o którą mógł ją poprosić, bo ona ma niejako pójść do przełożonej i wystawić sobie samej laurkę. Powiedzieć, słuchaj matka, ja jestem the best, Jezus to powiedział, na mnie ty możesz liczyć jako na najwierniejszą córkę w zakonie.
Wyobrażasz sobie, żeby coś takiego zrobić? Jakby Tobie Jezus tak powiedział dzisiaj, żebyś do Matki Generalnej z takim tekstem wyskoczyła? Dałabyś radę? No dzisiaj... Pozdrawiam Matkę Generalną przy tej okazji. Właśnie zastanawiamy się, proszę Matki, co tutaj powiedzieć Matce, która z nas jest wierniejsza, na którą lepiej, bardziej można liczyć. To musi Pan powiedzieć. Dobrze, no niech Pan to powie. My tego nie poruszamy. Ale jest to trudne, prawda, żeby jakoś się przyznać też do tego, że... Mnie się wydaje, że chyba trudne byłoby w sytuacji, gdybym czy gdyby Faustyna szukała gdzieś jednak siebie.
A mam poczucie, tak jak na ile ja znam Faustynę, ona była fundamentalnie gdzieś pokorna. Jezus bardzo w niej to wypracowywał. Najpierw w nowicjacie i później przez różne noce ciemne i tak dalej. I ona chyba nie miała z tym większego problemu. Ona wiedziała, na czym to bazuje, ta najwierniejsza córka. Nie, że ja najwierniejsza jestem gwiazdą, bo my sobie często tak kojarzymy. Każde naj kojarzy się z byciem jakąś gwiazdą. Bo dzisiaj tego naj jest dużo. Ale dla niej najwierniejsza chyba córka w zakonie to było ja, która spełniam wszystkie życzenia Pana. O co mnie poprosi, to ja to zrobię. I to mi się kompletnie nie kojarzy z takim naj, z takim popatrz na mnie, z takim szukaniem siebie, tylko na takiej zasadzie, jeżeli będzie matka czegoś potrzebowała, to może matka na mnie liczyć, bo Jezus mnie aż tak wspiera, a ja idę za Nim, bo to jest moja decyzja.
I po prostu skupieni na Panu Bogu i służeniu Jemu. I oddawaniu Jemu chwały. I zakony mają to pokazywać już teraz. Być taką zapowiedzią życia przyszłego i oby żyli prawdziwie tym swoim powołaniem i wtedy będą pokazywać piękno życia przyszłego. Nie tylko, że taka opcja jest, ale jak sobie popatrzysz w oczy jakiejś starszej siostry. Ja sobie przypominam teraz Danutkę, przy której siedzę. W refektarzu i no jest tak śliczna w tej swojej starości już, nie wiem czy 86 już ma, jakoś tak około tego. I te jej oczy, w niej jest tyle życia i miłości i troski i ona jest taka zaangażowana we wszystko.
Ale ta nasza droga jest bardzo konkretna. My mamy naśladować Jezusa i z Nim się jednoczyć. I to jest taki nurt życia w duchu i w prawdzie i w miłości ofiarnej na wzór Chrystusa. Mamy w tym same się rozwijać i dojrzewać i jesteśmy też znakiem dla innych. I to wystarczy. I teraz, gdyby takich kobiet w świecie nie było, Tak, dobrze, stawię pytania otwarte i zostawiamy je tak, ja nie będę odpowiadać. I jak Ciebie teraz słucham, teraz mi się przypomina takie pytanie, które kiedyś ktoś zadał jakiemuś chyba alpiniście. No po co Ty się wspinasz na te góry?
Wiesz, to bez sensu i to niebezpieczne i w ogóle po co? A on odpowiedział, bo góry są. I to samo jakby każdy zakonnik, myślę, mógłby powiedzieć, każda siostra zakonna jako wytłumaczenie, dlaczego poszłaś do zakonu. Bo Jezus jest. Bo życie zakonne w swoim najgłębszej istocie zakorzenieniu jest po prostu radykalnym naśladowaniem Jezusa Chrystusa, który był ubogi, posłuszny i czysty. I dlatego składamy dokładnie te trzy śluby, bo to widzimy jako jego główne cechy. Tak, Jego drogi przez życie. I chcemy żyć jak On i naśladować Go jak najwierniej się da.
I dlatego taka forma życia, która się zrodziła właśnie w sposób bardzo naturalny. To nie jest tak, że ktoś jakąś sztuczną instytucję nagle wymyślił. Tylko najzwyczajniej w świecie to przybrało potem formę jakiejś instytucji, dlatego że jak ludzie zaczęli iść za Jezusem, W coraz większych grupach to musiało przyjąć jakieś prawa. Trzeba było to zorganizować. Jakoś tak. I dom się jakiś kupi przecież wtedy i to trzeba jakoś nazwać. Czyj jest ten dom? Jak umrzesz, to co mamy z tym domem zrobić? Tego typu rzeczy. I tak się podziały te wszystkie prawa i instytucje i nazwy zgromadzeń dla jakiegoś uporządkowania. Ale istota jest taka. Spotkałam Jezusa, zachwycił mnie. Ja chcę tak jak On.
I to ma wpływ na świat. I to też mnie rozwija. Ale kto o to pyta? Konkluzja przypomniało mi się, że miałam od początku zaznaczone w Piśmie Świętym, żeby przeczytać ten fragment. Jedyny moment, kiedy Jezus w Piśmie Świętym mówi o życiu zakonnym tak naprawdę, chociaż nie używa terminu życie zakonne, bo wtedy jeszcze nie istniało, ale mówi o ludziach, którzy są bezrzędni, nie weszli w związek małżeński. To jest u Mateusza w rozdziale 19. Są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili. Jeden rodzaj, jedna przyczyna, dla której można nie wejść w małżeństwo. Druga. I są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili.
Druga przyczyna, a teraz trzecia. A są także bezrzędni, którzy ze względu na Królestwo Niebieskie sami zostali bezrzędni. Czyli to jest ich wybór po prostu. Kto może pojąć, niech pojmuje. To jest genialne zdanie Jezusa. Kto może pojąć, niech pojmuje. Bo On też tutaj przyznaje, że to będzie ciężko zrozumieć. To będzie ciężko zrozumieć i niejedna osoba tego nie zrozumie. A my nie musimy przekonywać. Tak, tak. W wolności. W wolności, wszystko w wolności. W tejże wolności i przekonaniu o wieczności i że przechodzimy przez tą ziemię jako pielgrzymi i każdy ma jakąś misję do spełnienia, każdy ma jakieś powołanie.
Święta Faustyno. Módl się za nami. Jezu, ufam Tobie. Do zobaczenia kochani w kolejną niedzielę o 17 tudzież w każdą chwilę tygodnia, kiedy zechcecie włączyć sobie Zeszyty Miłości Pełne. Z Bogiem. Z pełnym Bogiem.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
💎 Czy pójście do zakonu to „zmarnowanie talentów” i rezygnacja z prawdziwego życia?
🌡️ Dlaczego św. Faustyna po cudownym uzdrowieniu jest znowu chora?
🪨 O największym fundamencie i sensie pośród każdego cierpienia.
„Jedno tylko nie zginie – miłość ku Tobie, Panie. Wszystko się skończy na tym wygnaniu – doświadczenia i puszcze duszy; i choćby była dusza w ustawicznym konaniu, gdy ma Boga, nic jej nie wzruszy.” (Dz. 1132)
👉🏼 W 97. odcinku podcastu siostra Gaudia oraz jej gość, siostra Ewangelista (mistrzyni nowicjatu), odkrywają przed nami tajemnice życia ukrytego i sens powołania, który często wymyka się ludzkiej logice.
🎬 Z tego odcinka dowiesz się:
• Dlaczego życie zakonne może być albo totalną porażką, albo wielkim szczęściem i co decyduje o tym, czy dany wybór przyniesie spełnienie.
• Czego szuka szatan w klasztornych korytarzach i dlaczego najbardziej łapie się dusz leniwych, omijając te upracowane i umęczone.
• Jak stać się „znakiem zapytania” dla świata i dlaczego warto jedną nogą dotykać już wieczności, aby nie zachłysnąć się tym, co przemija.
Sprawdź, czy masz w sobie wolność, by pozwolić „Bogu być Bogiem”. 🔥
___________________
📖 Dziś czytamy fragmenty z Dzienniczka od numeru 1122 do 1141.
________________________
Rozdziały:
Wstęp
Słowniczek
Fragmenty z Dzienniczka (numery: 1122-1141)
Komentarz
Zakończenie
_______________________________________
Gościem odcinka jest s. Ewangelista Sobkowicz, mistrzyni nowicjatu.
_______________________________________
📚 "Dzienniczek" znajdziesz w sklepie Misericordia:
https://www.misericordia.faustyna.net/
Kupując w tym sklepie wspierasz Siostry Matki Bożej Miłosierdzia.
__________________________
W naszej podcastowej serii czytamy „Dzienniczek” św. Faustyny od początku do końca, w każdym odcinku skupiając się na kolejnym fragmencie (po kilka / kilkanaście numerów na jeden odcinek).
🎥 Publikujemy nowe odcinki w niedziele o , co daje nam cały tydzień na to, by te treści w nas pracowały, by nas inspirowały!
Schemat każdego odcinka to:
1. krótkie wprowadzenie
2. ok. 10 minutowe czytanie „Dzienniczka”
3. komentarz
________________________________________
Muzyka: Dominika Czajkowska-Ptak
Dźwięk: Krzysztof Ptak
Nagranie i montaż: s. Maria Kluz ISMM
________________________________________
→ FB: https://www.facebook.com/bliskorahamim/
→ IG: https://www.instagram.com/blisko_rahamim/
→ YT: https://www.youtube.com/@blisko_rahamim/